Franek, Lila i Hela polecają najlepsze prezenty na Dzień Dziecka

Poszukiwanie dobrego prezentu na Dzień Dziecka przypomina czasem pogoń za Świętym Graalem. Jeśli mamy zaplanowane kupienie z tej okazji roweru, hulajnogi czy innego pożytecznego sprzętu to pół biedy, bo wiemy, że takie prezenty na Dzień Dziecka na pewno długo posłużą. Ale jeśli mamy kupić coś bardziej zwykłego, to nieźle trzeba się natrudzić, żeby znaleźć coś, co nie zostanie od razu rzucone w kąt.

W ramach poszukiwań prezentowych inspiracji na bloga zasiadłam więc przed górą zabawek moich latorośli i postanowiłam pokazać wam te, które dzieciaki pokochały najbardziej i które służą nam kilka lat. Żeby nie było, że opieram się tylko na własnych obserwacjach, to Lila i Franek udzielili mi szczegółowych wywiadów na temat tego, które ich zabawki są najlepsze i bez których nie wyobrażają sobie życia :) Postanowiłam, że ograniczymy się do trzech zabawek i jednej książki per dziecko, czyli w sumie prezentujemy wam 3 książki i 9 zabawek, które moje dzieci lubią najbardziej i które polecają każdemu swojemu rówieśnikowi.

Ulubione zabawki Helenki

prezenty na dzień dziecka

Małe dzieci uczą się przez powtarzanie, w związku z czym, jeśli polubią jakąś zabawkę, to mamy całkowitą pewność, że będą bawić się nią tygodniami, wciąż i wciąż od nowa. Kiedy my już będziemy mieć dosyć, nie będziemy mogli się już na daną zabawkę patrzeć, a na samą myśl o ponownym przeczytaniu tej samej książki zrobi nam się słabo, to maluch z całą pewnością powie: „JESZCZE RAZ!”.

Ja mam dreszcze na widok „Gałgankowego Skarbu” (1), cudnej książeczki o Kasi, która zgubiła gdzieś swoją ukochaną lalkę. To była moja ulubiona książka w czasach, kiedy Lila się nią nie interesowała. Hela pokochała ja od pierwszego przeczytania i po tym, jak przeczytałam ja na głos po raz tysięczny, to moje uczucia nieco osłabły. Lecz gdy proszę Helę o przyniesienie ulubionej książeczki, to przynosi właśnie „Gałgankowy Skarb”, więc nie mam cienia wątpliwości, że Hela poleca ją na prezent dla waszych małych dzieci.

Na szczęście ulubione zabawki Heli nie wymagają rodzicielskiej asysty, więc co się wycierpię przy „Gałgankowym Skarbie”, to sobie odbiorę podczas zabawy, którą mogę obserwować znad kubka kawy :)

Znikopis (2) nigdy nie był w moim rankingu najfajniejszych zabawek dla dzieci, ale kiedyś w jakiejś kawiarni Hela dorwała taki znikopis i wróciła do świata po dwóch godzinach. Zbliżały się jej urodziny, więc podpowiedziałam dziadkom, że mogą w sumie Heli taki znikopis kupić. Matko, co się od września dzieje, to nie macie pojęcia. Wystarczy, że Hela go dojrzy kątem oka, a już do niego leci i znika na godzinę. Zawsze go jej podsuwam, jak muszę się czymś zająć, bo znikopis daje gwarancję, że Hela nic nie będzie ode mnie chciała. Maluje i zmazuje, maluje i zmazuje, maluje i zmazuje. Zdecydowany zabawkowy numer 1 Heli!

Pchacz Wesołe Zakupy (3) trafił w ręce Heli w grudniu zeszłego roku i od tego czasu jest jedną z jej ulubionych zabawek. Pchacz jest wykorzystywany jako wózek w naszym osiedlowym sklepie oraz w trakcie zabawy w domu. Tylko skaner produktów musieliśmy wyłączyć, bo grające zabawki po pewnym czasie powodują poważny psychiczny uszczerbek u rodziców :) Super zabawka przede wszystkim dla tych dzieci, które lubią pchać przed sobą jakieś sprzęty, ale nie bardzo lubią wózki dla lalek :)

Najnowszą zabawkową miłością jest układanka piramida (4) składająca się z 10 kartonowych pudełek, które można wkładać jedno w drugie, lub jedno na drugim, lub jedno obok drugiego. Pudełka są kolorowe i znajdują się na nich przeróżne edukacyjne obrazki. Hela uwielbia układać z nich wieżę, sprawdzając, jak wysoko jest w stanie sięgnąć i wkładać jedną pudełko w drugie. Ogromnym plusem jest to, że po złożeniu pudełka zajmują dokładnie tyle miejsca ile największe z nich. Dokładnie taką samą fazę na te pudełka miała Lila w wieku 2-3 lat, więc jest to idealny prezent dla takiego maluszka.

Ulubione zabawki Lili

prezenty na dzień dziecka

Kiedy zaczęłam wypytywać Lilę o to, które zabawki są jej ulubionymi, to bardzo zdziwiło mnie, że sama z siebie wymieniła aż dwa rodzaje klocków. Zaczęłam się bać, że jako ulubioną książkę wymieni podręcznik młodego konstruktora, ale na szczęście odezwała się jej artystyczna dusza :)

Lila jest zakochana w książce „Jezioro Łabędzie” (1), którą przyniosłyśmy do domu z targów książki Przecinek i Kropka. Jest to najpiękniejsza książka w naszym domu — wzruszająca historia z najsłynniejszego baletu Piotra Czajkowskiego i ażurowe, misternie wycięte ilustracje. Idealny prezent dla każdej dziewczynki zakochanej w balecie.

klockach GoldieBlox (2) pisałam już wielokrotnie — mega fajne klocki konstrukcyjne stworzone z myślą o małych dziewczynkach. Wokół klocków wymyślona jest cała historia o dziewczynce Goldie i jej przyjaciołach, którzy tworzą różne mniej i bardziej skomplikowane maszyny. Lila chyba najbardziej lubi „Mega zestaw konstruktorski” z różnymi zadaniami konstrukcyjnymi, których wykonanie odznacza się w specjalnym zeszycie konstruktorskim. Jako ciekawostkę dodam, że tymi klockami lubią bawić się również chłopcy — nie odstrasza ich nawet różowy kolor!

