Niemowlak w samolocie – jak przeżyć pierwszy lot

Pierwsza podróż samolotem z dzieckiem to ogromny stres. Nawet jeśli sami latamy co tydzień, to jednak podróż z dzieckiem to co innego. W głowie pojawia się milion pytań, o wózek, o jedzenie, o przewijanie i o to, czy dolecimy w całości. Pamiętam mój pierwszy lot z 5-tygodniowym Frankiem. Leciałam sama i byłam przerażona. Na szczęście okazało się, że nie taki diabeł straszny i jedyne co mnie teraz przeraża, to samotna podróż samolotem z całą trójką :D

Latając z małym dzieckiem, należy pamiętać o tym, że rodzicom przysługują pewne przywileje (nie tyczy się to tanich linii). Po pierwsze przy kontroli bezpieczeństwa możecie korzystać z wejść dla klasy biznes, jest to bardzo wygodne, jeśli na lotnisku są długie kolejki — wiadomo, małe dzieci nie mają cierpliwości, w związku z tym nawet 15 minut stania w kolejce jest dla nich dużym wysiłkiem, a jeśli tylko zaczynają być zmęczone, to stają się uciążliwe dla otoczenia. Dlatego, zanim ustawicie się w kolejce do kontroli, to sprawdźcie, czy kolejka nie jest zbyt długa dla waszego dziecka.

Po drugie wasze dziecko może mieć osobny bagaż podręczny (nie tyczy się to tanich linii). Nie musicie się więc głowić nad tym, jak wy to wszystko pomieścicie do jednej torby, możecie mieć dwie, ale jeśli lecicie bez pomocy drugiej dorosłej osoby, to się zastanówcie czy dacie radę wszystko udźwignąć (i nie zgubić).

Po trzecie możecie mieć ze sobą wózek, z którym rozstaniecie się dopiero przed wejściem do samolotu. Nie musi być to parasolka, może być to gondola. Ja akurat z tego korzystam najrzadziej, jak się da, bo nie lubię, gdy ktoś rzuca moimi wózkami. Dlatego nadaję wózek w torbie do transportu jako bagaż (nie jest liczony do limitu bagażu) – dzięki temu moje wózki pomimo latania są w dobrym stanie.

Po czwarte, jeśli jesteście z małym dzieckiem to macie możliwość wejścia do samolotu poza kolejnością. To też się przydaje, bo wiadomo, wygodnie jest najpierw usadzić rodziców z dzieckiem a dopiero potem resztę pasażerów. Z tego przywileju należy również korzystać, jeśli do samolotu podwozi was autobus. Wychodzicie z autobusu, a do schodów podchodzicie bez kolejki obok. Jest to ważne, szczególnie jeśli jest zimno albo pada. Wiadomo, jak to jest w kolejkach, nie każdy będzie gotów was wpuścić, ale obstawiam, że większość nie będzie miała z tym problemu. Ja podczas jednego z pierwszych lotów z malutkim Frankiem krygowałam się podejść tak bez kolejki, ale wiało, padało i było zimno, więc mnie miła Niemka wyciągnęła ze środka kolejki i wepchnęła na początek. Od tego czasu po prostu podchodzę na początek kolejki i nigdy się nie zdarzyło, żebym nie została wpuszczona. Ludzie są naprawdę w porządku :)

Po piąte, jeśli lecicie z maleństwem (taki prawie noworodek), to musicie liczyć się z tym, że również w samolocie wysłuchacie rad na temat tego, że jest mu za zimno, że nie ma czapeczki, że takie niepoubierane. Można się do tego przyzwyczaić :)

No dobra to teraz lecimy z zawartością bagażu podręcznego:

1. Nosidło lub chusta

marsupi--5

Jak już pisałam, jestem zwolenniczką wysyłania wózka na pokład razem z walizkami. Dlatego wychodząc z samochodu, ładuję dziecko do nosidła i w ten sposób się przemieszczam. Tak jest wygodniej, bo mam zawsze dwie wolne ręce. Dodatkowo dziecko jest spokojniejsze, więc ja się mniej stresuje. A to jak pracownicy lotniska i linii lotniczych reagują na dzieci w nosidłach i chustach to kolejny powód, żeby rozważyć tę opcję. Wszyscy są oczarowani, rozczuleni i mili. Naprawdę.

