Poradnik Wakacyjny: Samochodem na wakacje

Podróże samochodem są najlepszą opcją na wakacyjny wyjazd z dziećmi. Mamy dowolność, jeśli chodzi o trasę, postoje, a nawet nieplanowany powrót. Niestety samochód ma też swoje wady — z dziećmi jazda się dłuży, często musimy robić przerwy i czujemy się mniej więcej tak, jak Shrek, który jechał z osłem do Zasiedmiogórogrodu. Mimo to nie ma dla mnie wygodniejszej opcji — w takiej dużej gromadzie loty samolotem czy jazda koleją to prawdziwe wyzwanie logistyczno-artystyczne, którego staram się unikać, jeśli mogę. Robię to zarówno dla siebie, jak i potencjalnych współpasażerów ;) Lata doświadczeń pozwoliły jednak znaleźć trochę sposobów na to, by wyjazd samochodem na wakacje był wygodny, bezpieczny a samochód po wakacjach wyglądał tak, jak wcześniej.

Żeby samochód miał równie dobre wspomnienia z wakacji, jak my

1. Ubezpieczenie TERAZ – AC na wakacje

Wyjazd samochodem na wakacje bywa stresujący — jedziemy z dziećmi, w miejsca, których często nie znamy i w których nie czujemy się pewnie, a jeśli do tego pożyczamy samochód na taki wyjazd od rodziny czy przyjaciół, to przez cały urlop myślimy głównie o tym, czy samochód wróci do domu bez uszkodzeń. Nie wiem, jakie wy macie doświadczenia wakacyjne, ale nasze jest takie, że to właśnie w wakacje Lila ze swoją przyjaciółką rysowała kapslami kółka na naszym samochodzie, to w czasie urlopu najtrudniej było nie przeciągnąć samochodem po słupku na parkingu i jeśli samochód miał się zepsuć to również w czasie wyjazdu. Jeśli ma się ubezpieczenie i assistance to zazwyczaj człowiek jakoś mniej nerwowo podchodzi do takich sytuacji.

Prawda jest jednak taka, że ponad 70% kierowców nie ma ubezpieczenia Autocasco, co oznacza, że ponosi pełne ryzyko uszkodzenia, zniszczenia lub kradzieży auta. To nie zachęca do wyjechania na wakacje samochodem. Główną przyczyną tego, że rezygnujemy z AC, jest jego cena. Wcale się nie dziwię, co roku umieram, gdy płacę składkę AC za nasz samochód, no ale nie byłabym w stanie z niego zrezygnować — zbyt często korzystamy z samochodu. A co jeśli z samochodu korzystamy od święta czy pożyczamy go tylko na wakacje? Od tego roku możemy wykupić ubezpieczenie AC na godziny lub dni!

samochodem na wakacje

Ubezpieczenie wykupuje się poprzez aplikację TERAZ by Aviva! Wystarczy ją zainstalować na swoim telefonie, założyć konto i zeskanować dowód rejestracyjny samochodu. Potem wybiera się długość ubezpieczenia (od 3 godzin do 30 dni) oraz kraj (Polska lub Europa). Dodatkowo można wykupić również pakiet Assistance. Ile to kosztuje? To zależy od tego, jaki samochód ubezpieczamy, na jak długo i gdzie jedziemy. Ale ubezpieczenie naszego samochodu (Peugeot 5008 z 2012 roku) na 7-dniowy wyjazd po Europie razem z pakietem Assisance to niecałe 240 zł! A do tego płaci się również przez aplikację, nie trzeba niczego drukować czy podpisywać, polisę ma się w telefonie i ewentualne szkody też można zgłosić przez aplikację! Moim zdaniem jest to idealne rozwiązanie na wakacyjne wojaże samochodem — od razu jeden powód stresu (czyli brak całorocznego AC) znika!

