Monitorowane od narodzin, czyli 7 nowoczesnych gadżetów dla rodziców

Narodziny dziecka są doświadczeniem, które niewyobrażalnie zmienia nasze życie. Pojawia się mnóstwo nowych emocji, o których istnieniu wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Lęk o dziecko jest chyba jedną z najsilniejszych. Nieustanny strach o to, czy dziecko jest zdrowe i nic mu nie zagraża, pojawia się nawet w sytuacjach, w których racjonalnie rzecz biorąc, jest ono w pełni bezpieczne. Ciągle rozmyślamy o tym, czy nasze dziecko rozwija się prawidłowo. Sprawdzamy co pięć minut, czy nadal oddycha, dokładnie przyglądamy się każdej krostce na jego skórze, bo przecież z całą pewnością jest zwiastunem jakiejś strasznej choroby, i bezustannie porównujemy nasze dziecko do jego rówieśników by nie przegapić ewentualnych problemów rozwojowych. Taka nasza rodzicielska paranoja! Ten strach i troska sprawiają, że chcemy mieć stałą kontrolę nad zdrowiem i samopoczuciem dziecka, a rozwijające się technologie coraz częściej nam w tym pomagają.

Pierwszym urządzeniem, które miało pomóc rodzicom w czuwaniu nad dzieckiem na odległość, była niania elektroniczna. Jej prototyp powstał w USA w roku 1937, a więc 90 lat temu! Urządzenie to miało pozwolić opiekunom na usłyszenie płaczu dziecka, które spało w innym pomieszczeniu. Od tego czasu takie nianie stały się jednym z podstawowych elementów dziecięcej wyprawki i obecnie rzadko kiedy ograniczają się tylko do nasłuchu dziecka, często mają opcję podglądu obrazu, sprawdzania temperatury i wilgotności powietrza, przesyłania dźwięku do dziecka, czy włączania kołysanek zasypiającemu niemowlakowi.

Obecnie niania jest jednym z dziesiątek urządzeń monitorujących stworzonych z myślą o rodzicach małych dzieci. Ogromny skok technologiczny w połączeniu z niezmiennym strachem rodziców o dziecko doprowadził do rosnącej popularności bardzo różnych gadżetów. Współcześni rodzice, sami często uzależnieni od technologii, coraz częściej sięgają po produkty, które z jednej strony pomagają monitorować zdrowie dziecka i mogą zapobiec sytuacjom zagrożenia życia, ale z drugiej mogą usypiać intuicję rodziców, którzy zamiast obserwować dziecko, śledzą wyniki pomiarów zrobionych przez urządzenie.

Nowoczesne monitory oddechu

OWLET

gadżety dla rodziców

Przykładem takiego gadżetu jest Owlet — pulsoksymetr w formie inteligentnej skarpetki, która po założeniu na stopę dziecka mierzy jego tętno oraz saturację krwi. Pomiary przesyłane są do aplikacji zainstalowanej w telefonie, która alarmuje rodziców, jeśli dziecko przestaje oddychać, lub ma nieprawidłowe tętno.

Owlet jest na pewno świetnym rozwiązaniem dla rodziców wcześniaków czy dzieci z problemami zdrowotnymi, u których faktycznie mogą wystąpić problemy z oddychaniem. Jednak takie urządzenia stosowane masowo mogą tak naprawdę doprowadzić do jeszcze większego strachu o dziecko – skoro możemy ciągle monitorować, czy dziecko oddycha, to częściej o tym myślimy i bardziej się tego boimy.

Owlet kosztuje 299,99$ i jest dostępny w USA.

MIMO

gadżety dla rodziców

Jeszcze bardziej rozbudowany monitoring posiada Mimo, czyli monitor snu i aktywności dziecka, który przyczepia się do specjalnie zaprojektowanych ubranek. Przy pomocy aplikacji Mimo przekazuje rodzicom informacje o śnie i aktywności dziecka, mierzy temperaturę ciała, monitoruje oddech i może służyć jako tradycyjna elektroniczna niania, przesyłając dźwięki z otoczenia dziecka.

Jednym słowem Mimo zastępuje rodzica w jeszcze większym stopniu, jeśli umiałoby przewijać i myć dziecko, to być może rodzic stałby się zupełnie zbędny ;)

Mimo kosztuje 199$ i jest dostępny w USA.

Monitorowanie temperatury

PACIF-I

gadżety dla rodziców

Pacif-i to inteligentny smoczek z Bluetoothem, który jest połączony z aplikacją telefoniczną i przesyła na nią informacje o ewentualnej gorączce. Pozwala na łatwe mierzenie temperatury u niemowląt, co pewnie dla wielu rodziców brzmi jak wybawienie, bo oznacza koniec walki o utrzymanie czoła, ucha czy pachy dziecka bez ruchu.

Taki gadżet może faktycznie ułatwić nam te pomiary, ale tylko pod warunkiem, że dziecko będzie miało ochotę ssać taki smoczek. Bo jak wiadomo, ze smoczkiem bywa różnie – niektóre dzieci w ogóle go nie akceptują, a inne używają tylko smoczków o odpowiednim kształcie, więc z całą pewnością nie jest to gadżet uniwersalny.

Pacif-i kosztuje 33.33£ i można go kupić TUTAJ.

