Mamy Biznesy #5: Nowe polskie marki dla (nie)zorganizowanych

Mamy Biznesy #5: Nowe polskie marki dla (nie)zorganizowanych

Dawno nie pokazywałam na blogu żadnych nowości w cyklu Mamy Biznesy, więc nadrabiam. Przypominam, że w tych wpisach pokazuję polskie marki i produkty, które zostały stworzone przez mamy (i tatów czasem też). Są to zazwyczaj małe dzieła sztuki, tworzone długimi miesiącami (a czasem i latami), które dopiero nieśmiało wychylają się z pracowni autorów. Ja od zawsze bardzo chętnie wspieram takie projekty, bo wiem, ile kosztuje praca nad takimi produktami (i czasu, i emocji, i pieniędzy). Dzisiaj chciałam wam pokazać nowości, które pomogą się wam (i waszej rodzinie) lepiej zorganizować!

Plany Mamy – kalendarz i organizer dla mam

Każdy, kto próbuje się jakoś zorganizować, wie, że nie istnieje coś takiego, jak planer idealny. Rzadko kiedy nasze potrzeby są dokładnie takie same, jak potrzeby twórcy tego planera. Kalendarz i organizer dla mam „Plany Mamy” powstał właśnie dlatego, że jego autorka, pracująca zawodowo mama czwórki dzieci nie mogła znaleźć takiego planera, który odpowiadałby jej oczekiwaniom.

Powszechnie wiadomo, że zarządzanie domem najczęściej obciąża kobiety i to one zazwyczaj pilnują wszystkiego, co się gdzieś w ramach naszego domu wydarza. Mając dzieci, musimy pamiętać nie tylko o naszych ważnych sprawach, ale o szczepieniach, wizytach lekarskich, terminach rekrutacji do szkoły czy dacie balu przebierańców w przedszkolu. Do tego dochodzą pomysły na wspólne wyjazdy, lista ubrań, które trzeba kupić na nadchodzący sezon, nasze obserwacje i anegdoty z życia rodziny. Nie ma co liczyć na to, że wszystko to będziemy trzymać w głowie, a zapisywane gdzieś przy okazji na kartkach zazwyczaj szybko się gubią. Organizer Plany Mamy pozwala na uporządkowane notowanie wszystkiego, co zanotować potrzebujemy.

To, co mnie najbardziej urzekło w tym planerze to jego albumowa forma z rozpinanymi kółkami, dzięki czemu możemy z niego wypiąć to, co uważamy za zbędne i włożyć to, co się nam przyda. W tylnej okładce ukryta jest kieszonka, do której możemy chować zdjęcia, rachunki czy notatki, które są nam potrzebne. A jeśli mamy na kartkach jakieś stare zapiski, które wciąż są nam potrzebne, to wystarczy użyć dziurkacza i możemy je wpiąć do naszego nowego planera!

mamy biznesy

W Plany Mamy możemy kupić wyłącznie organizer, czyli taki mocno uporządkowany notes podzielony na działy: planowanie, dom, rodzina, dzieci, ja i moje projekty, notatki i listy. Możemy kupić tylko kalendarz na 2021 rok (w najwygodniejszym dla mnie układzie tygodniowym). Możemy też kupić organizer i kalendarz w jednym, który sama mam i już się nie mogę doczekać, aż będę mogła z niego w pełni korzystać.

Ogromnym plusem jest to, że kiedy w kolejnym roku będę potrzebować nowego kalendarza, to nie będę musiała przepisywać do niego żadnych starych notatek. Wystarczy, że przepnę do niego to, co będzie mi nadal potrzebne! Jeśli nie odpowiada mi projekt tabelek zaproponowany w Plany Mamy, to mogę sobie dopiąć do organizera moje własne tabelki, czy czyste kartki!

mamy biznesy

O tym, że organizer wygląda bardzo elegancko, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Okładka jest sztywna, spinana gumką, w środku znajdziemy tasiemkę do zaznaczania ważnych stron. Póki co okładka jest dostępna tylko w jednym kolorze, ale z całą pewnością w przyszłości ta gama zostanie poszerzona. Będzie można też osobno kupić wkłady do organizera, dzięki czemu ten planer ma szansę służyć nam latami.

