Szydełko i ja, czyli historia trudnej miłości

W trakcie urządzania pokoju dziewczynek poczułam, że musi się tam znaleźć szydełkowy dywan — taki, który kolorystycznie będzie się wpasowywał w resztę pokoju i będzie miał idealną wielkość do ich garderobianego kącika. Przejrzałam więc milion sklepów z dywanami ręcznie robionymi na szydełku i z każdą kolejną godziną spędzoną na poszukiwaniu mojego idealnego dywanu, byłam coraz bardziej przekonana, że takiego dywanu nie kupię. Ceny były dla mnie zaporowe, zwłaszcza że dywany były zdecydowanie mniej potrzebne niż łóżka, biurko czy komoda. A potem zobaczyłam, że w Fundacji Mamy Wołomin odbywają się kursy szydełkowania, prowadzone przez Agatę, która pod marką Filcove tworzy cuda nie tylko na szydełku. Pomyślałam „teraz albo nigdy” i zapisałam się na kurs.

To było świetnie wydane 50 zł — dostałam motek bobbinów (czyli specjalnego bawełnianego, elastycznego sznurka), szydełko i dwie godziny wspólnej nauki.Początek był tragiczny, bo nie miałam zielonego pojęcia, co robię. To znaczy, robiłam to, co pokazywała Agata, ale bez jakiegoś specjalnego zrozumienia tematu — nie szło mi liczenie oczek, ani znajdywanie miejsca, w które powinnam wsadzić szydełko. Ale po jakimś czasie powtarzania kilku różnych czynności okazało się, że mam w ręku całkiem ładny koszyk, i to koszyk zrobiony przeze mnie. Byłam pod wrażeniem :D

Tak wygląda pozostałość po moim pierwszym koszyku :)
Tak wygląda pozostałość po moim pierwszym koszyku :)

Okazało się, że szydełkowania można się nauczyć w trakcie szydełkowania, nawet jeśli do tej pory było to kompletnie poza zasięgiem naszych zdolności manualnych. Wiadomo, szydełkową artystką nie zostanę, jeśli nie będę naprawdę tego ćwiczyć, ale moje umiejętności są zupełnie wystarczające do tego, żeby zrobić sobie koszyk, dywan czy pufę. Gdyby na początku remontu dziecięcych pokoi ktoś mi powiedział, że szydełkowy dywanik do pokoju dziewczynek zrobię sama, to bym chyba umarła ze śmiechu.

Dlatego, jeśli wam się marzą jakieś szydełkowe robótki, ale uważacie, że umiejętność szydełkowania zarezerwowana jest dla elitarnego grona babć i artystów, to jesteście w błędzie. Jeśli macie ręce, szydełko i motek sznurka to macie wszystkie potrzebne narzędzia. Oprócz tego potrzebujecie dwóch godzin w towarzystwie szydełkującej babci, mamy czy koleżanki, lub dostępu do Internetu.

Najlepiej uczyć się z kimś na żywo, bo wtedy można od razu poprawiać błędy, ale jeśli nie macie, to nic nie szkodzi — dostęp do dobrych filmów instruktażowych na YouTube wystarczy — zajmie to trochę więcej czasu, ale ja z Internetu też się sporo nauczyłam (bo Agatę miałam tylko przez dwie godziny) i teraz korzystam praktycznie tylko z filmów instruktażowych.

A to wersja numer dwa mojego pierwszego koszyka :)
A to wersja numer dwa mojego pierwszego koszyka :)

Do tej pory umiem szydełkować tylko po okręgu, więc mogę zrobić wszystko, co okrągłe. Potrafię zrobić „magiczne kółko” (to, od czego zaczynam każdą nową robótkę), łańcuszek, półsłupek, oczko ścisłe. Umiem dodawać oczka (to podstawa, przy robieniu tego, co okrągłe) i zmieniać kolor sznurka. Potrafię zrobić 3 różne ściegi (wiem, że jeden to Camel Stitch, nazw reszty nie znam) i to wszystko. Nauczenie się tego nie zajmuje więcej niż 2 godziny. A to, co w szydełkowaniu jest najcudowniejsze, to możliwość prucia — nie wyszło mi, to pruję i poprawiam, dzięki temu mój pierwszy niezbyt równy koszyk został bez strat przerobiony na ładny koszyk.

Jeśli więc marzy wam się posiadanie szydełkowego koszyka, dywanu, czy pufy, ale chcecie przy tym zaoszczędzić, to polecam wam szydełkowanie. Oczywiście to nie jest tak, że wasz dywan będzie za darmo — będzie tańszy niż ten, który byście kupili, ale nadal będziecie musieli kupić sporo sznurka, który też trochę kosztuje.

Jak zrobić koszyk?

Od tego chyba najlepiej zacząć, bo zrobicie go szybko i w trakcie pracy nauczycie się wszystkiego, co będzie wam potrzebne przy większych robótkach. Do zrobienia koszyka potrzebujecie szydełka i sznurka — na początek polecam bobbiny, bo nawet jak coś jest tam nierówno, to dobrze wygląda (ja do bobbinów mam szydełko w rozmiarze 12 mm).

