Pokój dla chłopca, czyli Franek ma w końcu nowy pokój!

Od kwietnia nosiłam się z zamiarem zakończenia przygody pod tytułem: „Urządzam pokój dla syna, który nie bardzo zwraca uwagę na to, jak wygląda jego pokój”. Bardziej obszernie pisałam o tym TUTAJ. Jak przystało na prawdziwą Matkę Polkę Remontową, postanowiłam wykorzystać fakt, że syn mój, Franciszek wyjechał na kolonię zuchową. Zamiast odpoczywać, zażywać długich kąpieli i czytać zaległe książki spędziłam przemiłe chwile na skręcaniu, montowaniu, malowaniu i przykręcaniu tego wszystkiego, co powinno znaleźć się w pokoju prawie ośmiolatka! I w końcu, pierwszy raz od prawie dwóch lat jestem nieprawdopodobnie zadowolona z tego, jak ten pokój wygląda. Brakuje jeszcze maluśkich szczególików, ale większość jest już na miejscu.

Muszę też przyznać, że bardzo pomogły mi wasze komentarze pod poprzednim wpisem o pokoju. Naprawdę, kobieca zbiorowa mądrość potrafi uczynić dla dobra ludzkości więcej niż katalogi IKEA :D Dzięki wam wiedziałam, w którą stronę pójść i co powinnam w pokoju poprawić, więc ogromnie dziękuję!!! A teraz do rzeczy. Spójrzcie, jak nieźle prezentuje się te 9 m²!

Kącik do nauki

pokoj dla chlopca

Od zeszłego roku w pokoju Franka znajduje się biurko PÅHL z Ikei. Ściągnęłam z niego nadstawkę, która zasłaniała światło i zmieniłam lampkę, ale reszta została taka sama. Mamy więc tam teraz długie biurko (128 cm) i świetną lampkę Nilsen. Ponieważ biurko nie ma żadnych szuflad, to dokupiliśmy bardzo tani metalowy regał Lennart z Ikea (49 zł), który ma 3 szuflady mieszczące wszystkie przybory plastyczne.

Biurko ma regulowaną wysokość (na 3 poziomach), więc nie musiałam jakoś bardzo martwić się o krzesło do biurka (ÖRFJÄLL), bo Franek nogami dosięga do podłogi. Dla zwiększenia wygody pod biurkiem znajduje się też podnóżek DAGOTTO, dzięki któremu nogi zawsze znajdą oparcie.

Jedyne, czego ciągle brakuje na ścianie przy biurku to organizer Jimi polskiej marki Belmam, na który poluję od dawna, ale oczywiście, jak już podjęłam decyzję, że jest on niezbędny, to okazało się, że na czarny kolor trzeba czekać. Więc czekamy.

Strefa snu

Tutaj udało mi się zrobić najwięcej! Do tej pory Franek miał łóżko, które niezbyt dobrze wyglądało w tak małym pokoju. Było duże i ciężko było korzystać z dolnego, wysuwanego łóżka dla gości. Chciałam kupić coś mniejszego, co nie będzie sprawiało wrażenia zbyt dużego mebla. Udało nam się sprzedać stare łóżko Franka i za uzyskane pieniądze kupiliśmy nowe! Łóżko Flaxa z Ikei jest bardzo wygodne, ma dwie całkiem pojemne szuflady i możliwość ułożenia dwóch cienkich materacy jeden na drugim tak, by nie wyglądało to dziwnie. Dzięki temu na co dzień Franek ma wygodnie, a od święta jest dodatkowy materac dla nocującego u nas kolegi.

Najwięcej wydarzyło się nad łóżkiem. W końcu doprowadziłam do końca projekt „Półki ze skrzynek”. Trwało to w sumie ponad 3 miesiące, ale jeśli liczyć tylko czas, który spędziłam na kupowaniu i malowaniu skrzynek, to zamknęłam się w dwóch dniach :D Żeby nie marnować czasu na przygotowanie skrzynek do malowania, to kupiłam skrzynki Knagglig z Ikei, które sprawdziły się już w pokoju dziewczyn. Kupiłam czarną farbę do drewna i przejechałam 15 elementów z trzech skrzynek jedną warstwą farby. Wystarczyło by pokryć drewno, ale bez zamalowywania widocznych słojów. Efekt jest dokładnie taki, jaki miał być!

