Kompletujemy wyprawkę do szkoły i zerówki

Sierpień to taki dziwny miesiąc, w którym jeszcze niby są wakacje, a wszyscy już z głową w nowych zeszytach i kredkach. Z jeden strony stosy zeszytów w sklepach straszą nas końcem lata, a z drugiej tak naprawdę nie ma nic przyjemniejszego niż szukanie wymarzonego piórnika. Dla mnie początek szkoły był zawsze najfajniejszy — stęsknione po wakacjach koleżanki, brak ocen w dzienniku i pachnące nowością zeszyty, ręcznie robione okładki do książek i ostro zatemperowane nowiuśkie kredki. Dla tych kredek i zeszytów mogłabym bez mrugnięcia okiem wrócić do szkoły!

Na szczęście mam dzieci, które pozwalają mi się wtrącać w kupowanie ich papierniczych skarbów, więc w sumie mam wszystko to, co w końcówce sierpnia najfajniejsze bez konieczności chodzenia do szkoły. W tym roku Franek zaczyna drugi rok szkolnych przygód, a Lila idzie do zerówki. Dla Franka największym papierniczo-szkolnym dylematem jest wybór pióra do pisania. Dla Lili wszystko jest nowe i najchętniej chciałaby mieć wszystko, bo przecież nie wiadomo, co jej się w tej zerówkowej przygodzie przyda.

Przyznam szczerze, że kupowanie szkolnej wyprawki dwadzieścia lat temu było prostsze, bo wybór był znacznie bardziej ograniczony, no i głównym kryterium był wygląd. Kiedy do wyprawki szkolnej podchodzimy jako rodzice, to okazuje się, że wygląd to nie wszystko, bo ważne jest przede wszystkim to, by kupić rzeczy dobre jakościowo, ergonomicznie zaprojektowane i najlepiej niezbyt drogie. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy byłabym w stanie sama bez żadnej wiedzy skompletować dobrą wyprawkę, więc chętnie korzystam z rad nauczycieli i przeglądam nowości różnych marek.

Tegoroczną wyprawkę kompletujemy razem z Empikiem i z przyjemnością pokażę wam, co takiego wpadło do piórników Lili i Franka.

Szkolna wyprawka Franka

Franek w pierwszej klasie pisał ołówkiem, co niezbyt dobrze znosił. Bardzo spieszyło mu się do pisania piórem, no ale było w tym za dużo pośpiechu i za mało starania. Teraz ćwiczy pisanie piórem i bardzo liczy na to, że drugą klasę rozpocznie z piórem w dłoni.

Wybór piór jest naprawdę ogromny. My zostajemy przy naszym zeszłorocznym wyborze, czyli wiecznym piórze dziecięcym Faber Castell. Dostępne jest ono w wersji dla dzieci prawo i leworęcznych i wykonane jest z miękkiego plastiku, więc dziecięce ręce mniej się męczą. Dziurki w nasadce pozwalają kontrolować ilość atramentu w naboju, a specjalny kształt skuwki sprawa, że pióro nie będzie się turlać po ławce i z niej spadać.

Jeśli chcecie uniknąć kleksów, zalanego atramentem piórnika i brudnych dziecięcych palców, to warto przyjrzeć się piórom kulkowym. Zazwyczaj poleca się je starszym dzieciom, ale w Empiku można znaleźć piórko kulkowe Stabilo Easy Start, które zostało zaprojektowane z myślą o dzieciach, które uczą się pisać. Jest wyprofilowane tak, by uczyć dzieci prawidłowego trzymania pióra i dostępne jest w wersji dla dzieci lewo i praworęcznych. Franek jest już po pierwszych ćwiczeniach z piórem kulkowym i muszę powiedzieć, że idzie mu tak dobrze, jak z piórem wiecznym.

Obowiązkowym elementem wyprawki szkolnej są również ołówki i muszę powiedzieć, że wybór jest tak duży, że łatwo się w tym pogubić. Frankowi najbardziej przypadł do gustu ołówek automatyczny Stabilo EASYergo oraz trójkątny drewniany ołówek Stabilo EASYgraph. Obydwa zaprojektowane są tak, by ręka układała się na nich w prawidłowy sposób, bardzo wygodnie się nimi rysuje i pisze. Oczywiście ołówek automatyczny jest tak kuszący, że na razie głównie służy do tego, by bawić się wyciąganym rysikiem, ale wierzę, że po kilku dniach zabawa się znudzi.

Od pierwszej klasy w piórniku Franka są ergonomiczne, trójkątne kredki Faber Castell, które naprawdę polecam z całego serca. Są bardzo wytrzymałe i nawet nie bardzo dają się pogryźć (akurat pod tym kątem Franek często je sprawdza), a antypoślizgowe wypustki, które znajdują się na kredkach, sprawiają, że palce się po nich nie ślizgają i wygodnie jest z nich korzystać.

Ostatnią nowością w piórniku Franka są flamastry Paper Mate, które regularnie mu podkradam. Nie dość, że mają przepiękne kolory, to są idealne do wszystkich kolorowanek dla dorosłych!

Zerówkowa wyprawka Lili

Poziom ekscytacji zerówką sięga u nas zenitu. Lila naprawdę nie może się już doczekać września i gdyby mogła, to miałaby piórnik wielkości plecaka, bo wszystko jej się bardzo podoba i wszystko na pewno będzie potrzebne. Bardzo mocno nalegała na pióro wieczne lub chociaż kulkowe, ale udało mi się ją przekonać do większego zainteresowania ołówkami. I faktycznie na koniec w jej piórniku znalazło się 8 ołówków!

