Poradnik Wakacyjny: Praktyczne gadżety na wakacje

Mam nadzieję, że macie świadomość, iż podczas wakacji z dziećmi waszym podstawowym zadaniem wcale nie jest wypoczynek! Tego rodzaju fanaberie realizuje się podczas wakacji bez dzieci, a jak się jedzie z dzieckiem, to jedzie się po to, żeby ono się tam dobrze bawiło, poznawało inne dzieci i tworzyło sobie wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa, do których będzie wracać za każdym razem, kiedy jako dorosły już człowiek pomyśli, że życie jest do dupy. Także nie miejcie za wysokich wakacyjnych oczekiwań, ale skupicie się na wykonywaniu swoich zadań!

Zadanie #1: Żywienie

Po pierwsze waszym zadaniem jest to, żeby dziecko nie umarło z głodu. Ma do tego zapędy, bo na wakacjach tak się dobrze bawi, że zupełnie zapomina, że powinno zjeść coś poza lodami. Prawdopodobnie po dwóch tygodniach jedzenia wyłącznie lodów da się jakoś wrócić do normalnej diety, ale obawiam się, że nie jest to łatwe. Dlatego dla własnego dobra musicie pilnować, żeby dziecko w przerwie od lodów jednak jadło śniadanie, obiad i kolację.

Jeśli już teraz boicie się, że z tym jedzeniem nie będzie tak łatwo, bo pewnie nie będzie gdzie jeść, z czego zjeść, a w ogóle i tak się dziecko jedzeniem wybrudzi, a potem nie będzie gdzie tego wyprać, to idę z odsieczą! A w zasadzie z gadżetami, które mogą wam w wakacyjnym karmieniu potomstwa pomóc!

Walizeczka i krzesełko przenośne 2w1 Benbat YummiGo

To jest mój ukochany gadżet od wielu lat. Uratował nam nie raz tyłki w restauracjach, w których zabrakło krzesełek dla niemowląt. Zabieramy go zawsze ze sobą, bo dzięki niemu małe dziecko może wygodnie i bezpiecznie usiąść na prawie każdym dorosłym krześle. Super się sprawdza na wakacjach, u dziadków i u znajomych. Dodatkowy plus za możliwość włożenia do środka zabawek, jedzenia, czy ubrań na zmianę, dzięki czemu oszczędzamy miejsce w i tak wypchanych po brzegi torbach i walizkach. Jeśli interesuje was dłuższa recenzja krzesełka, to zapraszam do przeczytania mojego starego wpisu na jego temat (TUTAJ).

Krzesełko można kupić między innymi TUTAJ w cenie 149 zł.

Przenośne krzesełko z neoprenu 40 Settimane

To krzesełko jest bardzo podobne do YummiGo, ale ma kilka istotnych różnic. Po pierwsze nie ma żadnych dodatkowych funkcji, jest po prostu krzesełkiem. Po drugie jest wykonany z neoprenu, czyli materiału, który łatwo się czyści (a nawet można go prać), a po trzecie pod pupą dziecka znajduje się miękka gąbka, więc jest to bardzo wygodne krzesełko! Da się go zamontować na prawie każdym krześle (nasze na przykład jest bardzo nietypowe) i nie zajmuje dużo miejsca. Moim zdaniem jest to fajna opcja, jeśli szukacie takiego krzesełka nie tylko na wyjazdy, ale również do domu. Wtedy nie potrzebujecie dodatkowej funkcji walizki, a korzystacie z niego na tyle często, że lepiej, jeśli będzie wygodny i bardzo łatwy w czyszczeniu.

Krzesełko dostępne jest w trzech kolorach (zielony, niebieski i różowy) i można kupić je TUTAJ w cenie 179 zł.

Śliniaki jednorazowe Toly

Ten kto ma starsze dzieci nie pamięta już dramatu rodziców kilkulatków na wakacjach. Jak takie dziecko je, to ZAWSZE się wybrudzi. No nie ma opcji! I o ile w domu nie ma z tym większego problemu, bo się przebierze i wypierze, o tyle podczas wakacji jest to koszmar! Bo często nie mamy ani pralki, ani nieskończonej ilości ubrań, a dziecko nie może ciągle chodzić oblepione jedzeniem, bo po kilku dniach zainteresuje się nim opieka społeczna. Dlatego należy zawsze zabierać ze sobą śliniaki i to nie takie zwykłe, ale takie, które w trakcie podróży sprawdzą się najlepiej.

