Poradnik Wakacyjny: Wakacyjna apteczka

Poradnik Wakacyjny: Wakacyjna apteczka

Od dawna wiadomo (zgodnie z Prawem Murphy’ego), że jeśli nasze dzieci nie chorowały przez cały rok, to zachorują właśnie podczas wakacji. Jeśli przez cały rok chorowały, to tym bardziej oczywiste jest to, że zachorują podczas wakacji. Powiem szczerze, że jeśli u nas coś ma się stać w kwestii zdrowia, to najpewniej będzie to w środku wakacyjnej przygody. Czasem strach wyjeżdżać, chociaż z roku na rok jestem po prostu mądrzejsza o tę jedną rzecz, której ze sobą wcześniej nie zabieraliśmy.

Ogromny plusem tego, że dzieci rosną i są coraz starsze jest to, że z wiekiem mija im ta skłonność do chorowania. Ale zanim tak się stanie, to musimy nawozić ze sobą termometrów, nebulizatorów czy aspiratorów do nosa. Pewnych rzeczy w rodzicielstwie się po prostu nie przeskoczy, trzeba je przeczekać.

W tym wpisie polecam nie tylko te rzeczy, które pozwalają łatwiej zmierzyć się nam z chorobą czy urazem na wyjeździe, ale znajdziecie w niej również używane przez nas specyfiki na komary i kleszcze. Skupiłam się w tym wypadku na tych, które są odpowiednie dla małych dzieci (a niektóre nawet dla niemowlaków).

Nigdy w poradniku nie polecam żadnych leków ani innych środków, które powinien polecić wam lekarz bądź farmaceuta, więc nie miejcie pretensji, że blogowa wakacyjna apteczka nie ma leków przeciwgorączkowych, syropów i antybiotyków :)

No to do działa! Jak mawiała Hela.

1. Podręcznik „Pierwsza Pomoc dla dzieci i niemowląt”

wakacyjna apteczka

Jeśli nie jesteś lekarzem, pielęgniarką, położną czy ratownikiem medycznym, to WARTO zaopatrzyć się w podręcznik do pierwszej pomocy. Ja od ponad sześciu lat polecam „Pierwszą pomoc dla dzieci i niemowląt”. Poradnik w bardzo przejrzysty sposób opisuje jak postępować podczas 30 najczęstszych wypadków, które przytrafiają się dzieciom. Ja go zabieram na wyjazdy, na których nie mam obstawy medycznej i wiem, że w sytuacji nagłej będę musiała sobie radzić bez profesjonalnej pomocy. Książka jest świetnie wydana – bardzo łatwo znaleźć w niej interesujący nas temat, a informacje na temat tego, jak postępować w danej sytuacji są bardzo klarowne. Nawet jeśli jesteśmy spanikowani i mamy problem z szybką reakcją, to ten podręcznik powie nam krok po kroku, co zrobić. Więcej na jego temat pisałam TUTAJ.

Podręcznik „Pierwsza pomoc dla dzieci i niemowląt” można kupić w Fabryce Wafelków za 29,90 zł.

2. Apteczka pierwszej pomocy LittleLife (z wyposażeniem)

wakacyjna apteczka
wakacyjna apteczka

Apteczka to absolutna podstawa każdego wyjazdu. Znajduje się tam wszystko, co przydaje się przy najczęstszych urazach. Dawno temu wspólnie z ratownikiem medycznym napisałam o tym, „Jak skompletować rodzinną apteczkę?”, więc jeśli szukacie porady w tym zakresie, to polecam ten wpis. Jeśli chcecie kupić jakiś gotowiec, to mogę polecić wam apteczkę LittleLife, z której korzystamy już pięć lat, przydała się wielokrotnie, a jej wyposażenie wystarcza do udzielenia pierwszej pomocy w najczęstszych przypadkach :)

Rodzinna apteczka LittleLife mieści w sobie kilkadziesiąt produktów, takich jak żele na oparzenia, plastry, opatrunki, chustę trójkątną, nożyczki, pęsetę, bandaże, agrafki, termometr i inne przydatne rzeczy. Szczerze mówiąc, od pięciu lat uzupełniam w niej głównie plastry oraz Octenisept, czyli dwie najczęściej używane rzeczy z apteczki. Cała reszta grzecznie czeka w środku na swoją szansę.