Jeśli właśnie jesteście na etapie szukania planera czy kalendarza na przyszły rok, to gorąco zachęcam do zajrzenia na planymamy.pl. Tam można zobaczyć jak planery wyglądają w środku, można je też kupić. Polecam!

Planu – planery rodzinne

Planery rodzinne przyczepione do ściany w kuchni pojawiły się w naszym domu, kiedy skończyłam kurs „Mama ma Czas” u Pani Swojego Czasu. Przyznam szczerze, że bardzo dużo nam te rodzinne, ogólnodostępne planery ułatwiły. Jedyny problem, jaki z nimi mieliśmy to fakt, że co miesiąc trzeba było drukować nowy i czasem się okazywało, że ten, który wisi koło lodówki, to jest już od 2 miesięcy nieaktualny, bo nikt nie pamiętał o tym, by go wymienić. Dlatego z miejsca zakochałam się w planerach Planu – suchościeralnych dużych planerach, które mogą wisieć albo na lodówce, albo na ścianie (nasza ściana koło lodówki pomalowana jest farbą magnetyczną).

Od kiedy kilka tygodni temu duży planer rodzinny pojawił się w naszej kuchni, nie ma problemu z jego aktualnością! Kiedy miesiąc się kończy, to wycieramy planer i wpisujemy nowe daty. Fakt, że tuż obok planera wisi gąbka do ścierania (na magnes) oraz markery (w specjalnych magnetycznych uchwytach) sprawia, że można na bieżąco w planerze notować, bo wszystko, co jest do tego potrzebne jest pod ręką!

Planu to trzecie dziecko rodziców Oliwki i Kajtka, bliźniaków, które zazwyczaj zmuszają do zaliczenia mocno przyspieszonego kursu z zarządzania i organizacji życia domowego. I przyznam szczerze, że efekt tego przyspieszonego kursu jest zdumiewający! Planery są naprawdę dopracowane w szczegółach, a ilość dodatkowych akcesoriów powala!

My wybraliśmy duży planer miesięczny z planerem tygodniowym, dzięki czemu wszystko mamy w jednym miejscu. Dzięki temu, ze planer jest suchościeralny, dzieci mogą same w nim robić zapiski, nawet jeśli się pomylą, coś źle wpiszą, to można to wytrzeć i poprawić. To jest naprawdę ekstra, bo dzięki temu planer naprawdę należy do rodziny, a nie tylko do tych, którzy potrafią pisać ;)

O planerach planu będę jeszcze pisać na blogu w najbliższych tygodniach (bo mamy nie tylko ten rodzinny, ale i takie dla dzieci), ale już teraz zapraszam na stronę i do sklepu planu.pl!

Moja Mała Księga Zdrowia od messless

Pamiętam, jak dziś, że kiedy z okazji urodzenia pierwszego dziecka dostałam książeczkę zdrowia, to pomyślałam, że to naprawdę miło – wszystkie medyczne informacje w jednym miejscu, w takiej małej książeczce. A potem nadeszła rzeczywistość i okazało się, że książeczka zdrowia to był niewinny początek. Teraz każde z moich dzieci ma oprócz książeczki pokaźną teczkę z milionem druków, w których nie sposób się połapać. Do tej pory (a od narodzin pierwszego dziecko minęło „dopiero” 11 lat) nie udało mi się tych wszystkich dokumentów uporządkować, ale ostatnio pojawiła się nadzieja!

Mniej więcej tydzień temu w moje ręce wpadła „Moja Mała Księga Zdrowia” od messless i już wiem, że to właśnie tego brakowało mi do zrobienia porządku w dokumentach medycznych moich dzieci!