Śliniaki jednorazowe są właśnie tą najlepszą opcją. Używasz raz, na koniec wycierasz nim dziecko i wywalasz do śmieci. Najczęściej używaliśmy śliniaków Toujours z Lidla, ale one są dostępne tylko od czasu do czasu i trzeba na nie polować. Dla celów tego poradnika testowaliśmy śliniaki Toly i sprawdziły się równie dobrze :) Śliniaki wykonane są z papieru, który od spodu pokryty jest czymś nieprzemakalnym (oczywiście w granicach rozsądku). Na dole znajduje się kieszonka na spadające jedzenie, a śliniak przykleja się przy pomocy klejącej taśmy do ubrań dziecka, co może być plusem, jeśli dziecko nie cierpi śliniaków wiązanych naokoło szyi :)

Śliniaki Toly można kupić między innymi TUTAJ w cenie 10 zł (za 8 sztuk).

Uchwyty do śliniaków ekoala

Równie ciekawym rozwiązaniem podróżnym są uchwyty do śliniaków, dzięki którym możemy zrobić śliniak z jakiejkolwiek serwetki czy ściereczki. Śliniak dobrze trzyma się na szyi dziecka, a my mamy szansę na to, że dziecko skończy jeść w czystym ubraniu. Uchwyty kosztują 34 zł za dwie sztuki w opakowaniu i można kupić je TUTAJ.

Śliniak z saszetką i łyżeczką b.box

Jeśli śliniaki jednorazowe was nie przekonują, to mam fajną podróżną alternatywę — śliniak marki b.box :) Jest on laminowany, dzięki czemu jedzenie spłukuje się z niego bardzo łatwo, a do tego na końcu śliniaka znajduje się saszetka, do której po pierwsze wpada jedzenie, które nie trafiło do buzi dziecka, a po drugie, można do niej zwinąć śliniak po skończonym jedzeniu. W zestawie jest jeszcze bardzo fajna silikonowa łyżeczka, którą można schować do saszetki. Po skończonym posiłku mamy więc małą czystą saszetkę, którą możemy schować do torby, do czasu aż będziemy mogli wszystko umyć :) Czysty śliniak i czystą łyżeczkę również możemy schować do saszetki i wrzucić ją do torby, nie musimy się wtedy martwić o to, czy łyżeczka przez przypadek nie wyciera piasku leżącego na dnie torebki ;) Pomimo że na co dzień w domu używam zupełnie innych śliniaków — dużych fartuszków Close, które zniosą wszystko — to na wakacje zdecydowanie bardziej polecam b.box :)

Śliniaki b.box można kupić między innymi TUTAJ w cenie 69 zł.

Butelka z pojemnikiem na mleko b.box

Rodzice karmiący mlekiem modyfikowanym, rozumiem wasz ból! Przyrządzanie mleka w podróży lub na wakacjach, tak żeby nie było ani zimne, ani gorące i jeszcze do tego świeżo zrobione, to prawdziwe wyzwanie. Miliony pudełeczek, buteleczek i smoczków walających się gdzieś po dnie torby tuż obok turystycznego czajnika elektrycznego wcale niczego nie ułatwiają. Niestety nie ma jeszcze takiego gadżetu, który robi wszystko na raz i za was, a do tego jest mały i mieści się w torebce, ale za to jest parę całkiem fajnych butelek, które choć trochę osłodzą wam te godziny spędzone na przyrządzaniu mleka.

Uwielbiam butelkę b.box, bo jest jedną z niewielu, która ułatwia przyrządzenie mleka w podróży. Ma ona specjalny pojemnik na mleko modyfikowane przyczepiony na dnie. Przed spacerem wlewamy do butelki gorącą wodę, a do pudełka wsypujemy mleko. Jeśli dziecko zgłodnieje, to wciskamy pudełko od spodu i mleko miesza się z wodą. Banalny sposób na przyrządzanie świeżej porcji mleka poza domem :) Zainteresowanych bardziej szczegółową opinią odsyłam do mojej starej RECENZJI.

