Blogi, które polecam – Share Week 2016

Od kilku lat Andrzej Tucholski, autor bloga o zupełnie przypadkowej nazwie andrzejtucholski.pl organizuje taką bardzo fajną akcję jak Share Week, w której blogerzy polecają swoim czytelnikom wartościowe, ciekawe, odkrywcze czy po prostu zabawne blogi — jednym słowem dzielimy się tym, co my sami lubimy. Po raz trzeci z ogromną chęcią włączam się do tej zacnej akcji. W tym roku chciałabym was zachęcić do zajrzenia na 3 wspaniałe blogi prowadzone przez 3 wspaniałe kobiety!

BOSKA MATKA

Anię powinna czytać każda matka, bo Ania pisze zawsze mądrze. To nie jest blog o tym, jak jej dziecko buszuje w parku, czy o tym jak zrobić zdrowe smoothie z jarmużu. Ania jest dziennikarką, więc jej blog jest o ważnych sprawach, w szczególności o sprawach ważnych dla kobiet. Kliknijcie w dowolny wpis Boskiej Matki, a prawdopodobnie zostaniecie tam na zawsze. Ja nigdy od Ani oderwać się nie mogę :)

ZWIERZ POPKULTURALNY

Nie jestem kinomaniaczką ani serialomaniaczką, oglądam sobie coś tam od czasu do czasu, ale szczerze mówiąc od mniej więcej pół roku nie potrafię przejść obojętnie obok żadnego wpisu zwierza. Śledzę ją na Facebooku, bo boję się, że ominę jakiś jej wpis, nie potrafię pójść do kina bez sprawdzenia wcześniej, co zwierz o tym filmie myśli. No i zwierz robi zawsze najlepszą relację z wręczenia Oscarów, na serio zwierz siedzi przed telewizorem całą noc między innymi po to, żebym ja mogła się wyspać i przeczytać wszystko tuż po obudzeniu się :) Jestem od zwierza uzależniona!

ZAMOTANI

Marta sprawiła, że patrząc na dziecko przywiązane do matki chustą, nie myślę już: „Ona wzięła 5 metrów zasłony i owinęła siebie i dziecko tak, że to dziecko się jej trzyma. Akrobatka!”. Kiedy wpuściłam ją do mojego domu po raz pierwszy, to spodziewałam się kogoś, kto będzie tłukł mnie po głowie, krzycząc: „Źle nosisz to dziecko! Jeśli chcesz je wsadzić do nosidła, to lepiej oddaj je do przytułku! Takie kobiety jak Ty nie powinny być matkami!”. Tak złą opinię o chustujących mamach wyrobiłam sobie na podstawie tego, co mogłam poobserwować w Internecie. Tymczasem Marta odczarowała nie tylko chusty i wariatki zamotane w chusty, ale pokazała, że do macierzyństwa można podejść spokojniej i uważniej. Gdybym miała zastanowić się nad tym, co najlepszego spotkało mnie w życiu dzięki blogowi, to Marta byłaby wysoko w tym rankingu. Jej bloga Zamotani polecam wszystkim, którzy chcą poczytać o tym, że można być matką uważniej, spokojniej i po swojemu.

 

Jeśli macie swoje ulubione blogi (poza tym, na którym teraz jesteście, rzecz jasna ;)), to wpisujcie w komentarzach! Lubię zaglądać w nieznane mi miejsca :)