Sensor Acti, czyli jak ubrać dziecko odpowiednio do pogody

Któż z nas, rodziców, nie stoczył choć raz boju o to, że nasze dziecko, wbrew opinii drugiej strony sporu, nie jest ani zmarznięte, ani przegrzane? Podejrzewam, że ma to za sobą każdy rodzic już w pierwszym tygodniu po narodzinach dziecka. Ten temat potrafi na lata skłócić całe rodziny i sprawić, że zanim opuścimy z dzieckiem nasze mieszkanie, to 3 razy sprawdzimy, czy wszystkie sąsiadki są zajęte czymś innym niż obserwacją korytarza. Mam wrażenie, że niektórzy zaglądają do dziecięcych wózków tylko po to, żeby ocenić, czy dziecko nie jest za cienko ubrane i głośno wyrazić swoją obawę o jego zdrowie (a nawet i życie!).

Z drugiej strony sami często mamy wątpliwości czy dziecko się nie przegrzewa lub nie marznie i w kółko pytamy innych rodziców ile i jakie warstwy materiału zakładają dziecku w domu, na noc, na spacer, gdy wieje, na spacer, gdy jest zimno, na spacer, gdy pada. Fakt, że z czasem człowiek się jakoś w tym wprawia, ale początki bywają trudne. Pamiętam, gdy pojechałam z miesięcznym Frankiem w wózku na spacer i na zakupy. Był styczeń, więc był ubrany „zimowo” i jakoś do mnie nie dotarło, że +10º powinno być dla mnie sygnałem, że nie jest to zimowa temperatura. Od połowy drogi Franek darł się w tym wózku tak, jakby go obdzierali ze skóry, a ja w ogóle nie mogłam zrozumieć, o co mu chodzi. Kiedy w domu wyciągnęłam go spod kocyków i kombinezonów, to okazało się, że mój syn jest cały czerwony, mokry i okropnie wściekły. Cóż, nikt nie rodzi się matką idealną ;)

acti-5

Przy starszakach jest nieco łatwiej, bo w końcu zaczynają sami ogarniać czy jest im zimno, czy ciepło, ale i tutaj bywa trudno, szczególnie jeśli świetnie się bawią na sankach. Choćby byli cali sini z zimna, to będą uparcie twierdzić, że nie jest im zimno w nadziei, że jeszcze trochę pozjeżdżają z górki. Zresztą tak samo jest latem, kiedy są w wodzie, nie ważne, że to Bałtyk i, że jest 20 stopni, cały czas twierdzą, że jest im wręcz gorąco.

acti-4

Na szczęście w dzisiejszych czasach każdy nasz problem może być rozwiązany za pomocą technologii, która jest zdecydowanie lepsza w określaniu stopnia zziębnięcia czy przegrzania dziecka, niż nasza sąsiadka spod piątki :) Od tygodnia jestem posiadaczką małego urządzenia ACTI, który w połączeniu z telefonem (iOS, Android) podpowiada mi czy dziecku nie jest za zimno lub za gorąco. Urządzenie to malutki czujnik i dwa magnesy obszyte materiałem, które przyczepia się dziecku do ubrania w okolicy karku. Najpierw trzeba skalibrować ACTI zakładając je dziecku w normalnych domowych warunkach, tak żeby było wiadomo jaka temperatura jest optymalna. Później ustawia się o ile ta temperatura może się wahać (oczywiście aplikacja nam podpowiada zakres temperatur, ale możemy je zmieniać) i tyle. Urządzenie łączy się z telefonem za pomocą Bluetootha i jeśli temperatura mierzona przez czujnik wyjdzie poza nasze ustawienia, to dostajemy powiadomienie, że dziecku jest za ciepło lub za zimno. ACTI mierzy również wilgotność, więc bez macania dziecka dostajemy informację czy nie jest ono za bardzo spocone. Absolutnie genialne!

acti

Moim zdaniem ACTI jest dużym ułatwieniem szczególnie dla świeżo upieczonych rodziców, którzy nie mają jeszcze doświadczenia i nie są pewni, czy ubierają dziecko odpowiednio. ACTI można używać podczas spacerów w wózku, podczas podróży samochodem, czy nawet w nocy podczas snu. Biorąc pod uwagę, ze większość z nas ma tendencję do przegrzewania, to ACTI może być bardzo przydatne. Będzie też świetnym urządzeniem rozstrzygającym wszelkie spory z dziadkami i sąsiadkami, bo w końcu będziemy mieć namacalny dowód na to, że z naszym dzieckiem wszystko jest w najlepszym porządku i nie potrzebuje ani czapeczki, ani dodatkowego kocyka ;)

Nasze testy ACTI przypadły na czas długich podróży samochodem i testowania nowego fotelika. Ponieważ małe dzieci często się pocą w foteliku, to ACTI pomógł nam określić, jak ciepło powinna być ubrana Hela i czy nie powinniśmy zrobić przerwy na przewietrzenie Heli i fotelika :) Naprawdę jest to bardzo pomocne szczególnie wtedy, kiedy dziecko podróżuje samo z tyłu i nie możemy sami za często sprawdzać temperatury. ACTI bardzo fajnie sprawdził się również podczas wyjść na sanki ze starszakami, bo mogłam skonfrontować informacje otrzymane od Franka i te otrzymane od czujnika :)

I wbrew moim obawom ACTI wcale nie przeszkadza dziecku, nawet leżącemu, bo można je przyczepić zarówno na karku, jak i pod szyją w zależności od sytuacji :)

acti-2

Sama aplikacja jest bardzo prosta w obsłudze, więc poradzi sobie z nią każdy. Zresztą po skonfigurowaniu jej na początku nic więcej nie trzeba z nią robić, chyba że chcemy sami włączać ją do pomiarów, a nie pozwalać na ciągłe mierzenie temperatury i wilgotności. Jedyny minus – ACTI może być skonfigurowane tylko pod jedno dziecko — jeśli chcemy zakładać je różnym dzieciom, to najlepiej jest za każdym razem konfigurować urządzenie od początku (na iPhonie trzeba odinstalować aplikację i zainstalować ją jeszcze raz). Posiadanie większej ilości urządzeń nie rozwiąże naszego problemu, bo aplikacja obsługuje tylko jeden czujnik.

actiapp

ACTI jest wyjątkowym urządzeniem, bo nie można go kupić, ale z to można go wygrać :) Wystarczy wziąć udział w loterii Actimela — na stronie actimel.pl należy wpisać kod z kartonowego opakowania Actimela. Co 20 minut rozdawane jest jedno urządzenie :) Nie wiem, czy macie szczęście w grach, ale moim zdaniem ACTI warte jest wzięcia udziału w tej loterii (macie czas do 21 lutego) :)

Szczegółowe informacje o loterii oraz regulamin znajdziecie na stronie actimel.pl.

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Actimel