Jak przeżyć grudzień, czyli świąteczne przygotowania z dziećmi

Jak przeżyć grudzień, czyli świąteczne przygotowania z dziećmi

Czy grudzień kojarzy wam się ze wspaniałą rodzinną atmosferą? Siedzeniem przy kominku z kubkiem zimowej herbaty? Z kolędami, które cichutko grają gdzieś w tle? Ze śmiechem i radością? Z tymi wszystkimi rzeczami kojarzą się mi świąteczne reklamy, a życie, zwłaszcza w domu gdzie jest dużo dzieci/małe dzieci/dużo małych dzieci wygląda zupełnie inaczej. Atmosfera jest rzecz jasna rodzinna, jeśli uznamy kłótnie między rodzeństwem za część tej atmosfery. Radosne śmiechy dość szybko przeradzają się w spazmatyczny płacz, bo właśnie się okazało, że kolorowy lukier najlepiej wygląda na włosach siostry, a każda chwila relaksu przed kominkiem z kubkiem herbaty oznacza, że w innej części domu dzieje się jakaś świąteczna katastrofa, zwiastowana przez złowrogą ciszę. 

Rodzice w grudniu, który dla nich też najczęściej oznacza nieco dłuższą przerwę w pracy, chcieliby choć trochę odpocząć, ale dzieci z okazji nadchodzących Świąt nie mają mniej energii, mniejszego apetytu czy zamiłowania do długich drzemek i zabawy w ciszy i skupieniu. Wręcz przeciwnie, przedświąteczny nastrój działa tak samo na nie, jak na nas. Dla mnie grudzień to jest zawsze bardzo intensywny miesiąc pod każdym względem. Ilość bodźców, wydarzeń, prezentów, obowiązków i emocji potrafi powalić nawet dorosłych, a co dopiero dzieci. 

Zdecydowanie nie pomaga to, że zewsząd atakują nas obrazki ze szczęśliwymi rodzinami, które w zgodzie i harmonii pieką pierniczki, nie kłócą się przy wybieraniu choinki i zawsze znajdują pod nią dokładnie to, co chcieli dostać. Jakby nie było, prawdziwe rodziny wyglądają na tych grudniowych obrazkach zawsze dużo gorzej, więc jeśli przyjdzie nam do głowy, by w grudniu pobawić się w idealną rodzinę przygotowującą się do świąt, to w święta będziemy marzyć jedynie o tym, by za rok o tej porze leżeć na plaży w Dubaju, a nie pochylać się nad blachą z pierniczkami.

świąteczne przygotowania

Czy w związku z tym mamy nie piec tych pierniczków, które sami bardzo lubimy, albo zrezygnować z choinki? Absolutnie nie, musimy po prostu zrobić wszystko, by zdjąć z siebie presję idealnych świątecznych przygotowań, nie stawiać na to by efekt był perfekcyjny, ale by w trakcie tych grudniowych szaleństw po prostu dobrze się bawić, nawet jeśli pierniczki nie nadają się do wrzucenia na Instagram, a choinka pomimo naszych starań nie chce stać prosto.

Z okazji nadchodzących świąt zostałam zaproszona przez markę WaterWipes do wspólnych świątecznych przygotowań i z tej okazji chciałam się podzielić moimi pomysłami na to, jak robić w grudniu te wszystkie fajne przedświąteczne i świąteczne rzeczy, za którymi tęsknimy cały rok, ale przy okazji nie umrzeć tuż po świętach ze zmęczenia.

Zanim przejdę do świątecznych przygotowań, chciałam was jeszcze zaprosić na Instagramowy profil marki WaterWipes, bo tam codziennie można dzielić się swoimi pomysłami na wspólne rodzinne świąteczne aktywności i codziennie można wygrać super nagrody! Wchodźcie TUTAJ.

Pieczenie pierniczków

Bardzo lubię piec, a już pieczenie pierniczków czy piernika w grudniu to dla mnie najfajniejszy etap świątecznych przygotowań. Bardzo mnie to relaksuje, chyba że mam piec te pierniczki z trójką małych dzieci, z których każde albo wkłada sobie te kuleczki do zdobienia pierniczków do ucha, albo zjada surowe ciasto, albo niczym Pippi próbuje wałkować ciasto na podłodze. Dlatego przez lata posiadania trójki maluchów stosowałam alternatywne podejście do piernikowego szaleństwa!

