Benbat – walizeczka i krzesełko 2w1

4.6

Fantastyczne rozwiązanie dla rodzin często jedzących poza domem. Gadżet nieustannie wzbudzający zazdrość i zachwyt :) Cena 149 zł.

Wygląd 5 Jakość 5 Cena 4

Wyjście z dzieckiem do restauracji to zawsze pytanie – czy mają tam krzesełka dla dzieci? W zasadzie większość restauracji zaakceptowała fakt, że rodzice z dziećmi też chcą wyjść do ludzi, jednak czasami zdarza się, że albo nie ma krzesełka, albo w restauracji jest tak dużo dzieci, że dla naszego już nie wystarczy. Oczywiście można zapobiec takiej sytuacji nie wychodząc z dzieckiem do czasu, aż dorośnie do korzystania z dorosłego krzesła. Można się też uprzeć i zapobiegawczo jeździć ze swoim krzesełkiem. Przed naszą rodzinną podróżą po Europie doszłam do wniosku, że w obliczu spania w 10 różnych miejscach i jedzenia w kilkudziesięciu różnych restauracjach może zdarzyć się tak, że Lila nie będzie miała gdzie siedzieć. Siedzenie na moich kolanach nie wchodziło w grę, bo bardzo cenię sobie względny spokój podczas posiłku. Szukając rozwiązania miałam trzy kryteria wyboru: krzesło ma być turystyczne (ma zajmować mało miejsca), dziecko ma być bezpiecznie przypięte do krzesełka (żebym nie musiała się co chwilę odrywać od jedzenia), dziecko ma siedzieć na takiej wysokości, żeby głowa i ręce znajdowały się nad blatem stołu. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że zostały nam 3 dni do wyjazdu, więc odpadał zakup przez Internet.

Do ścisłego finału weszły dwa rodzaje krzesełek – tańsze materiałowe nakładki na krzesło służące do przytrzymania dziecka w miejscu, oraz droższa walizeczka i krzesełko 2w1 marki Benbat. Z racji tego, że w materiałowych nakładkach na krzesło głowa Lili znajdowałaby się pod stołem, zdecydowałam się zainwestować w wynalazek Benbat.

benbatiko
Walizeczka i krzesełko 2w1 – Benbat

Wynalazek jest prosty – jest to plastikowa, nieduża walizeczka, na której wieczku znajduje się rozkładane siedzisko dla dziecka. Montaż wygląda tak, że walizkę kładzie się na krześle, przypina się ją do krzesła paskiem, następnie rozkłada się siedzisko, przypina się je do oparcia krzesła, dziecko sadza się na walizce i przypina się je pasami. Jest to absolutnie nieskomplikowane, trwa 30 sekund i sprawdza się na większości krzeseł (podczas naszej podróży nie udało nam się zainstalować krzesełka jedynie na ławie i taborecie). Dodatkowo w walizce można schować trochę rzeczy (ja trzymałam tam ubrania na zmianę, piżamy oraz szczoteczki i pastę – czyli wszystko to, co było niezbędne do obsługi dzieci :))

Zabranie krzesełka w podróż okazało się strzałem w dziesiątkę (nawet mój sceptycznie nastawiony do gadżetów mąż był zachwycony tym wynalazkiem). Nie musieliśmy szukać krzesełek w restauracjach, ani czekać w kolejce, aż się jakieś krzesełko zwolni. Gdybyśmy go z nami nie wzięli to niejednokrotnie bylibyśmy skazani albo na jedzenie z Lilą na kolanach, albo na wybieranie restauracji pod kątem ilości krzesełek dla dzieci, a nie jakości jedzenia :) Zresztą po powrocie do Warszawy krzesełko było już kilkukrotnie używane w knajpach, lub u znajomych. Moim zdaniem może być ono z powodzeniem wykorzystywane również w domu jeśli nie mamy miejsca na tradycyjne krzesełko dla dzieci.

caly

Wielkość krzesełka pozwala na schowanie go do kosza pod wózkiem, można też je nosić na ramieniu. Oczywiście krzesełko jest za duże jeśli wybieramy się na pieszą wędrówkę z dziećmi i plecakami na plecach.

Za krzesełko zapłaciłam 149 zł, czyli więcej niż za moje domowe krzesełko do karmienia, ale szczerze mówiąc korzystamy z niego bardzo często, więc na cenę nie narzekam :) A udało mi się je kupić TUTAJ.

Zdecydowanie polecam rodzicom, którzy są bardzo mobilni i często wychodzą z dziećmi w miejsca, które niekoniecznie przystosowane są do obsługi dzieci (oprócz restauracji, świetnie sprawdza się podczas wizyt u znajomych :)).

Jeśli chcecie zobaczyć jak działa krzesełko w praktyce to zapraszam do obejrzenia mojego gościnnego występu na vlogu domowa.tv :)