Podpisane.pl – sposób na podpisanie rzeczy

4.3

Podpisane.pl to sto pomysłów na podpisanie ubrań i rzeczy naszych dzieci. Fantastyczne rozwiązanie dla rodziców maluchów i starszaków, których rzeczy giną w niewyjaśnionych okolicznościach w żłobkach i przedszkolach.

Wygląd 5 Jakość 4 Cena 4

O podpisane.pl usłyszałam w telewizji śniadaniowej — pomysł na sprzedawanie naklejek i naszywek na rzeczy maluchów był odpowiedzią na ciągłe gubienie się rzeczy dziecka w żłobkach i przedszkolach. Ja już byłam wtedy doświadczoną mamą małego chłopca, który chodził do klubu malucha. Wiedziałam więc, że zdarza się odebrać dziecko w cudzych ubraniach, można też dostać do wyprania ubranka cudzego dziecka, no i nie raz ubrania Franka znikały bezpowrotnie. Mocno broniłam się przed podpisywaniem metek ubrań markerem, bo wiedziałam, że nie tylko Franek będzie w nich chodził. Chciałam ubrania podpisać tak, żeby zawsze było wiadomo, do kogo należą, ale żeby przestały być podpisane, kiedy Franek z nich wyrośnie.

Naszywki z haftem deluxe

Jako urodzona wielbicielka luksusu od razu zauważyłam w ofercie sklepu naszywki z haftem deluxe. Wyglądały na niezniszczalne, więc zamówiłam komplet (139 zł za 100 szt.). Co prawda musiałam czekać na przesyłkę 5 tygodni (30 dni roboczych to czas oczekiwania na naszywki deluxe), ale było warto!

Naszywki są pięknie haftowane, każda jest przycięta leserem, nic się nie strzępi. Po prostu cud, miód i malina. Zachwyt mój był tak wielki, że od razu zabrałam się do szycia. Niestety mój perfekcjonizm doprowadził do tego, że każdą metkę przyszywałam 10 minut. Po godzinie miałam dosyć (chociaż poczułam satysfakcję, kiedy właścicielka klubu malucha koniecznie chciała wiedzieć, kto te metki tak pięknie przyszył:)). Doszłam do wniosku, że w tym tempie przyszywanie zajmie mi kilka tygodni.

Weszłam więc jeszcze raz na podpisane.pl i zakupiłam zestaw pinesek do naszywek Taggit (39 zł za 50 sztuk). Pineski okazały się bardzo proste w obsłudze i dzięki nim w okamgnieniu mogłam podpisać całą garderobę Franka:)

Jedyne minusy, które dostrzegam po kilku latach używania, to fakt, że pineski mają krótszą żywotność, jeśli używa się suszarki bębnowej. Ale biorąc pod uwagę ich cenę, nie jest to jakiś dramat.

Naszywki z nadrukiem

Kiedy posyłałam Lilę do klubu malucha, trochę mnie sumienie finansowe tknęło i postanowiłam nie zamawiać najdroższych produktów. Zamówiłam naszywki z nadrukiem (38 zł za 50 sztuk). Naszywki okazały się bardzo fajne, ale niestety miałam z nimi jeden problem — nadruk imienia i nazwiska był zrobiony na całej szerokości naszywki, więc jak chciałam przypiąć naszywkę pineską, to część imienia lub nazwiska była zasłonięta. Musiałam je przyszywać, czego do początku chciałam uniknąć, więc gdy tylko zapał do dziergania mi przeszedł, wróciłam jeszcze raz do sklepu.

Naszywki z haftem

Ponieważ nie mogłam zamówić naszywek z haftem deluxe (jest to produkt dostępny od czerwca do października) to skusiłam się na zwykłe naszywki z haftem za 73 zł za 70 sztuk. Niestety różnica jakości między naszywkami deluxe a zwykłymi była dosyć duża. Zwykłe naszywki nie są tak ładnie wykonane, a przede wszystkim strzępią się podczas prania. Dopiero kiedy zaczęłam podwijać końce przed przypięciem pineską, stały się trwalsze. Nawet zaczęłam się zastanawiać, czy nie zamówić Lili naszywek deluxe, no ale to by oznaczało, że na jej naszywki wydałabym w sumie 195 zł, a to już trochę dużo :)

Po kilku miesiącach okazało się, że zwykłe naszywki z haftem trzeba wymieniać na nowe po kilku praniach, więc postanowiłam również dla Lili zamówić naszywki deluxe.

