Bondolino – w poszukiwaniu idealnego nosidła

4.5

Świetne ergonomiczne nosidło hybrydowe z możliwością dopasowania szerokości panelu do dziecka. Można w nim nosić dziecko z przodu oraz na plecach. Cena 430-499 zł

Wygląd 5 Jakość 5 Cena 3.5

Poszukiwanie nosidła idealnego każdy polski rodzic rozpoczyna od BabyBjörna. Niektórzy na tym kończą, bo przeraża ich fakt, że nosidła mogą różnić się nie tylko kolorami. Poza tym, skoro pani w tym największym dziecięcym sklepie ma tylko takie nosidło, to znaczy, że jest dobre. W sumie nie ma co winić rodziców, że nie mają czasu na własną rękę szkolić się z wisiadeł i nosideł, po prostu ufają sprzedawcom, bo w końcu oni powinni wiedzieć najwięcej, umieć doradzić i pomóc w wyborze.

Rodzice, którzy lubią mieć wybór, dochodzą kawałek dalej i zatrzymują się przy Tuli, bo wiadomo jest ERGONOMICZNA i ma przepiękne wzory. Tak do końca w sumie, to mało kto rozumie, co to znaczy, że nosidło jest ergonomiczne, ale każdy wie, że ergonomia jest dobra, więc musi być dobre. Wiadomo oczywiście, że ci, którzy wybrali Tulę, a nie BabyBjörna są rodzicami świadomymi, którzy odnaleźli złoty podział na nosidła złe i lepsze.

Ja zachęcam do pójścia krok dalej i wejścia do świata, w którym istnieją więcej niż dwie marki nosideł. Dlatego właśnie dziś w ramach edukowania rodziców (i zmieniania świata oczywiście) piszę o Bondolino — nosidłach, które odkryłam zbyt późno, by móc długo w nich nosić, a które pokochałam od pierwszej (no może drugiej przymiarki).

bondolino-3

Bondolino to ergonomiczne nosidło hybrydowe, które jest idealne dla siedzących dzieci. Pas biodrowy zapinany jest na rzep — trzyma się mocno i jest bardzo wygodny, więc nie ma obaw, że coś z nim będzie nie tak. Pasy naramienne są długie i należy je na sobie zawiązać. To sprawia, że takie nosidło jest bardzo podobne do nosideł w typie mei-tai i nieco przypomina chustę, bo w chuście też trzeba się przecież owinąć i zawiązać. Oczywiście ten, kto jest chustomaniakiem nie dostrzeże tego podobieństwa, ale niechustujące mamy mogą narzekać, że te pasy taki długie i, że trzeba je wiązać.

Dużą zaletą nosideł hybrydowych jest przebieg pasów naramiennych, które biegną od ramion do pasa rodzica. Dzięki temu nosidło, w przeciwieństwie do wielu popularnych nosideł klamrowych, nie daje dziecku bodźca do wyprostu kręgosłupa w części piersiowej (taki wyprost jest bardzo w porządku przy dzieciach chodzących, ale nie bardzo w porządku przy dzieciach niechodzących).

bondolino-5

Taki przebieg pasów naramiennych ma niestety swój minus — przynajmniej dla początkujących użytkowników. Nie mamy żadnego wsparcia bocznego (w przeciwieństwie do chusty czy niektórych nosideł ergonomicznych) i możemy mieć przy pierwszym użyciu wrażenie, że dziecko może wypaść bokiem. Przyznaję się bez bicia, że sama tak pomyślałam podczas pierwszej przymiarki, ale oczywiście w praktyce nic takiego nie może mieć miejsca, jeśli nosidło jest prawidłowo założone. Luka z boku nosidła ma też plusy — możemy bez żadnych przeszkód wkładać tam nasze ręce i miziać naszego potomka!