Butelkę b.box można kupić między innymi TUTAJ w cenie 89 zł.

Butelka z mikserem i pojemnikiem na mleko Twistshake

Całkiem ciekawa jest też butelka Twistshake, którą kupuje się w komplecie z pojemnikiem na mleko modyfikowane, które mieści się do pustej butelki. Dzięki temu oszczędzamy cenne miejsce w naszej torbie. Dodatkowo między butelką a smoczkiem można zamocować specjalne sitko, które przyspiesza proces mieszania mleka z wodą i zatrzymuje ewentualne grudki mleka w proszku. Butelki Twistshake kosztują od 30 do 34 zł (w zależności od wielkości) i można kupić je TUTAJ.

Termosy na jedzenie

Jeśli wasze dziecko je tylko waszą pomidorową i wasze mielone, oznacza to tyle, że na wakacjach nie weźmiecie wcale wolnego w kuchni :) Co więcej będziecie musieli zacząć zastanawiać się, jak tę pomidorówkę i wasze kotlety zabrać ze sobą tam, gdzie chcielibyście być :) W takiej życiowej sytuacji warto poszukać dobrych termosów, w które będzie można zabrać ze sobą obiad na wycieczkę czy na plażę.

Termos zoli wykonany jest ze stali nierdzewnej i doskonale nadaję się zarówno do zup, jak i mniej płynnych ciepłych dań. Dobrze trzyma temperaturę, a obiad można jeść bezpośrednio z termosu. Termosy zoli mają pojemność 350 ml, kosztują 125 zł i można je kupić między innymi TUTAJ.

Termosy Kiokids są większe, bo można do nich wlać aż pół litra zupy, więc naje się z nich więcej niż jedna osoba. Są wykonane ze stali nierdzewnej i bardzo długo trzymają temperaturę. Są nieco tańsze, bo kosztują 89 zł i można kupić je TUTAJ.

Torba lunchowa 3 sprouts

Jeśli sam termos to dla was za mało, bo potrzebujecie jedzenia na cały dzień, to warto zaopatrzyć się w większą termoizolacyjną torbę, do której zmieścimy jedzenie i picie. Takie torby świetnie nadają się na przykład na długie wyjście na plażę — zamiast biegać co chwilę po jedzenie, można wszystko mieć przy sobie. Torba 3 Sprouts jest średniej wielkości (23 × 15 × 18 cm), zapinana jest na zamek i ma rączkę na zatrzask, a do tego jest bardzo ładna! Kosztuje 99 zł i można ją kupić TUTAJ.

Zadanie #2: Dbanie o higienę

Drugie zadanie rodziców na wakacjach to dopilnowanie, aby dzieci nie zarosły brudem i by można było je bez kłopotu rozpoznać nawet po kilkutygodniowych wakacjach. Nie jest to proste, bo akurat mycie się jest najmniejszą wakacyjną atrakcją (no, chyba że chodzi o kąpiel w basenie lub morzu), więc dziecko będzie szukało tysiąca wymówek, żeby przed wodą z mydłem zwiać.

Wakacje są też okresem, w którym rodzice biorą udział w konkursie „Czy uda mi się znaleźć toaletę, zanim dziecko zsika się do majtek?”. Jest to zadanie na czas, a jeśli rodzicowi nie uda się wypełnić konkursowego zadania, to za karę będzie miał pranie do zrobienia. Jeśli mu się uda, to nic się nie dzieje — można po prostu odetchnąć i przygotować się do kolejnej konkursowej odsłony.

Na szczęście możemy sobie trochę w realizacji tych zadań pomóc i zabrać ze sobą odpowiedni ekwipunek, który rozwiąże większość kąpielowo-toaletowych wakacyjnych kłopotów.

