Jak pójść na targi książek i nie zbankrutować oraz które książki kupić?

Rok temu zostałam zaproszona na Targi Książek Dziecięcych Przecinek i Kropka po to, żeby zrelacjonować na blogu co się tam działo. W tym roku nikt nie musi mnie zapraszać, lecę tam sama (to znaczy z dziećmi, ale sama), bo jak określił to Franek, jest to „taka ogromna biblioteka z książkami dla dzieci, w której książki się kupuje”, czyli RAJ. Nie wiem, czy nie jest to najbardziej dewastujące portfel rodzica wydarzenie książkowe, ale jest tylko raz w roku, więc niech się dzieje co chce.

Na targach oprócz mnóstwa stoisk z literaturą dziecięcą jest też bardzo dużo warsztatów oraz spotkania z pisarzami, tłumaczami i znanymi osobami zajmującymi się literaturą dla najmłodszych — wypas zarówno dla dzieci, jak i rodziców. W trakcie targów jest też wręczana nagroda dla Najlepszej Książki Dziecięcej „Przecinek i Kropka”. W zeszłym roku były to przecudowne „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek”, więc można mieć pewność, że książka, która w tym roku zgarnie ten tytuł, będzie równie wspaniała.

Rozumiem, że podobnie jak ja, przebieracie nogami, żeby na targi pojechać, więc informuję, że obędą się one w najbliższą sobotę i niedzielę (8-9 kwietnia 2017) między 11.00 a 19.00 na drugim piętrze w Placu Unii City Shopping (jakkolwiek się tego potworka językowego odmienia) w Warszawie. Szczegółowy program znajdziecie TUTAJ. Ja planuję spędzić tam przemiłe niedzielne popołudnie.

Żebyście mogli przygotować się do wizyty na targach mam dla was kilka informacji. Po pierwsze chciałam przedstawić wszystkie 5 książek nominowanych do nagrody targów (wszystkie z przyjemnością obejrzałam i przeczytałam). Po drugie spisałam dla was 6 rad dotyczących tego, jak przygotować portfel na „Przecinek i Kropce”. Jestem zdania, że na książkach oszczędzać nie należy, ale jednak jak nam odłączą w domu prąd, to nie będziemy mieli jak czytać zakupionych książek :D

Przed wami 5 książek nominowanych do nagrody targowej!

„Praktyczny pan”

autor: Roksana Jędrzejewska-Wróbel / ilustracje: Adam Pękalski

To jest książka zachwycająca pod każdym względem. Treść idealnie współgra z absolutnie niesamowitymi ilustracjami Adama Pękalskiego, które można podziwiać godzinami, zwłaszcza, jak dzieci już pójdą spać i nikt nam nie będzie przeszkadzać w dokładnym zagłębianiu się w książce. Jest to mój prywatny faworyt w konkursie i to właśnie tej książce najbardziej kibicuję.

O czym jest „Praktyczny pan”? O tym, że nawet jak się jest niezwykle praktyczną i poważną osobą, to do szczęścia i tak potrzebna jest odrobina spontaniczności i czułości. Jest to świetna książka dla dzieci od mniej więcej 4 roku życia. Lila ją bardzo lubi, a myślę, że rok temu też by jej się spodobała. Jest to dość rozbudowana historia, ale spokojnie można ją przeczytać na raz przed snem :)

„Przed twoim urodzeniem”

autor: Rascal / ilustracje: Mandana Sadat

„Przed twoim urodzeniem” jest książką, która powoduje, że po plecach rodzica przebiegają ciarki. Niech was nie zgubi pierwsze wrażenie — być może po początkowych kilku stronach będziecie się zastanawiać, jak ktoś mógł wydać coś tak dziwnego, ale na koniec łzy gwarantowane :) Największe wrażenie będzie wtedy, gdy rodzice będą tę książkę czytać dziecku wspólnie.

O czym jest „Przed twoim urodzeniem”? O tym, skąd na świecie biorą się dzieci :) Książka spodoba się nawet trzylatkom, plusem jest bardzo mało tekstu, więc nie ma obaw, że zniecierpliwione dziecko będzie chciało szybciej przewracać strony.

