5 gadżetów na zimowe spacery

Zimę oceniam po tym, jak bardzo uciążliwe jest dla mnie odśnieżanie chodnika przed domem. Muszę przyznać, że dwie ostatnie były wyjątkowo łagodne. W zasadzie nie wiem, czy wyciągnęłam szuflę do śniegu więcej niż 5 razy, ale zdarzały się też takie lata, że musiałam wstawać do pracy 30 minut wcześniej niż zwykle, żeby chociaż trochę utorować sobie i sąsiadom drogę. Podobno w tym roku ma być mroźnie, na co ja czekam z dużą nadzieją, bo wychodzę z założenia, że zimą musi być dużo śniegu. Jeśli nic nie spadnie w mojej okolicy, to będę szukać szczęścia w górach i na północy Europy.

Na pewno nie będzie dla was niespodzianką, jeśli powiem, że moje dzieci lubią śnieg. Kiedy mamy w pobliżu góry białego puchu, to tarzają się w nim z wielką radością i z ogromną chęcią spędzają dużo czasu poza domem. To mnie bardzo cieszy (jestem fanką zimy!) i staram się nie psuć im zabawy ciągłym zamartwianiem się, czy nie zmarzli, czy nadal mają czucie w palcach i czy nie czują, że choroba ich bierze. Po prostu, zanim wyjdziemy na dwór, robię wszystko, żeby byli ubrani odpowiednio do temperatury, a później „hulaj dusza, piekła nie ma”. Dlatego już teraz, w ramach przygotowań do zimy, rozglądam się za rzeczami, które zapewnią moim dzieciom komfort przebywania na świeżym powietrzu nawet podczas mroźnych i śnieżnych dni. Specjalnie dla was przygotowałam zestawienie 5 produktów, które w trakcie tych poszukiwań spodobały mi się najbardziej. Nie każdy sprawdzi się podczas wielkich mrozów i nie każdy będzie odpowiedni na łagodną zimę, ale wierzę w wasz rozsądek i fachową ocenę mikroklimatu, w którym mieszkacie :) Celowo pominęłam w tym wpisie kombinezony, bo są zbyt banalne na takie zestawienie ;) Gdyby ktoś był zainteresowany zeszłorocznym przeglądem gadżetów zimowych (są tam zupełnie inne rzeczy), to jest ono TUTAJ.

Butki do chusty i nosidła – MAYLILY

maylily maylily-2

Mamy noszące swoje dzieci w chustach i nosidłach zawsze mają spory problem z ubieraniem maluchów, gdy robi się zimno, bo wiszące nóżki są bardziej narażone na niską temperaturę niż reszta ciała. Nie wiadomo więc czy założyć mega gruby kombinezon, w którym nogom będzie ciepło, ale każdej innej części ciała za gorąco, czy może ubrać dziecko nieco lżej, tak żeby dziecko się nie zgrzało, mimo że nogi pewnie zmarzną. Ja zakładam niezbyt grube kombinezony i dodatkowo ocieplam wiszące nogi. Do tego najlepsze są ciepłe, miękki butki, które nie obciążą stopy niechodzącego dziecka, ale ogrzeją nogę od uda, aż po palce.

Przez nasz dom przewinęło się bardzo dużo takich bucików dla niechodzących dzieci, od najtańszych po najdroższe i z czystym sumieniem mogę polecić te od MAYLILY — są grube, ciepłe, miękkie, przyjazne w dotyku i bardzo długie — tak długie, że osłonią całą wystającą nogę. Ale ich największą zaletą jest to, że są odporne na samowolne zsuwanie się z nogi. Zazwyczaj butki za kostkę czy do połowy łydki spadają, gdy tylko dziecko mocniej porusza nogami, a butki MAYLILY trzymają się naprawdę bardzo dobrze.

