Mamy Gadżety na Koloniach Blogerów

Za nami ostatni letni długi weekend, który dla nas był pierwszym w tym roku spędzonym nad polskim morzem. Zostaliśmy w całości (żona, mąż i latorośle) zaproszeni na Kolonie Blogerów do Gdańska. Ciężko mi było w to uwierzyć, bo kto o zdrowych zmysłach chciałby dopraszać rodziców z dziećmi do wyjazdu kilkudziesięciu bezdzietnych młodych ludzi.

Zaproszenie jednak nie okazało się wyszukanym żartem, a oprócz nas na koloniach pojawiły się dwie inne blogerskie rodziny. W ten oto sposób stworzyliśmy grupę rodzinną, którą łatwo można było rozpoznać po wózku/płaczu/awanturze/porozrzucanym jedzeniu/rozlanej wodzie.

Korzystając z okazji bycia w bliskim otoczeniu blogerów, z których część miała dość krytyczny stosunek do obecności dzieci na takich imprezach, postanowiliśmy pokazać im, że dzieci nie są takie straszne.

Udało nam się:

  • nie robić ogólnokolonijnych pobudek przed 8.45, pomimo że nasze dzieci były na nogach od 6 rano,
  • zostawiać stoły na stołówce czyste, pomimo że nasze dzieci z lubością wcierały w ceratę ser żółty i nutellę,
  • nie zepsuć ani jednej rzeczy nie należącej do nas, pomimo że znaczna część naszych rzeczy nie dotrwała do końca kolonii
  • nie zarządzać ogólnokolonijnej ciszy nocnej o 20.00, pomimo że nasze dzieci o tej godzinie szły spać.
morska ferajna
fot. Edwin Zasada

Z ogromnym zainteresowaniem obserwowałam też reakcje bezdzietnych osób na wymuszanie i szantaż stosowany przez nasze dzieci. Niestety polegli. Nie mając żadnego doświadczenia w kontaktach z dziećmi nie byli w stanie odmówić ich żadnej prośbie. Oczywiście z naszego punktu widzenia było to absolutnie cudowne, bo mogliśmy pozwolić na rozpieszczanie naszych dzieci, osobiście ich przy tym nie rozpieszczając :)

Korzystając z obecności innych rodziców małych dzieci udało mi się odkryć kila gadżetów, które na pewno wkrótce zostaną zrecenzowane na blogu. No i oczywiście miałam możliwość zaprezentowania moich wakacyjnych gadżetów – hitem było nosidło Tula, które okazało się niezastąpione podczas spacerów po plaży i po Gdańsku oraz wózek Micralite Fastfold, który w konkurencji jazda po piasku pokonał Maclareny.

Mam nadzieję, że organizatorzy postanowią kontynuować tę zacną ideę i już za rok będziemy mogli ponownie pojechać na kolonie. A kadrze kolonii należą się ogromne podziękowania, bo zebranie w jednym miejscu i zorganizowanie atrakcji na 4 dni dla kilkudziesięciu indywidualistów o przerośniętym ego ;)) to duże wyzwanie!