Wyprawka bez lukru, czyli co NAPRAWDĘ musisz mieć zanim zostaniesz matką

Droga przyszła młoda mamo! Oszukiwałyśmy Ciebie i wszystkie Twoje ciężarne koleżanki! Pisałyśmy wpisy na blogach, posty na forach i tłukłyśmy Ci do głowy podczas wspólnych wypadów na kawę rzeczy, które nie były prawdą. Ściągałaś z internetu listy wyprawkowe i robiłaś notatki, podczas gdy my wymieniałyśmy wszystko, co niezbędne po narodzinach dziecka. Lecz to, co od nas usłyszałaś to historyjki stworzone po to, żeby nie zrobiło Ci się przykro na myśl o zostaniu mamą. Nie mówiłyśmy prawdy, bo chciałyśmy Cię ochronić!

Dzisiaj zrywam zmowę milczenia matek i piszę prawdę o tym, jak faktycznie powinna wyglądać wyprawka przyszłej mamy i co tak naprawdę pozwala przetrwać pierwsze miesiące tej ciężkiej orki. Wbrew pozorom nie jest to ani łóżeczko, ani zestaw bodziaków, ani nawet krem na odparzenia, bo żaden z tych produktów nie pomoże wam poradzić sobie z głównymi wyzwaniami macierzyństwa. Prawdziwa lista wyprawkowa nie jest długa, ale skompletowanie jej w całości gwarantuje zdecydowanie lepszy żywot matki. Czytajcie i uczcie się!

SEN MAMY

Czy ktoś wam kiedyś mówił o tym, że jak urodzicie, to już sobie nie pośpicie? Oczywiście, że tak! Ale czy poza złotą i nieco złośliwą radą „Wyśpij się na zapas” usłyszałyście coś konkretnego? Na pewno nie, bo nikt nie chce się przyznać do tego, jak radzi sobie z chronicznym brakiem snu i zasypianiem na stojąco. A przecież na to są sposoby!

Zapałki

Najstarszy i najprostszy sposób to podpierać sobie opadające powieki zapałkami! Wiem, wydaje wam się to śmieszne, bo to tylko taka przenośnia jest, że „oczy na zapałki”, co nie? No, nie! To nie jest żadna przenośnia, to jest prawdziwe życie! Metoda jest niezwykle skuteczna i tania! Paczka zapałek wystarcza na około miesiąc użytkowania! W ciągu pierwszego roku matkowania zużyjecie więc tylko 12 pudełek zapałek. No, chyba że dziecko będzie łaskawe i odpuści wam te noce szybciej. Pamiętajcie tylko, żeby kupować zapałki dobrej jakości! Te niewiadomego pochodzenia będą się szybko łamać, bo powieki będą się robiły coraz cięższe.

Adrenalina w strzykawce

Sposób trochę bardziej zaawansowany, droższy i wymagający nieco przeszkolenia pod kątem medycznym, choć niektórym wystarcza obejrzenie „Pulp Fiction” kilka razy. Ma tę przewagę nad zapałkami, że działa od razu i długo, no i powieki po podaniu adrenaliny na 100% nie zaczną opadać!

Niestety adrenalina ma swoje wady — jest droga (jedna ampułka kosztuje ok. 40 zł, czyli tak jakby 15.000 zł rocznie przy oszczędnym użytkowaniu) no i trzeba mieć na nią receptę. O ile z samą receptą nie powinno być problemu, bo zapewne wydają je na hasło: „Jestem mamą niemowlaka”, o tyle trzeba trochę się za tym nachodzić i postać w kolejkach, co jest jednak mocno upierdliwe, kiedy wisi na tobie dziecko.

ŻYWIENIE MAMY

Zdrowa i urozmaicona dieta jest niezwykle potrzebna każdej mamie, bo jak mama przestanie dobrze jeść, to jeszcze straci wszystkie siły i kto się wtedy zajmie tym dzieckiem? Pewnie opieka społeczna! Na szczęście są rozwiązania, które dostarczą młodej mamie pożywienie i są one dopasowane do stopnia zaawansowania kulinarnego.

Thermomix

Urodzenie dziecka to fantastyczna wymówka do wydania całego majątku na Thermomixa, bo przecież bez niego to umrzemy, a dzięki niemu codziennie będziemy jadły świeżo upieczone bułeczki i pierogi ruskie. Gdy już wydacie 5.000 zł na to cudo, to okaże się, że ono samo ani nie ulepi pierogów, ani nie upiecze bułeczek, ale to nic! Thermomix powie wam dokładnie, co trzeba wrzucić do misy, żeby zrobić pomidorówkę. I zanim zaczniecie się oburzać, że pomidorówkę to wy robicie z głowy, to tylko przypomnę — jak już będziecie mieć w domu tego wymagającego niemowlaka, to nie będziecie mieć głowy i będziecie płakać ze szczęścia, że Thermomix zna ten tajemny przepis na zupę pomidorową.

Mikrofalówka

Matki mniej zaawansowane kulinarnie powinny koniecznie zaopatrzyć się w kuchenkę mikrofalową. To jest taka cudowna maszyna, która z worków mrożonek robi ciepłe potrawy w 30 sekund. Jest to dla was jedyna szansa na ciepłe posiłki w ciągu najbliższego roku, więc warto wydać te 200 zł na taki sprzęt! Zwłaszcza, że za chwilę okaże się, że jest to super urządzenie do podgrzewania jedzenia dla dziecka, wyparzania smoczków i butelek, a nawet do podgrzewania wody. Istny MUST HAVE!