TEMPTRAQ

gadżety dla rodziców

TempTraq to termometr w plastrach, które nakleja się pod pachą dziecka. Przez kolejne 24 h przesyła ono na aplikację w telefonie informacje o temperaturze ciała dziecka i alarmuje, jeśli dziecko ma gorączkę. Plastry są jednorazowego użytku, a aplikacja pozwala na monitorowanie temperatury kilku dzieci naraz.

To jeden z ciekawszych gadżetów, jaki widziałam, który faktycznie może sprawdzić się w każdym domu. Używałabym go nałogowo, bo dzięki temu mogłabym sprawdzić temperaturę gorączkującego w nocy dziecka bez wstawania z łóżka. I zamiast kilku pobudek profilaktycznych byłabym budzona wtedy, kiedy faktycznie gorączka wymagałaby mojej interwencji. TepmTraq nie jest dostępny w Europie, więc na razie możemy jedynie pozazdrościć Amerykanom.

TempTraq kosztuje 19,99$ i dostępny jest w USA.

Monitorowanie karmienia niemowląt

BABY GIGL

gadżety dla rodziców

Baby Gigl to inteligentne etui na butelkę, które nie tylko monitoruje ilość zjedzonego pokarmu oraz ilość posiłków, ale również instruuje opiekunów czy butelka trzymana jest prawidłowo (co ma zapobiegać kolkom). Dodatkowo wszystkie zebrane przez to urządzenie informacje trafiają do aplikacji w telefonie rodziców.

Osobiście nie jestem fanką tego rozwiązania, głównie przez sposób, w jaki Baby Gigl sprzedawany jest rodzicom. Ma on służyć kontrolowaniu czy drugi rodzic, dziadek czy niania karmią dziecko w odpowiedni sposób. Samo automatyczne zapisywanie tego, kiedy i ile dziecko zjadło, jest kompletnie nieszkodliwe, ale budowanie komunikacji marketingowej na braku zaufania do opiekuna dziecka nie jest w moim odczuciu czymś, co należy robić. Bo jeśli nie ufamy temu, kto ma karmić naszego potomka, to dlaczego w ogóle pozwalamy mu opiekować się dzieckiem?

BabyGigl nie jest jeszcze w sprzedaży.

MOMSENSE

gadżety dla rodziców

Mamy karmiące piersią, które mają potrzebę kontrolowania ilości zjedzonego przez dziecko mleka, mogą skorzystać z urządzenia Momsense. Są to specjalne słuchawki, które mama na czas karmienia przyczepia do żuchwy dziecka, oraz wkłada sobie do uszu. Po przyłączeniu słuchawek do telefonu lub tabletu zbierane są informacje na temat długości karmienia oraz ilości spożytego mleka. Aplikacja gromadzi dane, dzięki czemu można stale monitorować jak dużo dziecko je podczas całego okresu karmienia piersią.

Z kolei to urządzenie pomimo dobrych chęci twórców, może mieć skutek odwrotny do zamierzonego. Zamiast dawać pewność, że radzimy sobie z karmieniem piersią, może podważać wiarę w siebie i swoje możliwości. Bo skoro do karmienia piersią potrzebne jest jakieś urządzenie, to matczyna intuicja nie wystarczy. Sama pewnie dałabym się za coś takiego siedem lat temu pokroić, ale dzisiaj wiem, że zamiast pomiarów dużo więcej daje wsparcie bliskich oraz wiedza na temat laktacji. Myślę, że mamom w karmieniu piersią dużo bardziej pomoże lektura bloga Hafija.pl niż Momsense :)

Momsense kosztuje 49.99£ i można go kupić TUTAJ.

Monitorowanie rozwoju intelektualnego

STARLING

gadzety dla rodzicow

Starling to małe urządzenie, które liczy słowa wypowiedziane do dziecka. Wystarczy przyczepić je do ubranka i włączyć, a ilość wymówionych przy dziecku słów rejestrowana będzie w aplikacji mobilnej. „Wow! Nie wierzę, że ktoś to wymyślił i sprzedaje to za pieniądze!”. To była moja pierwsza myśl, gdy zobaczyłam ten gadżet. Ale potem zaczęłam czytać o tym, jak istotna jest ilość słów wypowiadanych do dziecka w pierwszych latach życia i diametralnie zmieniłam nastawienie do Starling.

Zainteresowały mnie badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Stanford, z których wynika, że interakcje językowe rodzica z małym dzieckiem mają ogromny wpływ na jego rozwój intelektualny. Zatem Starling może być świetnym urządzeniem dla rodziców świadomych swojego wpływu, ale z natury małomównych, którzy potrzebują nieco zachęty do wypowiadania większej ilości słów do dziecka.

Starling kosztuje 149,99$ i jest dostępny w USA.

Wątpiącym w geniusz tego gadżetu polecam Tedx Talks w wykonianiu Dr. Anne Fernald, która jest kierownikiem Language Learning Lab na Uniwersytecie Stanford i jedną z bardziej uznanych światowych specjalistek w tej dziedzinie.

Każde z tych urządzeń można by uznać za zbędne. Wystarczy jeden argument – nieśmiertelne: „Za naszych czasów tego nie było i jakoś żyjemy”. Ale czy to, że technologia w czasach naszego niemowlęctwa nie była tak rozwinięta, powinno mieć wpływ na nasze dzieci? Moim zdaniem powinniśmy z niej korzystać, wszędzie tam, gdzie jej wsparcie będzie korzystne dla nas i naszych dzieci.