Apteczkę LittleLife można kupić w sklepie Mama Gama za 159 zł.

3. Termometr bezdotykowy

wakacyjna apteczka

Dopiero po sześciu latach mierzenia temperatury własnym dzieciom, postanowiłam kupić termometr bezdotykowy, co od razu uświadomiło mi, że zmarnowałam poprzednie 6 lat ze złymi termometrami! Pomiar otrzymujemy w sekundę, nie trzeba nigdzie termometru wkładać, czekać w nieskończoność, czy pamiętać o jednorazowych kapturkach. Na serio polecam wszystkim rodzicom taki awans. Fakt, takie termometry są droższe, ale biorąc pod uwagę to, jak często będziemy z nich korzystać przez wszystkie lata, to warto. Jedyny minus to ich wielkość, która może nieco utrudnić pakowanie, ale jestem w stanie zrezygnować z jednego kremu, żeby zmieścić go do walizki :)

My mamy raczej tańszy model, kupiony na jakiejś mega promocji w aptece. Szybko mierzy temperaturę, zapamiętuje wyniki, jest dokładny i ma podświetlany wyświetlacz. Można kupić go TUTAJ za około 80 zł.

4. Aspirator do nosa

Aspirator to rzecz, która szybko zagościła w naszej podróżnej apteczce. Wiadomo, że gluty to nieodłączny element dzieciństwa, więc nie ma się co dziwić, że dopadną nas w trakcie wakacji — szczególnie jeśli kąpiemy się w Bałtyku :) I o ile kilkulatki świetnie sobie z glutami radzą, to przy niemowlakach niezbędny jest aspirator do nosa. Im więcej mam dzieci, tym więcej aspiratorów przewija się przez nasz dom. Moim zdecydowanym ulubieńcem jest Katarek, ale że nie zabieram na wakacje odkurzacza, to wakacyjnie posiłkuję się innymi modelami.

Minidoo Beaba

wakacyjna apteczka

Szukając aspiratora pod kątem podróży, zwracałam uwagę przede wszystkim na wielkość (powinien zajmować mało miejsca) i ilość części, które można zgubić (nie chcemy gubić ani jednej). I tak w moje ręce wpadł aspirator Minidoo marki Beaba — mały i 4 częściowy, bez możliwości samoczynnego wypadnięcia którejkolwiek części. Do tego ma specjalną końcówkę dla niemowląt do 3 miesiąca życia (taką malutką i miękką), więc naprawdę zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie odkryłam tego aspiratora, kiedy Hela w wieku 2 tygodni złapała pierwszy przywleczony z przedszkola katar. Jeśli jeszcze nie macie aspiratora, to polecam!

Aspirator Minidoo można kupić w Fabryce Wafelków w cenie 61 zł.

Aspirator elektroniczny Beaba Tomydoo

wakacyjna apteczka

Dopiero przy trzecim dziecku odkryłam aspirator Katarek, który podłącza się do odkurzacza. Wiem, że brzmi to strasznie, ale jest piekielnie skuteczne (bezpieczne też jest, sprawdzałam na sobie :D), na serio jest to najlepszy aspirator, jaki istnieje. Katarek ma jednak tę wadę, że jego nieodłącznym elementem jest odkurzacz, którego raczej zbyt często nie zabieramy ze sobą na wyjazdy. Zaczęłam się więc rozglądać za czymś podobnym, tyle że niepodłączanym do odkurzacza.

Cztery lata temu do testów trafił do nas aspirator elektroniczny Beaba. Zasilany jest on na dwie baterie AA, ma trzy wymienne końcówki w zależności od wieku dziecka oraz foliowy pokrowiec, w którym mieści się aspirator. Mimo że taki elektryczny aspirator nie jest tak fajny, jak Katarek to jest to świetna opcja podróżna. Oczywiście towarzyszył nam już podczas pierwszych podróży z małą Felicją, a teraz jest naszym głównym apsiratorem używanym nie tylko podczas wyjazdów, ale i w domu! Jego jedynym minusem jest niestety cena, bo aspirator Beaba Tomydoo kosztuje 215 zł. Można go kupić w sklepie Mama Gama.