Jeśli interesuje was takie rozwiązanie to więcej szczegółowych informacji oraz link do aplikacji znajdziecie na stronie www.teraz.pl oraz na Facebooku.

2. Ochraniacz na fotel samochodowy

Kiedy tłumaczę komuś niezorientowanemu, czemu dzieci powinny jeździć tyłem do kierunku jazdy minimum do czwartego roku życia, to jednym z „ale” jest: „No przecież dziecko butami zniszczy fotel w samochodzie!” Bez dwóch zdań miesiące wycierania o tapicerkę brudnych butów nie zachęcą nas ani do posiadania większej liczby dzieci, ani do wpuszczania ich do naszych samochodów. Na szczęście mądrzy ludzie wymyślili specjalne osłonki na fotele samochodowe, dzięki którym błoto nie będzie wcierane w tapicerkę, a fotel, na którym zagości taki ochraniacz, będzie najczystszy w całym samochodzie!

Moje ubiegłoroczne odkrycie to ochraniacz SMIKI, który jest jednym z najfajniejszych, jaki kiedykolwiek miałam, w jednej z najniższych cen, jakie widziałam. Ten ochraniacz jest sztywny, gruby, wygodny w użyciu i bardzo trwały, a do tego jest sporo tańszy od innych, podobnych osłonek. Kosztuje tylko 55,99 zł! Możecie go kupić zarówno w SMYKU internetowym (o TUTAJ), jak i stacjonarnym.

3. Wodoodporny ochraniacz do fotelika Close

przydatne w podróży

przydatne w podróży

Długie podróże samochodem w trakcie odpieluchowania dziecka to prawdziwe wyzwanie dla rodziców. Nie tylko wzrasta ilość postojów, ale i podróż jest dużo bardziej stresująca, bo non-stop bierzemy udział w zawodach – „Czy zdążymy się zatrzymać?”. Dlatego jeśli czekają was długie wakacyjne wojaże samochodem to warto pomyśleć o zakupie specjalnego nieprzemakalnego ochraniacza Close na fotelik samochodowy. Jest to niewielki podwójny kawałek materiału, który kładzie się pod pupę dziecka. Gdyby odpieluchowany maluch (albo taki w trakcie tego żmudnego procesu) miał jakąś wpadkę (bo autostrad u nas coraz więcej i nie zawsze można się zatrzymać na żądanie), to fotelik pozostanie suchy. Co więcej, ochraniacz ma podwójną warstwę — wierzchnia, to odpinany polarek. Po ewentualnym zasikaniu można go odpiąć i dziecko nadal może siedzieć na ochraniaczu. Ten gadżet skutecznie wyłapuje również okruchy jedzenia, które lubią wpadać do fotelika :)

Ochraniacz Close można kupić między innymi TUTAJ w cenie 55 zł.

Żeby dziecku podróżowało się wygodnie

1. Podnóżek KneeGuard Kids

samochodem na wakacje knee guard

Jeśli wasze dziecko jeździ przodem do kierunku jazdy, nieustannie kopie w fotel przed sobą i wyciera w niego buty, to prawdopodobnie jest mu niewygodnie i nie wie, co ma zrobić z nogami. Długie godziny spędzone w pozycji siedzącej z nogami wiszącymi w dół to dość spora udręka. Zresztą sami wiemy, że siedząc na wysokich stołkach barowych, szukamy podparcia, bo nie jesteśmy w stanie usiedzieć z wiszącymi w dół nogami.

U nas Franek dosięga już w samochodzie do podłogi, natomiast Lila nie, ale nauczyła się jeździć z nogami na kokardkę. Kiedy Hela zaczęła jeździć w foteliku skierowanym przodem do kierunku jazdy, to okazało się, że wiszące w dół nogi są problemem dla niej i dla pasażerów siedzących przed nią. Wtedy też zaczęliśmy testować specjalny podnóżek KneeGuard Kids, który montuje się pod fotelikiem samochodowym i który zapewnia podparcie nóg dziecka.