Duplo (3) to kolejna miłość Lili — bawi się nimi od kilku lat, a im jest starsza, tym bardziej wymyślne domy, ogrody i pałace z nich buduje. Ponieważ Duplo są niezniszczalne (przez 6 lat nie udało nam się zniszczyć ani jednej sztuki) i ciężko je zgubić, to w kilka lat można zebrać całkiem pokaźne pudło tych klocków, z których tworzy się coraz większe konstrukcje. Ogromną zaletą Duplo jest też to, że bawi się nimi zarówno dwulatek, jak i pięciolatka.

Które dziecko nie lubi puszczać baniek? My od jakiegoś czasu mamy obręcze i sznurki do baniek Tuban (4), które w połączeniu z płynem tej samej firmy robią gigantyczne bańki przy minimalnym wysiłku. Okazało się, że nawet mała Hela może puszczać duże bańki, a Lila czarowała same olbrzymy. Tajemnica zapewne tkwi w składzie płynu, który u nas niestety idzie na hektolitry (czyli zużywamy wszystko, co mamy pod ręką). Lila potrafi godzinę biegać po ogródku i robić coraz większe i ładniejsze bańki, dlatego wcale się nie dziwię, że uważa to za jedną z najfajniejszych zabawek.

prezenty na dzień dziecka
Chwila nauki i można puszczać takie olbrzymy!

Ulubione zabawki Franka

prezenty na dzień dziecka

Franek od dawna ma niezmienne zainteresowania. Są to książki, roboty i klocki, więc nic dziwnego, że dokładnie te zabawki uważa za swoje ulubione.

Na serii książek „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” (1) nauczył się samodzielnego czytania i dzięki niej stał się książkowym molem. Pewnego wieczoru odmówiliśmy mu przeczytania książki, bo było już bardzo późno, więc przeczytał ją sam. A potem następną, następną i następną. Seria składa się z ponad dwudziestu niezbyt długich książek, w każdej z nich opisana jest inna tajemnica, którą próbuje rozwiązać dwoje dzieci — Lasse i Maja. Historie są niesamowicie wciągające nie tylko dla dzieci, ja również przeczytałam wszystkie części :)

Dash i Dot (2) to roboty, na których dzieci mogą uczyć się programowania. Franek na początku bawił się nimi non-stop, teraz trochę rzadziej, ale ciągle są na liście najfajniejszych zabawek. O Dashu wspomniał, kiedy zapytałam się, którą z jego zabawek powinny mieć wszystkie dzieci w jego wieku :) Plusem jest to, że aplikacje do programowania są na różnym poziomie zaawansowania, a roboty wykorzystywane są przez wiele szkół programowania, więc można je poznać na zajęciach, zanim kupi się je na własność. Naszą recenzje robotów możecie znaleźć TUTAJ.

Klocki Incastro (3) mamy od niedawna, ale Franek bez zawahania się wymienił je wśród swoich ulubionych zabawek (co dziwne, o Lego nawet nie wspomniał). Incastro to świetne klocki właśnie dla starszaków, bo pozwalają tworzyć bardzo proste i bardzo skomplikowane konstrukcje. Czas spędzony na składaniu tych klocków pozwala na odnajdywanie coraz trudniejszych sposobów łączenia klocków, a co za tym idzie budowania bardziej skomplikowanych rzeczy. Franek z klocków Incastro buduje sobie wszystko, co tylko wymyśli — drony, statki kosmiczne, łódki. Zainteresowanych tymi klockami odsyłam do naszej długiej recenzji klocków z mnóstwem zdjęć naszych budowli.

Koraliki do prasowania (4) to kolejny hit wśród zabawek Franka. Zaczynaliśmy od prostego zestawu z Ikei, a teraz jesteśmy na etapie dokupowania jednokolorowych zestawów koralików Hama. Układanie tych maleńkich koralików na planszach z wypustkami to ogromna szkoła spokoju i cierpliwości. A do tego bardzo wymagające ćwiczenie dla rąk i palców. Franek potrafi zniknąć na godzinę najpierw nad projektem prasowanki, a potem nad układaniem. Super zabawka dla dzieci, które potrzebują wyciszenia :)

 

Mam nadzieję, że czujecie się zainspirowani :) Ja niestety mam ten problem, że wszystkie rzeczy z powyższej listy mamy, a tylko Lila była w stanie wyartykułować, co chce dostać na Dzień Dziecka (zestaw Doh Vinci). Franek zażyczył sobie wielkiego drona, więc na bank go nie dostanie, a Hela nie umie chyba jeszcze powiedzieć, co chciałaby dostać, więc muszę trochę pochodzić po sieci i poszukać czegoś dla niej.

Przypominam, że na blogu trwa konkurs [TUTAJ], w którym można wygrać bony zakupowe do Smyka! Zachęcam do udziału, bo jak dobrze pójdzie to może się okazać, że nie musicie płacić za prezent na Dzień Dziecka.


Część zawartych w tym wpisie linków, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)