7 powodów, dla których nie należy zachodzić w ciążę.

Wiadomo – ciąża to stan błogosławiony, w którym błogosławione przyszłe matki przez 9 miesięcy gładzą się po brzuchu uśmiechając się przy tym do siebie. Cudowny czas oczekiwania z jedyną małą, ale nie zawsze występującą dolegliwością, czyli porannymi mdłościami, które i tak mijają po 3 miesiącach. Cała reszta jest cudowna, łącznie z cudownym porodem na koniec. Tak ciąża wygląda z punktu widzenia magazynów dla mam i polskich seriali – 9 miesięcy błogosławionego oczekiwania. Niestety prawda jest nieco inna – poranne mdłości to tylko pierwsza z wielu rzeczy, która w ciąży może przeszkadzać i denerwować, i spowodować, że klniemy w ciąży tak, jak nigdy wcześniej. Oto moje prywatne 7 powodów, dla których ciąża nigdy nie była stanem błogosławionym, oczywiście w ogóle nie wyczerpuje to wszystkich możliwych dolegliwości, generalnie jest to raczej katalog otwarty, do którego każda ciężarna może dopisać coś od siebie.

1. Wieczna troska o dziecko

doctor attentively listening pregnant woman's belly

Zdecydowanie największy minus ciąży to ciągłe martwienie się o dziecko. Ponieważ nie jestem w stanie kontrolować, czy z dzieckiem wszystko jest w porządku, to cały czas myślę o tym, czy ono w ogóle jeszcze tam jest. Po pierwszym USG, kiedy słyszę bicie serca czuję ulgę – no, wszystko w porządku! Dwa dni później znowu zaczynam się martwić, bo przecież to, że kilka dni temu wszystko było w porządku nie znaczy, że teraz jest! Nerwowe odliczanie dni do następnego USG – znowu wszystko w porządku.

Potem czekam na moment, w którym będę czuła ruchy dziecka – bo wtedy nie będę musiała już czekać na USG. Wystarczy, że dziecko kopnie i będę wiedziała, że wszystko w porządku. Jak zaczynam czuć ruchy, to jest jeszcze gorzej, bo wystarczy, że dziecko nie rusza się kilka godzin, a ja znów się martwię. Badania prenatalne czy USG połówkowe to kolejny stres, bo może okazać się, że coś jest nie tak. Nie mogę się doczekać porodu, bo przecież jak już będzie po drugiej stronie brzucha, to będę sama widziała, czy wszystko jest w porządku, czy nie. Kiedy dziecko pojawia się na świecie, to zaczynam zdawać sobie sprawę, że ta troska o dziecko nie minie, bo każdy rodzic nosi ją w sobie do końca życia. Taka już nasza rola.

Co działa:

Jedyny sposób to nie posiadanie dzieci, wtedy na pewno nie będziemy się o nie martwić. Ale jak już się je ma to trzeba się z tym oswoić i nauczyć się nie panikować :)

2. Uwagi innych osób

advice

To niesamowite, że dla ciężarnej każdy ma jakąś radę, którą musi się z nią podzielić, bez względu na to, czy ona o to prosi, czy nie. Każdy ma pomysł na to ile powinnam jeść, ile powinnam spać, jak długo powinnam pracować, czy powinnam jeździć na wakacje, czy lepiej żebym siedziała w domu. Strasznie irytuje mnie też to, że niektórzy traktują mnie jak osobę ubezwłasnowolnioną – rozumiem, że nie powinnam nosić ciężkich rzeczy i wykonywać ciężkich prac, ale chciałabym, żeby decydowanie o tym, czy w ogóle mogę coś zrobić należało tylko do mnie. Zdaję sobie sprawę, że często takie zachowanie wynika z troski, ale mimo wszystko jest to niesamowicie irytujące.

Co działa:

Jeśli osoby dające mi dobre rady nie są zbyt nachalne, to tłumaczę sobie, że po prostu się martwią i łatwiej mi tego słuchać. Ale jeśli staje się to nie do zniesienia, to przestaje słuchać a w myślach zaczynam kląć i odliczam sekundy do momentu naszego rozstania :)

3. Kalafior zamiast mózgu

kalafior

Od pierwszych dni ciąży płód zaczyna pożywiać się moim mózgiem. Na początku ubytki są niezauważalne, ale z biegiem czasu nie można już tego ignorować. Przestaję kojarzyć fakty, pamiętać co mówiłam 5 minut wcześniej. W trzecim trymestrze nawet proste obliczenia wykonuję na kalkulatorze, bo nie mam zaufania do moich szarych komórek. Jest to dla mnie wyjątkowo uciążliwe, bo moja praca zawodowa w ogromnej mierze polega na wykorzystywaniu mózgu, dlatego im bardziej zaawansowana ciąża, tym bardziej ważę słowa, bo dużo łatwiej jest wyjść na osobę niezbyt rozgarniętą. Przed porodem mózg w całości zastępowany jest przez kalafior – podobny w wyglądzie, ale niestety zupełnie niepodobny jeśli chodzi o funkcjonalność.

