Mały pokój dziewczynek, czyli jak upchnąć dwoje dzieci na 10m²

Pod koniec zeszłego roku Michał wpadł na szalony pomysł, aby dziewczynki przenieść z ich ogromniastego pokoju na górze, który mieści się blisko naszej sypialni, do maleńkiego pokoju na dole, który mieści się tuż obok pokoju Franka. Szczerze mówiąc, w ogóle nie byłam zachwycona tym pomysłem, bo przecież tyle serca i czasu poświęciłam by urządzić pokój dziewczynek niecały rok wcześniej (TUTAJ można zobaczyć i powspominać). No, ale w końcu przyznałam, że tak będzie znacznie praktyczniej — dzięki takim przenosinom będziemy mieć dodatkowe miejsce dla gości i cała góra będzie dla nas, a dzieci ograniczą bałaganienie tylko do parteru.

Nie bałam się tego, że dziewczynki będą spać daleko od nas, bo zapewniam was, jak któreś się w nocy budzi to woła nas tak głośno, że czasem nawet sąsiedzi przychodzą ;) Poza tym cała trójka świetnie się razem bawi i każdy się każdym nawzajem opiekuje, zwłaszcza teraz kiedy mieszkają praktycznie razem. No i te sobotnio-niedzielne poranki wyglądają tak, że oni sobie tam sami po cichutku wstają, ubierają się, myją zęby i robią sobie pierwsze śniadanie!

Cała trudność tego przedsięwzięcia polegała na tym, że ten pokój na dole jest maciupeńki — ma niecałe 10 m². Ja byłam zachwycona tym, jak urządziłam im poprzedni pokój (miał prawie 17 m²) i serce mi krwawiło na myśl o tym, że będę musiała teraz wymienić część mebli na coś bardziej kompaktowego. Na szczęście z pomocą przyszła nam projektantka, która robiła nam projekty innych pomieszczeń i postanowiła samodzielnie sprawdzić, czy faktycznie słusznie leję te litry łez. Ku zaskoczeniu wszystkich okazało się, że istnieją takie kombinacje, które pozwalają przenieść praktycznie wszystkie meble do mniejszego pokoju i UWAGA! zostanie jeszcze miejsce na środku.

To był dla mnie argument ostateczny, więc zaczęły się prace robotnicze polegające na kuciu części ściany w pokoju (każdy centymetr miał znaczenie), rwaniu listew, wymianie parapetu, malowaniu ścian, sufitu i dorabianiu kawałka podłogi (okazało się, że tam, gdzie skuliśmy kawałek ściany, jednak nie ma podłogi :D). Po tygodniu naszym oczom ukazał się prześliczny i jasny, choć nadal niewielki pokój. Ja i dziewczyny byłyśmy absolutnie zauroczone i chciałyśmy jak najszybciej poprzenosić wszystkie meble z góry na dół, żeby sprawdzić, czy rzeczywistość zgadza się z kartką papieru, na której był projekt.

Łóżko

Łóżko jest największym meblem w pokoju i o nie bałam się najbardziej — w końcu zabiera prawie 20% całej dostępnej powierzchni :) Udało się nie tylko zmieścić łóżko, ale zdecydowanie bardziej wyeksponować jego urodę. Jest to przerobiona używana ikeowska KURA, którą dziewczyny z KAPA przemalowały i otapicerowały. Zrezygnowaliśmy z baldachimu, który wcześniej był nad górnym łóżkiem, bo jednak na tak małej powierzchni bardzo przytłaczał. Lila nadal śpi na górnym łóżku, a Hela na dolnym (na materacu leżącym na specjalnej ramie pod materac), ale Hela nauczyła się już wchodzić na górę oraz spadać z góry, więc musimy być bardziej czujni :)

pokój dziewczynek

Nad łóżkiem Lili na pewno coś będę chciała powiesić lub przykleić. Na razie rozważam zakup tego załóżkownika, ale muszę uzyskać jeszcze akceptację mieszkanki górnego piętra. Na suficie, nad łóżkiem Lila bardzo chce mieć świecące gwiazdki, więc pewnie kupimy je razem z załóżkownikiem w Dekorniku. Heli na razie nic nie chcę przyklejać — po prostu skupię się na myciu ścian, które lubi sobie od czasu do czasu ozdobić jakimś kolorkiem.

