Rollersy, czyli co zrobić by nie dźwigać fotelika samochodowego

4.3

Super gadżet dla rodziców często noszących fotelik niemowlęcy w ręku. Kółka montowane do fotelika i pasek zaczepiany na pałąku pozwalają ciagnąć fotelik praktycznie bez wysiłku. Cena: 219 zł

Wygląd 5 Jakość 5 Cena 3

Skompletowana wyprawka dla pierwszego dziecka zazwyczaj zawsze zawiera adaptery do fotelika samochodowego. Uświadomieni przez bardziej doświadczonych rodziców wiemy, że czasem będziemy musieli podjechać gdzieś z niemowlakiem, a potem na chwilę wyjść z nim z samochodu. Może to być wizyta w przychodni, wspólne wyjście na basen, odebranie starszaka z przedszkola czy szybkie zakupy. Nie ma sensu zabierać ze sobą wózka, bo to przecież tylko na chwilę.

Zazwyczaj na początku przypinamy fotelik samochodowy do stelaża wózka, ale dość szybko dochodzimy do wniosku, że to za dużo roboty i zaczynamy nosić fotelik w ręku. Nie ważne, że fotelik razem z dzieckiem waży całkiem sporo, że jest to niewygodne i niezbyt dobre dla naszych kręgosłupów. O niebo lepiej by było, gdyby tego fotelika nie trzeba było ani nosić, ani przypinać do wózka. Do takich wniosków bardzo szybko dochodzą wszyscy rodzice, a niektórzy z nich postanawiają wprowadzić to w życie.

Sandra i Klaudia, czyli dwie mamy, które miały już dosyć noszenia ciężkiego fotelika postanowiły rozwiązać ten problem w sposób ostateczny. Wymyśliły, zaprojektowały i wyprodukowały Rollersy, czyli kółka z adapterami, które wpina się do fotelika samochodowego. Przy pomocy specjalnego paska montowanego na pałąku fotelika można wygodnie i bezpiecznie ciągnąć fotelik obok siebie. Jest to rozwiązanie genialne, bezpieczne i zdecydowanie lepsze od noszenia fotelika w ręku.

Łatwy montaż

Rollersy to dwa kółka z adapterami, które wpina się w fotelik w miejscu na adaptery wózkowe. Kółka są nieduże i lekkie, ale wytrzymałe. Piankowe kółka były testowane tak, jak testowane są kółka wózków dziecięcych, więc nie ma obaw, że nie wytrzymają długiego użytkowania. Po zamontowaniu kółek, na pałąku fotelika należy zaczepić krótki pasek i odchylić pałąk za fotelik.

Następnie należy wyregulować pasek tak, by trzymany na pasku fotelik nie był zbyt wysoko i gotowe. Całość nie zajmuje więcej niż pół minuty. Jest to znacznie wygodniejsze od wkładania fotelika na wózek, bo nie trzeba ciężkim fotelikiem celować w adaptery, a wystarczy delikatnie unieść fotelik z jednej i drugiej strony. Nie ma też obaw, że fotelik gdzieś nam sam odjedzie, bo kółka kręcą się tylko wtedy, kiedy unosimy go na pasku do góry.

To, co mnie zaskoczyło, to bardzo duża zwrotność fotelika z Rollersami. Można go bez problemu obrócić w miejscu. Kółka pojadą nie tylko po równym asfalcie, ale również po kostkach chodnikowych.

Ciągnięcie zamiast dźwigania

Fotelik z zamontowanymi kółkami jedzie bardzo lekko i nie trzeba wkładać jakoś specjalnie dużo siły w ciągnięcie. Pod ręką na pasku znajduje się miękka osłonka, więc rodzicowi jest wygodnie. Należy jednak zwrócić uwagę, by fotelik jechał obok nas, a nie za nami, bo jeśli jest z tyłu, to nie do końca możemy panować nad tym, co dzieje się z fotelikiem.

Dla większej wygody do krótkiego paska możemy doczepić drugi uchwyt, który zakładamy na ramię. Taki układ będzie wygodniejszy, jeśli musimy podejść z fotelikiem gdzieś dalej albo gdy w drugiej ręce mamy biegającego starszaka. Ważne jest to, by przy użyciu uchwytu na ramię nie zapominać o trzymaniu krótkiego paska ręką. Jeśli tego nie będziemy robić, to fotelik będzie jechał za nami, a my nie będziemy mogli panować nad tym, jak jedzie.

rollersy

Wygodne noszenie na ramieniu

Jeśli na swojej drodze napotkamy schody czy inne przeszkody, to bez problemu może zawiesić fotelik na ramieniu na krótszym pasku. Oczywiście nie jest to nic fajnego dla kogoś, kto przyzwyczaił się już do kółek, no ale umówmy się, schodów inaczej nie pokonamy.

rollersy

Moje obawy związane z Rollersami

Od razu zaznaczę, że nie byłam do tego wynalazku przekonana od początku. Bo wiecie, ja to jestem z tych, którzy w bagażniku wożą malutkie wózki i nie mają problemu z przełożeniem dziecka z fotelika do wózka (no, chyba że śpi). A jak mam problem, to poniosę, chociaż zaraz będę narzekać na to, jaki ten fotelik jest ciężki. No i dziecko, które jest w foteliku tuż nad ziemią, pobudza wyobraźnię — spaliny, bakterie, wirusy, brud i całe zło świata tuż przy buźce naszego maleństwa :)

Wszystkie moje obawy znikły, jak tylko zobaczyłam Rollersy na żywo — są bardzo łatwe w użyciu. Znacznie szybciej zamontuje kółka na foteliku niż fotelik na wózku. Jak się okazało, fotelik na kółkach jest niewiele niżej niż fotelik trzymany w ręku (ok. 10 cm różnicy), więc wysokość nie jest żadnym argumentem. No i ten brud, i spaliny to są również wyżej ;)

Zupełnie nie zgadzam się też z tym, że Rollersy mają zachęcać do zabierania dziecka w foteliku na długie spacery. Jest raczej na odwrót, więc wszystkie wojowniczki o leżenie niemowląt na płaskim powinny lobbować za kółkami. Rollersy to nie jest rozwiązanie na długie zakupy w galerii handlowej czy ciągnięcie fotelika na spacer, nikt o zdrowej głowie nie będzie chciał przez kilka godzin ciągnąć ze sobą fotelika, bo zdecydowanie wygodniej będzie wozić dziecko w wózku (czy na stelażu wózka). Na krótkie przejście Rollersy są po prostu idealne, zwłaszcza dla tych, którzy nie powinni dźwigać.

Do jakich fotelików pasują Rollersy

W tej chwili Rollersy pasują do kilkunastu fotelików dla niemowląt (czyli fotelików od 0 do 13 kg). TUTAJ można sprawdzić listę. Dziewczyny pracują nad tym, by lista była coraz dłuższa, ale jest to czasochłonne, bo foteliki sporo się między sobą potrafią różnić.

Gdzie można kupić Rollersy i ile kosztują

Rollersy kosztują 219 zł i można je kupić między innymi TUTAJ. Można wybrać jedną spośród kilku różnych wersji kolorystycznych osłonek na pasy. Polecam taki zakup tym rodzicom, którzy często noszą fotelik w ręku. Naprawdę wygodniej jest podejść kilkadziesiąt metrów z fotelikiem na kółkach, niż nieść go w ręku.

 

Zdjęcia: Agnieszka Wanat


Przydała ci się moja recenzja? Poleć ją znajomym :)

Zawarte w tym wpisie linki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)