Składana wanienka Flexi Bath

Wanienka nie zawsze jest niezbędna podczas wakacji, bo często jeździmy w miejsca, gdzie nie ma problemu z miejscem do mycia dzieci, ale na kempingu czy w środku lasu jest naprawdę bardzo przydatna — można w niej wykąpać noworodka i kilkulatka, a nawet zrobić pranie. Stokke Flexi Bath od zwykłych wanienek różni się tym, że można ją złożyć na płasko i zabrać wszędzie ze sobą, a po 3 latach używania nadal jest w stanie idealnym.

Wanienkę można kupić TUTAJ w cenie 165 zł. A TUTAJ znajduje się dłuższa recenzja wanienki.

Ręcznik szybkoschnący Dr Bacty

Od kilku lat nie zabieramy ze sobą na wakacje ręczników frotte — są ciężkie, zabierają dużo miejsca i wolno schną. Zdecydowanie bardziej wolimy cieniutkie szybkoschnące ręczniki, które kilka lat temu kupiliśmy w Decathlonie. Byłyby w sumie idealne, gdyby nie to, że po kilku dniach wakacji, kiedy nie mogą odpowiednio dobrze wyschnąć, zaczynają niezbyt przyjemnie pachnieć. Okazuje się, że to przeszkadza nie tylko mi, bo ktoś w Polsce wyprodukował takie ręczniki — szybkoschnące, cienkie ale z technologią Polygiene, dzięki której ręcznik znacznie dłużej zachowuje świeżość. Spokojnie wytrzyma tydzień na wakacjach bez prania. Dla mnie jest to mega odkrycie, bo teraz mam ręcznik, który jest naprawdę idealny na wyjazdy! Ręczniki Dr. Bacty sprzedawane są w 4 rozmiarach (nasz jest w rozmiarze L), dzięki czemu można je dostosować do potrzeb rodziny :)

Ręczniki Dr.Bacty można kupić między innymi TUTAJ w cenie od 39.99 do 79.99 zł.

Pianka antybakteryjna Bentley Organic

Pianka antybakteryjna bardzo się przydaje, jeśli nasze dzieci używają rąk jako podstawowego narzędzia poznawania świata. Nie zawsze mamy dostęp do bieżącej wody, a zdecydowanie nie chcemy, żeby dziecko jadło brudnymi rękoma. Podczas wakacji taka pianka może przydać się wielokrotnie!

My używamy pianki Bentley Organic, która usuwa bakterie, ale jest bardzo delikatna dla skóry dziecka (90% składu to składniki organiczne). Jedno opakowanie starcza na ok. 120 aplikacji. Warto mieć takie coś nie tylko podczas długich wycieczek, ale również podczas dłuższych wyjść na plac zabaw, zresztą ja noszę piankę w torebce i sama często z niej korzystam :)

Piankę Bentley Organics można kupić między innymi TUTAJ za 23 zł.

Składany nocnik turystyczny Potette Plus

poradnikspanie-3 poradnikspanie-4

Nocnik Potette Plus to absolutnie konieczny gadżety dla każdego, kto wychodzi z dzieckiem z domu. Sprawdzi się na placu zabaw lub na plaży, na postoju w trakcie podróży i podczas wakacji pod namiotem. Potette Plus może być nocnikiem lub nakładką na toaletę, wymienne wkłady do nocnika to foliowe woreczki ze specjalnym chłonnym papierem w środku (ale jeśli zabraknie wam oryginalnych wkładów, to małe worki na śmieci i kilka warstw ręcznika kuchennego, też świetnie się sprawdzą). Polecam go na wakacje od 3 lat i w tym roku polecam go po raz kolejny — szczegółową recenzję możecie przeczytać TUTAJ!

Nocnik Potette Plus można kupić między innymi TUTAJ za 79 zł (dodatkowe wkłady to koszt 24 zł za 10 sztuk).

Nocnik jednorazowy Tron

poradnik-praktyczne-2 poradnik-praktyczne-3

Jeśli wasze dzieci są już za duże na to, żeby nosić za nimi Potette Plus, to polecam jednorazowe nocniki Tron, które są na tyle małe, że można je nosić nawet w małej damskiej torebce. Tron jest wytrzymały, ekologiczny i łatwy w użyciu, dodatkowo jest to w 100% polski wynalazek. Przeznaczony dla dzieci od roku do 6 lat, chociaż tym najstarszym nie będzie już na nim bardzo wygodnie. Jedyna jego wada to cena, ale jeśli korzystamy z niego sporadycznie, to cena jest do zaakceptowania. Moim zdaniem tron jest super do noszenia w torebce na wszelki wypadek.

