Wyprawka małego higienisty

Moment, w którym wypuszczamy dziecko do placówki opiekuńczo-wychowawczej jest doniosły pod wieloma względami. Jednym z nich jest fakt, że od dziś nasze dziecko będzie miało własną szczoteczkę do zębów nie tylko w naszej łazience, ale również w placówce, która od tej chwili stanie się dla niego drugim domem.

Jest to o tyle ważne, że jeśli kiedyś umknie wam poranna toaleta stomatologiczna waszego dziecka, to nie musicie płakać ze strachu przed próchnicą, ani zwalniać się z pracy w celu nadrobienia zaległości w szczotkowaniu. Bo przecież wasze dziecko będzie miało szansę umyć zęby w placówce, do której uczęszcza. Przyznaje bez bicia, ta świadomość wielokrotnie oczyszczała moją głowę z wyrzutów sumienia.

Gadżety do mycia zębów

wyprawkaszkolna-2

O tym, czy dziecko faktycznie myje zęby w przedszkolu, czy szkole dowiecie się dość szybko, bo w ciągu kilku tygodni powinna skończyć mu się pasta. Wiem, że w domu pasta wystarcza na kilka miesięcy, ale przedszkole znajduje się w innym wymiarze. Tam, żeby nałożyć na szczoteczkę pastę wielkości ziarna grochu, trzeba wycisnąć pół tubki i przy okazji dać spróbować swojej pasty wszystkim dwudziestu kolegom z grupy. Plusem tej sytuacji jest fakt, że wasze dziecko będzie korzystało też z pasty każdego ze swoich kumpli.

U nas w wyprawce stomatologicznej kolejny raz znajdują się produkty Jack’n’Jill. Mamy kubeczki do płukania zębów wykonane z bambusa i łusek ryżowych — ekologiczne, biodegradowalne, trwałe, a do tego można je myć w zmywarce :) Ten Lili mamy już drugi rok — wciąż nie udało się go zniszczyć :) Kubeczek kosztuje 29,90 zł i występuje w czterech różnych wariantach zwierzęco-kolorystycznych. Można kupić go między innymi w  Mamagama.pl.

Pasty do zębów Jack’n’Jill są bezpieczne dla maluchów — nie zawierają fluoru, cukru, barwników i konserwantów. Są całkowicie naturalne, w związku z czym nie musimy się obawiać, że dziecko bez naszego nadzoru zje pół pasty podczas jednego mycia zębów. Pasta Jack’n’Jill kosztuje 29,90 zł i występuje w kilku wersjach smakowych i jednej bezsmakowej. Można kupić je między innymi w Mamagama.pl. U nas Jack’n’Jill to pasta na początek roku (przed)szkolnego, bo później zazwyczaj kupuję pastę w ostatniej chwili, kiedy w drodze do przedszkola przypomnę sobie, że już od tygodnia nauczyciele prosili mnie o uzupełnienie zapasów. Wtedy biorę to, co jest w najbliższym sklepie :)

Szczoteczki Jack’n’Jill Lili i Franka są biodegradowalne, rączka wykonana jest z włókien kukurydzianych, a włosie z rośliny o wdzięcznej nazwie Spergularia echinosperma, którą po polsku nazywamy muchotrzewem wiślanym. Staram się pamiętać, żeby szczoteczki wymieniać w przedszkolu raz na kwartał. Dla ułatwienia wszystkim wymieniam szczoteczki równocześnie, chociaż oczywiście z tym też różnie bywa. Te szczoteczki kosztują 24,99 zł i występują w czterech wersjach pasujących do kubeczków. Można je kupić między innymi w Mamagama.pl.

Silikonowa szczoteczka Jack’n’Jill, którą ma Hela jest zrobiona z bardzo miękkiego silikonu medycznego, do tego ma specjalną zdejmowaną silikonową blokadę, która może ukrócić zapędy do robienia sobie gastroskopii podczas mycia zębów. Szczoteczka przeznaczona jest dla dzieci od 1 do 4 roku życia, chociaż my pewnie wcześniej niż za 2 lata przerzucimy się na szczoteczki BIO :) Silikonowa szczoteczka kosztuje 31 zł i można ją kupić między innymi w sklepie Mamagama.pl.

wyprawkaszkolna-3

Gadżety do czesania włosów

Jeśli wasze dziecko ma długie włosy, to jest to bardzo ważna część wpisu! Wiemy, jak wyglądają poranki w normalnej, polskiej rodzinie. Zawsze jesteśmy w niedoczasie, nawet jeśli budzik dzwoni kwadrans wcześniej niż zwykle, ganiamy po domu, żeby jakoś ogarnąć siebie i dzieci, a takie rzeczy, jak misternie uplecione włosy nie są wtedy priorytetem.