Miejsce na zabawki

Nadal został z nami regał EXPEDIT (teraz zwany KALLAX), ale wymieniłam białe plastikowe pudełka na jasne bambusowe (BULLIG) oraz niebieskie kartonowe (TJENA). Teraz prawie wszystkie zabawki schowane są do pudełek, co osobiście bardzo sobie chwalę, gdyż wizualnie bałagan jest znacznie mniejszy :) Ze względu na ograniczone miejsce część książek musiała trafić na wiszące półki. Zakochałam się w metalowych koszach Done by deer, ale jak zobaczyłam ich cenę, to trochę mi przeszło :D Na szczęście udało mi się na Allegro upolować te kosze za 60 zł — co prawda nie mogłam wybrać koloru, no ale jednak warto było zaoszczędzić 100 zł. Jeśli podobają się wam te kosze, ale chcecie zapłacić za nie rozsądną cenę, to polujcie na kampanię Done by deer na Limango — ostatnio te kosze można było tam kupić za 90 zł!

pokój dziewczynek

pokój dziewczynek

pokój dziewczynek

Ze względu na ograniczoną ilość miejsca musiałyśmy pozbyć się z pokoju jednej skrzynki na zabawki KNAGGLIG (wykończonej własnoręcznie przeze mnie), dzięki temu po pierwsze ograniczyliśmy ilość zabawek, a po drugie zaakceptowaliśmy zabawki w salonie. Wcześniej udawaliśmy, że one wcale tam nie powinny być, teraz po prostu kupiłam do salonu regał na zabawki, którego się pozbędziemy, jak zabawki znikną z domu :)

pokój dziewczynek

pokój dziewczynek

Między łóżkiem a drzwiami udało nam się zmieścić też kuchenkę — jest to IKEA DUKTIG przerobiona przeze mnie na arcydzieło (TUTAJ możecie zobaczyć, jak to zrobiłam) oraz domek dla lalek zamówiony w Woodszczęścia. Okazało się, że domek idealnie mieści się za drzwiami, dzięki czemu żaden centymetr pokoju nie został zmarnowany.

Biurko

Również biurko Lapgap zostało z dziewczynkami. Po roku korzystania muszę powiedzieć, że to był bardzo dobry zakup. Lila korzysta z niego od początku, a teraz coraz częściej przysiada się do niej Hela. Łatwy dostęp do kredek i farbek sprawia, że dziewczyny chętnie kolorują i malują.

pokój dziewczynek

pokój dziewczynekpokój dziewczynek

Jedynym wyzwaniem jest krzesło Heli — jest to jej krzesełko do karmienia Evolu (TUTAJ możecie zobaczyć, jak wygląda w pełnej krasie), które zostało obecnie przetransformowane w małe krzesełko dziecięce. Ze względu na to, że pokój jest mały, krzesełka muszą być dosunięte do biurka, a Hela nie ma tyle siły, żeby je podnieść i odsunąć, więc musi prosić o pomoc. Ale oczywiście nie chce się zamienić krzesełkiem z Lilą, bo to jest jej i kropka :) I nie ważne, że z krzesełkiem Lili radzi sobie doskonale.