Tron można kupić między innymi TUTAJ w cenie 5.99 zł.

Nawilżany papier toaletowy Velvet

Nawilżany papier toaletowy to moje nowe odkrycie, które kilka tygodni temu trafiło do mojej torebki i już z niej nie wychodzi. O ile chusteczki nawilżane są niezastąpione przy niemowlakach, o tyle papier nawilżany to konieczny zakup przy dzieciach starszych. Rozwiązuje wszelkie kłopoty związane z samodzielnym korzystaniem dziecka z toalety. Jest to też fantastyczne uzupełnienie turystycznych nocników! Nie wspominając już o tym, że mając taki papier, nie musimy się martwić brakami papieru w toaletach publicznych. Super gadżet na wakacje.

Papier Velvet można kupić TUTAJ w cenie 4,99 zł za opakowanie.

Zadanie #3: Usypianie

Zadanie trzecie (wcale nie ostatnie) to gonienie dzieci do łóżek. Pamiętacie, jak w dzieciństwie dorośli psuli nam wszystkie zabawy, wołając, że mamy iść spać? No to teraz jest to nasza rola. Chodzi oczywiście o to, żeby nasze dzieci nie miały lepiej niż my w ich wieku, chociaż oficjalna wersja jest taka, że dzieci powinny się wysypiać. Oczywiście nasze dzieci są naszymi dziećmi, więc znajdą miliard wymówek, żeby do łóżka nie pójść, ale nie po to jesteśmy dorośli, żeby dać się zwodzić czterolatkom!

Dlatego przedstawiam wam listę gadżetów, która spanie na wakacjach uatrakcyjni i być może skróci dyskusje na temat konieczności kładzenia się do łóżka, jeśli rano nie trzeba wstać do szkoły czy przedszkola.

Łóżeczko turystyczne Deryan

poradnikspanie-10 poradnikspanie-12

Długo szukałam idealnego łóżeczka turystycznego dla niemowlaka, ale jak tylko trafiłam na to marki Deryan, to przestałam szukać dalej. Ten mały namiot jest niezwykle stabilny i mocny, dzięki czemu śpiące w środku niemowlę jest bezpieczne, dodatkowo chronione jest przed wiatrem, promieniami UV i insektami. Zapinane na zamki wejście nie tylko uniemożliwia dziecku samodzielne opuszczenie namiotu, ale również zaciemnia nieco wnętrze namiotu. W podłodze znajduje się specjalna kieszeń na samopompujący się cienki materac. Dodatkowo w komplecie jest grube i miękkie prześcieradło przyczepiane na rzepy. Łóżeczko składa się do rozmiaru średniej wielkości damskiej torby (36 × 13 × 36 cm) i waży jedyne 2 kg, natomiast po rozłożeniu materac ma długość 120 cm, więc bez problemu pomieści nawet trzylatka. Jeździ z nami wszędzie tam, gdzie nie mamy pewności co do tego, ile będziemy mieć miejsc do spania i od ponad trzech lat świetnie się nam sprawdza.

Łóżeczko Deryan Travel Cot Baby Lux kosztuje ok. 315 zł.

Łóżeczko turystyczne Littlelife

poradnik-praktyczne-10 poradnik-praktyczne-12

Dmuchane dziecięce materace to idealny wynalazek dla wszystkich przedszkolaków i małych uczniów. Rozwiązanie problemów ze spaniem na wakacjach, u kolegi, czy w naszym domu, podczas wizyt małych gości. Po złożeniu nie zajmują dużo miejsca, a po nadmuchaniu są wygodnym łóżeczkiem o długości 140 cm. Do zestawu dołączona jest pompka, ale według mnie jest raczej zabawką niż pompką — ja wolę pompować zwykłą pompką do materaców :) W tym roku zdecydowałam się wam pokazać łóżeczko Littlelife, bo okazało się najlepsze ze wszystkich tych, które oglądałam i testowałam.

