Dylematy natury fizjologicznej, czyli jaki nocnik wybrać?

Pamiętacie, jak to było przed pojawieniem się dzieci? Spotykaliście się ze znajomymi, żeby móc porozmawiać o impresjonizmie w sztuce europejskiej i wspólnie przypomnieć sobie początki jazzu. Kiedy zmęczyliście się już konwersacją o sztuce, to przechodziliście do filozofii, bo rozmowy o egzystencjalizmie były takie odprężające! Potem kiedy było wiadomo, że lada chwila wasza paczka się powiększy, to zarzekaliście się, że przecież dzieci nic nie zmienią. O co to, to nie! W końcu dzieci się tak świetnie rozwijają, drzemiąc przy dźwiękach „Etiudy Rewolucyjnej” i podziwiając dzieła Rembrandta, a i wsłuchiwanie się w dyskusje dotyczące wpływu Kanta na Schopenhauera na pewno odciśnie się na ich przyszłości!

Niestety coś poszło ewidentnie nie tak, bo okazało się, że zamiast o Chopinie rozmawiacie o białych szumach wydobywających się z różnych domowych sprzętów, których istnieniem nigdy wcześniej się nie interesowaliście. Jedyny obraz, który teraz was interesuje to obraz dziecka śpiącego kamiennym snem, o który tak dzielnie walczycie co wieczór. Egzystencjalizm filozoficzny, o którym uwielbialiście dyskutować do białego rana został brutalnie zastąpiony przez egzystencjalizm fizjologiczny, o którym dyskutujecie równie długo. Kto by wcześniej przypuszczał, że można tak wiele czasu poświęcić rozmowom o tym, co jest wydalane przez ludzki organizm?

A jednak, jeśli zajrzymy w miejsca, w których rodzice rozprawiają na trapiące ich tematy, to kupa jest numerem jeden. Bezdzietni nigdy tego nie pojmą, ale rodzic rodzica zrozumie — najpierw zmieniamy tysiące brudnych pieluch, a potem walczymy o to, żeby tych brudnych pieluch w końcu nie było. Po trzech latach temat kupy szczęśliwie znika, by znów powrócić z kolejnym potomkiem. Tak, to jest ten element rodzicielstwa, o którym najchętniej byśmy zapomnieli, chociaż nie zawsze się da, bo rozmyślanie o dziecięcej kupie przez tak długi czas zostawia nieodwracalne zmiany w psychice.

Na pewno zanim zostaliście rodzicami nie mieliście pojęcia, że istnieje wiele różniących się między sobą modeli nocników. No bo nocnik to nocnik, nie ma o czym gadać. Ale okazuje się, że nawet wybór nocnika można poprzedzić wielowątkową dyskusją na temat tego, jaki powinien być ten nocnik idealny. I zapewniam was, że ta dyskusja może być równie pasjonująca, jak dyskusja o jaskini Platona! Zwłaszcza, jeśli pojawi się w niej kwestia tego, ile taki nocnik może kosztować :)

Mam troje dzieci, więc temat fizjologii dziecięcej oraz nocników przeanalizowany mam bardzo dokładnie. Odpowiedziałam sobie w życiu już na wiele pytań, które związane były z nocnikami. Dzielę się moimi odpowiedziami po to, żebyście nie musieli sami ich szukać, dzięki temu będziecie mieli więcej czasu na słuchanie Chopina!

Czy nocnik musi kosztować więcej niż 5 zł?

Halo?! To jest kawałek uformowanego plastiku, do którego dziecko ma zrobić siku i kupę. To coś posłuży tylko przez jakiś czas, bo przecież docelowo i tak potomstwo korzystać będzie z toalety. Moja ostateczna cena za ten plastik to 5 zł! Jak daję słowo nic droższego nie jest mi potrzebne.

Nocnik za 5 zł jest super, bo kosztuje tylko 5 zł i można gu kupować wielokrotnie bez poczucia bankructwa. Prawdopodobnie nie będzie ładny, będzie też strasznie upierdliwy podczas każdorazowego czyszczenia, będzie trzeba czynić z nim straszne wygibasy próbując wsadzić go pod kran, tak żeby się zmieścić z tym całym plastikowym cholerstwem. Być może wasze dziecko będzie na nim się wierciło wyginając jego wątłą plastikową podstawkę, ale ma też to swoje plusy! Po pierwsze znacznie bardziej będziecie się garnąć do przesadzenia dziecka na toaletę, a po drugie obmyślicie wszystkie innowacje, które należałoby wprowadzić, żeby nocnik był zdecydowanie lepszy.

Ja oczywiście zakupiłam taki nocnik, jako pierwszy w życiu i uważam, że to nie było zmarnowane 5 zł. Dzięki temu zrozumiałam, że mogłabym wydać nawet 20 zł, gdyby tylko nocnik był łatwiejszy w czyszczeniu :D

Czy tani nocnik musi być brzydki i niepraktyczny?

To ile trzeba wydać pieniędzy, żeby mieć coś, co będzie można łatwo czyścić, a do tego będzie ładniej prezentować się w łazience? Nie uwierzycie, ale tylko 20 zł!!! Nieźle, co?

Po pierwsze najpierw przyznam Nobla temu, kto wymyślił, że nocnik powinien składać się z dwóch części: nocnika i wyciąganej miseczki, którą można łatwo opróżnić i umyć. Na serio to rozwiązanie zrewolucjonizowało życie milionów rodziców kilkulatków! Osobiście od kiedy odkryłam, że istnieją takie nocniki pozbyłam się wszystkich innych (poza tym czerwonym, który pozostał dla celów blogowych!). Dawno temu na nocnik z takim rozwiązaniem trzeba było brać pożyczkę w banku, ale nie uwierzycie – IKEA ma takie cudo za dwie dychy!!!