Co działa:

Przede wszystkim trzeba ćwiczyć, bo jak nie ćwiczę, to choroba postępuje znacznie szybciej. W końcowej fazie ciąży warto też przyswoić sobie fakt, iż milczenie jest złotem – czasami lepiej nic nie mówić niż otworzyć usta. Dzięki temu zachowujemy pozory i nadal wszyscy myślą, że jesteśmy niezwykle inteligentnymi kobietami :)

4. Rozstępy

bepanthPaniczny lęk przed rozstępami towarzyszy mi od samego początku ciąży, nawet jeśli musi minąć kilka miesięcy żeby brzuch był widoczny. Wiadomo – wszystko fajnie póki rozstępów nie ma, ale jak już się pojawią, to szansa na pozbycie się ich jest mała. Zapewne nie świadczy to o mnie najlepiej, ale kiedy ostatnio zauważyłam na brzuchu długą czerwoną kreskę, to zaczęłam strasznie panikować. Jak to możliwe? Smaruję się przecież kremem dwa razy dziennie! Biegnę po krem smaruje brzuch i wcierając krem zauważam, że ta czerwona kreska to po prostu odbicie ubrania na skórze a nie żaden rozstęp. No tak, w końcu zamiast mózgu mam już kalafior :)

Co działa:

Od miesiąca używam kremu przeciw rozstępom Bepanthen Mammy i póki co efekt jest super :) Odkryłam zaletę posiadania specjalnego kremu przeciw rozstępom – za każdym razem jak jestem w łazience, to on na mnie patrzy i nie pozwala zapomnieć o posmarowaniu brzucha. Dzięki temu rzadko zdarza mi się zapomnieć o tym, że powinnam używać go 2 razy dziennie.

5. Zgaga

zgaga

Wcześniej znałam ją z reklam i bardzo podobało mi się to słowo i jego brzmienie, ale kompletnie nie miałam pojęcia co to jest. A później kiedy nadchodziła końcówka ciąży, kiedy zgodnie ze wszystkimi poradnikami wszelkie dolegliwości powinny minąć a ja z rozmarzeniem w oczach powinnam wypatrywać potomstwa, zgaga pojawiała się w całej okazałości. Rozumiem już wszystkie reklamy, wiem dlaczego Ci ludzie z takim zaangażowaniem mówią o problemie. W trzecim trymestrze zaczynam spać na siedząco, bo każde zbliżenie głowy do poduszki natychmiast przypomina mi dlaczego siedzę. Kiedy dotarło do mnie, że nie jest to sytuacja jednorazowa i prawdopodobnie będę spać na siedząco przez kilka miesięcy to zaczęłam szukać rozwiązania. Internet miał mnóstwo rad: pij mleko, nie pij mleka, nie jedz przed snem, jedz, bo i tak to nic nie zmieni, jedz migdały, nie jedz migdałów, pij colę, nie pij coli, nie jedz słodyczy, jedz ile wlezie, po porodzie zgaga minie. W ramach rozrywki próbowałam wszystkich internetowych sposobów.

Co działa:

Na mnie tylko Gaviscon, ale w smaku jest tak ohydny, że biorę go tylko w sytuacjach, kiedy jest wyjątkowo źle. W każdym innym przypadku przeczekuję, bo trudno mi zdecydować czy gorsza jest zgaga, czy smak Gavisconu :)

6. Gastrofaza

gastro

Jestem wiecznie głodna. I nie chodzi o to, że się nie najadam, ale o to, że cały czas mam ochotę coś zjeść. Przerwy miedzy posiłkami mogą trwać kilka minut, a nie kilka godzin. Gdybym podążała za tą potrzebą, to w ciąży przytyłabym pewnie 50 kg. Bez względu na to, jakiej wielkości posiłek zjem, 5 minut później mój organizm nie pamięta, że w ogóle jadł i zaczyna rozmyślać o tym, co powinno pojawić się w moim żołądku już za kilka minut. I tak na okrągło.

Co działa:

Pod ręką mam zawsze owoce i warzywa, które służą mi za przekąski. Nie wiem czy to zdrowo zjeść w ciągu dnia między posiłkami kilogram marchwi, ale mimo wszystko chyba lepiej niż pochłonąć kilogram frytek albo makaronu :)

7. Wrażliwość na zapachy

smrod

Otwieram ostatnio szafę, wyciągam świeżo wypraną sukienkę, zakładam ją i natychmiast ściągam, bo sukienka pachnie toną lekarstw. Wyrzucam ją do prania i sięgam po następną, następna też pachnie lekami, wszystkie spodnie, koszulki, a nawet bielizna tak samo. Proszę Michała, żeby powąchał sukienkę, a on mówi, że pachnie normalnie, tak jak zawsze, płynem do płukania. Dziwne. Zakładam ubrania, bo wierzę że to tylko moje ciążowe omamy, ale już do końca dnia czuję na sobie intensywny zapach lekarstw. Następnego dnia rano, wszystkie ubrania pachną normalnie. Wącham wszystko po kolei – ani śladu przykrego zapachu. Znak, że to ciąża. Wszystkie zapachy są znacznie bardziej intensywne niż wcześniej, wiem co gotują na obiad sąsiedzi, brudną pieluchę wyczuwam z kilometra, mam ochotę kąpać codziennie naszego psa, bo jego zapach jest nie do wytrzymania, chociaż nikomu innemu nie przeszkadza. Czuje się jak bohater “Pachnidła”, tylko liczę na nieco bardziej optymistyczny koniec :)

Co działa:

Mi czasami pomaga powąchanie jakiejś przyprawy o bardzo mocnym i charakterystycznym zapachu. Dzięki temu tłumię każdy inny zapach. Niestety ta metoda nie zawsze jest skuteczna i jest raczej krótkotrwała.

Poza wymienioną siódemką jest pewnie jeszcze setka innych minusów, o których można pisać i pisać. Nie zmienia to faktu, że ciąża jest stanem zupełnie wyjątkowym w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a dodatkowo jest przejściowa. Dłużej niż 9 miesięcy u kobiety trwać nie będzie, więc nawet jeśli jest nam wyjątkowo ciężko i źle, to zawsze możemy skupić się na odliczaniu dni do porodu :)