Do materaca w łóżeczku Littlelife są przyczepione dwa nadmuchiwane skrzydełka — dzięki temu nie ma ryzyka, że dziecko zsunie się z materaca na podłogę, a następnie przykryje się materacem — przy poprzednim zwykłym łóżeczku takie rzeczy zdarzały się mocno wiercącej się w nocy Lili. Materac ze skrzydełkami jest więc bardziej stabilny i odporny na wiercipięty. Śpiworek jest przyczepiany na materac, dzięki czemu łatwo można go ściągnąć do prania, a w zasadzie sam się ściąga, jeśli spuszczamy z materaca powietrze. Lila uwielbia w nim spać, bo nie jest w stanie się oprzeć tym kolorom, ale gdyby było jej tam niewygodnie, to na pewno nie prosiłaby o spanie na materacu każdego wieczoru :)

Łóżeczko Littlelife można kupić między innymi TUTAJ w cenie 299 zł.

Łóżeczko Kid-O-Bunk

Łóżko turystyczne Kid-O-Bunk to już poważna sprawa, ale jeśli szukacie łóżka, które chcecie zabrać na dłuższe wakacje. To rozkładane piętrowe łóżko jest przeznaczone dla starszych dzieci (7-12 lat), ale oczywiście u nas spali na nich również młodsi :) Jest to bardzo fajne rozwiązanie dla tych, którzy wyjeżdżają gdzieś na dłużej i wiedzą, że nie będzie tam za dużo miejsca do spania. Bardzo obszerna recenzja tego łóżka jest TUTAJ. A gdybyście rozważali zakup, to Kid-O-Bunk można kupić TUTAJ za 1390 zł.

Śpiworek dziecięcy Arpenaz — Quechua

poradnikspanie-18 poradnikspanie-19

Śpiworek to z kolei niezbędny gadżet dla tych, którzy wyjeżdżając na wakacje, mają na czym spać, ale nie do końca mają pod czym. Trzy lata temu zaopatrzyliśmy się w śpiworki Arpenaz Quechua z Decathlonu i od tego czasu skończyły się problemy z pościelą w lasach, nad jeziorach i na kempingach :) Ogromną zaletą śpiworków jest ich cena — jedna sztuka to koszt 44,99 zł. Oczywiście nie są to śpiwory na warunki ekstremalne, ale nadają się do komfortowego spania w łagodnych temperaturach (20°C), czyli akurat na polskie lato! Po złożeniu zajmują niedużo miejsca (śr. 18 cm x 38 cm), a rozłożone mają długość 130 cm, więc powinny dobrze służyć dzieciom do 150 cm wzrostu.

Śpiworki Quechua można kupić TUTAJ w cenie 44,99 zł.

Śpiwór Tuloko

Druga propozycja to śpiwory Tuloko, który jest polskim produktem. Wewnętrzna warstwa tego śpiwora to tkanina bawełniana, a zewnętrzna to pikowany ortalion. W środku znajduje się ocieplina, co sprawia, że ten śpiwór nadaje się do spania w temperaturze ok. 20°C. Pod głową znajduje się dodatkowe wypełnienie, dzięki czemu nie musimy pamiętać o poduszce. Długość tego śpiwora to 155 cm, więc posłuży dziecku przez długi czas. Jedyny minus to brak zamków z boku (są tylko krótkie rozcięcia), przez co nie można zrobić z niego większej kołderki, ale za śpiwór bez dodatkowych pokrowców składa się w zapinaną na suwak torbę. Dodatkowo z przodu takiej torby znajduje się kieszonka na przytulankę czy inne nocne gadżety.

Śpiwory Tuloko dostępne są w trzech kolorach i kosztują 199 zł, można kupić je TUTAJ.