Butki z najnowszej kolekcji zapinane są na zamek, co znacznie ułatwia zakładanie buta na małą stópkę. Można je kupić TUTAJ, kosztują 89 zł i dostępne są w 4 kolorach (srebrne, czarne, turkusowe, fuksjowe). Jeśli szukacie również czapki i rękawiczek dla malucha, to w MAYLILY możecie kupić takie pasujące do butków :)

Śpiworek do wózka – Lodger Explorer

explorer-2 explorer

To jest śpiwór, który świetnie się sprawdzi zarówno wiosną, jak i podczas bardzo mroźnej zimy. Tak naprawdę jest to 3 częściowy śpiwór całoroczny — latem używamy tylko wkładki do wózka, wiosną do wkładki dopinamy osłonkę tułowia i rączek, jesienią używamy samej wierzchniej części, a zimą spinamy wszystkie 3 części i możemy jechać na koło podbiegunowe :) Wszystko jest bardzo przemyślane i na pewno spodoba się rodzicom szukającym czegoś, co posłuży zarówno w trakcie zimowego wyjazdu w Alpy, jak i podczas jesiennych spacerów w Polsce.

O tym, że śpiwór jest naprawdę bardzo ciepły, najlepiej świadczy fakt, że zrobienie takich zdjęć Heli wymagało bardzo dużo pracy. Pomimo że był dość lekko ubrana (krótka kurteczka, body, cienki sweterek i rajstopy), to wsadzona do częściowo niezapiętego śpiworka, wściekała się z gorąca (a na zewnątrz było 5 stopni). Musiałam ją najpierw uśpić, a potem miałam 3 minuty na zdjęcia :D

Na blogu pojawi się wkrótce bardziej szczegółowa recenzja tego śpiworka z dokładnymi informacjami, jak wygląda każda z części Explorera i jak on się sprawdza w praktyce. Na pewno przed zakupem trzeba się zastanowić, czy potrzebujemy aż tak rozbudowanego śpiwora, bo kosztuje 699 zł, więc jest to jeden z droższych śpiworów dostępnych na rynku. Można go kupić między innymi w sklepie Muppetshop.

Śpiworek do fotelika – Lodger Mini-Bunker

lodgercarseat lodgercarseat-3

O tym śpiworku pisałam już TUTAJ. Taki gadżet jest sporym ułatwieniem dla rodziców niemowląt, którzy często korzystają z samochodu. W zimie oszczędzi wiele nerwów, potu i czasu, bo nie trzeba będzie dziecka ubierać i rozbierać za każdym razem, kiedy będziemy wychodzić na dwór i wchodzić z dworu do ciepłego pomieszczenia. Zwiększy też bezpieczeństwo malucha w samochodzie, bo zapinanie pasów na grubych kombinezonach sprawia, że fotelik nie zapewnia dziecku tak dobrej ochrony, jak w przypadku pasów zapiętych na ubraniach normalnej grubości.

Lodger Mini-Bunker na tle innych śpiworków wyróżnia się kapturkiem, który chroni głowę dziecka przed mrozem i wiatrem, oraz bardzo łatwym montażem w fotelikach z pasami trzy i pięciopunktowymi. Można go kupić między innymi w sklepie Muppetshop.

Śniegowce – Reima

nefar-2 nefar

Co prawda w ostatnich latach ciężko było o duże ilości śniegu, ale żyjemy w takim klimacie, że wszystko się może zdarzyć. Poza tym niektórzy mieszkają w górach albo jeżdżą tam zimą na narty. Wtedy śniegu jest dużo i lepiej się czujemy, gdy nasze biegające dzieci mają na nogach coś, co się śniegowi oprze. W czasach mojej młodości były to kozaki z watoliną, teraz są to śniegowce z materiałów wszystkoodpornych.

