Wybieramy dziecięcy kask na rower, hulajnogę i rolki

Kask to obowiązkowy dodatek do roweru, hulajnogi i rolek kupowanych dla dziecka. Dzieci dość szybko na tych sprzętach osiągają spore prędkości i nie zawsze są uważne, co oznacza, że często leżą na ziemi, a każdy upadek bez kasku na głowie może oznaczać wycieczkę na pogotowie, czego przecież bardzo nie lubimy. Trzeba dzieci od samego początku uczyć, że ten kask to obowiązek i nawet jeśli jedziemy gdzieś na chwilę, to bez niego na głowie po prostu nie da się obejść.

Moje dzieci są ogromnymi zwolennikami kasków. Lila na przykład stała się kaskowym ortodoksem w tym tygodniu, kiedy wypuściła się na rowerze na chwilę bez kasku. Nie zdążyłam nawet krzyknąć „Załóż kask”, a ona leżała już twarzą na asfalcie. Poza kilkoma zadrapaniami na buzi nic się nie stało, ale gdyby miała kask, żadnego zadrapania by nie było. Hela chodzi w kasku nawet po domu, a Franek za dużo przeżył w zeszłym roku na rolkach, żeby o kasku zapominać.

Wybór pierwszego kasku to była prawdziwa bolączka, bo nie wiedziałam, od czego zacząć. Kaski różnią się między sobą nie tylko kolorami, więc wcale nie jest łatwo się w tym połapać. Pomimo tego, że przez głowy dzieci przewinęło się już w sumie kilkanaście różnych kasków, nie mam takiego, który jest najlepszy, pod każdym względem bo dużo zależy od sportu, który właśnie uprawiamy, oraz od temperatury panującej na dworze.

Jak wybrać kask dla dziecka?

Kształt kasku

Do wyboru mamy kaski w dwóch kształtach — klasyczny i „orzeszek”. Mogłoby się wydawać, że kształt kasku to kwestia estetyczna, ale nic bardziej mylnego! Kaski różnią się kształtem, bo przeznaczone są do różnych sportów i zaprojektowane są tak, by jak najlepiej chronić głowę podczas uprawiania konkretnej aktywności ruchowej.

Klasyczny kaski marki Bobike

Jeśli szukacie kasku na rower lub hulajnogę, to możecie kupić kask klasyczny (na zdjęciu jest kask Bobike Exclusive). Jest on płytki, ma dobrą wentylację i najczęściej lekko wystający daszek chroniący przed słońcem. Ale jeśli szukacie kasku na rolki, deskorolkę lub bardziej wyczynową jazdę na hulajnodze, to koniecznie musicie kupić kask „orzeszek”, bo lepiej chroni potylicę, która jest narażona na urazy przy sportach, w których łatwo o wywrotkę do tyłu.

Kask TSG typu „orzeszek”

Moim zdaniem kaski „orzeszki” lepiej sprawdzają się też podczas jazdy w foteliku rowerowym, bo wygodniej jest się w nim oprzeć, może być to więc kolejna zaleta przemawiająca za zakupem właśnie takiego modelu. One w ogóle wydają się bardziej uniwersalne, bo nadają się zarówno na fotelik rowerowy, rolki, hulajnogę, jak i rower, ale jak wiadomo, nie ma rzeczy idealnych, więc niestety mają swoje wady, o których za chwilę przeczytacie.

Rozmiar i regulacja wielkości

Dobry kask jest dobry tylko wtedy, kiedy jest dopasowany do wielkości głowy. Za mały i za duży kask nie chroni głowy tak, jak powinien. Pierwsze starcie z doborem rozmiaru będzie przed zakupem kasku. Musimy zmierzyć dziecku centymetrem krawieckim obwód głowy. Centymetr prowadzimy poziomo dookoła głowy mniej więcej 1 cm nad linią brwi dziecka.

