Mój pomysł na kalendarz adwentowy

Z dzieciństwa bardzo dobrze pamiętam oczekiwanie na Boże Narodzenie. W sklepach niewiele jeszcze było, ale jakimś cudem mieliśmy czekoladowe kalendarze adwentowe. Codziennie z namaszczeniem z dużego kartonu łuskaliśmy jedną małą czekoladkę (a może czekoladopodobkę :)), aż w końcu dochodziliśmy do upragnionego 24 grudnia i oprócz małej czekoladki była jeszcze uroczysta kolacja, wyczekiwanie pierwszej gwiazdki, barszcz z uszkami i śledzie z ziemniakami, aż w końcu dochodziliśmy do punktu kulminacyjnego — magicznego pojawienia się pod choinką prezentów. Nigdy nie widzieliśmy, jak one się tam znalazły, bo kiedy my staraliśmy się wypatrzeć na niebie pierwszą gwiazdkę, to babcia szybko upychała prezenty pod choinką, tłumacząc nam później, że Anioł przyniósł je, kiedy my byliśmy zajęci patrzeniem w ciemne niebo. Naprawdę długo wierzyliśmy, że po prostu mamy pecha i kiedy Anioł pukał do drzwi, to po prostu byliśmy czymś zajęci.

Moim dzieciom prezenty przynosi Mikołaj osobiście, a jakiejś dużej ekscytacji oczekiwaniem na Boże Narodzenie na razie nie miały — to znaczy ekscytowało ich to, że dostaną prezenty. W tym roku postanowiłam trochę ubogacić czekanie na 24 grudnia i przygotowuję dla nich kalendarz adwentowy. Mogłam podejść do tego kreatywnie i zrobić go samodzielnie, ale ze względu na brak czasu kupiłam ładny i niedrogi kalendarz w Tchibo (kosztował niecałe 40 zł). Mam po prostu dwa zestawy papierowych torebek, naklejki z datami, zawieszki i sznurek. Znalazłam już nawet idealne miejsce do zawieszenia torebek — na schodach tuż przy drzwiach dziecięcego pokoju. Będą mogły zaglądać do torebek, gdy tylko wstaną :)

adwent

W Tchibo można kupić też kilka innych (nieco droższych) kalendarzy. Mnie bardzo podobają się skarpetki :)

adwent3

Dużo większym wyzwaniem okazało się znalezienie pomysłu na to, co wrzucić do torebek. Nie chciałam, żeby były to same słodycze, albo małe, nikomu niepotrzebne zabawki. Dlatego zrobiłam mały wywiad, przemyślałam sprawę i wiem już, że będą tam bardzo różne rzeczy, które oprócz sprawienia radości powinny przygotować też dzieci do Bożego Narodzenia.

Wszystkie 24 torebki zostaną podzielone na 4 części. Do pierwszej partii trafią słodycze. Lila z Frankiem mają dość mocne ograniczenia, jeśli chodzi o możliwość objadania się czekoladą, więc znalezienie w 6 torebkach cukierka przyprawi ich pewnie o omdlenie z radości :)

W kolejnych 6 torebkach znajdą się małe artykuły plastyczne — kolorowe taśmy klejące, gumki i temperówki z ulubionymi bohaterami, kredki w kształcie kamieni, nożyczki do zdobienia, ciastolina czy naklejki. Jednym słowem coś, co nie jest dużym prezentem, ale pozwoli dzieciom wyżywać się kreatywnie i przyda się znacznie dłużej niż przez 15 minut.

Kolejne 6 torebek będzie zawierało elementy potrzebne do złożenia bożonarodzeniowej szopki :) Ponieważ dzieci mam dwoje, to całą szopkę podzielę na 12 elementów i włożę do torebek, tak żeby od 1 do 24 grudnia trwało wspólne tworzenie szopki, która znajdzie się pod naszą choinką. Znalazłam świetny fajny pomysł na szopkę z papieru — samodzielnie drukuje się szopkę na tekturze i później trzeba ją złożyć (LINK). Stopień skomplikowania będzie wymagał zaangażowania również dorosłych, więc na pewno szopkę stworzymy wspólnie. Dla Franka na pewno ogromnym plusem będą kwadratowe postaci, bo będzie prawie jak w Minecrafcie :D

szopka1

W ostatniej partii torebek znajdą się zadania, które danego dnia trzeba będzie wykonać. Będą to zarówno dobre uczynki do spełnienia, jak i zadania związane z przygotowaniami do świąt (czyli pieczenie pierników, ubieranie choinki itp.), oczywiście każdy będzie miał swoje zadanie, dostosowane do wieku i umiejętności :)

Obecnie jestem na etapie kolekcjonowania 12 pomysłów na artykuły plastyczne, bo reszta w zasadzie jest już gotowa (oprócz umieszczenia wszystkiego w torebkach i powieszenia na schodach). Plan jest taki, że zrobię to w nocy z 3o listopada na 1 grudnia i dzieci będą miały rano niespodziankę :) Chciałabym, żeby dzięki tak różnorodnej zawartości kalendarza, przygotowania do Świąt były nie tylko miłe i słodkie, ale również wiązały się z zaangażowaniem w przygotowania i zrozumieniem, na co tak naprawdę czekamy :)