Jedna uwaga — trzymanie dziecka w nosidle nie zwalnia nas z zapięcia dziecka w pasy, więc po wejściu do samolotu nosidło zawsze chowam do torby i trzymam dziecko na kolanach.

2. Jedzenie

skiphopetui

W samolocie nikt was nie uraczy jedzeniem dla niemowląt, w związku z czym musicie sami o tym pomyśleć. Mamy karmiące piersią mają problem z głowy. Jedyne zmartwienie to konieczność karmienia publicznego (mniej lub bardziej), ale zawsze można się czymś zakryć (bierzemy pieluchę tetrową lub cienki kocyk) lub odpowiednio ubrać (polecam ciuchy do karmienia Cool Mama).

Jeśli niemowlę jest na butelce, to trzeba zabrać ze sobą mleko. Teraz w sprzedaży jest gotowe do spożycia mleko modyfikowane w płynie w małych butelkach lub kartonikach. Nie trzeba ich podgrzewać, więc jest to na pewno dobra opcja w podróż, ale warto sprawdzić przed wylotem jak dziecko reaguje na takie mleko, bo jeśli ma się męczyć, to pewnie nie warto. Dodatkowym plusem jest fakt, że buteleczki mają małą pojemność (mniej niż 100 ml), więc nie będzie problemu z przejściem przez kontrolę bezpieczeństwa.

Jeśli mamy ze sobą butelkę z większą zawartością płynu, to prawdopodobnie będziemy musieli przy kontroli wypić trochę tego mleka, żeby udowodnić, że nie chcemy z niego zrobić bomby.

Jeśli nie chcemy lub nie możemy podać naszemu dziecka mleka w płynie, to bierzemy ze sobą cały ekwipunek — butelkę do podania mleka, pojemnik na mleko z kilkoma odmierzonymi porcjami, termos z ciepłą wodą lub butelkę zimnej wody. W samolocie raczej nie ma możliwości podgrzania wody do odpowiedniej temperatury, ale bez problemu dostaniemy wrzątek — wystarczy więc wymieszać wrzątek (1/3 objętości) z zimną wodą (2/3 objętości), żeby otrzymać wodę o odpowiedniej temperaturze.

Jeśli w trakcie lotu nasze dziecko musi zjeść coś niemlecznego, to sami powinniśmy zadbać o przekąski. Ja dla ułatwienia brałam słoiczki, które dobrze smakują również na zimno — czyli np. marchewka czy dynia lub desery owocowe. Z podgrzewaniem był taki problem, że stewardessy nie koniecznie mają doświadczenie w opiece nad dziećmi i trafiały mi się tak podgrzane słoiki, że musiałam je studzić, zagłuszając równocześnie ryk głodnego dziecka, które już zdążyło zobaczyć jedzenie :D

3. Akcesoria do przewijania

jjcoleetui-3

Raz na jakiś czas należy dziecko przewinąć, więc gdyby to miało się wydarzyć w trakcie lotu, to trzeba mieć ze sobą pieluchy, chusteczki, woreczki na brudne pieluchy i najlepiej materiałową podkładkę do przewijania. Dzięki temu będzie można w miarę wygodnie przewinąć dziecko. W samolocie zawsze jest co najmniej jedna toaleta z przewijakiem, ale niestety te przewijaki są tak małe, że niemowlaki z górnej części siatki centylowej mogą się nie zmieścić. Ja miałam przy Franku bardzo duży problem z przewijaniem, więc starałam się go przewijać przed wylotem. Jeśli musiałam przewijać w trakcie lotu, to robiłam to na siedzeniu (oczywiście pod warunkiem, że nikt obok mnie nie siedział!). Z samolotowego przewijaka nie korzystałam, bo moje duże dziecko wystawało z niego pupą i wiedziałam, że w przypadku nagłych turbulencji takie przewijanie w toalecie może skończyć się tragicznie. Na szczęście Lila i Hela to niemowlaki normalnych rozmiarów, więc z nimi już bez problemu korzystałam z przewijaka w toalecie.