Na półce znalazły się ulubione książki Franka („Biuro detektywistyczne Lassego i Mai”, „Magiczne Drzewo”, „Nela Mała Reporterka”) oraz te, które nie mieszczą się na innych półkach („Pod Ziemią Pod Wodą”, „Mapy”), dzięki czemu będzie miał je wieczorem na wyciągnięcie ręki.

Nad łóżkiem zawisły w końcu duże, ale tanie ramki (Fiskbo), w których znalazły się zdjęcia ukochanych przez Franka psich ras. Myślałam, że znalezienie takich zdjęć zajmie wieki, ale jak się okazało Pixers ma w swoich katalogach dosłownie wszystko, więc wszystkie trzy zdjęcia znalazłam za jednym zamachem i w ciągu kilku dni od znalezienia miałam je już w domu!

Jedyne czego brakuje w tym kąciku to pasująca do całości nocna lampka do czytania. Już postanowiłam, że będzie to czarna lampka Hektar z Ikei, ale ciągle jest mi do tego sklepu nie po drodze :)

Przechowywanie

Od początku to była najlepsza część pokoju, czyli duża szafa na ubrania i część zabawek oraz przecudny regał KALLAX uzupełniony o szafki, szuflady i pudełka. To jest idealne rozwiązanie dla fanów wizualnego porządku. Nie ważne jak jest w szafkach, szufladach i pudełkach — ważne że z zewnątrz wygląda na porządek! Bardzo polecam takie rozwiązanie!

I udało mi się jeszcze wymienić kosz na brudne pranie! Najpierw chciałam coś czarnego i metalowego, by nawiązać do reszty pokoju, ale okazało się, że takie kosze są zazwyczaj horrendalnie drogie. Dlatego, kiedy zobaczyłam w Jysku biały, materiałowy kosz Hanse w czarną kratkę, która mogłaby imitować druty, to kupiłam go bez wahania. Sprawdza się świetnie, a do tego był niedrogi!

Ciągle czekam na zamontowanie z boku szafy psich haczyków na plecak (Bästis z Ikea), ale nie spodziewam się, by miało to nastąpić w tym roku, gdyż w 2017 Michał zamontował już te 3 skrzynki na ścianie :D

Dekoracje

Udało mi się również poprawić pokój w obszarze dekoracji! W kwietniu miałam dylemat co zrobić z firankami — zasłaniały światło i niezbyt piękne okno. Chciałam je spalić, wyrzucić lub oddać, ale okazało się, że wystarczyło je wyprać i zsunąć na brzegi okna. Teraz całość wygląda naprawdę dobrze!

Ponieważ odsłoniliśmy całkiem niebrzydki parapet, to trzeba było go jakoś zagospodarować. Udało mi się w Jysku znaleźć druciany domek Torkild, w którym zamieszkała własnoręcznie robiona łódka z kamieni i kory. Szklana doniczka po hiacyntach zaczęła służyć za pudełko na kamyki przywiezione z przeróżnych wypraw. Brakuje tam jeszcze jakiegoś dużego kwiatka, ale z moją ręką do kwiatów będzie to bardzo ryzykowny zakup :D

Zmieniliśmy też górną lampę, na taką która daje dużo światła i ładne wygląda. Wybór padł na lampę BRUNSTA z Ikei, która pasuje kolorystycznie i nie jest droga. Nawet udało nam się do niej kupić całkiem jasną, dużą i ładną żarówkę!

Kiedy skończyłam te największe prace w pokoju Franka, to miałam ochotę tam zamieszkać. Nie wiem, czy bardziej mi się tam podoba, czy bardziej jestem zachwycona tym, że mogłam to wszystko zrobić w kilka dni! Franek zobaczył pokój dopiero po powrocie z kolonii zuchowej. Oczywiście znam mojego syna i jego podejście do aranżacji wnętrz, ale fakt, że zauważył zmiany, przeszedł moje wszelkie oczekiwania. Na dodatek ten pokój mu się podoba. PODOBA MU SIĘ! Tak powiedział! Normalnie koniec świata :D

Ja się bardzo cieszę, że po ponad roku rozmyślania, jak mu ten pokój urządzić w końcu doszłam do momentu, w którym już nie muszę go urządzać. Mogę dodać parę elementów, ale ogólny projekt jest już wcielony w życie!