5. Inhalator

wakacyjna apteczka

Jeśli dzieci często łapią infekcje dróg oddechowych i w domu często korzystamy z inhalatora, to powinniśmy się zastanowić, czy nie zabrać go ze sobą. Ja osiem lat temu podczas wakacji musiałam kupić inhalator na szybko, bo okazało się, że jest pilnie potrzebny, a do domu miałam 250 km. Od tego czasu przez kilka lat inhalator miał swoje magiczne miejsce w samochodzie i zgodnie z Prawem Murphy’ego, ani razu nie trzeba było go wyciągać. Ale, tak czy inaczej, jeśli jechaliśmy gdzieś samochodem na dłużej niż kilka dni, to inhalator jeździł z nami.

Moje doświadczenie mówi, że przed wyjazdem warto przemyśleć sprawę infekcji, inhalatora i miejsca w bagażniku :) Jeśli jedziecie w miejsce, gdzie nie ma dostępu do prądu, lub jest on mocno ograniczony, to zastanówcie się nad zakupem inhalatora, który działa nie tylko po podłączeniu do prądu, ale również na baterie. Jak się okazuje, takich inhalatorów jest trochę, a TEN MODEL wydaje się być idealny na wyjazdy!

Jeśli komuś podoba się nasza „Biedronka”, którą skutecznie wykorzystujemy już jakieś 10 lat, to można znaleźć ją TUTAJ za ok. 160 zł.

6. Żel po oparzeniach słonecznych HEBDA (3+)

Przyznaję, że do tej pory przed wakacjami w apteczce nie miałam żelu po oparzeniach słonecznych. Zazwyczaj, kupowałam takie specyfiki na szybko, jak już ktoś się spalił na słońcu (co też nie zdarza się tak często, jeśli ma się pod ręką kremy z filtrem). Ale w tym roku to się zmieniło, gdyż w ramach współpracy przy tym poradniku z Klaudyną Hebdą dostałam nowość, czyli żel po oparzeniach słonecznych Hebda z pantenolem, rumiankiem i aloesem.

Czy miałam już okazję go wypróbować? Na niespalonej słońcem skórze, a i owszem, smarowałam się nim kilkukrotnie, bo ładnie pachnie i chciałam sprawdzić konsystencję. Na spalonej skórze jeszcze go nie użyłam, gdyż póki co, żadna taka mi się pod rękę nie nawinęła, a nie jestem aż tak szalona, by dla recenzji na blogu spalić się na słońcu. Ale ja znam te kosmetyki od lat wielu i wiem, że są skuteczne, więc nie ma powodu, by podejrzewać, że żel nie zadziała. W środku dużego opakowania (100 ml) z pompką znajduje się 5 olejków eterycznych o działaniu m.in. przeciwzapalnym, nawilżającym i przyspieszającym regenerację skóry. Żel pachnie rumiankiem, więc jest to naprawdę przyjemny zapach. Kupicie go TUTAJ za 79 zł. Polecam zaopatrzyć się przed wakacjami, bo dzięki temu odpadnie wam bieganie w popłochu po sklepach w poszukiwaniu maślanki albo czegoś innego na oparzenia.

Jeśli planujecie zakupy w sklepie Klaudyny, to mam dla was rabat! Z kodem „mamygadzety10” dostaniecie 10% rabatu na produkty Klaudyny nieobjęte promocją, a z kodem „mamygadzety5” dostaniecie dodatkowe 5% rabatu do produktów w promocji!

7. Specyfiki antykomarowe dla dzieci

Nic nie potrafi zepsuć wakacji tak, jak komary. Może być cudna pogoda, ciepła woda i fajne towarzystwo, lecz jeśli co chwile musimy machać rękami, żeby pozbyć się natrętnych komarów, to będzie to jedno z żywszych wspomnień z wakacji. Dzieci znoszą ukąszenie komarów znacznie gorzej niż dorośli, nie potrafią się powstrzymać przed drapaniem, co tylko pogarsza sytuacje. Dlatego warto zabezpieczać je przed ukąszeniami używając specyfików przeznaczonych dla dzieci. No i nie należy zapominać o tym, żeby ukąszenia smarować maściami, które zmniejszają swędzenie, bo to zmniejsza marudzenie dzieci.

I pamiętajcie – najlepszą metodą na komary jest moskitiera. Oczywiście pod warunkiem, że szczelnie przykrywa wózek czy łóżeczko, nikt jej nie rusza, a komary znajdują się po drugiej stronie! No, chyba że wasze dziecko akurat biega, to wtedy moskitiera jest słabym pomysłem!