Osłonka zaciemniająca no okno Koo-di

Czy wy też przyzwyczailiście dzieci do spania przy zaciemnionych oknach? W wakacje na pewno odczujecie, jak bardzo źle zrobiliście, bo dzieci zaczną się budzić wraz ze słońcem, a jak zapewne wiecie, latem słońce wschodzi najwcześniej, jak może. Możecie tak jak my próbować się ratować różnymi przenośnymi gadżetami do zaciemniania okien, ale nie zawsze się one sprawdzą (bo okna są bardzo różne). My korzystamy z zasłonki Koo-di i szczerze mówiąc, raz pasują idealnie, a raz ciężko przyczepić je tak, żeby okno było dobrze zaciemnione. Ale mimo to dłuższy wakacyjny sen jest najważniejszy i za każdym razem próbuję wszystkiego, żeby w pokoju było ciemno!

Jeśli jesteście równie zdesperowani, co my, to zasłonkę Koo-di można kupić TUTAJ za 119 zł.

Zadanie #4: Nie gubienie dzieci

Zadanie ostatnie (i najważniejsze!) to niezgubienie dziecka. Wiem, że czasami jest trudno, bo raz na kilka dni macie ochotę spuścić swoje dziecko z oczu na dłużej niż 3 sekundy, a to jest już wystarczająca chwila do tego, żeby dziecko odnalazło się 5 godzin później w sąsiedniej gminie. Na szczęście można sobie zgubienie dziecka utrudnić, co jest super, bo na wakacjach to mimo wszystko chcielibyśmy mieć mniej emocji niż w pracy, a serce lądujące w gardle raz na 15 minut, to nie jest nasze wakacyjne marzenie.

Żeby dziecka nie zgubić trzeba raz na jakiś czas umieć je poprawnie zlokalizować. Żeby nie było, że wszystko jest na naszej głowie, to można sobie w tym oczywiście pomóc.

Opaska Infoband

poradnik-praktyczne-14

Obowiązkowa na wyjazd z dzieckiem! Ja wiem, że perfekcyjni rodzice cały czas pilnują dzieci i nic złego się wydarzyć im nie może, ale jeśli zgubicie swoje dziecko chociaż na chwilę z oczu, to poczujecie ulgę, wiedząc, że na ręku ma wasz numer telefonu. Wiem co mówię ;) Opaska jest tania, wystarczy na kilka sezonów (ja co roku poprawiam tylko nr telefonu, bo się trochę wyciera) i małe dziecko samo jej nie ściągnie. W tym roku w opasce zadebiutuje Hela, której nie mam zamiaru nigdzie gubić, ale gdyby cokolwiek się wydarzyło, to będę spokojniejsza, wiedząc, że można się ze mną łatwo skontaktować :) TUTAJ znajduje się dłuższa recenzja opaski.

Opaskę można kupić w sklepie podpisane.pl w cenie 15 zł.

Zegarek z telefonem i lokalizatorem Calmean

gadżety na wakacje

A to już opcja dla nieco starszych dzieci. Zegarek Calmean oprócz pokazywania czasu ma również funkcję telefonu (dziecko może dzwonić pod kilka wybranych przez rodziców numerów) oraz lokalizacji. Świetna opcja, jeśli mamy dziecko starsze, które chce być już trochę bardziej samodzielne, ale jeszcze nie do końca ufamy, że sobie samo poradzi. Franek korzysta z niego, gdy na przykład wychodzi sam z psem na spacer (zdarza mu się zapomnieć, że miał wrócić o określonej godzinie). Jeśli się spóźnia, to nie muszę się denerwować, bo w aplikacji na telefonie mogę sprawdzić, gdzie jest. No i zawsze mogę do niego zadzwonić i zapytać się, czy ma zamiar jeszcze kiedyś wrócić do domu.

Zegarki Calmean kosztują 299 zł (plus wydatki na telefon) i można kupić je TUTAJ.


No i udało wam się przeczytać 3 część Poradnika Wakcyjnego! Po długim weekendzie będzie tego jeszcze więcej – plaża, góry, działka, komary, kleszcze i inne nieszczęścia!

A i przypominam, że istnieje możliwość posłuchania, jak o tych wszystkich gadżetach opowiadam i zobaczenia, jak je pokazuję :)

Zawarte w tym wpisie linki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)

JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO POLECAM ZABRAĆ NA WAKACJE, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA POZOSTAŁYCH WPISÓW Z PORADNIKA WAKACYJNEGO.

gadżety na wakacje