Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, to podróże samochodowe upływały nam na długich rozmowach o sensie życia, planach na przyszłość i dzieleniu się refleksjami po przeczytaniu przeróżnych książek (czytaliśmy głównie Kanta, Sartre’a i św. Tomasza z Akwinu).