Bubble&Co Picstop – organiczna emulsja odstraszająca owady (0+)

Jeśli szukacie środka na komary, który jest bezpieczny dla najmłodszych dzieci (od urodzenia), to warto przyjrzeć się organicznej emulsji Picstop marki Bubble&Co. Jest to mieszanka oleju ryżowego, olejku cytrynowego i owocowego oraz składników roślinnych i ma działanie nie tylko odstraszające owady, ale i nawilżające, więc świetnie sprawdzi się u tych dzieci, które mają skórę wrażliwą lub atopową. Emulsja pachnie bardzo przyjemnie i można ją nakładać tak często, jak jest to potrzebne. Jeśli chodzi o skuteczność, to u nas się sprawdziła, aczkolwiek nie testowaliśmy jej w ekstremalnych warunkach (czyli lato na Mazurach), ale we własnym ogródku.

Emulsja Picstop Bubble&Co dostępna jest w dwóch przepięknych opakowaniach (z dziewczynką lub chłopcem). Za 100 ml musimy zapłacić 54,99 zł, a kupić można ją w Fabryce Wafelków.

Seria antykomarowa Chicco (2m+)

Seria antykomarowa Chicco pojawiła się w tym zestawieniu kilka lat temu i dobrze się u nas sprawdza, więc polecam! Ogromnym plusem jest to, że wszystkie te kosmetyki są bezpieczne nawet dla niemowląt (od 2 miesiąca życia). Mogą być też bez obaw stosowane przez kobiety w ciąży! Składy są bardzo dobre (możecie poczytać o tym u Sroki), a różnorodność form ułatwia wybranie idealnego produktu dla naszego dziecka.

Do wyboru mamy spray, krem oraz roll-on, wszystkie trzy kosmetyki mają bardzo delikatny ziołowy zapach z najbardziej wyczuwalną nutą cytrynową. Odstraszająco na komary działa mieszanka olejku z melisy oraz olejku andiroba. Krem Chicco ma również właściwości nawilżające, będzie więc idealnym rozwiązaniem dla tych osób, którym zależy nie tylko na ochronie przed komarami, ale i na nawilżeniu skóry. Konsystencja wszystkich produktów jest podobna – białe mleczko lub krem, które łatwo się wchłaniają, przyjemnie odświeżają i ładnie pachną.

Super sprawdza się też mała tubka z kremem łagodzącym podrażnienia po ukąszeniach. Tubka kończy się „kulką”, która zdecydowanie ułatwia aplikację i sprawia, że używamy tego specyfiku oszczędniej niż popularnych żeli łagodzących.

Produkty Chicco kosztują od ok.15 do ok. 20 zł. Dostępne są między innymi TUTAJ.

Kick The Tick — repelent na komary i kleszcze (3+)

Jeśli szukacie skutecznego repelentu do odstraszania komarów i kleszczy, a przy tym czegoś, co zostawia na skórze całkiem przyjemny cytrynowy zapach, to polecam Kick The Tick. Producent zapewnia, że daje on czterogodzinną ochronę przed komarami i meszkami oraz dwugodzinną ochronę przed kleszczami. U nas sprawdza się bardzo dobrze jesli chodzi o ochronę przed komarami (bo na kleszcze używamy czegoś innego :))! Jedynym minusem jest to, że tego preparatu nie należy nanosić na ubrania, chociaż ja to oczywiście zrobiłam i nic się nie stało (albo ja jeszcze o tym nie wiem). Repelent przeznaczony jest dla dzieci powyżej 3 roku życia. Można go nanosić na skórę raz (dzieci od 3 r.ż.) lub dwa razy dziennie (dorośli i dzieci powyżej 12 r.ż.). Jestem fanką opakowania Kick The Tick, ponieważ sprej ma blokadę, co skutecznie chroni maluchy przed sprejem, albo sprej przed maluchami. No i dzięki temu niepotrzebna jest dodatkowa nakrętka, która zawsze się gubi!

Sprej można kupić w opakowaniach różnej wielkości. Opakowanie rodzinne ma 200 ml i kosztuje ok. 17 zł, natomiast opakowanie JUNIOR ma 90 ml i kosztuje ok.13 zł.