„Moja Mała Księga Zdrowia” to bardzo (ale naprawdę bardzo) elegancki szary segregator, zapinany na gumkę, w środku którego znajdziemy równie eleganckie karty do zapisywania wszystkich ważnych informacji medycznych o naszym dziecku. Poza kartami do wypełnienia są też takie z informacjami na temat rozwoju dziecka czy o najczęstszych dolegliwościach u dzieci. Zawartość merytoryczna segregatora była nadzorowana przez prof. dr hab. n. med. Piotra Albrechta, więc od razu wiadomo, że wszystko jest tam zgodne z aktualną wiedzą medyczną!

mamy biznesy
mamy biznesy

A za powstaniem tego przepięknego segregatora stoją dwa lata pracy Kasi, która oprócz tego, że jest mamą dwóch dziewczynek, to jeszcze jest czytelniczką mojego bloga, co dla mnie jest niezwykle miłe! Doświadczenie rodzicielskie Kasi przełożyło się na to, że Moja Mała Księga Zdrowia jest bardzo przemyślana, a jej zamiłowanie do detali przekłada się na to, że oprawa tej Księgi jest po prostu przepiękna! Godne pochwały jest też to, że w segregatorze nie znajdziemy ani grama plastiku (a jedynie papier, gumkę i metal), a całość wykonana jest w Polsce (w sporej części ręcznie!).

Oprócz kart, w segregatorze znajdziemy również specjalne żółte koperty, do których można włożyć książeczkę zdrowia dziecka oraz dokumentację medyczną. A ponieważ kółeczka można otwierać, to do segregatora możemy dorzucać dodatkowe rzeczy. Co prawda w sklepie messless, jeszcze nie ma możliwości dokupienia dodatkowych kart, czy kopert, ale Kasia, już teraz zapowiada, że będą.

Segregator występuję w dwóch wersjach – dla malucha i starszaka i różni się nieco zawartością – w wersji dla starszaków mamy więcej kopert (5 zamiast 3), ale nie mamy informatora pediatrycznego, gdyż mamy starszych dzieci większości tych informacji już nie potrzebują (np. pielęgnacja pępowiny czy rozszerzanie diety). Jeszcze przez chwilę w sklepie będzie dostępna droższa limitowana wersja „Mojej Małej Księgi Zdrowia” z płócienną oprawą, zamykana na magnes, z kolorowymi ilustracjami i w większości wykonywana ręcznie. Powiem szczerze, to jest idealny prezent dla świeżo upieczonych rodziców, zwłaszcza jeśli zależy wam na czymś praktycznym, a nie chcecie dawać w prezencie bardziej banalnych przedmiotów (jak ubranka czy kosmetyki).

Zresztą „Moja Mała Księga Zdrowia” jest pakowana w taki sposób (piękny płócienny woreczek owinięty papierem w tekturowym pudełku), że nawet w tej „zwykłej” wersji będzie świetnym prezentem! Ja jestem pod takim wrażeniem tych segregatorów, że zastanawiam się, czy nie powinnam ich mieć nie tylko dla tego najmłodszego czwartego dziecka, ale i dla pozostałej trójki!

„Moją Małą Księgę Zdrowia” można kupić na messless.pl


Jeśli sama jesteś mamą i twórczynią produktu dla dzieci i rodziców, to koniecznie daj mi o tym znać. Cały czas szukam takich młodych, polskich marek, które mogłabym pokazać na blogu w ramach cyklu „Mamy Biznesy”!

Zobacz
więcej

Jak urządzić kącik zabaw dla niemowlaka?

Jak urządzić kącik zabaw dla niemowlaka?

Pojawienie się w domu dziecka zmienia krajobraz wszystkich pomieszczeń, w których przebywamy. W łazience nagle pojawia się wanienka, gąbeczki, kremy, oliwki, klocki, autka i piłeczki.

Nasza nowa kuchnia, czyli serce naszego domu

Nasza nowa kuchnia, czyli serce naszego domu

Kojarzycie syndrom wicia gniazda? Kobiety pod koniec ciąży, pomimo wielkiego brzucha i miliona dolegliwości, dostają jakąś niewiarygodną energię, którą skupiają najczęściej na urządzaniu miejsca dla mającego pojawić się w domu dziecka.