Robimy fotoksiążki, czyli nasz sposób na nudę

Tak się jakoś ostatnio składa, że dużo czasu spędzamy w domu razem z dziećmi. W zasadzie cały czas spędzamy z dziećmi i mimo tego, że dzieci w naszym domu to żadna nowość, powiem szczerze, że zupełnie nie byłam na obecny czas gotowa. Niby pracujemy z domu z Michałem od lat, niby wszystko mamy przećwiczone, ale jakoś ani edukacji domowej nie planowaliśmy włączać w nasze życie, ani nigdy nie próbowaliśmy równocześnie pracować i ogarniać dzieci. Tego się po prostu nie da zrobić!

Całe szczęście mamy już dzieci dość duże i żadne z nich nie potrzebuje naszej ciągłej uwagi, co nie znaczy, że możemy zapomnieć o ich obecności w domu. Żonglujemy więc czasem i miejscem – chwilę przy swoim biurku, potem chwila przy biurku Lili i Franka, puszczenie audiobooka Heli, pranie, obiad, znowu chwilę przy swoim laptopie i tak w kółko. Przez to, że każdy dzień wygląda tak samo, trzy razy dziennie muszę się upewniać czy mamy wtorek, czy piątek.

Można by pomyśleć, że ta konieczność siedzenia razem sprawi, że będziemy mieć więcej czasu na odpoczynek i na wspólną rozrywkę. Nie wiem, czy komuś to się udaje, nam raczej nie. Przez to, że musimy czasem pomagać w szkolnych tematach, to nasza praca rozciąga się na popołudnia i wieczory. A ten wspólny czas spędzamy najczęściej na sprzątaniu (bo to też gdzieś trzeba wcisnąć), co akurat okazało się dużym plusem, bo nagle dzieci mają szansę zobaczyć, że porządki mogą być fajne!

Postanowiłam więc wykorzystać tę nowo odkrytą siłę roboczą, która pozbawiona prawie wszystkich popołudniowych zajęć dodatkowych szuka sobie jakiejś rozrywki w domu. Zorganizowałam im domowe zajęcia dodatkowe!

Od roku nie miałam czasu na uporządkowanie naszych rodzinnych zdjęć, ani na zaprojektowanie fotoksiążek, które zawsze przygotowywaliśmy dla nas i dla dziadków w prezencie. Miałam to zrobić najpóźniej w grudniu, ale za szybko minął, potem książki miały być gotowe na Dzień Babci i Dziadka, ale nie były. Potem uciekł mi luty i połowa marca. Aż w końcu wpadłam na pomysł, że skoro ja nie mogę znaleźć czasu na zaprojektowanie albumów, to zrobią to moje dzieci w ramach zajęć popołudniowych!

robimy fotoksiążki

I to był, powiem szczerze, strzał w dziesiątkę. Dziewczyny nie mogły uwierzyć, że spotyka je takie szczęście, że będą mogły same zaprojektować albumy i że te albumy potem trafią do naszego domu. Serio gdybym wiedziała, że tak je ten pomysł ucieszy, to zleciłabym im tę robotę znacznie wcześniej.

Oczywiście to nie jest tak, że wydałam polecenie i poszłam pracować. Po pierwsze pokazałam im, jak wyglądają fotoksiążki Colorland, potem pokazałam im, jak się taką fotoksiążkę projektuje. Po prostu, gdy ja robiłam moją fotoksiążkę ze zdjęciami z Norwegii, to one patrzyły i się uczyły. Obsługę edytora ogarnęły szybko, bo to jest bardzo proste narzędzie. Ja wgrałam do edytora przygotowane wcześniej zdjęcia, a dziewczyny same potem układały je w wybranym szablonie.

fotoksiążka Za kołem podbiegunowym
zdjęcia dzieci

Na koniec tylko sprawdziłam, czy na pewno wszystko jest dobrze zrobione i tyle. Lila naprawdę świetnie sobie poradziła z projektowaniem albumu i bardzo pilnowała, żeby każde z dzieci miało w nim podobną liczbę zdjęć! Dzięki temu ja nie miałam przy tym za dużo pracy. No i jak już zrobiły jeden album, to mogły robić zupełnie inny z tych samych zdjęć.

projektowanie fotoksiążki

Tak oto znalazłam świetny sposób na ciekawe zajęcie dla szkolnych dzieci. Lila wkręciła się w edytor Colorlandu tak bardzo, że mamy teraz spory problem z wybraniem kolejnych albumów do druku. No i w kolejce do zamówienia oprócz albumów, czekają też memorki (czyli takie pojedyncze zdjęcia w klimacie polaroid), którymi chce ozdobić swój pokój.

Super jest to, że gotowe albumy czekają sobie na naszym koncie w koszyku nawet przez 3 miesiące. Nie musimy ich więc zamawiać od razu. Mamy czas by zobaczyć, czy nie trzeba wprowadzić do albumów żadnych poprawek! Dzieci mogą tworzyć różne albumy, bawić się dostępnymi szablonami, a potem możemy wspólnie zdecydować, które chcemy zamówić.

edytor colorland

Co ważne, projektując swoją fotoksiążkę z Colorland, możecie skorzystać z naprawdę fajnego rabatu. Do końca kwietnia format A4 poziom, 44 strony kupicie za 34 zł (zamiast 74 zł!), a więc aż 40 zł taniej. Wystarczy, że wejdziecie TUTAJ i zostawicie swojego maila. Kod rabatowy zostanie wysłany na podany adres. Z kodu możecie korzystać wielokrotnie. 

Dodatkowo każde zamówienie o wartości wyższej niż 39 zł, ma darmową dostawę do paczkomatów. A każdy, kto ma w telefonie aplikację inPost może otworzyć paczkomat bezdotykowo, co bardzo polecam, bo sama z tego korzystam!

Jeśli szukacie pomysłu na zajęcia dla starszych dzieci, to bardzo polecam tworzenie takich fotoksiążek z Colorland. Po pierwsze dzieciaki mogą je robić zupełnie samodzielnie (jeśli wcześniej pokażecie im co i jak), po drugie to jest zajęcie na długi czas (jeśli tylko się wciągną), a po trzecie jest to szalenie pożyteczne, bo jak już dzieci skończą etap tworzenia, to będziecie mieć gotowych kilka rodzinnych albumów ze zdjęciami!

pomysł na zajęcia dla dzieci

Wpis powstał przy współpracy z Colorland.