Osobiście bardzo lubię robić Lili do przedszkola dobierane warkocze, bo wiem, że to jest dla niej najwygodniejsza fryzura. Oczywiście w trakcie czesanie klnę pod nosem co minutę, bo Lila to straszna wiercipięta, ale rezultat zawsze jest w porządku. Są też takie dni, kiedy związanie jej włosów w zwykły ogon jest niezłym wyczynem, bo na czesanie mam mniej niż 10 sekund. Wtedy mam 100% pewność, że Lila będzie czesana w przedszkolu. Ona to uwielbia i ma wtedy bardzo dobry pretekst, żeby to panie zaplotły jej włosy.

wyprawkaszkolna-4

W związku z tym, że w każdym domu wygląda to mniej więcej podobnie, to dziewczynki w naszym przedszkolu proszone są o posiadanie w swoim plecaczku szczotki do włosów, gumek oraz spinek. Szczotka wystarczy jedna. Spinek i gumek powinno być w sumie pewnie z dwieście :D

Jestem ogromną fanką szczotek Tangle Teezer (o czym pisałam już przy recenzji szczotki o TUTAJ), mamy jeden egzemplarz w domu i teraz kupiłam drugą do przedszkola. Egzemplarz przedszkolny to Compact Styler, czyli mała szczotka z nakładaną nasadką, chroniącą ząbki. Szczotka rewelacyjnie rozczesuje włosy bez szarpania i ciągnięcia, co dzieci bardzo docenią i dodatkowo wygładzają je, więc nasze rozczochrane o poranku dziecko, w przedszkolu nikogo nie będzie straszyć. Tangle Teezer Compact Styler  kosztuje około 40 zł.

wyprawkaszkolna-7

Gumki i spinki kupuję w ilościach hurtowych. Nie patrzę na cenę, mają być tanie i w miarę wytrzymałe (żeby nie pękły przy pierwszym użyciu). U nas w domu oraz w przedszkolu znajdują się czarne dziury wyspecjalizowane we wsysaniu gumek i spinek. Nie ważne ile bym ich kupiła, to i tak za chwilę ich nie ma, dlatego odpuściłam sobie kupowanie wypasionych ozdób do włosów, bo i tak nie zobaczę ich więcej niż raz :)

Dziecku jest znacznie wygodniej, jeśli gumki, spinki i szczotka znajdują się w jednym miejscu i ma się do nich szybki dostęp. Może być to mała kosmetyczka, płócienna torebka czy saszetka, najlepiej, jeśli można wykorzystać to, co już ma się w domu i nie kupować nic nowego :) My do przechowywania włosowych gadżetów wykorzystaliśmy jedną z saszetek Skip Hop Forget me not, ta większa jest z jednej strony przezroczysta, co ułatwia wyciągnięcie z niej właściwej gumki :) Takie saszetki kupuje się w kompletach po 2 sztuki (45 zł) i można je wykorzystać między innymi jako małe kosmetyczki, bo szczoteczka i pasta świetnie się tam mieszczą. Do kupienia są między innymi w sklepie Mamagama.pl.

Ręcznik dla ucznia

W wyprawce szkolnej Franka ma się znaleźć również nieduży ręcznik. Po wakacyjnym testowaniu szybkoschnącego ręcznika Dr.Bacty z całego serca polecam go do celów szkolnych. Ręcznik pojechał z Frankiem na kolonię zuchową i tam żył w naprawdę niezwykle trudnych warunkach — błoto i wilgoć stały się jego codziennością, która od czasu do czasu przerwana była ciągnięciem po ściółce leśnej. Jeśli w tych warunkach przetrwał 14 dni bez uszczerbku na materiale, to wiem, że jest to ręcznik niezniszczalny :) Jeśli dodać do tego fakt, że nie śmierdzi, nawet jak jest wilgotny, to jest to ideał.

Dla mnie ważna jest również jego waga (czyli „tyle, co nic”) oraz to, że zajmuje mało miejsca. Na zdjęciu widzicie ręcznik w rozmiarze L zwinięty do niedużej dziecięcej kosmetyczki :) Biorąc pod uwagę to, że do szkoły zakupimy jeszcze mniejszy rozmiar S (40 × 65 cm), to po złożeniu będzie maleństwem :) Taki ręcznik (S) kosztuje 19,99 zł i można go kupić w sklepie Mamagama.pl.

wyprawkaszkolna-5

Jeśli o nas chodzi, to w tej części wyprawki to wszystko, ale jeśli na waszych listach wyprawkowych są jeszcze jakieś inne przedmioty, to dajcie znać. Z chęcią zobaczę, jakie gadżety nas ominą :)

 


Zawarte w tym wpisie linki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)