Zakochałam się w tym podnóżku nie tylko ja, bo Lila również zapragnęła mieć taki, gdyż jak mówi, jest jej niewygodnie w samochodzie. Postanowiliśmy sprawdzić, jak Hela jeździ z podnóżkiem i bez niego, i różnica była widoczna gołym okiem — kiedy jechała bez podnóżka, to non-stop kopała w przedni fotel, który po niecałych dwóch godzinach jazdy był ubłocony od butów. Przy jeździe z podnóżkiem takich problemów zupełnie nie mieliśmy. Dlatego polecam ten produkt każdemu dziecku, które nie ma na czym podeprzeć nóg w czasie jazdy.

Podnóżek montuje się albo na zaczepach ISOFIX, albo przy pomocy klipsów mocujących. Sam montaż nie jest jakiś super intuicyjny, więc trzeba przeczytać instrukcję, albo obejrzeć film, na którym wszystko jest wyjaśnione (o TUTAJ). Po prawie dwóch miesiącach używania podnóżka znalazłam jedną wadę. Piasek, który dziecko wnosi na podnóżek, dostaje się do części ruchomych i jeśli chcemy podnóżek obniżyć, lub podnieść do góry to czasem idzie to dość opornie i trzeba wcześniej wyczyścić podnóżek z piasku. Ale w sumie robimy to rzadko, więc nie jest to wielki problem.

Cena podnóżka nie jest najniższa. Kosztuje 269 zł, więc jest to spora inwestycja, ale za to na kilka lat. Można go kupić między innymi w sklepie Mama Gama.

2. Zagłówek Benbat

przydatne w podróży

Jeśli tak jak my walczycie z opadającymi podczas snu głowami, to polecam wam zagłówki Benbat. Testowaliśmy wiele różnych produktów i od lat naszym faworytem są właśnie one. Zdecydowanie zwiększają komfort spania, a przede wszystkim dzieci nie mają problemu z zakładaniem ich w trakcie podróży. Zagłówki Benbat mają różną wielkość, więc warto pamiętać, by kupić dziecku taki, który jest przeznaczony dla jego wieku. Na zdjęciu Lila ma zagłówek Koala dla dzieci w wieku 4-8 lat. Hela jeździ z zagłówkiem dla dzieci w wieku 1-4 lata.

Zagłówki Benbat kosztują od 49 do 75 zł i można je kupić między innymi TUTAJ.

3. Osłonka przeciwsłoneczna TULOKO

Są różne sposoby na walkę ze słońcem wpadającym przez szyby i świecącym prosto w oczy dziecka. W naszym samochodzie mamy zintegrowane rolety w związku z czym nie musimy się o nic martwić. Ale jeśli szukacie osłonki, która sama trzyma się szyby, a przy tym nie stwarza zagrożenia w trakcie zderzenia (jak na przykład przyczepiane na szybach rolety) to polecam te polskiej marki TULOKO! Te osłonki nie mają żadnych przyssawek, zaczepów i innych systemów mocujących. Przyczepiają się do szyby przy pomocy folii elektrostatycznej, która znajduje się po drugiej stronie siateczki. Wystarczy przyłożyć osłonkę do szyby, przejechać po niej ręką i już. Osłonka nie spadnie, trzyma się tam tak długo, aż postanowimy ją zdjąć. Zdejmuje się ją kompletnie bez wysiłku. Osłonkę można przyklejać i odklejać od szyby wielokrotnie. Jeśli nie uszkodzimy folii, to będzie działała do końca świata. Genialne prawda?

Osłonka TULOKO ma wymiary 43×36 cm, będzie pasować na każde okno, na którym się zmieści. Dwie sztuki kosztują 54,90 zł i można je kupić między innymi w sklepie Mama Gama.