Kiedy mamy już wynik możemy zacząć wybierać odpowiedni rozmiar kasku. Przeglądając sklepy internetowe i półki w sklepach stacjonarnych zobaczycie, że kaski mają zawsze podany rozmiar w centymetrach i zawsze jest to około 4-5 cenymetrowy przedział. Dzięki temu znalezienie odpowiedniego rozmiaru jest bardzo proste :) Wybieramy taki rozmiar, w którego przedziale mieści się obwód głowy naszego dziecka. Jeśli do wyboru mamy dwa rozmiary, bo dziecko akurat ma obwód głowy na granicy, to weźmy ten większy, bo na dłużej nam wystarczy.

Nie ma się też co martwić tym, że dziecko szybko wyrośnie z kasku. Z reguły nawet najmłodsi użytkownicy kasków powinni dać radę pojeździć w nim przez 2-3 sezony, a kask, który kupicie później, już dla pięciolatka wystarczy na długie lata.

Szukając kasku, możecie natknąć się na dwa sposoby regulacji jego wielkości. Pierwszy, zdecydowanie bardziej popularny to pokrętło, którym dopasowuje się kask na głowie dziecka. Drugi, rzadziej spotykany, to specjalne wewnętrzne gąbki, których grubość dobiera się w zależności od obwodu głowy dziecka. Moim zdaniem łatwiejsze w obsłudze są te gąbki, bo wystarczy je raz przyczepić i z głowy do następnego sezonu. Pokrętło cały czas kusiło i kręciłam nim na prawo i lewo sprawdzając, czy od wczoraj dziecko z kasku nie wyrosło :)

Waga kasku

Wbrew pozorom waga ma bardzo duże znaczenie. Kask spoczywa cały czas na głowie dziecka, które non stop nią kręci, unosi, opuszcza i znowu unosi, co oznacza dodatkowe ciężary do dźwigania. Mogłoby się wydawać, że kaski są lekkie, więc nie ma co przesadzać, ale różnica w wadze pomiędzy różnymi modelami może wynosić nawet 200 g, a to dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę wiek i wagę dziecka.

Zazwyczaj jest tak, że kaski klasyczne ważą mniej niż kaski „orzeszki”, dlatego też małym dzieciom, które nie jeżdżą na rolkach czy deskorolkach, odradza się ten pełniejszy kształt. Ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, bo kaski TSG Nipper Mini (czerwony kask Heli, fioletowy kask Lili, zielony kask Franka) to „orzeszki”, które ważą mniej niż część kasków klasycznych :)

Kask Bobike waży tylko 200 g

Dlatego przy wybieraniu kasku warto sprawdzić wagę tej konkretnej sztuki, którą trzymamy w ręku. Na szczęście nie trzeba ich ważyć w sklepie, bo mają wydrukowaną wagę na naklejce wewnątrz kasku :) Ja sama wybierając kaski, sięgam po takie, które ważą nie więcej niż 250 g.

Otwory wentylacyjne

Wentylacja to rzecz bardzo ważna zwłaszcza latem. Kaski powinny mieć od kilku do kilkunastu otworów wentylacyjnych, dzięki czemu dziecię nie będzie się w kasku pocić. Szczerze mówiąc, na tych otworach oszczędzać nie warto, bo lejący się z głowy pot będziecie widywać potem przez całe lato.

Niestety większy problem z wentylacją mają bardziej zabudowane kaski. W „orzeszkach” osłonięta jest prawie cała głowa, więc jest w nich znacznie cieplej. Dlatego warto rozważyć, czy dla dziecka, które jeździ tylko na rowerze i hulajnodze nie kupić lepiej kasku klasycznego, bo będzie równie bezpieczny, a latem będzie w nim po prostu chłodniej.