Bondolino w przeciwieństwie do tych bardziej popularnych nosideł ergonomicznych ma możliwość regulacji szerokości panelu, co jest bardzo ważne. Odpowiednio dopasowane nosidło powinno mieć panel, który sięga mniej więcej od jednego do drugiego dołu podkolanowego dziecka — chodzi o to, żeby nogi dziecka ani nie wisiały (za krótki panel), ani nie robiły szpagatu (za długi panel). Problem z dziećmi jest taki, że nogi im rosną, a co za tym idzie nosidła bez regulacji panelu, mogą dość szybko stać się za małe. Bondolino ma takie sprytne rozwiązanie, dzięki któremu szerokość panelu może wynosić 25 lub 34 cm (dla porównania panel w Tuli ma szerokość 34 cm), co jest naprawdę super ważne!

bondolino-7

Bardzo podobają mi się również zaszewki na pupę w panelu. Dzięki nim pupa dziecka ma gdzie wpaść, co moim zdaniem jest istotne przy nosidłach, które nigdy nie dopasują się do kształtu dziecka tak idealnie, jak tkana chusta. Po lewej stronie panelu na wysokości pleców dziecka naszyta jest nieduża kieszonka zapinana na rzep. Można w niej nosić smoczek czy inne drobiazgi, które chcemy mieć pod ręką, gdy niesiemy dziecko z przodu (jak mamy je na plecach, to do kieszonki nie dosięgniemy).

Pasy naramienne są bardzo wygodne, szczególnie mniejsze osoby docenią fakt, że pasy na plecach krzyżujemy, co daje zdecydowanie lepszą stabilizację i sprawia, że pasy nie zjeżdżają nam z ramion. Niestety podczas noszenia dziecka na plecach miałam wrażenie, że pasy naramienne są dla mnie zbyt szerokie — szczerze mówiąc, jestem przekonana, że przy moich gabarytach lepiej sprawdziłoby się Bondolino w wersji Slim (ma krótszy pas biodrowy – 108 cm zamiast 116 cm i 2 cm węższe pasy naramienne). Więc jeśli myślicie o Bondolino i nie jesteście dużymi ludźmi, to warto w sklepie przymierzyć wersję normalną i slim, żeby sprawdzić, w której będzie wam wygodniej.

bondolino-4

Oczywiście Bondolino ma kapturek, który ochroni głowę dziecka przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi. Kapturek przyczepiony jest na stałe (dla mnie, jako osoby ciągle gubiącej odpinane kapturki z Tuli, jest to duży plus!) i przyczepiany na wybranej wysokości przy pomocy rzepów, jest to bardzo wygodne, ale również bardzo głośne (to znaczy odpinanie jet głośne). Bondolino ma też taki sprytny system, który ułatwi zaciąganie kapturka podczas spaceru z dzieckiem na plecach.

W nosidle mamy możliwość noszenia w dwóch pozycjach — z przodu oraz na plecach. Nosidło zakłada się dość łatwo, chociaż oczywiście warto wcześniej przeczytać instrukcję obsługi, żeby było wiadomo gdzie macie być wy, a gdzie dziecko ;) Plusem tego, że nosidło nie ma żadnych klamer, jest to, że bardzo łatwo założy je każdy, bez względu na gabaryty, nie trzeba nic luzować, ani dociągać.

bondolino bondolino-10

Według producenta nosidła można używać od urodzenia do 3 roku życia, ale należy pamiętać, że w takich nosidłach najlepiej nosić dzieci siedzące. Mam też obawy co do górnej granicy, bo nawet na zdjęciach widać, że Heli (80 cm wzrostu) panel sięga już do wysokości łopatek, a ona miała wtedy 1.5 roku :)

Bondolino sprzedawane jest w kilku wersjach — zwykłej, LIGHT (wykonany z cieńszej bawełny, lepsza na lato) i SLIM (węższe pasy naramienne i krótszy pas biodrowy, lepsze dla osób o drobniejszej budowie) oraz w wariacjach na temat tych wersji. Każde nosidło pakowane jest w woreczek, dzięki czemu mamy gdzie je przechowywać. Nowe Bondolino kosztuje od 430 do 499 zł (cena zależy od modelu i wersji kolorystycznej) i można je kupić między innymi w sklepie Muppetshop.

Ja Bondolino polecam tym, którzy chcą mieć dobre i wygodne nosidło. Używaliśmy go bardzo intensywnie przez ponad pół roku. Przeszliśmy w nim między innymi Bieszczady i świetnie sprawdzało się podczas długich górskich spacerów — zwłaszcza że mogłam się szybko zamieniać z Michałem — z chustą i Tulą tak łatwo by nie poszło :)

bondolino-8

Zdjęcia letnie zrobiła Agnieszka Wanat, a te wiosenne mąż mój Michał.