Warto mieć ze sobą też jeden komplet ciuszków na zmianę, bo wiadomo, że na 100% trzeba będzie dziecku zmienić wszystkie ubrania.

4. Coś do wyciszenia

Kind spielt mit Schnullern

Często zdarza się, że niemowlaki drą się w samolocie. Taki ich urok, nie rozumieją, że znajdują się w miejscu publicznym, że nie powinni przeszkadzać współpasażerom. Podobno najczęściej jest to spowodowane bólem uszu (który spowodowany jest zmianą ciśnienia), z którym dziecko nie potrafi sobie poradzić, a przecież wystarczy tylko przełknąć ślinę. Do tego potrzebny będzie smoczek lub butelka (jeśli dziecko używa) lub pierś matki (jeśli dziecko używa). U mnie zawsze się to sprawdzało — w chwilach kryzysu przystawiałam dziecko do piersi lub podawałam wodę w butelce. Grunt to mieć przy sobie coś, co waszemu dziecku służy do uspokojenia się. Zapewniam was, że jeśli wasze dziecko będzie płakało przez pół lotu, to będziecie bardzo zestresowani, wasze dziecko będzie stresować się tym, że wy się denerwujecie, i będzie coraz gorzej.

Jeśli lecicie po raz pierwszy ze starszym dzieckiem, to przed podróżą dokładnie opowiedzcie mu o tym, co go czeka. Przedstawcie mu to jako super przygodę i podkreślajcie takie szczegóły, które będą dla niego najmniej przyjemne (np. stanie w kolejce czy konieczność przypięcia się pasami na czas startu i lądowania). Wtedy unikniecie (prawdopodobnie) histerii podczas zapinania pasów, bo wasze dziecko będzie wiedziało, że pan pilot szykuje maszyny do startu i sprawdza, czy wszyscy pasażerowie siedzą już na swoich miejscach. Oczywiście starsze dziecko powinno mieć w samolocie jakieś zajęcie, więc warto zabrać do bagażu podręcznego taką zabawkę, którą potrafi się długo bawić w miejscu (wszelkie rysowanki i układanki są super).

5. Coś do okrycia

maylily

Zawsze zabieram ze sobą do bagażu podręcznego jakiś cienki kocyk — sprawdzi się wtedy, kiedy dziecko uśnie, kiedy trzeba je nakarmić piersią lub kiedy trzeba będzie wyjść z samolotu na chłodniejsze powietrze.

I to w sumie tyle. Warto ograniczać zawartość bagażu podręcznego do minimum, żeby nie wchodzić o samolotu obładowanym jak wielbłąd, bo po prostu będzie wam trudniej.

Podczas podróży samolotem trzeba pamiętać, że najczęściej oprócz was w samolocie leci kilkaset innych osób, w związku z czym powinniście zadbać o to, żeby wasze dzieci były jak najmniej uciążliwe dla współpasażerów. Wiadomo, nie zawsze się to uda, bo są różne dzieci i różne sytuacje, ale mimo wszystko próbować powinniśmy. A jeśli podróżujecie ze starszymi dziećmi, to pamiętajcie, że kopanie nogami w fotel osoby siedzącej przed waszym dzieckiem to ZŁO i dla rodziców, którzy pozwalają na takie rzeczy, jest osobny krąg w piekle. Jeśli wasze dziecko nie reaguje na upomnienia, to ściągnijcie mu buty i niech siedzi po turecku, albo trzyma nogi na waszych kolanach. W końcu każdy chce, żeby lot przebiegał w miłej atmosferze, prawda?