Moje dzieci uwielbiają swoje „orzeszki” TSG i pomimo tego, że w garażu kasków mamy dostatek, to zawsze sięgają po nie. Ale jak się zaczynają upały, to nie są już do tego takie skore :) Wtedy chętniej sięgają po kaski klasyczne, chociaż oczywiście, jeśli idziemy na rolki, to dyskusji nie ma — jest i kask TSG i ochraniacze na wszystkie newralgiczne części ciała :)

Zapięcie kasku

O tym muszę napisać, bo nie ma rzeczy, która w kaskach denerwuje mnie bardziej niż zapięcie. Wiadomo, kask musi być zapięty (zawsze!) pod brodą, nie może być ani za ciasno, ani za luźno. Brzmi niezwykle prosto, prawda? Tylko w teorii ustawianie odpowiedniej długości pasków to jest prawdziwy koszmar. No na serio, nie znalazłam jeszcze żadnego kasku, w którym można by to zrobić szybko. Ja się zawsze męczę z tym przeokrutnie i płaczę rzewnymi łzami, jak się okazuje, że dziecko urosło, pasek jest za krótki i trzeba go znowu wyregulować. Dopłaciłabym za to, żeby w kaskach można te paski regulować w sekundę, a nie 10 minut szarpać się z przesuwaniem pasków przez klamry i wydłużaniem ich po milimetrze. Bo, jak ma się troje dzieci, to sama regulacja pasków zabiera pół godziny życia!

A skoro już jesteśmy przy zapięciach — sprawdźcie koniecznie, czy odpinanie kasku jest łatwe, czy nie trzeba się szarpać z dzieckiem i kaskiem, i czy przez przypadek przy próbie odpięcia kasku znajdującego się na głowie nie oderwiecie kawałka szyi waszemu dziecku.

Atesty

Kask, który kupujemy, powinien mieć odpowiednie atesty. Informacje na ten temat można znaleźć wewnątrz kasku na naklejce (w każdym kasku musi być taka naklejka!). Jeśli mamy tam oznaczenie CE oraz EN 1078, oznacza to, że kask spełnia wymagania europejskich dyrektyw bezpieczeństwa oraz standardów ustawy EN 1078 dotyczącej kasków dla rowerzystów.

Wygląd

Wygląd kasku nie ma większego znaczenia, chyba że macie dziecko, dla którego ma znaczenie. Wtedy uwzględnijcie to, czy dziecku kask się podoba, zanim go kupicie. Moje dzieci generalnie nie są wybredne. Jak nie daję im wyboru, to wszystko się im podoba. Jeśli pozwolę im wybierać, to zaczynają wybrzydzać :) Kaski sobie wybrały, ale nie zabierałam ich do sklepu, bo by dostały oczopląsu. Pokazałam im kilka wybranych wcześniej przeze mnie modeli i mogły zdecydować o kolorze. Dzięki temu miałam spokój, a one pewność, że same wybrały kaski! Polecam takie podejście, chyba że macie w okolicy niewielki sklep, w którym są same dobre kaski w ilości nie większej niż 10 sztuk. Wizytę w takim sklepie prawdopodobnie przeżyjecie ;)

A i bardzo polecam kaski w jaskrawych kolorach. Mocno rzucają się w oczy, więc łatwo jest mieć na oku jeżdżące po parku dziecko :)

Porównanie wybranych kasków dla najmłodszych

Wybrałam kilka modeli kasków, które są moim zdaniem najciekawsze lub po prostu bardzo popularne (czyli ma je co 2 dziecko na placu zabaw). Przy porównywaniu wzięłam pod uwagę te cechy, które są najważniejsze z punktu widzenia rodzica :)

Kaski klasyczne

Kaski „orzeszki”

Rozrzut cenowy porównywanych kasków jest bardzo duży, ale moim zdaniem na kaskach nie powinniśmy oszczędzać, bo od tego co kupimy może zależeć bezpieczeństwo naszych dzieci. I nie zapominajmy o wygodzie dziecka, niby jest ona drugorzędna, ale tak naprawdę od tego czy dziecku będzie wygodnie w kasku zależy to, czy będzie chciało go nosić. A jeśli będzie chętnie go nosić, to będzie po prostu znacznie bezpieczniejsze :)

Zdjęcia: Agnieszka Wanat


Część zawartych w tym wpisie linków, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)

WIĘCEJ TEKSTÓW DOTYCZĄCYCH WIOSENNO-ROWEROWYCH TEMATÓW ZNAJDZIESZ W MOIM PORADNIKU WIOSENNYM!