Najczęściej chodziłam do przyjaciół, którzy organizowali wspólne piernikowanie dla wszystkich zaprzyjaźnionych dzieci. Było to cudowne, gdyż w ogóle nie przejmowałam się wyrabianiem ciasta, wałkowaniem, ozdabianiem, pieczeniem i sprzątaniem — w tak dużej grupie wszystkie te prace rozkładają się na tak małe kawałeczki, że człowiek nawet nie zauważa, kiedy to wszystko się dzieje. Po prostu po kilku godzinach wychodzi z pudełkami gotowych pierników, a sprzątanie zostawia gospodarzom, którzy wcale nie chcą pomocy przy sprzątaniu, tylko po prostu marzą o tym, by posiedzieć w ciszy.

świąteczne przygotowania

Druga świetna opcja, która super sprawdza się przy maluchach, to kupienie gotowych pierniczków! Bo wiecie, małe dzieci najbardziej z piernikowania lubią ozdabianie i jedzenie pierników. Wałkowanie, wykrawanie, pieczenie jest spoko, ale szału wśród maluchów nie robi. Zdarzało mi się więc kupić gotowe świąteczne pierniczki (swoją drogą bardzo dobre pierniczki znajdziecie teraz w Tigerze) oraz te wszystkie gadżety do ozdabiania. Dzieci były szczęśliwe, ja miałam znacznie mniej roboty, znacznie mniej sprzątania i znacznie więcej frajdy, bo jedynym zadaniem było ozdabianie (i pilnowanie, żeby te kolorowe kulki trafiały na piernika, a nie do nosa). No i wszystkie pierniczki miały idealnie równe kształty!

Największym wyzwaniem było wtedy trzymanie brudnych rączek i buziek z dala od ścian i mebli, ale to się dało ogarnąć poprzez ograniczenie prac piernikowych do kuchni i wycieraniu rąk przy każdym odejściu od stołu. Zresztą każdy rodzic wie, że najbardziej niezbędnym składnikiem rodzinnego piernikowania są chusteczki nawilżane — prawdziwy cichy bohater w naszych domach.

Jako wierna użytkowniczka chusteczek nawilżanych WaterWipes nie mogłabym wam polecić innych! Super prosty skład (99,9% wody i kropla ekstraktu owocowego) i biodegradowalność (chusteczki wykonane są w 100% z wiskozy) sprawiają, że to są dla mnie chusteczki numer 1! 

Robienie ozdób choinkowych

świąteczne przygotowania

Tworzenie ozdób choinkowych z papieru to było zawsze moje ulubione grudniowe zadanie w dzieciństwie. Bardzo lubiłam kleić długie łańcuchy, składać je z krepiny, wycinać aniołki, gwiazdki i inne takie. No nie powiem, nie były to najpiękniejsze ozdoby choinkowe, ale jakoś moja mama dawała radę na nie patrzeć, gdy wisiały na choince. Teraz sama dzieciom takiej twórczości nie bronię, co więcej cieszę się, gdy mają ochotę na takie zabawy plastyczne. 

Jedynym wyzwaniem są oczywiście zniszczenia, które mogą się z tej okazji pojawić w domu, w związku z czym takie pracy zawsze robi się w kuchni pod okiem kogoś dorosłego, na stole owiniętym folią, żebym nie zeszła na zawał, widząc świeżo odnowiony stół ubabrany klejem i farbą. Dzieci warto ubrać wtedy w ciuchy do zniszczenia (albo fartuszki do takich prac), a jeśli na krzesłach jest tapicerka, to najlepiej przykryć ją kuchennymi ściereczkami. Tak przygotowane miejsce wyjdzie prawdopodobnie bez szwanku ze spotkania z talentem naszych dzieci. 

Ubieranie choinki

Ubieranie choinki to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych momentów grudnia, który potrafi być dość konfliktogenny. Co zrobić, żeby było to po prostu miłe rodzinne przeżycie? Moim zdaniem jako rodzice powinniśmy jak najszybciej odkryć, że dopóki mamy dzieci, które chcą ubierać choinkę, to ubierać choinkę powinny dzieci. Jakie to jest świąteczne ułatwienie, ile to jest stresu mniej!!! 

Przez kilka lat oczywiście walczyłam o to, by chociaż część ozdób trafiła tam, gdzie ja chcę, ale teraz po prostu pomagam dzieciom wieszać to, czego same zawiesić nie mogą, bo są niższe ode mnie. To, że choinka nie będzie ubrana w miarę symetrycznie, już mi nie przeszkadza, a jak przeszkadza, to w nocy przewieszam jedną czy dwie ozdoby. Zupełnie nie przeszkadza mi to, że coś się stłucze, gdyż od 12 lat większość naszych ozdób jest z plastiku, ale wygląda na szklane, więc i oko się cieszy, i portfel, i niemowlak, który może uderzać bombką o ziemię niezliczoną ilość razy. Luz totalny!