Wybierając ołówki do nauki pisania trzeba zwrócić uwagę na to, by miały odpowiedni, ergonomiczny trójkątny kształt i był miękkie (B lub HB). Na początku lepiej sprawdzają się nieco grubsze ołówki, bo łatwiej jest je chwycić. Takie ołówki ma Faber Castell (z antypoślizgowymi wypustkami) oraz Zenith. Jeśli jednak macie w domu okrągłe lub sześciokątne ołówki, to one również mogą się świetnie sprawdzić podczas nauki pisania. Wystarczy nałożyć na nie specjalne nakładki na ołówki i długopisy, które pomogą prawidłowo ułożyć dłoń podczas pisania.

Ponieważ Lila ma zacięcie artystyczne, to nie mogła przejść obojętnie obok bardzo oryginalnych kredek flexcils. W wyprawce znalazły się śmieszne trójkątne kredki, których nie trzeba temperować. Nie mają rysika i można je wyginać, są bardzo nietypowe, ale maluje się nimi dobrze. Wielkim zainteresowaniem cieszą się również kredki-literki, którymi Lila cały czas pisze w swoim zeszycie. Uparła się, że każdą literkę można pisać tylko kredką w kształcie tej literki, więc tworzy bardzo kolorowe teksty.

Zamiast flamastrów do plecaka Lili trafią żelowe kredki, które co prawda wyglądają jak flamastry, ale malują jak pastele. Można z nich tworzyć przepiękne obrazki o wyraźnych kolorach. Moim zdaniem jest to super sprawa dla dzieci, które uwielbiają malować i przynosi im to mnóstwo frajdy.

Wyprawka do szkoły dla leworęcznych

W naszym domu leworęczna jest tylko Hela, więc nie znam jeszcze bólu kupowania wyprawki dla leworęcznego dziecka. Z moich czasów szkolnych pamiętam, że leworęczne dzieci używały dokładnie takich samych nożyczek, piór czy ołówków jak dzieci praworęczne. Najgorzej było z nożyczkami, bo trzeba było ostro kombinować, żeby można było z nich normalnie korzystać.

Teraz w zasadzie większość artykułów szkolnych można kupić w wersji dla dzieci leworęcznych. Są więc zarówno nożyczki, jak i pióra, kredki czy ołówki. Wszystko jest odpowiednio wyprofilowane i zapewniam was, bardzo ciężko jest z nich korzystać osobie praworęcznej. Franek próbował podczas robienia zdjęć, bo uparł się, że jest oburęczny. Po 15 minutach doszedł do wniosku, że jednak nie :D Wszystkie testowane przez nas produkty dla dzieci leworęcznych znajdziecie TUTAJ.

Plecaki, piórniki, torby i śniadaniówki

W empikowej wyprawce znaleźć można nie tylko przybory do pisania, ale również inne skarby z limitowanej kolekcji szkolnej. Dla nieco starszych dzieciaków zwanych nastolatkami można tam kupić bardzo modne plecaki, piórniki, śniadaniówki, portfele czy teczki. Pod nasz dach trafiły plecaki, zeszyty i piórniki z kolekcji „Flamingi” i „Krata”. We Flamingach rozkochała się Lila, która nie dość, że wcisnęła wszystkie swoje kredki do różowego piórnika, to jeszcze najczęściej rysuje na podstawce pod laptopa, bo jak twierdzi, to jest jej przenośne biurko. Franek za to od razu zaklepał sobie torbę-buta, która stała się jego workiem na strój sportowy. Ale zapewniam was, że to, co widać na zdjęciach to tylko ułamek całej kolekcji, którą można kupić w sklepie.

Jeśli już mowa o plecakach, to pamiętajcie, że to jest zakup, który należy dobrze przemyśleć. Z jednej strony plecak powinien być ergonomiczny, z usztywnionymi plecami, grubymi szelkami i pasem piersiowym. Z drugiej nie powinien być cięższy od zawartości. Rodzice pierwszaków często mają duży problem z tym, czy kupić ciężki, duży tornister czy lekki i mniejszy plecak. Grunt to dostosować zakup do tego, co dziecko będzie nosić w środku. Dużo na temat tego, jak wybrać plecak szkolny pisałam TUTAJ, dlatego zapraszam was do lektury. Warto przemyśleć zakup plecaka, zanim pójdzie się do sklepu.

Jeśli będziecie potrzebowali pomocy w kupnie plecaka, to w sklepach sieci Empik na dziale artykułów papierniczych znajdziecie pracowników przeszkolonych z doboru plecaka do dziecka, więc możecie zdać się na ich wsparcie.

Mam nadzieję, że wy również macie tyle samo frajdy z przygotowań do rozpoczęcia roku szkolnego. Ja już nie mogę się doczekać dnia, w którym szkoła znowu otworzy swe wrota :)

Wszystkie produkty widoczne na zdjęciach możecie kupić w sklepach sieci Empik.

 

Zdjęcia: Agnieszka Wanat

Wpis powstał przy współpracy z Empikiem.


Przydała ci się moja recenzja? Poleć ją znajomym :)

JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO POLECAM DO ŻŁOBKA, PRZEDSZKOLA I SZKOŁY, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA POZOSTAŁYCH WPISÓW Z CYKLU „WITAJ SZKOŁO, PRZEDSZKOLE, ŻŁOBKU”.