4. Bambusowy pokrowiec na fotelik MayLily

samochodem na wakacje

Długie podróże samochodem w upalne dni to koszmar dla małego dziecka (no dobra dla dorosłego też!). Kilka godzin spędzonych w plastikowo-styropianowym foteliku pokrytym tapicerką ze sztucznego materiału bez możliwości ruszenia się, nie jest przyjemne. Większość rodziców kupuje więc różnego rodzaju pokrowce i wkładki, żeby co nieco ulżyć dziecku w tym cierpieniu.

O ile nie ma problemu z kupieniem takiego pokrowca na fotelik dla niemowlaka (czyli ten tradycyjny 0-13 kg), o tyle jak ktoś się pokusi o fotelikową kolumbrynę, czyli duży fotelik RWF to już nie ma tak łatwo. My od zeszłych wakacji mamy pokrowiec polskiej marki MayLily, która od kilku lat szyje mnóstwo rzeczy dla małych i dużych dzieci. Od dawien dawna mają w swojej ofercie bambusowe pokrowce na małe foteliki, ale okazało się, że na mojego Axkida (i mnóstwo innych fotelików) też uszyją taki pokrowiec.

To jest małe, użytkowe dzieło sztuki — nie dość, że z bambusa, który fajnie chłodzi w trakcie upałów, to jeszcze w prześliczne wzory (można wybrać spośród kilkunastu). Łzy w oczach miałam wtedy, kiedy okazało się, że pokrowiec idealnie pasuje do fotelika. CUDOWNOŚCI!

Jeśli szukacie pięknych, praktycznych pokrowców na każdy fotelik, jaki sobie wymyślicie, to polecam zajrzeć TUTAJ. Ceny pokrowców zaczynają się od 129 zł (mój na Axkida kosztuje 189 zł).

Żeby wszystkim podróżowało się bezpiecznie

O oczywistościach pisać nie planowałam, ale może przypomnę — pasy zapinają wszyscy pasażerowie, dzieci jeżdżą w fotelikach, aż do momentu, w którym będą mierzyć 1,5 metra. Maluchy wozimy w fotelikach skierowanych tyłem do kierunku jazdy, a fotelików nie kupujemy u Chińczyka za 15 złotych i nie wozimy dzieci w żadnych paskach, nawet jeśli na opakowaniu tych pasków jest napisane bezpieczna alternatywa dla fotelika. To są absolutnie najważniejsze rzeczy, które możemy zrobić dla bezpieczeństwa wszystkich podróżujących z nami pasażerów. A jeśli chodzi o resztę, to polecam jeszcze takie dodatki:

1. Lusterko samochodowe do obserwacji dziecka

Długa podróż samochodem i dziecko siedzące na tylnej kanapie w foteliku obróconym tyłem do kierunku jazdy to często stres dla rodziców — nie widać czy dziecko śpi, czy jest spokojne, czy właśnie zbiera się do płaczu. Dziecko też się denerwuje, kiedy nie widzi rodziców i myśli, że jest w samochodzie samo. Taka obustronna nerwówka nie wpływa zbyt dobrze na komfort kierowcy, a co za tym idzie może przełożyć się na nasze bezpieczeństwo. Dlatego warto pomyśleć (i to nie tylko przy okazji wakacji) o zakupie lusterka, dzięki któremu będziemy mogli widzieć, co robi nasze dziecko (i nasze dziecko będzie mogło widzieć nas). W tym roku chciałam wam pokazać dwa lusterka samochodowe.

przydatne w podróży

Lusterko marki Benbat urzekło mnie łatwością dopasowania do zagłówka samochodowego i ceną :) Lusterko jest cienkie i ma cienki pokrowiec z motywem zwierzęcym. Z tyłu znajduje się taka „koszulka”, którą po prostu nakłada się na zagłówek. Co więcej bardzo łatwo można wyregulować kąt nachylenia lusterka. Znajduje się tam specjalny pasek, którym można to zrobić, ale ja użyłam po prostu zrolowanego małego ręcznika – bez żadnych problemów lusterko skierowane jest dokładnie tam, gdzie ja chcę :)

