Czy nasze dzieci są w samochodzie bezpieczne?

Kilka dni temu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu, na którym prezentowano wyniki badania postaw rodziców wobec bezpieczeństwa dzieci w podróży. Badanie to zostało przeprowadzone na zlecenie firmy Britax, odpytywani byli rodzice z 6 europejskich krajów, w tym z Polski. Bardzo byłam ciekawa, jak wypadniemy na tle rodziców z innych krajów, zwłaszcza biorąc pod uwagę nasze smutne wypadkowe statystyki. Poza tym wiedziałam, że jest to świetny materiał na blogowy tekst, bo chociaż o fotelikach piszę rzadko, to edukowanie innych rodziców w kwestii bezpieczeństwa daje mi dużo satysfakcji. W Polsce jest jeszcze wiele do zrobienia w tej sprawie.

Czy wiecie, że nasz kraj znajduje się na drugim miejscu w Unii Europejskiej pod względem liczby dzieci (<15 lat) ginących w wypadkach komunikacyjnych? Wyprzedza nas tylko Francja, a nasze miejsce dzielimy z Rumunią.

W ostatnim roku w takich wypadkach zginęło w Polsce 91 dzieci. Dla porównania – we Francji zginęło ich 97, a w Szwecji 3. Moglibyśmy powiedzieć, że nie jest tak źle, skoro we Francji ginie ich więcej. Szwecja ma dużo mniej mieszkańców niż Polska, więc wiadomo, że tam dzieci ginie mniej. Niestety każdy z tych argumentów jest szukaniem usprawiedliwienia na siłę. We Francji jest ponad dwa razy więcej dzieci niż w Polsce. Gdybyśmy więc przeliczyli śmiertelność przez ogólną ilość dzieci, to ciągle jest u nas dwukrotnie więcej ofiar. Z kolei Szwecja ma tylko 3.5 razy mniej dzieci niż my, co oznacza, że gdyby śmiertelność u nas była na takim samym poziomie, co w Szwecji, to rocznie ginęłoby tylko 11 dzieci. Pozostałe 80 żyłoby nadal.

Możemy nadal szukać usprawiedliwienia, dla tej wysokiej śmiertelności. O, na przykład my nie mamy tak dużo autostrad, jak inni. No dobrze, porównajmy więc liczbę dzieci ginącą w wypadkach w miastach. Nadal jesteśmy na drugim miejscu (46 ofiar poniżej 15 r.ż. w 2014 r.) tuż za Rumunią (63 ofiary). W szwedzkich miastach nie zginęło ani jedno dziecko (!), a w Niemczech ofiar było 29. W Niemczech żyje dwa razy więcej dzieci niż w Polsce, a ofiar wypadków mają prawie dwa razy mniej. Czyli to nie wina dróg, winni są ludzie.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdej sytuacji, która może się przydarzyć na drodze, ale jako rodzice możemy zrobić wszystko, żeby nasze dzieci były jak najbezpieczniejsze. Wypadki samochodowe, w których dziecko jedzie jako pasażer, to najczęstsza przyczyna śmierci dzieci we wszystkich wypadkach komunikacyjnych. I to właśnie w samochodach mamy największe możliwości, jeśli chodzi o zapewnienie dziecku bezpieczeństwa.

Jakie więc grzechy popełniamy, wożąc dzieci samochodem?

BŁĘDY, KTÓRE POPEŁNIAMY, ZANIM WSADZIMY DZIECKO DO SAMOCHODU

Moment, w którym kupujemy fotelik

Kiedy wiemy, że wkrótce zostaniemy rodzicami, to zaczynamy kupować – wózek, mebelki, ubranka, kocyki i… fotelik samochodowy? No właśnie z tym fotelikiem to jest trochę podejrzana sprawa, bo aż 48% polskich rodziców deklaruje, że fotelik kupiło PO narodzinach dziecka. Czyli trasę ze szpitala do domu pokonują autobusem, bądź pieszo? Może proszą o podwiezienie przyjaciół (mam nadzieję, że tych, którzy mają dobry fotelik!)? Ilu rodziców wiezie samochodem 2-3 dniowego noworodka, trzymając go na rękach? Na samą myśl o tym czuję się nieswojo.