Garderoba

O garderobę bałam się najbardziej — w poprzednim pokoju dziewczyny miały dużą, oświetloną wnękę, w której miały komody i wieszaki eksponujące ich stroje. Byłam absolutnie przekonana, że w małym pokoju nie ma to racji bytu, że trzeba będzie kupić wysoką szafę, w której wylądują wszystkie ubrania. Byłoby to o tyle bez sensu, że Lila bardzo lubi bawić się w przebieranki, więc ta garderoba była też tak naprawdę miejscem jej zabaw.

pokój dziewczynek

pokój dziewczynek

Na szczęście w tym malutkim pokoju udało się zmieścić praktycznie wszystko. Jest więc wysoka komoda na ubrania IKEA MALM, w której mieszczą się prawie wszystkie ubrania dziewczynek, są dwa stojące wieszaki Kids Concept, kosz na pranie, oraz 2 pudełka ze strojami do przebierania. Jeden z nich to przecudowny wiklinowy kosz z pomponami od Childhome, w którym zakochałam się na targach w Kolonii. Cały czas zastanawiam się, czy nie wymienić kosza na pranie na taki z pomponami, ale czuję, że co za dużo to nie zdrowo :)

Wieszakami na torebki i paski stały się spinacze Bastama, które wcześniej były miejscem na prace plastyczne dziewczyn. Idealnie wkomponowały się w wolną przestrzeń między komodą a wieszakami.

Podłoga

Ze względu na znaczną różnicę w wolnej przestrzeni na podłodze musieliśmy kupić nowy dywan, z czego bardzo się cieszę. Nie dość, że na tym dywanie Lila naprawdę gra w klasy, to jeszcze jest bardzo tani (69,99 zł), więc jak dziewczyny go kiedyś zniszczą, to kupimy nowy! W części garderobianej ostał się dywan, który własnoręcznie zrobiłam na szydełku i jest najlepszym miejscem do przebierania się.

pokój dziewczynek

pokój dziewczynek

Okno

Ten parapet to moja największa duma. Nikt nie chciał słuchać o wymianie białego parapetu na drewniany, ale się uparłam i jak zwykle miałam rację ;) Lila zażądała na parapecie kwiatków, co trochę mnie zmartwiło, bo u nas ręki do kwiatów to nikt nie ma, ale tak się w tych kwiatach zakochałam, że cały czas je podlewam. Zarówno kwiaty, jak i doniczki, jak i konewka są z IKEI.

pokój dziewczynek

pokój dziewczynek

Brakuje mi jeszcze czegoś nad oknem. Wymyśliłam sobie, że na lince do zasłon powieszę pompony od Miss Pompon oraz jakieś małe lampki a’la cotton balls, ale muszę najpierw obczaić na Pintereście, jak coś takiego będzie wyglądać :)

Czy warto było zamieniać 17 m² na 10 m²?

Powiem szczerze, że to była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć! Bałagan zniknął z piętra domu, a dziewczynki mają teraz w pokoju znacznie większy porządek! Odkryłam, że dzieci robią bałagan proporcjonalny do powierzchni, jaką dysponują. Wcześniej po dłuższej zabawie nie były w stanie same posprzątać, marudziły, że za dużo do sprzątania, nie dadzą rady i nie mają siły. Teraz słyszę tylko „O! Jaki mały mamy bałagan!” i faktycznie sprzątają w 10 minut, bo powierzchnia do robienia bałaganu jest mocno ograniczona!

Oczywiście, jak wspominałam, część zabawek musiała już na stałe trafić do salonu, ale tak naprawdę nie jest to żadna nowość, one już wcześniej tam były, tylko oszukiwaliśmy się, że są tam tylko na chwilę i że zaraz ktoś je przeniesie z salonu do pokoju dzieci. Oczywiście przez 90% czasu nic takiego nie miało miejsca. Teraz kiedy w salonie jest regał z pudełkami na zabawki, to jest tam znacznie mniejszy bałagan, bo dzieciaki bez problemu wszystko, co znajdą w salonie wrzucają do tych pudełek!

Pokój dziewczynek podoba mi się tak bardzo, że zaczęłam się zastanawiać nad pokojem Franka. Nawet sam Franek zapytał się, czy też będzie miał tak ładnie. Będę musiała więc chyba na nowo pokombinować coś z tym jego (jeszcze mniejszym) pokojem, bo faktycznie, teraz blado wypada w porównaniu z sąsiadkami :)

 

Zdjęcia: Agnieszka Wanat


Część zawartych w tym wpisie linków, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)