„Tru”

autor: Barbara Kosmowska / ilustracje: Emilia Dziubak

„Tru” to bardzo przyjemnie napisana historia o małym zajączku Tru, który jest Emigrantem i mieszka w biednej dzielnicy Lasu Wysokiego. Wydawałoby się, że jest skazany na bycie kimś gorszym, jednak Tru jest zającem, który zawsze dostrzega dobre strony życia i robi to, o czym marzy, wbrew przeciwnościom losu. W książce poruszonych jest wiele tematów współczesnego świata — mamy samotną mamę, walkę o równouprawnienie kobiet, problem zanieczyszczenia środowiska czy podział na biednych i bogatych.

Ciężko jest mi jednak określić, dla kogo ta książka została napisana. Siedmioletni Franek czyta już znacznie poważniejsze lektury, a pięcioletnia Lila nie zawsze rozumiała język, jakim napisana jest ta książka, ale ja świetnie się przy „Tru” bawiłam, więc może to bardziej lektura dla rodziców ;) Zachęcam jednak do tego, by przed zakupem przeczytać dziecku jeden rozdział i sprawdzić, czy faktycznie jest to coś dla niego.

„Sam w domu”

autor: Lotta Olsson / ilustracje: Maria Nilsson Thore

„Sam w domu” to książka, w której poznajemy Mrówkojada i Orzesznicę, najlepszych przyjaciół, którzy każdą chwilę spędzają razem. Kiedy pewnego dnia Orzesznica opuszcza Mrówkojada, ten musi sobie poradzić bez przyjaciółki i pomimo tego, że początkowo wydaje mu się to okropną tragedią, to na koniec okazuje się, że samotność też może być przyjemna.

Jest to bardzo ciepła książka, idealna dla młodszych dzieci (3+), chociaż i starszaki znajdą w niej coś dla siebie. Można ją bez problemu przeczytać w całości przed snem, dzięki czemu dziecko zaśnie ze świadomością, że ta historia skończyła się bardzo dobrze :) Inne przygody Mrówkojada i Orzesznicy zostały opisane w książkach „Sens życia”, „Inna podróż” i „Dziwne zwierzęta” — są to dłuższe książki, które będą idealne do samodzielnego czytania dla początkującego mola książkowego :)

„Klątwa dziewiątych urodzin”

autor: Marcin Szczygielski / ilustracje: Magda Wosik

„Klątwa dziewiątych urodzin” to trzecia część przygód Mai (wcześniejsze to „Czarownica piętro niżej” i „Tuczarnia motyli”), w które dopiero zaczynamy się z Frankiem zagłębiać. Jest to książka dla dzieci starszych (6/7+), które najczęściej już same czytają. Żeby się nią zachwycić trzeba być fanem długich historii i trzymającej w napięciu akcji, bo „Klątwa dziewiątych urodzin” zaczyna się prawdziwą apokalipsą, a potem napięcie rośnie :)

Na nieszczęście dla rodziców moli książkowych, ta książka jest niesamowicie wciągająca, więc istnieje duża szansa, że po tym, jak ją kupicie, wasze dziecko będzie ją czytać o nocach, bo nie będzie w stanie się od niej oderwać :)

Jak być na targach książek dziecięcych i nie zbankrutować?

Jak rozumiem macie już w planach kupno nie tylko 5 nominowanych książek, ale i kilkanastu innych, o których myślicie od dawna. Jeśli do tego doliczymy kilkadziesiąt kolejnych, które zobaczycie na targach i będziecie musieli mieć, to może się okazać, że na książki trzeba wziąć kredyt pod zastaw domu ;) Jeszcze kilka lat temu wizyta na targach była prosta — większość wydawnictw i księgarń przyjmowała płatności tylko gotówką, więc wystarczyło ograniczyć ilość banknotów i tyle. Niestety pod tym kątem jest coraz gorzej (a właściwie lepiej) – coraz częściej można płacić kartą, więc może się okazać, że karta was zgubi. Ale ja mam już przećwiczone inne sposoby, które z powodzeniem stosuje na wszelkich targach książkowych. Jeśli będziemy się ich trzymać, to być może przetrwamy!

