Wykorzystując poświąteczną chorobę i fakt, że przedszkole jest w tym tygodniu czynne, udało mi się przejrzeć wszystkie gadżety, o których pisałam w kończącym się roku. Co więcej, wybrałam nawet te, którym nadaję miano NAJLEPSZYCH. Oczywiście wybór jest całkowicie subiektywny, oparty na mojej opinii, ale wzięłam też pod uwagę popularność recenzji na blogu i ilości waszych zapytań oraz opinii, którymi dzielicie się w komentarzach i mailach. Szukałam tego, co jest niestandardowe, nietypowe, oryginalne i co pozytywnie wpływa na dzieci, rodziców, czy otaczający nas świat :) Wybrałam pięć gadżetów z różnych kategorii, ale chyba przez to, że akurat w roku 2015 miałam w domu niemowlaka, to aż 3 gadżety są właśnie dla niemowlaków. Mam nadzieję, że wybaczycie. W przyszłym roku nie planuję mieć niemowlaka, więc na pewno będzie więcej rzeczy dla starszaków :D

Pieluchy wielorazowe Close

Nie podejrzewałam, że się do nich przekonam, bo przecież to mało praktyczne i bardzo wymagające. Bardzo szybko okazało się, że pieluchy wielorazowe wcale nie są takie złe, ja je bardzo polubiłam, chociaż nigdy nie skusiłam się na całkowite przejście na nie. Bywały okresy, że używaliśmy ich non-stop i takie, kiedy nie używaliśmy ich wcale.Próbowałam kilka marek wielorazówek, ale Close sprawdziły się najlepiej — nie przeciekają, są chłonne i dobrze trzymają się nawet na takiej kruszynie jak Hela. Nie wiem, czy to zasługa wielorazówek, ale Hela zaczęła ogarniać nocnik w wieku niecałych 12 miesięcy, co bardzo nas cieszy, bo jest szansa na odpieluchowanie jej już w wieku 1.5 roku, czyli rok wcześniej niż przy pozostałej dwójce :) Pieluchy bardzo polecam! Pełną recenzję można przeczytać TUTAJ.

urodziny-3338

Sukienki porodowe GranatOVO

Dla GranatOVO mogę zacząć rozważać czwartą ciążę ;) Bardzo praktyczne, ładne, dobrze uszyte w Polsce i zaprojektowane przez Polki. Sukienki (bo to nie są koszule) do porodu i do karmienia, które będą idealne dla tych przyszłych mam, które po wpisaniu na Allegro hasła „koszula do porodu” dostają palpitacji serca. Nie, nie musicie kupować szarej, krótkiej koszuli z nadrukowanym wielkim misiem, ani różową żyrafą, możecie rodzić w dłuższej, ładnie skrojonej sukience, w ciemnym kolorze (na którym plamy są mniej widoczne), z kieszeniami, w które można włożyć niezbędne drobiazgi, z praktycznym i łatwym w obsłudze rozcięciem do karmienia. A od niedawna, do sukienki można dokupić pasujący kolorystycznie zestaw dlanoworodka — pajacyk, czapeczka i otulacz, żeby było wiadomo, który noworodek jest wasz ;) Polecam! Pełną recenzję można przeczytać TUTAJ.

DSC_0118-3

Whisbear CRYsensor

Szumiący miś w wersji podstawowej trafił do mojego zeszłorocznego rankingu. W tym roku znalazł się w nim miś w wersji premium, który ma czujnik wykrywający płacz (lub jakikolwiek inny, głośny dźwięk). To jest gadżet, który bez wątpienia dla części rodziców będzie wybawieniem, bo skróci usypianie dziecka, sprawi, że nie trzeba będzie palić suszarki, usypiać dziecka w kuchni przy okapie, czy wkładać do łóżeczka telefonu z odpalonym białym szumem. Miś włączy się sam podczas nocnych wybudzeń dziecka i z całą pewnością przy części z nich będzie skutecznie wyręczał rodziców. Dla mnie CRYsensor jest cudnym wynalazkiem, bo zlikwidował 1-2 nocne wytaczanie się z łóżka, bo włączający się automatycznie szum usypia skutecznie roczną Helę. No, chyba że akurat chodzi o zęby, głód, czy konieczność przytulenia się :) Wtedy jestem niezbędna. Polecam! Pełną recenzję można przeczytać TUTAJ.

whisbear-3

Płetwa do pływania Swim Fin

Płetwa znalazła się w moim poradniku wakacyjnym, na miesiąc przed tym, zanim zobaczyłam, że jest niesamowicie skutecznym narzędziem do nauki pływania. Początki naszej znajomości nie były łatwe, bo Franek przyzwyczajony do rękawków nie do końca wiedział, jak się zachować z płetwą na plecach. Ale oswoił się, po czym pojechaliśmy na dwa tygodnie nad jezioro. I po tygodniu zabaw w wodzie z płetwą nauczył się utrzymywać na wodzie i pływać w oszałamiającym stylu (czyli „pieskiem” :D). Byłam w szoku, bo miał wtedy tylko 5 i pół roku i wydawało mi się, że od beztroskiego pluskania się w ciągle „za głębokiej” wodzie nie da się nauczyć pływać. A jednak :) Płetwa ma tę przewagę nad rękawkami, że nie blokuje rąk, w związku z czym spokojnie można z nią ćwiczyć prawidłowe ruchy rąk do żabki czy kraula. Płetwa otrzymała pochwałę od taty kolegi Franka, z którym syn mój dużo w wodzie przebywał. Ojciec kolegi rzekł, że to ta płetwa sprawiła, że Franek tak szybko załapał pływanie. Nie wiem, czy to prawda, ale ten ojciec wyglądał na takiego, co to niejeden sezon w tym jeziorze spędził, więc mu wierzę ;) Płetwę polecam, można kupić ją TUTAJ!

swimfin

Dash i Dot – roboty do nauki programowania

Dash i Dot w naszym domu znalazły się niedawno, ale od razu podbiły nasze serca. Są to najprawdziwsze roboty, które można zaprogramować tak, żeby robiły przeróżne, mniej lub bardziej dziwne rzeczy. Jest to świetna zabawka edukacyjna, dla dzieciaków z podstawówki, która pozwoli im zrozumieć, czym tak naprawdę jest programowanie i w jaki sposób to, co się koduje na ekranie, przenosi się do świata rzeczywistego. Jeśli chcecie, żeby wasze dzieci nauczyły się programowania, które bez wątpienia jest językiem przyszłości, to Dash i Dot będą świetnymi towarzyszami w tej nauce. Dzięki kilku różnym aplikacjom do programowania oraz dodatkowym akcesoriom, dzieciaki nie będą miały szans, żeby znudzić się robotami, zwłaszcza że im więcej będą się nimi bawić, tym trudniejsze rzeczy będą mogły programować. Polecam! Pełną recenzję można przeczytać TUTAJ.

Robots with Christmas decor 1