Camelbak*

Matki aktywne i niezainteresowane kulinariami powinny rozważyć zakup Camelbaka. Sportowcy wlewają do niego wodę, ale wy możecie wlać tam wszystko to, co nie pozwoli wam umrzeć z głodu i wycieńczenia, czyli koktajle, zupy i soki! Camelbaki od lat dumnie wspierają mamy wielodzietne, które i tak nie mają czasu usiąść i muszą jeść w biegu! Dzięki temu sprzętowi posiłek można jeść bez odrywania rąk od domowych obowiązków. A to wszystko już za 200-300 zł!

* Camelbak – pojemnik na wodę, zwykle umieszczany w plecaku, wyposażony w plastikową rurkę, która umożliwia picie podczas wysiłku fizycznego

HIGIENA MAMY

Czy słyszałyście może, że młode matki narzekają, że są tak zajęte, że nie mają czasu nawet na prysznic? Nie? To nic, już wkrótce usłyszycie to z własnych ust. Niestety, prawda jest taka, że młoda matka musi się pożegnać na jakiś czas z przesadnym dbaniem o higienę własną. Kąpiel w wannie to dopiero za jakiś rok, a poranny prysznic brany o stałej porze to najwcześniej za pół roku. Ponieważ tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy będziemy mogły wziąć prysznic za 15 minut, czy za 7 godzin, to warto skorzystać z innych rozwiązań.

Antyperspirant 72h

No śmiałam się strasznie, gdy pierwszy raz zobaczyłam reklamę takiego antyperspirantu. Ha! Ha! Ha! Patrz, kochanie, jaka śmieszna reklama! Antyperspirant dla ludzi, którzy myją się raz na 3 dni! Ha! Ha! Ha! A potem zostałam młodą matką, która poluje na prysznic, jak młoda lwica na antylopę. I nigdy nie było wiadomo, kiedy zakończy się to polowanie!

Suchy szampon

Nagroda należy się temu, kto wymyślił suchy szampon, gdyż o ile sam prysznic to jeszcze raz na jakiś czas się uda młodej matce upolować, to prysznic z myciem głowy szamponem już raczej raz w tygodniu. I żeby łeb nam się nie świecił, gdy otwieramy drzwi kurierowi, to warto go sobie raz dziennie psiknąć takim szamponem! Gdyby suchy szampon się skończył, to pamiętajcie — zawsze można sobie na łeb sypnąć puder dziecięcy, efekt dokładnie ten sam, a pudru zawsze mamy na kilogramy!

ZABAWY MAMY

Jeśli myślicie, że tutaj poczytacie o jakiejś prawdziwej zabawie, to przykro mi, ale nic takiego was nie czeka. No chyba, że jako rozrywkę potraktujemy oczekiwanie na bąki i beknięcia dziecka, wtedy radochy będziecie miały bez liku. Tutaj raczej zajmiemy się tym, czego do tej pory nie traktowałyście jako relaksu, ale pojawienie się dziecka zmieni wasz punkt widzenia o 180 stopni!

Pranie to wasz nowy luksus! I przekleństwo w sumie też. Z jednej strony czas spędzony sam na sam z pralką w zamkniętej łazience będzie waszą odskocznią od codzienności, waszą gorączką sobotniej nocy! Z drugiej będzie syzyfowym wtaczaniem kamienia na górę Olimp. Gdy będzie wam się wydawać, że to ostatnie pranie i już za chwilę będziecie mogły odpocząć, to spadnie na was nowa sterta brudnych ubrań. Kiedy uda wam się wydostać z łazienki to waszym oczom ukażą się kilometry suszarek porozkładanych po waszym domu oraz sterta wysuszonych i niezłożonych ubrań, które zalegać będą w nigdy nieużywanym dziecięcym łóżeczku. Na szczęście możecie sobie ten wasz Olimp nieco obniżyć!

Suszarka bębnowa

Kiedy już wykupicie wszystkie suszarki na ubrania w okolicznych sklepach i zaczniecie z nimi wchodzić do mieszkania sąsiadów, to pójdźcie po rozum do głowy i pieniądze do portfela. SUSZARKA BĘBNOWA to jest prawdziwy Święty Graal każdej matki. Wyobraźcie to sobie: wyprane ubrania wrzucacie do suszarki, a po godzinie wyciągacie je suche, składacie i zanosicie do szafy. Dzięki suszarce zaoszczędzicie nie tylko czas, ale odkryjecie, że wasze mieszkanie ma dwa pokoje więcej, niż wam się do tej pory wydawało. Suszarka bębnowa jest rzeczą, którą należy kupować razem z testem ciążowym! Ja tak zrobiłam trzy lata temu i była to najlepsza decyzja w moim życiu matki!

Żelazko ze stacją parową

Mam nadzieję, że macierzyństwo nauczy was rozsądnego podejścia do prasowania! Po pierwszym miesiącu powinnyście już zrozumieć, że prasujemy tylko koszule i sukienki, które tego wymagają! Cała reszta prasuje się na człowieku, a jeśli nie, to i tak nie ma to żadnego znaczenia! Ale jeśli konwenanse i troska o wygładzone odzienie nie pozwolą wam porzucić żelazka, to koniecznie zaopatrzcie się w takie ze stacją parową, bo pozwoli wam przerobić setkę niedopranych bodziaków w 10 minut. No i ta gorąca para buchająca z żelazka sprawi, że myślami przeniesiecie się w upale tropiki, których nie będzie wam dane zobaczyć w najbliższych latach.

 

I to by było na tyle moje drogie! Krótka lista wyprawkowa dla was — przyszłych mam, które niczego nieświadome myślą, że w wyprawce najważniejsze jest dziecko. Nic bardziej mylnego! Dziecko sobie poradzi, gorzej z matką ;)

Pamiętajcie proszę, żeby nie zatrzymywać tej listy dla siebie! Nieście prawdę w świat!