Na tym filmie macie pokazany jeden ze sposobów jak zacząć robótkę po okręgu, jest to dokładnie ten sposób, którym zaczynałam ja :)

Ten film kończy się w momencie, w którym po okręgu mamy 18 oczek, żeby mieć ich coraz więcej, to musimy oczka dodawać:

  • w pierwszym okręgu oczek mieliśmy 6
  • w drugim okręgu zrobiło się ich 12 przez to, że w każdym oczku z 6 poprzednich oczek zrobione zostały 2 półsłupki
  • w trzecim okręgu w co drugim oczku robimy dwa półsłupki, a w pozostałych po jednym, w ten sposób dochodzimy do 18 oczek (wzór 1+2)
  • w czwartym okręgu (którego na filmie już nie ma) znowu dorabiamy oczka, ale tym razem wg wzoru 1+1+2 (czyli w dwóch pierwszych oczkach robimy po jednym półsłupku, a w trzecim dwa półsłupki) – w sumie na koniec powinniśmy mieć 24 oczka
  • w kolejnych okręgach dorabiamy kolejne oczka wg wzoru 1+1+1+2, 1+1+1+1+2 itd.
  • Możemy to robić tak długo, aż przestaniemy się mieścić z robótką w domu, lub kiedy dojdziemy do wniosku, że stworzony przez nas okrąg jest wystarczającą podstawą koszyka

Żeby z wyszydełkowanej przez nas podkładki wyszedł koszyk, to po prostu musimy przestać dodawać oczka. Czyli jeśli mój koszyk ma mieć podstawę z 5 okręgów, to w momencie, w którym dojdę do 30 oczek, to przestaję je dodawać i w każdym oczku robię tylko jeden półsłupek, w ten sposób do podstawy dorobię górę koszyka, którą mogę robić tak długo, jak zechcę :) Jak koszyk będzie miał odpowiednią wysokość, to kończę robótkę (na YouTube jest milion filmów o tym, jak ją zakończyć) i stawiam koszyk na komodzie.

szydelko-4
A to koszyk nr 2, widać „niedoróbki”, ale i tak mi się podoba :D

Ważne jest to, żeby na początku nie skakać za bardzo między tutorialami, bo na szydełku wszystko można zrobić na milion sposobów, więc lepiej najpierw skupić się na zrobieniu jednej rzeczy od początku do końca. Jak już się nabierze wprawy i zacznie rozumieć, o co w szydełkowaniu chodzi, to można się uczyć kolejnych metod :)

Jak zrobić dywan?

Dywan się robi tak samo, jak koszyk, tylko nie przestajemy dodawać oczek :) To jest bardzo żmudne, więc trzeba się dobrze zorganizować — zaznaczanie miejsca, w którym zaczynamy robić kolejny okrąg, jest bardzo ważne, szczególnie gdy dywan jest duży, bo liczenie do 300 tylko dlatego, że coś nam się pomyliło, jest bez sensu :)

Jeśli chcecie wyliczyć, jak dużo włóczki potrzebujecie na dywan, to zapraszam do przeczytania tego tekstu. Cały ten tutorial był mi bardzo pomocny na początku pracy nad dywanem, więc liczę na to, że wam też się przyda.

Tak oto prezentuje się mój pierwszy dywan!
Tak oto prezentuje się mój pierwszy dywan!

Do zrobienia dywanu kupiłam 1000 m sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Zostało mi jakieś 300 m, dlatego że ostatecznie zmniejszyłam średnicę dywanu.

Dywan zaczynałam ze sto razy, po czym prułam i poprawiałam. Długo nie mogłam się zdecydować na ścieg (wiecie, znam aż trzy!!! ;)), więc robiłam sobie różne okręgi i prułam. Potem okazało się, że kiedy wszystko robi się symetrycznie, to wcale nie wychodzi koło a sześciokąt, ale tego wszystkiego uczyłam się w trakcie prac nad dywanem. Kiedy dywan był już gotowy, to byłam z szydełkowania całkiem niezła, choć ciągle umiem tylko najbardziej podstawowe rzeczy.

Czas na pufę!

Kiedy skończyłam dywan, to po pierwsze odetchnęłam, że to już koniec (bo to była praca bardzo wciągająca!). Potem pomyślałam sobie, że w pokoju dziewczyn przyda się coś dużego, płaskiego i niskiego do siedzenia na ziemi przy łóżku, a że zostało mi bardzo dużo sznurka, to zaczęłam robić pufę. Nie mam pojęcia, jak to się zakończy. Ba, nawet nie wiem jeszcze tak do końca, jak tę pufę się robi, ale znowu nauczę się tego w trakcie :)

Pufa. Początek. ;)
Pufa. Początek. ;)

Ja się dałam w to wciągnąć, bo trochę szukałam takiego zajęcia, które z jednej strony jest pożyteczne, a z drugiej nie wymaga jakiegoś wielkiego wysiłku intelektualnego (no dobra, na początku wymaga ;)). Dodatkowo jest to spore źródło oszczędności i w efekcie mamy w domu nowe przepiękne rzeczy, bo nawet jeśli obiektywnie patrząc, te rzeczy nie są najładniej na świecie wykonane, to dla mnie i tak będą naj, bo w końcu to mój pomysł i wykonanie od początku do końca.

Całkiem nieźle, co?
Całkiem nieźle, co?

Jeśli marzy wam się coś zrobionego na szydełku, a ceny gotowych dodatków są zbyt wysokie, to zachęcam do spróbowania. Będziecie zdziwieni, że idzie wam to tak dobrze. Ja przez pierwszą godzinę szydełkowania byłam przerażona i nie miałam zielonego pojęcia, co robię, a teraz mam na koncie takie ekstra rzeczy :)