Naszywki po kilku latach używania

Naszywki z haftem deluxe po 5 latach używania są nadal w stanie idealnym, pomimo kilkukrotnej zmiany garderoby (z rozmiaru 92 na 128). Naprawdę niczym nie różnią się od tych, które jeszcze nigdy nie były użyte. Niestety ze zwykłymi naszywkami Lili jest różnie. Te, które miały dobrze podwinięte i przypięte pineską końce trzymają się w miarę dobrze. Część niestety zaczęła się strzępić i musiałam je wymienić na nowe (tym razem deluxe). Dla Heli od razu kupiłam naszywki deluxe, bo wiem, że jest to jedyny zestaw imiennych naszywek, który będę musiała jej kupić — wystarczy od żłobka do pierwszych kolonii (mam nadzieję, że potem będzie już ogarniać swoją garderobę).

Z czystym sumieniem mogę polecić naszywki z haftem deluxe, pineski do naszywek Taggit oraz naszywki z nadrukiem. Natomiast nie polecam zwykłych naszywek z haftem — moim zdaniem warto dopłacić i dostać piękne, niezniszczalne metki.

Wprasowanki z nadrukiem

Wrodzone lenistwo skłoniło mnie do tego, by przy Heli zacząć używać również wprasowanek. Nie planuję większej liczby dzieci, więc nawet jak wprasowanki nie zejdą z za małych ubranek, to nie będzie to moim zmartwieniem. Wprasowanki z nadrukiem (38 zł za 50 sztuk) świetnie się sprawdzają szczególnie na tych ubrankach, na których ciężko przypina się lub przyszywa naszywki (czyli majtki, rajstopy). Jest to super rozwiązanie dla tych, którzy szukają najprostszych rozwiązań. Jeśli wprasowuje się je zgodnie z instrukcją, to świetnie się trzymają.

Naklejki

Od dwóch lat w mojej szufladzie trzymam też naklejki z podpisane.pl. Używam głównie naklejek mini (28 zł za 50 sztuk), bo można nimi okleić zarówno pudełko kredek, jak i pojedynczą kredkę. Świetnie sprawdzają się do podpisywania szczoteczki do zębów.

Na większych przedmiotach, takich jak śniadaniówki, kubki czy bidony lepiej sprawdzą się naklejki duże (28 zł za 20 sztuk) lub naklejki okrągłe (37 zł za 15 sztuk). Jeśli macie dziecko z alergią, to na podpisane.pl można zamówić również naklejki z informacją o alergii (28 zł za 20 sztuk), które można przykleić na kubeczek czy śniadaniówkę dziecka.

Na stronie sklepu można zamówić również naklejki do butów (39 zł za 40 naklejek), które świetnie sprawdzą się w sytuacji, w której kilkoro dzieci ma takie same buty (nam się to zdarza dość często). Wystarczy nakleić naklejkę w kształcie stopy z imieniem i nazwiskiem dziecka w środku buta i nie dość, że mamy podpisane buty, to jeszcze jest podpowiedź dla malucha, który but należy włożyć na którą nogę.

Dla mnie naklejki i naszywki są zdecydowanie najlepszym gwarantem tego, że rzeczy maluchów wrócą do domu. Nawet jeśli od czasu do czasu wydaje mi się, że jestem w stanie ogarnąć ubranka sama, to dość szybko wracam do naszywek i wprasowanek, zwłaszcza przy dzieciach, które są małe i które przebierają się w żłobku nawet kilka razy dziennie.

 

Zdjęcia: Agnieszka Wanat


Przydała ci się moja recenzja? Poleć ją znajomym :)

JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO POLECAM DO ŻŁOBKA, PRZEDSZKOLA I SZKOŁY, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA POZOSTAŁYCH WPISÓW Z CYKLU „WITAJ SZKOŁO, PRZEDSZKOLE, ŻŁOBKU”.