7 naszych ulubionych gadżetów do pielęgnacji włosów dziecka

Każda mała dziewczynka chce być jak mama. Podkradają nam kosmetyki, malują sobie paznokcie flamastrami, przymierzają buty na najwyższym obcasie. Uwielbiałam się tak bawić, kiedy sama byłam mała, więc w ogóle nie dziwi mnie, że moja córka robi to samo. Nie ma nic złego w takiej zabawie, ale moim zdaniem warto tę dziecięcą fascynację przekuć w zainteresowanie dbałością o własne ciało. Oczywiście nie chodzi tutaj o naukę makijażu zafundowaną pięciolatce, czy pielęgnowanie w niej przekonania, że wygląd jest najważniejszy, ale raczej wykorzystanie jej zainteresowania do tego, żeby nauczyła się troszczyć o własną skórę czy włosy.

Pewnie nie jesteśmy żadnym wyjątkiem, ale Lila uwielbia wąchać i otwierać wszystkie moje kremy i balsamy, a jej największym kąpielowym marzeniem było posiadanie takiego specjalnego ręcznika do włosów, jaki mam ja. Stwierdziłam, że może niegłupim pomysłem jest pokazanie jej, jak duże dziewczyny dbają o swoje włosy, bo nie chodzi tylko o ręcznik, ale też o mycie włosów, odżywianie ich i dbanie, żeby zawsze wyglądały zdrowo.

Efekt przerodził moje najśmielsze oczekiwania, szybko okazało się, że Lila bardzo chętnie stosuje swoje „kosmetyki” do włosów, chętnie myje głowę, bo wie, że po kąpieli będzie nosić swój specjalny turban i rozumie, dlaczego tak ważne jest mieć dobrze rozczesane włosy przed zmoczeniem włosów. Być może w moim domu rośnie włosomaniaczka, ale narzekać nie zamierzam, bo przynajmniej będę miała domowego eksperta od zdrowych i pięknych włosów.

Jeśli w waszych domach mieszkają potencjalne fanki pielęgnacji włosów, to może przyda wam się nasz zestaw „małej włosomaniaczki”.

Szampon, odżywka i spray do rozczesywania włosów Love Boo

wlosy-2

Kosmetyki z ekodrogerii kupuję w ciemno, bo wiem, że zanim cokolwiek pojawi się w tym sklepie, to skład i właściwości takiego produktu są sprawdzane. Ja zakochałam się w opakowaniach i delikatnym zapachu kosmetyków do włosów Love Boo, a Lila była zachwycona, że nie jest to tradycyjne dziecięce mydło i szampon w jednym, tylko cały zestaw kosmetyków do pielęgnacji włosów. Włosy Lili zakochały się w składzie, bo podejrzewam, że to olej arganowy i kokosowy zdziałał cuda.

Włosy Lili niestety są bardzo cienkie i sypkie, upięcie ich to prawdziwy koszmar, bardzo łatwo się elektryzują i plączą. Zmiana poprzedniego kosmetyku na szamponodżywkę Love Boo sprawił, że włosy stały się bardziej błyszczące, dociążone i przestały się tak bardzo plątać. Dużo łatwiej się je rozczesuje i upina, co oszczędza nam sporo czasu rano. Plusem jest też to, że szampon przeznaczony jest nie tylko dla starszych dzieci, więc również Hela z niego korzysta.

Długo zastanawiałam się nad tym, czy włosy pięciolatki potrzebują odżywki, ale kiedy zobaczyłam efekt, to wszelkie wątpliwości zniknęły. Nie używamy jej przy każdym myciu, ale minimum raz na dwa tygodnie nakładamy ją na włosy Lili.

W łazience mamy też spray do rozczesywania włosów, który też jest rewelacyjny — używa się go na suche lub mokre włosy. Ponieważ sama odżywka działa cuda przy rozczesywaniu, to spray jest w użyciu wtedy, gdy mam trudności z rozczesaniem nieumytych włosów lub gdy podczas mycia nie nałożyłam odżywki. Sprawdza się super, więc jeśli macie problemy z rozczesywaniem dziecięcych włosów, to warto spróbować.

Jak już pisałam kosmetyki Love Boo można kupić w ekodrogerii. Szamponodżywka w butelce o pojemności 250 ml kosztują 49,90 zł, a spray w takiej samej butelce kosztuje 69,90 zł.