Nazywa się on LOCKIG i ma właśnie taką wyciąganą miseczkę, ma z tyłu nocnika wygodny uchwyt, dzięki czemu nocnik można łatwo przenieść i do tego ten nocnik jest bardzo ładny i jest jak za darmo (a dokładniej za 19,99 zł). To jest produkt, po który do IKEI powinny jeździć wycieczki ze szkoły rodzenia!

Czy istnieje nocnik kompaktowy i uniwersalny?

To super, że mamy taki piękny nocnik w domu. Jest duży i praktyczny, i albo kupimy taki sam nocnik do wszystkich babć, cioć, wujków, albo będziemy jeździć z tym naszym egzemplarzem. A może jest coś takiego, ale dla obieżyświatów?

Potette Plus to jest zdecydowanie najfajniejsze rozwiązanie dla wszystkich tych, którzy dużo podróżują, ale starają się być oszczędni. O tym, dlaczego jest to genialny nocnik turystyczny, pisałam kilka razy, między innymi TUTAJ. Jest to nocnik rozkładany, na którym mocuje się jednorazowe woreczki ze specjalnych chłonnym wkładem, które potem się zawiązuje i wywala do kosza. Potette może być też nakładką na toaletę, co cudownie sprawdza się nawet przy starszych dzieciach na stacjach benzynowych i w innych strasznych miejscach. Ale jeśli dokupimy do niego specjalną silikonową wkładkę, to będziemy mieli też fajny nocnik do domu — niewielki, nie najpiękniejszy, nie najłatwiejszy w czyszczeniu (w tej wersji z wkładką), ale jeden na każdą okazję!

Polecam go z całego serca na wszelkie wojaże! W wersji domowej wolę inne, ale rozumiem, że nie każdy chce mieć kolekcję nocników :) No i plus jest taki, że za jedyne 124 zł mamy nocnik do domu, na spacery i na wakacje.

Czy są nocniki, z których dziecko korzysta z przyjemnością?

Już wiemy, że nocniki mogą być tanie, mogą być też wygodne w czyszczeniu i przenoszeniu, ale czy ktoś w ogóle zadał sobie ten trud i pomyślał o tym, że fajnie by było gdyby dziecku też było wygodnie?

Otóż, tak. Jest taki producent, który postanowił stworzyć nocnik godny księcia! Nocnik PottyPOD jest duży, z miękką nakładką, która jest bardzo wygodna dla człowieka, który na nim zasiadł. Można siedzieć na nim bez zamartwiania się o to, co odciśnie się na pupie i udach. Do tego jest szeroki, więc nawet dzieci słusznych gabarytów mogą z niego korzystać bez uczucia, że usiadły na nocniku dla lalek. Rodzice chłopców na pewno wzruszą się na wieść, że nocnik ma specjalną zakładaną osłonkę, która chroni okolicę nocnika przed przypadkowym zalaniem. Czyszczenie go jest naprawdę bardzo wygodne, bo wyciągana miseczka jest niewielkich gabarytów, przez co łatwiej się ją myje. Jedyny minus to waga, ale sami rozumiecie – tron musi ważyć.

PottyPOD wizualnie prezentuje się bardzo dobrze, chociaż cena może wprawić w lekkie zakłopotanie. Ale 149 zł za tron, to chyba nie jest przesada, prawda?

Czy są nocniki niepsujące wizualnie łazienki, którą tak uważnie projektowaliśmy?

To jest prawdziwy koszmar! Kafle wybierane przez pół roku, godzinne dyskusje na temat tego, czy blat pod zlewem pasuje do pisuaru, chowanie się w pracy z odpalonym Pinterestem w poszukiwaniu inspiracji, a potem orka na ugorze z ekipą robotników, zakończona wymęczonym sukcesem. I kiedy już nam się wydaje, że wszystko, łącznie ze wzorkiem na papierze toaletowym, łączy się w jedną spójną całość, wchodzi on — czerwony nocnik z zygzakiem McQueenem albo różowy z księżniczką Disneya. Za każdym razem, kiedy wchodzisz do łazienki, po policzkach spływają ci łzy i wiesz, że to się musi skończyć. Zanim postanowisz, że Twoje dziecko będzie chodziło w pieluchach aż do dnia, w którym pojedzie do szkoły z internatem, spójrz proszę na nocniki Quax Intelligent Potty!

Pal licho, że mają wyciąganą miseczkę, którą łatwo się czyści. Nie ważne, że jest wygodny dla dziecka. Nie ma znaczenia nawet możliwość nagrywania na wbudowany dyktafon personalizowanych pochwał dla dziecka, które umiejętnie z niego skorzystało. On jest po prostu piękny. Pasuje do tych kafli, o które tak wytrwale się kłóciliście, do ręczników, które sprowadziliście z Egiptu, a nawet do wzorku na papierze toaletowym. Jest idealny!

Cena? Że niby drogi? No nie wiem, na moje oko 233 zł to mniej niż wieloletnie kupowanie pieluch i ta szkoła z internatem! Ja Quax Intelligent Potty posiadam i to jest ten nocnik, którym spokojnie mogę się pochwalić, oprowadzając gości po naszej posiadłości ;)

Czy to już wszystkie nocniki, które można kupić?

Ależ skąd! Nocników są na świecie miliony. Są takie, co robią wszystko i takie, które są tylko nocnikiem. Takie, które grają i śpiewają, a i pewnie tańczące by się znalazły, jakby ktoś się uparł. Ale jak daję słowo, to są tylko nocniki, więc wybierz coś, co będzie po prostu ładne i wygodne. Tańczyć nie musi!

 


Część zawartych w tym wpisie linków, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)