info1

Ilość czasu poświęcana na wybór fotelika

A gdy już zdecydujemy się, że fotelik kupujemy, to jak podchodzimy do tego zakupu? Niestety z badań wynika, że niezbyt odpowiedzialnie. Przypomnijcie sobie, ile czasu spędziliście, wybierając i kupując telewizor, telefon komórkowy czy pralkę. Pewnie minimum kilka dni? W przypadku fotelików samochodowych ponad połowa przebadanych rodziców zadeklarowała, że na zakup tak ważnego elementu wyprawki przeznaczyła maksymalnie 1 dzień (a 18% rodziców mniej niż 1 (jedną!!!) godzinę). Jeśli są w stanie w takim czasie wybrać coś, co będzie chroniło życie ich dziecka przez najbliższych kilkanaście miesięcy, to jestem pod wrażeniem.

Powiedzmy, że w ciągu tygodnia jesteśmy w stanie zebrać wystarczającą wiedzę na temat fotelików, wybrać coś, co odpowiada nam pod kątem bezpieczeństwa i zasobności portfela, a następnie fizycznie przymierzyć wybrane modele. Tydzień, ale nie jeden dzień czy jedną godzinę. Biorąc pod uwagę, że ciąża trwa 40 tygodni, to jeden z nich można poświęcić fotelikowi, prawda?

info2

Kwota wydawana na fotelik

Najwięcej, bo prawie jedna trzecia przebadanych Europejczyków kupuje fotelik za 300-600 zł. Polacy najczęściej płacili za pierwszy fotelik mniej niż 300 zł. Czy jesteśmy w stanie za tę kwotę kupić naprawdę dobry fotelik? Śmiem wątpić, zwłaszcza że widzę, jakie foteliki sprzedawane są w tej cenie. Możemy tłumaczyć, że jesteśmy biedniejsi niż kraje Europy Zachodniej, ale wiecie, kto wydaje najwięcej na foteliki? Nie bogata Wielka Brytania czy Niemcy, tylko całkiem przeciętna Hiszpania. Poza tym prawie 70% przebadanych rodziców przyznało się, że więcej pieniędzy wydało na tablet czy telefon niż na fotelik. Czyli jednak większość stać, ale nie bardzo chcą inwestować :)

info3

Najważniejsze cechy fotelika

W teksie 10 punktów o tym, jak nie kupować fotelika samochodowego” (polecam!) pisałam już o tych rodzicielskich, fotelikowych grzeszkach. Cóż niestety badanie dowiodło, że to, o czym pisałam, nie jest moim urojeniem, ale rzeczywistością. Dla połowy badanych rodziców głównym wyznacznikiem, którym się kierowali, wybierając fotelik, było to czy pasuje on do wózka!

Ja rozumiem, że to jest istotna cecha fotelika, że jest wygodniej, kiedy możemy fotelik zamontować na stelażu wózka i udać się do lekarza, czy na szybkie zakupy, ale kolejność jest dokładnie odwrotna. NAJPIERW wybieramy kilka modeli, które zagwarantują bezpieczeństwo naszym dzieciom w samochodzie, a PÓŹNIEJ zastanawiamy się, który z nich pasuje do wózka. Zresztą można przecież najpierw kupić dobry fotelik, a później dopiero dokupić wózek. Przy całej mojej miłości do wózków, to nie one chronią życie dzieci jadących samochodem.

Przy zakupie fotelika niezwykle istotne jest dopasowanie go do samochodu. Możemy wydać milion złotych na najlepszy fotelik na świecie, ale jeśli nie będzie on kompatybilny z naszym samochodem, albo będzie niepoprawnie zamontowany, to zmarnujemy te pieniądze. Dziecko jest bezpieczne w samochodzie, jeśli jest poprawnie zapięte w dobrze zamontowanym foteliku, który pasuje do samochodu i który ma dobre wyniki w testach zderzeniowych.

Tymczasem aż 20% rodziców kupuje fotelik tylko i wyłącznie na podstawie wiadomości z Internetu. Nic z tego moi mili, po tym, jak poczytacie sobie o fotelikach w Internecie, trzeba zwlec tyłki z kanapy i pojechać do dobrego sklepu, w którym wykwalifikowany sprzedawca z wami porozmawia i dopasuje (fizycznie) fotelik do samochodu.