8. Żel po ukąszeniach HEBDA (3+)

Żel po ukąszeniach dopiero niedawno trafił do naszej wakacyjnej apteczki, ale niestety używamy go ostatnio dość często. W składzie żelu jest lawenda, capoiba oraz aloes — mnie najbardziej cieszy lawenda, bo to jest ten zapach, który czuć najmocniej, a zapach lawendy bardzo lubię. Jeśli zastanawiacie się, czy żel działa, to mogę tylko potwierdzić — ładnie pachnie, łagodzi swędzenie i daje uczucie chłodu na skórze.

Ze względu na dużą zawartość olejków przeznaczony jest dla dzieci powyżej 3 roku życia, więc to w sumie jedyna jego wada. Żel sprzedawany jest w dużym opakowaniu (50 ml) z dozownikiem, więc na długo wystarczy i bardzo łatwo się go nakłada. Kosztuje 49 zł, a kupicie go TUTAJ.

Jeśli planujecie zakupy w sklepie Klaudyny, to mam dla was rabat! Z kodem „mamygadzety10” dostaniecie 10% rabatu na produkty Klaudyny nieobjęte promocją, a z kodem „mamygadzety5” dostaniecie dodatkowe 5% rabatu do produktów w promocji!

9. Mieszanka spacerowa HEBDA (3+) do odstraszania kleszczy

Jeśli planujecie spędzić wakacje poza piaszczystą plażą, to może zdarzyć się tak, że kleszcze będą chciały się do was dobrać. Kleszcze są niebezpieczne, bo mogą przenosić choroby takie jak borelioza czy odkleszczowe zapalenie mózgu. Dlatego bardzo ważne jest to, żeby przed kleszczami się zabezpieczać (długie spodnie, kryte buty, spreje antykleszczowe — to często te, które są antykomarowe) oraz by codzienne dokładnie oglądać dziecko (i siebie też). W przypadku, gdy już jakiś kleszcz się zadomowi na skórze, to trzeba się go jak najszybciej pozbyć (im szybciej się go wyciągnie, tym mniejsza szansa zarażenia).

Z wymienionych przeze mnie wyżej produktów Ziaja oraz Kick the Tick mają właściwości odstraszające kleszcze, chociaż zazwyczaj skuteczność antykleszczowa jest niższa niż antykomarowa. Najlepszymi środkami odstraszającymi kleszcze (i komary) są te, w których substancją czynną jest DEET, która niestety jest szkodliwa (bezwzględnie zakazana w przypadku noworodków i kobiet w ciąży, ograniczone stosowanie u dzieci poniżej 12 r.ż.). Dlatego warto czytać to, co napisane jest na opakowaniach repelentów na komary i kleszcze, bo nie każdy będzie odpowiedni dla dziecka. Zresztą sami też powinniśmy unikać szkodliwych substancji, jeśli mamy bezpieczniejszą alternatywę o wysokiej skuteczności.

Jeśli szukacie środków odpowiednich dla dzieci i stworzonych z myślą o odstraszaniu kleszczy, to polecam wam mieszankę Spacerową Hebda, której używamy wiernie od kilku lat i która naprawdę świetnie się u nas sprawdza!

Mieszanka Spacerowa to całkiem przyjemnie pachnący olejek, którego skład oparty jest na wynikach badań naukowych. Jak pisze Klaudyna Hebda, autorka tego specyfiku, skuteczność tego odstraszacza została potwierdzona również przez jej klientów, którzy kolejny rok dopominają się o ten produkt. Od siedmiu już lat sama jestem taką klientką i w sumie nie wiem, co bym zrobiła, gdyby się wiosną okazało, że w sklepie Klaudyny nie ma Spacerowej.

Żeby być tak zadowoloną użytkowniczką jak ja, trzeba mieć świadomość, że żaden odstraszacz nie daje 100% ochrony przed kleszczami, a jedynie zmniejsza (czasem do zera) liczbę kleszczy, które łapiemy. Mieszanki spacerowej Hebda używa się na ubranie — należy kilka razy psiknąć na rękawy i nogawki spodni. Aromaty utrzymują się bardzo długo, więc nie ma konieczności zbyt częstego powtarzania tej czynności. Jest to produkt przeznaczony dla dorosłych i dzieci minimum trzyletnich. Dla młodszych dzieci stężenie olejków eterycznych może być za duże.