Lusterko do obserwacji dziecka można kupić między innymi TUTAJ w cenie 79 zł.

samochodem na wakacje

Drugie lusterko jest marki Smiki. Jest to jedno z fajniejszych lusterek, jakie kiedykolwiek mieliśmy. Jest duże, dzięki czemu łatwiej można zobaczyć co robi siedzące z tyłu dziecko, bardzo łatwo można ustawić je pod odpowiednim kątem i bardzo łatwo można je zamontować na zagłówku tylnej kanapy (jeśli tylko mamy przerwę między kanapą a zagłówkiem). Lusterko kosztuje naprawdę nieduże pieniądze, bo w stacjonarnym Smyku kosztuje 49,99 zł, natomiast w sklepie internetowym często można trafić na promocje.

Lusterko Smiki można kupić TUTAJ.

2. Organizer do samochodu

Organizery montowane z tyłu fotela kierowcy i pasażera to wbrew pozorom nie tylko gadżet zwiększający walory estetyczne w tylnym rzędzie, ale coś co ma duży wpływ na nasze bezpieczeństwo. W trakcie nagłego hamowania wszystkie leżące w samochodzie luzem rzeczy zaczną fruwać i z dużą siłą uderzać w pasażerów, warto więc ograniczyć ilość potencjalnych zagrożeń. My używamy takich organizerów, od kiedy urodził się Franek. Mieliśmy ich już naprawdę sporo, ale nie każdy przetrwał próbę czasu i nasze dzieci.

samochodem na wakacje

Organizer Prince Lionheart pokochają wszyscy, którzy nie chcą zmieniać wnętrza swojego samochodu w królestwo różu i fioletu :) Dostępny jest w dwóch kolorach, które idealnie dopasują się do jasnej i ciemnej tapicerki w samochodzie. Muszę przyznać, że po zamontowaniu czarnej wersji na naszej czarnej tapicerce całość prezentowała się elegancko i dopiero kolorowe zabawki dzieci poupychane do środka przypominały nam, kto z nami jeździ :) Organizer jest bardzo porządnie uszyty, ma bardzo dużo kieszonek różnej wielkości i dwa karabińczyki, na których można wieszać ulubione zabawki, jest więc idealny dla fanów segregowania, niekoniecznie idealny dla dzieci, które i tak wszystko wrzucają do jednej kieszeni :D

Organizer Prince Lionheart można kupić między innymi TUTAJ za 99 zł.

samochodem na wakacje

Tuloko ma bardzo fajny organizer dla nieco starszych dzieci. Ma on przezroczystą kieszeń na tablet (28 x 18,5 cm) i trzy bardzo pojemne kieszenie. Będzie więc idealny dla tych dzieci, które nie mają konieczności segregowania rzeczy, a wręcz uwielbiają wszystko trzymać w jednym miejscu. Kieszenie zamykane są na mocne rzepy, więc nie ma szans, żeby coś z nich wypadło w trakcie podróży. Jedyne, co mnie w tym organizerze denerwowało, to mocowanie uchwytu na tablet – mamy dość nietypowe (bardzo duże) zagłówki i musiałam się trochę z tym naszarpać, ale się udało :)

Organizer Tuloko można kupić między innymi TUTAJ za 89 zł.

 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o to, co sprawdzi się podczas wakacyjnej podróży samochodem. Mam nadzieję, że przygotujecie się dobrze do wspólnych wakacji i że zarówno wy, jak i samochód wrócicie z nich bezpiecznie!

 

Wpis powstał przy współpracy z AVIVA

Zawarte w tym wpisie linki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)


JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO POLECAM ZABRAĆ NA WAKACJE, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA POZOSTAŁYCH WPISÓW Z PORADNIKA WAKACYJNEGO.

poradnik wakacyjny