świąteczne przygotowania

Pozostaje jeszcze rzecz jasna problem samej choinki, którą niemowlak może ściągnąć sobie na głowę, w związku z czym, przez cały grudzień (a może i styczeń) będziemy pilnować, żeby bobas nie zbliżył się przez przypadek do choinki, a tymczasem wystarczy kupić choinkę tak wielką i ciężką, że żaden niemowlak nie da jej rady, albo tak małą, żeby postawić ją wyżej, zupełnie poza zasięgiem rąk dziecka (to był sposób mojej babci, która zawsze stawiała choinkę wysoko — dzięki temu zawsze miała choinkę sięgającą do samego sufitu).

Świąteczne porządki

Matko, jak mi się marzy, żeby mieć dom wysprzątany na błysk, tak że wiecie, podłoga będzie umyta nawet pod meblami, okna lśniące, a w szafkach dzieci taki porządek, że będziemy się zastanawiać czy to pokój dzieci, czy muzeum! No naprawdę, na maksa bym chciała! Ale wiem, że to jest po prostu nierealne. Dlatego w ogóle nie ma w naszym domu żadnej spiny w stylu „świąteczne porządki”, bo to się nie uda. W Święta jest dokładnie taki sam porządek, jak w połowie lipca, czyli względny.

Czasem jak mam taki porządkowy zryw, to po prostu sprzątam, jak ktoś chce się przyłączyć, to pozwalam i tyle. Porządek przed świętami w dziecięcych pokojach musi być wizualny, a ponieważ już od jakiegoś czasu moje dzieci nie mają żadnych odkrytych szafek w pokojach, to jest to w miarę łatwe, bo wszystko upychają do szafek i zamykają drzwi. Jak potem chcą coś znaleźć, to mają problem, no i wtedy do nich zaczyna docierać, że ten porządek to w sumie czasem się przydaje.

Jeśli mamy w domu maluchy, czy przedszkolaki, które uczą się sprzątać, to warto ich w tym wspierać, ale raczej przez zabawę, czyli można na przykład bawić się w „ciepło-zimno”, w trakcie którego dziecko szuka miejsca, do którego powinien odłożyć daną rzecz, a my go nakierowujemy. Starsze dzieci mogą sprzątać na czas, bo wtedy dziecko po prostu ściga się z czasem, możemy się bawić w „raz-dwa-trzy baba jaga patrzy” i w trakcie gdy my mamy zamknięte oczy, dziecko musi coś odłożyć na miejsce, a my zgadujemy co. Pomysłów na takie sprzątanie przez zabawę jest mnóstwo, grunt, by wybrać takie, które pozwoli rodzicom siedzieć na pupie, a nie się denerwować, że dzieci nie chcą sprzątać. Nie chcą, bo nie chcą, dokładnie tak samo, jak my!


Tych przedświątecznych aktywności jest w każdym domu na pewno jeszcze trochę, warto pamiętać o tym, by angażować dzieci tam, gdzie one mogą się dobrze przy tym bawić, bo w przyszłości przyniesie nam to naprawdę dużo dobrego. Po moich starszych dzieciach widzę, że one naprawdę chętnie chcą ogarniać pierniki (same je pieką i ozdabiają), same robią ozdoby świąteczne, chętnie ubierają choinkę, czy pomagają w kuchni. Raczej byłoby to niemożliwe, gdybyśmy wcześniej ich w te prace nie angażowali.

świąteczne przygotowania

Bądźmy też wyrozumiali dla samych siebie, bo jeśli świąteczne przygotowania robimy wspólnie z dziećmi, to nie wyjdzie nam to ani tak „ładnie”, ani tak szybko, jakby wyszło, gdybyśmy robili to sami. Ale dzięki temu za parę lat dorobimy się kilku świątecznych pomocników, którzy z chęcią coś ugotują, upieką, ozdobią choinkę, tak byśmy my mogli się skupić na świątecznych porządkach. Bo dzieci do tych porządków, to raczej nie uda nam się przekonać.

Wpis powstał przy współpracy z marką WaterWipes.

Tagi:

Zobacz
więcej

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Ręka do góry, kto z rodziców zastanawiał się nad tym, kiedy jest dobry moment na pierwszą podróż z niemowlakiem? Czy na pierwsze wakacje można zabrać ze sobą dwumiesięczne niemowlę, czy lepiej poczekać, aż nieco podrośnie?