My w tym roku minimum 3 tygodnie spędzimy w mocno zaśnieżonych miejscach, w związku z czym zaczęłam się rozglądać, za śniegowcami, które będą naprawdę dobrej jakości, a równocześnie nie będą kosztowały miliona monet. Udało się znaleźć śniegowce Nefar marki Reima, które są połączeniem kalosza (dół zrobiony jest z gumy) z zimowym butem (górna część to tkanina wodoodporna). Wnętrze jest ciepłe, wykonane z dzianiny futerkowej, a na kołnierzu buta znajduje się tak zwany pas śnieżny, co oznacza, że można sznurkiem tak ścisnąć ten kołnierz, że do środka nie wleci śnieg, choćbyśmy siedzieli po kolana w zaspach.

Dobra wiadomość jest taka, że te śniegowce są w promocji, bo to kolekcja zeszłoroczna (poznacie po tych niemodnych wzorkach ;)). W sklepie QRKA.PL za parę super śniegowców zapłacicie tylko 119.40, czyli 80 zł mniej niż cena standardowa. Jest jeszcze całkiem dobry wybór, jeśli chodzi o wzory i rozmiary, więc jeśli ktoś szuka czegoś do biegania po zaspach śnieżnych, to polecam :)

Bielizna dziecięca z wełny merino – NUI Organics

nui-2 nui

Kiedyś myślałam, że dzieci zimą trzeba ubierać grubo — długie rękawy, grube swetry, rajstopy pod spodniami i na to kombinezon zimowy. Ta przekonanie było o tyle dziwne, że sama siebie bym tak grubo nigdy nie ubrała :) Na szczęście już nowo narodzony Franek dał mi znać, drąc się wniebogłosy na każdym spacerze, że przesadzam z tymi warstwami. Przekonałam się, że zamiast nakładania na dziecko niezliczonych warstw bawełny i sztucznych materiałów, lepiej zainwestować w wełnianą bieliznę która, mimo że nie będzie „gruba” to dzięki właściwościom termoregulacyjnym i zdolności do pochłaniania wilgoci sprawi, że dziecku będzie ciepło i sucho.

Staram się, żeby dzieciaki miały minimum jeden komplet takiej wełnianej, termoaktywnej bielizny (body+legginsy, rampers lub koszulka+rajstopy/kalesony). Super sprawdza się to zimą, bo nie muszę dokładać kolejnych warstw ubrań, tylko wymieniam bawełniane body na takie wełniane. Wbrew powszechnemu przekonaniu, ten materiał jest cienki i przyjemny w dotyku, więc nie gryzie :) W sumie wełniane body mogłabym zakładać Heli również latem (bo to materiał całoroczny!), ale ograniczają mnie wysokie ceny takich ciuszków.

Znalezienie dobrych jakościowo i ładnych ubrań uszytych ze 100% wełny merino wcale nie było łatwe (takie ubranka najczęściej trafiały do nas od rodziny w Szwecji, gdzie są bardzo popularne), ale przez polecenie trafiłam na sklep merinodzieciaki.pl, w którym można zaopatrzyć się w ubranka marki NUI Organics wykonane właśnie z takiej wełny. I na nadchodzącą zimę mamy przyszykowaną (przynajmniej dla Heli) bieliznę od NUI Organics. Na zdjęciach Lila jest w bardzo fajnym rampersie, który ma z tyłu rozpięcie na napy, więc nie ma problemu z korzystaniem z toalety. Rampers jest w rozmiarze pomiędzy Helą a Lilą, więc na Lili jest nieco za bardzo opięty, ale ponieważ był różowy, to nie mogłam przekonać jej, że to nie jest dla niej :D Hela z kolei jest w body oraz w bardzo fajnych, mięciutkich legginsach :) Czerwona „skarpeta” to gips, który nie jest częścią legginsów, ale mogę wam dać znać gdzie taki zakładają ;)

 

Mam nadzieję, że moja lista okaże się przydatna :) Postaram się przygotować jeszcze jedno zimowe zestawienie z pomysłami na gadżety do zabawy w śniegu :)