1. Ustalam z dzieckiem, że kupujemy TYLKO książki

Tak się niestety składa, że na takich targach można kupić nie tylko książki, ale też trochę zabawek, które potrafią skutecznie odwrócić uwagę dziecka od pierwotnego celu, w jakim przyszliśmy. W zeszłym roku Franek nie mógł przestać gadać o maskotkach, które na targach zobaczył i gdyby nie moja silna wola, to wydalibyśmy całą kasę na zabawki. Nauczona doświadczeniem zamierzam ustalić z dziećmi, że na targach książek kupujemy tylko książki i kropka.

2. Ustalam kwotę, którą możemy wydać lub liczbę książek, którą możemy kupić

To jest bardzo ważne dla rodziców i dzieci. Ustalcie na początku maksymalną kwotę, którą możecie wydać na książki, bo inaczej może się okazać, że po wyjściu z targów będziecie musieli ogłosić bankructwo. Taki limit pozwoli też rozsądniej wybierać książki i nie kupować wszystkiego, co wam wpadnie w oko.

Przy młodszych dzieciach, które nie ogarniają jeszcze dobrze pieniędzy, lepiej jest ustalić liczbę książek, którą możemy kupić. Działa podobnie jak limit pieniężny i sprawia, że łatwiej jest zachęcić dziecko do tego, by przed zakupem obejrzało wszystkie książki, a potem wróciło do tych wybranych.

3. Wcześniej omawiamy, które książki chcemy kupić

Jeśli mamy jakieś książki, które chcemy kupić już od dawna, to warto je spisać i z gotową listą pójść na targi. Dzięki temu łatwiej będzie nam decydować o tym, co kupujemy, a co nie, zwłaszcza że te książki powinny zostać odjęte od ustalonego wcześniej limitu. Oczywiście nie trzymamy się sztywno listy, bo być może na targach znajdziemy coś, co bardzo będziemy chcieli kupić i w związku z tym zrezygnujemy z tego, co mamy na liście.

4. Trzymamy się ustaleń

To jest najważniejszy punkt. Najprostszy do zrozumienia, najtrudniejszy do wykonania. Po prostu TRZYMAMY SIĘ USTALEŃ, chyba że z tą maksymalną kwotą to był tylko żart i tak naprawdę mamy kilka tysięcy do przepuszczenia ;)

5. Nie kusimy losu

Jeśli jednak ta kwota maksymalna to nie był żart, tylko realne zobowiązanie, to nie zabieramy ze sobą ani za dużo gotówki, ani karty bez limitu! Bo wiecie, jak jest? Czasem jest się strasznie trudno przed zakupem książki powstrzymać i tylko odrzucenie transakcji może nas uratować!!!

6. Nie płaczemy, bo to, czego nie kupiliśmy wypożyczymy w bibliotece

Uwaga! Nie możemy mieć w domu wszystkich ładnych i ciekawych książek dla dzieci. Po prostu nie ma tak wielkich domów! Warto zapoznać dziecko z biblioteką publiczną, która pozwoli nam nie tylko zaoszczędzić pieniądze i miejsce w domu, ale ukulturalni nam dziecko. Moje dzieci uwielbiają bibliotekę i strasznie kręci je to, że mają jakąś książkę tylko na chwilę, a jak ją oddadzą, to mogą mieć kolejną. Dla mnie wizyta w bibliotece dziecięcej to powrót do dzieciństwa, bo wtedy potrafiłam tam spędzać całe dnie. W sumie teraz też potrafię, ale nie do końca mogę ;)

Ja trzymałam się tych sześciu punktów podczas ostatnich Warszawskich Targów Książki i bardzo dobrze mi szło. To znaczy, powiedzmy, że to był poziom dla początkujących, bo wydałam wszystkie moje wolne środki, ale przecież zawsze mogłam jeszcze wydać cały limit z karty kredytowej :) Tym razem obiecuję, że na „Przecinku i Kropce” nie wydam wszystkich oszczędności!

Ja już nie mogę się niedzieli doczekać i zazdroszczę wszystkim tym, którzy na targach będą w sobotę! Błagam was, nie wykupcie nam wszystkich książek!!!


Część zawartych w tym wpisie linków, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)