Stan fotelika i miejsce zakupu

Z tymi sklepami to mamy mały problem, co prawda prawie połowa rodziców kupuje fotelik w sklepie z artykułami dziecięcymi, gdzie jest szansa na dopasowanie fotelika oraz poprawne zamontowanie go w samochodzie, ale 25% rodziców kupuje foteliki przez Internet, który nie daje możliwości przymierzenia fotelika przed zakupem. Czasem kończy się to tym, że rodzic nie wie, czy fotelik będzie pasował i nie potrafi go poprawnie zamontować.

Oczywiście możemy zrobić tak, że najpierw jedziemy do sklepu, w którym mierzymy foteliki, a później kupujemy wybrany model przez Internet, ale chciałabym tutaj zaapelować do waszego sumienia. Jeśli zmuszacie wykwalifikowanego sprzedawcę, żeby spędził z wami godzinę, montował i demontował foteliki w waszym samochodzie, szukał dla was w magazynie odpowiedniego koloru, bo chcecie zobaczyć, jak wygląda w świetle dziennym, to potem (na miłość boską!) nie wychodźcie ze sklepu z informacją, że fajnie, ale fotelik kupicie gdzie indziej i przez Internet, bo tam jest 78 zł taniej. Ten pan (nazwijmy go Marcin) właśnie poświęcił wam godzinę swojego życia, robiąc wszystko, żeby wasze dziecko było bezpieczne, a wy na koniec mówicie mu: „Jesteś frajerem”. Pan Marcin mógł w tym czasie zająć się kimś, kto doceni jego pracę.

info4

Wracając do badań, pierwszy fotelik dziecka jest najczęściej nowym egzemplarzem. Aż 87% rodziców decyduje się na zakup nieużywanej sztuki. Jest to bardzo dobry wynik, bo kupowanie/pożyczanie używanych fotelików jest ryzykowne. Jeśli fotelik należał wcześniej do kogoś innego, to nie mamy pewności, czy nadaje się do użytku. Po pierwsze mógł brać udział w wypadku, co go od razu dyskwalifikuje, po drugie może być stary (foteliki mają swoją datę przydatności, co związane jest z wytrzymałością materiału), a po trzecie może być już przestarzały technologicznie (foteliki sprzed 15 lat znacznie słabiej chronią małego pasażera niż te, w których zastosowane są najnowsze rozwiązania). Jeśli chcemy kupić (lub pożyczyć) fotelik używany, to nie może być to fotelik stary i musimy mieć absolutne zaufanie do poprzedniego właściciela. Nie miałabym żadnych problemów z kupieniem fotelika od siostry czy przyjaciółki, ale sprzedawcom z Allegro tak nie zaufam.

BŁĘDY, KTÓRE POPEŁNIAMY W TRAKCIE JAZDY Z DZIECKIEM

Kupienie dobrego fotelika, to dopiero początek. Na bezpieczeństwo naszych dzieci wpływamy również, kierując samochodem. Tymczasem okazuje się, że zdarza się nam przewozić dzieci bez fotelików. Do takich występków przyznaje się 27% Polaków, jest to całkiem sporo, zwłaszcza że aż 12% badanych Polaków przyznaje się do tego, że notorycznie wozi dzieci bez fotelika – w tej kwestii jesteśmy w europejskiej czołówce. Polacy są też liderami jeżdżenia z dzieckiem na kolanach (aż 14% rodziców się do tego przyznało), dla porównania w Hiszpanii zrobiło to tylko 4% badanych rodziców.

Poza tym standardowo jak na Polaków, podczas jazdy z dzieckiem przekraczamy dozwolona prędkość (do tego przyznaje się 1/3 kierowców) i korzystamy z telefonu komórkowego bez zestawu głośnomówiącego (1/4 przebadanych Polaków twierdzi, że tak robi). Każde z tych zachowań zwiększa ryzyko wypadku, a my jako rodzice, powinniśmy pamiętać, że nie tylko musimy dbać o życie naszych dzieci, ale też o własne, bo to nas dzieci potrzebują najbardziej.