Kubełek do spłukiwania głowy Skip Hop

wlosy-5

wlosy-12

Ten kubełek mamy już od bardzo dawna. Kupiłam go z myślą o spłukiwaniu włosów malutkiej Helenki, ale tak naprawdę służy nam nadal. Moje dzieci nie przepadają za płukaniem włosów prysznicem i same zawsze proponują użycie kubełka. Swoją drogą ostatnio Lila mi wytłumaczyła, jak się płucze nim głowę i dlaczego jest to taki świetny gadżet :D „Mamo, musisz przyłożyć mi do czoła to gumowe żółte i wtedy, jak będziesz wylewać wodę, to nic nie wpadnie mi do oczu”. Jakbyście nie wiedzieli, tak to właśnie działa! Bardzo wygodne i dla mnie, i dla dzieci :)

Kubełek jest niedrogi, a biorąc pod uwagę fakt, że naprawdę długo nam służy, to powiedziałabym nawet, że jest bardzo tani. Można go kupić za 39 zł na przykład w sklepie Mamagama.

Ręcznik na włosy Cuddletwist

wlosy-13

wlosy-9

Od niego się zaczęło. Mam podobny, tylko większy i nie wyobrażam sobie, że miałabym go nie mieć. Wygodnie zakłada się go na głowę i bardzo dobrze się na niej trzyma. Lila się zakochała w moim, więc kiedy dowiedziałam się, że jest taki stworzony z myślą o dziecięcych głowach, to postanowiłam, że musi taki dostać. Ręcznik jest super, Lila dzięki niemu zawsze chętnie myję głowę. Przy wychodzeniu z wanny owija sobie nim włosy i trzyma go na głowie, aż nie wyciągnę suszarki. Ręcznik wykonany jest z bambusa, więc jest super chłonny, co znacznie przyspiesza suszenie włosów.

Mam też taki dla Heli, która, jak na dwulatkę przystało, nie jest jeszcze zafascynowana pielęgnacją włosów, ale daje sobie nałożyć go na głowę, jak widzi turban na włosach Lili. Cuddletwist kosztuje 59 zł i jest dostępny w trzech kolorach (biały, różowy, niebieski) w ekodrogerii.

Szczotka do włosów Tangle Teezer

wlosy-11 wlosy-7

O tej szczotce do włosów pisałam już kilka razy (TUTAJ jest moja pełna recenzja). Jestem jej gorącą fanką, bo wiem, jak bardzo ułatwia rozczesywanie wiecznie poplątanych włosów Lili. Idealna do rozczesywania włosów suchych i mokrych. Mamy ją w domu i w przedszkolu, zabieramy ją również na basen. Jest absolutnie idealna do rozczesywania gęstych włosów, o czym wiem, bo zdarza mi się podkraść Lili tę szczotkę :D Cały czas się zbieram, żeby nabyć egzemplarz dla mnie samej, ale jakoś się na razie nie składa.

Dziewczęca wersja Tangle Teezer Flower Pot z pojemnikiem na gumki kosztuje ok. 38 zł, a Tangle Teezer Compact Styler z ochraniaczem na ząbki kosztuje ok. 43 zł.

Drewniana szczotka z naturalnym włosiem Lullalove

wlosy-10

wlosy-4

W ramach pielęgnacji włosów wymieniłam też szczotkę Helenie. Ona ma miękkie i delikatne włosy, które nadal są bardziej podobne do włosów niemowlaka niż małej dziewczynki. Poprzednia szczoteczka z bardzo miękkim sztucznym włosiem przestała nam jakiś czas temu wystarczać, bo raczej głaskała głowę, niż czesała włosy. Szczotka Lullalove ma piękną drewnianą rączkę oraz nieco sztywne naturalne włosie. Dzięki temu włosy można delikatnie rozczesać, a nie głaskać :)

Spokojnie można kupić ją jako pierwszą szczotkę dla niemowlaka, jak i dla nieco większego dziecka z miękkimi i niezbyt długimi włosami. Szczotka Lullalove sprzedawana jest w komplecie z muślinową myjką (w 6 różnych wzorach) i kosztuje 27 zł. Można ją kupić między innymi w sklepie Mamagama.


Nie ustaję w poszukiwaniach kolejnych gadżetów włosowych, szczególnie zależy mi na nigdy niegubiących się spinkach i samo zaplatających się gumkach. Po ostatniej zabawie Lili we fryzjera marzy mi się również spray do włosów uniemożliwiający ich ścinanie bez wiedzy rodziców. Niestety na razie nic takiego nie znalazłam, ale jakby co, to na pewno dam wam znać!