Korzystamy z tej mieszanki kolejny rok i jestem bardzo zadowolona z efektów (jeśli dobrze pamiętam, to od kilku lat nikt z nas kleszcza nie złapał pomimo wyjazdów na Warmię, w góry czy spacerów z psem). Ale ten specyfik może być używany wyłącznie pod kontrolą dorosłych, dlatego nigdy nie daję go dzieciom na wyjazdy — obozy czy kolonie!

Ja bardzo ten produkt polecam, można go kupić na klaudynahebda.pl, gdzie za 100 ml zapłacimy 59 zł. Przy okazji warto kupić też świecę włóczykija, która odstrasza komary, u nas te świece palą się na tarasie we wszystkie letnie wieczory!

Jeśli planujecie zakupy w sklepie Klaudyny, to mam dla was rabat! Z kodem „mamygadzety10” dostaniecie 10% rabatu na produkty Klaudyny nieobjęte promocją, a z kodem „mamygadzety5” dostaniecie dodatkowe 5% rabatu do produktów w promocji!

10. Lasso Trix do wyciągania kleszczy

Podczas wakacji spędzanych w lesie zdarzało się, że trzeba było wyciągać kleszcze ze skóry moich dzieci, ale na szczęście praktycznie zawsze byłam z obstawą medyczną i nie musiałam robić tego sama. Nie potrafię posługiwać się pęsetą, bo tak bardzo boję się, że coś kleszczowi urwę, że nie jestem w stanie go wyciągnąć. Wiem, że są ludzie, którzy kleszcze wyciągną dużym palcem u nogi, brwią czy uchem, ale ja nie potrafię i już! Dlatego dziękuję wszystkim, którzy wymyślają, produkują i sprzedają urządzenia pomocne przy wyciąganiu kleszczy, bo dzieki lassu Trix nauczyłam się samodzielnie wyciągać kleszcze — polecam je tym, którzy tak jak ja nie podejdą do kleszcza z pęsetą :)

kleszcze lasso

Nobla temu, kto je wymyślił! Lasso Trix wygląda jak długopis, na którego końcu jest cieniutka żyłka, którą zaciska się na kleszczu, możliwie jak najbliżej skóry. Jak już złapiemy kleszcza na lasso, to powoli wykręcając, wyciągamy do góry. Jest bardzo proste w użyciu i nadaje się do usuwania kleszczy zarówno ze zwierząt, jak i z ludzi :) Miałam okazję używać tego lassa nawet na sobie i muszę powiedzieć, że to właśnie dzięki temu wynalazkowi po raz pierwszy w życiu udało mi się samodzielnie i szybko usunąć kleszcza, więc mówię wam — KUPCIE TO, a będziecie spokojniejsi!

Lasso można kupić między innymi TUTAJ za ok. 30 zł.


I tak wygląda nasza cała wakacyjna apteczka. Wierzę, że niektórzy z was mogą mieć tam znacznie więcej rzeczy, a inni nie biorą nic poza termometrem i sprejem na komary :) Grunt, to jakoś sobie poradzić ze wszystkim tym, co nas na wakacjach zaskoczy.

Pamiętajcie, by nie bagatelizować tematu kleszczy i przygotujcie się zarówno na codzienne oględziny skóry dziecka, jak i na to, że takiego kleszcza trzeba będzie wyjąć. Koniecznie zwróćcie uwagę na to, żeby każdy, kto idzie do lasu czy na łąkę miał ubranie i buty dobrze chroniące przed kleszczami :) Zabierzcie też ze sobą spreje, antykleszczowe materiały i amulety. Przezorny zawsze ubezpieczony!


Zawarte w tym wpisie linki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)


JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO JESZCZE POLECAM ZABRAĆ NA WAKACJE, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA POZOSTAŁYCH WPISÓW Z PORADNIKA WAKACYJNEGO.

poradnik wakacyjny

Zobacz
więcej

Kurtki i kombinezony, czyli jak kupować zimowe ciuchy dla dzieci?

Kurtki i kombinezony, czyli jak kupować zimowe ciuchy dla dzieci?

Zakup zimowej odzieży dla dzieci to zazwyczaj dość duże wyzwanie dla rodzicielskiego portfela. Bo jakbyśmy nie szukali to takie zimowe zakupy nawet dla dwójki dzieci, dają w sumie pokaźną kwotę! Nic więc dziwnego, że szukamy oszczędności i staramy się nie przepłacać.