BŁĘDY, KTÓRE POPEŁNIAMY, KIEDY DZIECKO ROŚNIE

Dziecko je, śpi, bawi się i rośnie. Ani się obejrzymy, a z noworodkowej kluski zrobi się całkiem kumaty dzieciak. Pomimo że teoretycznie pierwszy fotelik powinien bez problemu przewieźć dziecko ważące 13 kg, to 41% rodziców przyznało, że zmieniłoby fotelik na kolejny przed ukończeniem przez dziecko roku. Wszystko byłoby super, gdyby ten następny fotelik też był fotelikiem odwróconym tyłem do kierunku jazdy, niestety tylko 14% rodziców deklaruje, chęć przewożenia dziecka tyłem do 4 roku życia (takie obecnie jest zalecenie Unii Europejskiej). Wiecie, jak to wygląda w Szwecji? Aż 66% Szwedów twierdzi, że będzie wozić dziecko tyłem do kierunku jazdy przez 4 lata. W tym też tkwi ich sekret niewielkiej śmiertelności małych dzieci w wypadkach samochodowych.

Przewożenie dziecka TYŁEM DO KIERUNKU JAZDY jest absolutnie najbezpieczniejszym sposobem przewożenia dziecka do 4 roku życia. O tym, dlaczego tak jest, pisałam osobny tekst ponad 1.5 roku temu – zachęcam do przeczytania, bo jest nadal aktualny (LINK). Sama wożę tak moje dzieci (Franek się niestety nie załapał na wyedukowaną fotelikowo mamę), bo nigdy nie darowałabym sobie, gdyby coś im się stało tylko dlatego, że mama chciała, żeby jeździły przodem. Warto pamiętać, że wśród małych dzieci (0-4 lat), które były ranne w wypadkach samochodowych, to urazy głowy i szyi były najczęstsze. Te urazy, przed którymi najlepiej chroni podróż tyłem do kierunku jazdy.

Niestety pod tym względem jesteśmy jeszcze mało świadomymi rodzicami. Kupujemy fotelik, ale tak naprawdę nie wiemy co dalej. Pomimo tego, że 83% rodziców deklaruje, że wie, kiedy powinno się zmienić fotelik na następny, to tylko 12% przy zmianie kieruje się jedyną słuszną przesłanką, czyli kombinacją wagi i wzrostu dziecka. A co jest główną przyczyną przesadzenia dziecka do fotelika przodem do kierunku jazdy? Brak miejsca na nogi! Tak deklaruje 40% rodziców. Ta moja Lila to musi mieć super króciutkie nogi, skoro mając prawie 4 lata mieści się w foteliku tyłem ;)

 

Ja przyznaję się bez bicia, że wiele z tych błędów udało mi się popełnić. Pierwszy fotelik kupiliśmy bez przymiarki i nie pasował on zbyt dobrze do samochodu. Franek zaczął jeździć przodem do kierunku jazdy jak miał 9 miesięcy, bo wydawało mi się, że jest już takim dużym dzieckiem. Ale z błędami jest na szczęście tak, że zawsze można przestać je popełniać :) Jeśli szykujesz się właśnie do zakupu pierwszego fotelika, to poświęć na to tydzień, poczytaj specjalistyczne portaleblogi, a później pojedź do dobrego sklepu. Jeśli Twoje dziecko jeździ już w foteliku i nie jesteś pewien/pewna, czy jest to dobry i pasujący do samochodu fotelik, to wybierz się na inspekcję fotelikową. Jeśli fotelik, który masz, jest kiepski i niekompatybilny z samochodem, to wymień go na nowy, a jeśli właśnie przymierzasz się do kupna kolejnego fotelika, to pamiętaj, żeby był on skierowany tyłem do kierunku jazdy. Jeśli chcesz zainwestować w fotelik, ale nie stać Cię na taki dobry, to pamiętaj, że narodziny, chrzciny, urodziny, imieniny, Mikołaj, Boże Narodzenie i inne takie, mogą być bardzo dobrym pretekstem do rodzinnej zrzutki na taki fotelik. My pierwsze urodziny Lili wykorzystaliśmy do zebrania pieniędzy na drogi fotelik RWF. Udało się :)

 

Źródło:

  1. Raport “Britax State of Safety. Ogólnoeuropejskie badanie postaw rodziców wobec kwestii bezpieczeństwa dzieci w podróży” 2015
  2. “Traffic Safety Basic Facts 2015. Children” European Road Safety Observatory http://ec.europa.eu/transport/road_safety/pdf/statistics/dacota/bfs2015_children.pdf
  3. Dane statystyczne Komisji Europejskiej http://ec.europa.eu/transport/road_safety/pdf/statistics/2014_age.pdf