Co robić, żeby w ciąży nie zapuścić się fizycznie i intelektualnie

Co robić, żeby w ciąży nie zapuścić się fizycznie i intelektualnie

Dawno, dawno temu (to już ponad 10 lat!) aktorka i jeszcze wtedy niematka Anna Mucha napisała odezwę do matek, którą w całości można znaleźć w czeluściach Internetu. Fragment tego tekstu brzmi tak:

O Matki!
Co się z wami dzieje?! Gdzie są te urocze, otwarte na świat dziewczyny, z którymi można było przy kawie godzinami siedzieć i rozmawiać? Gdzie wrażenia z ostatniej wystawy, gdzie refleksje na temat filmu zobaczonego w kinie, gdzie podpowiedź, po jaka książkę warto teraz sięgnąć, czy historie z ostatniej podróży?
Mózg wam się zlasował i jest gęstości kaszki manny!
Nie jesteście już atrakcyjne nawet dla swoich partnerów! Boże uchowaj!
 

Kiedy czytałam to po raz pierwszy i nie byłam jeszcze mamą (ani nawet żoną),  to byłam oburzona, bo jak można tak oceniać matki, przecież one tyle poświęcają dla swoich dzieci, przecież jeśli one się dziećmi nie zajmą, to kto? Ale im więcej mam za sobą własnych doświadczeń ciążowo-macierzyńskich, im więcej w moim otoczeniu jest matek, tym bardziej zgadzam się z tym tekstem. Kobiety, które zostają matkami często zapominają o tym, kim są i wszystko co robią, o czym mówią i myślą kręci się wokół dziecka. I to jest straszne, nie dla społeczeństwa, czy dla koleżanek, tylko dla tych kobiet, które z inteligentnych, oczytanych, mądrych i zadbanych kobiet stają się matronami, które każdy swój ruch podporządkowują dzieciom. Jeśli trwa to kilka miesięcy to nic w tym złego, bo to jest czas po narodzeniu dziecka, kiedy uczymy się być mamą, ale jeśli przedłużamy tę fazę w nieskończoność to przestajemy być sobą – i tak jak pisała Anna Mucha – nie jesteśmy już atrakcyjne dla naszych partnerów i przyjaciół, a często też dla samych siebie.

Niestety w ten niebezpieczny kierunek pchają nas hormony, które odpowiedzialne są za przygotowanie nas do roli matki – płaczemy jak widzimy szczeniaczki, godzinami wybieramy śpioszki dla nienarodzonego potomstwa, spotkania towarzyskie ograniczają się do szkoły rodzenia, a jedyna lektura, po którą sięgamy to magazyny dla rodziców i książki o ciąży. Ja często łapie się na tym, że idę kupić ciuchy dla siebie, a wracając 95% zawartości toreb to rzeczy dla dzieci, a nie dla mnie. I tłumaczę sobie, że dla siebie nic przecież nie znalazłam, ale prawda jest taka, że nie bardzo szukałam, bo mój mózg pracował w trybie „Matka-Polka”. Ponieważ sama nie jestem bez winy i zdarza mi się dryfować w tym niebezpiecznym kierunku to staram się, żeby cały czas docierały do mnie bodźce zupełnie z ciążą i dziećmi niezwiązane. Muszę dbać o mój mózg i ciało, żeby nadal należały przede wszystkim do mnie jako do kobiety, a nie matki.

Jak dbam o mój mózg?

umysl

Lubię kiedy w mojej głowie tematy kaszek i kup nie zajmują zbyt dużo miejsca. Gdyby mój mózg za długo znajdował się na poziomie rozmyślań o wyrzynaniu zębów, nocnym karmieniu, odpieluchowaniu czy rozszerzaniu diety, to w momencie, w którym doszłam do tematów o znacznie większym skomplikowaniu (czyli wychowanie dzieci) nie byłabym w stanie wzbić się na odpowiednio wysoki poziom rozważań intelektualnych, a zapewniam was drogie przyszłe mamy, że prawdziwym wyzwaniem nie jest kolor kupy dziecka tylko wychowanie go na dobrego i szczęśliwego człowieka. I kiedy pojawią się pierwsze problemy wychowawcze (a nas dopadły one niedawno) to wtedy będziecie musiały dość mocno eksploatować wasz intelekt – Co zrobić żeby zachęcić dziecko do nauki? Jak rozwijać w nim pasje? W jaki sposób pomóc mu w nawiązywaniu dobrych relacji z rówieśnikami? Pół królestwa dla tego, kto ma proste odpowiedzi na takie pytania. Wychowanie dziecka wymaga wielkiego wysiłku intelektualnego, ciągłego poszukiwania rozwiązań, wytrwałości przy stosowaniu metody prób i błędów – i na to właśnie musicie oszczędzać swoje szare komórki.

Żeby podczas ciąży móc zachować mózg w stanie gotowości do zmierzenia się z wyzwaniami intelektualnymi polecam przede wszystkim umysłową pracę zawodową – pracowanie w ciąży sprawia, że nie macie za dużo czasu na myślenie o kolorze wózka, marce pieluch czy rodzaju łóżeczka. Zmuszacie swój mózg do wykonywania znacznie trudniejszych zadań i bardzo dobrze – im dłużej będziecie to robić, tym lepiej dla waszych szarych komórek. Jeśli (już) nie pracujecie to macie świetną okazję do dobrego wykorzystania tych ostatnich spokojnych chwil. Polecam czytanie książek (nie koniecznie o ciąży i porodzie) – na mnie czeka 10 bardzo różnych książek – i przed porodem mam zamiar przeczytać je wszystkie. Po pierwsze znajdę się w czołówce polskich czytelników, a po drugie zrobię coś na co na pewno nie będę miała czasu po porodzie. Ciąża to również bardzo dobry moment na chodzenie do kina, teatru, opery czy filharmonii – dla ciężarnych te miejsca mają same plusy – kilka godzin siedzenia i świętego spokoju, a jeśli okaże się, że trochę was to wydarzenie nudzi to zawsze można się zdrzemnąć – jest ciemno więc nikt nie zauważy ;) Po porodzie ciężko będzie wam znaleźć czas na takie rozrywki, więc wykorzystajcie ten okres jak najlepiej. Warto też rozważyć ograniczenie ilości spotkań z innymi młodymi mamami, bo niestety widząc ciężarną (szczególnie tą, która jest w pierwszej ciąży) nie mogą przestać mówić o ciąży, porodzie, pierwszym spacerze, pieluchach, kaszkach i kupach. Jako doświadczona matka mam na to alergię – niepytana staram się nie wypowiadać na tematy macierzyńskie (chociaż wcześniej zdarzało mi się całkiem dużo wymądrzać), a sama słuchać już tego nie mogę. Natomiast bardzo polecam spotkania z przyjaciółmi, którzy znają inne tematy niż ciąża, poród i rodzicielstwo. Ja bardzo chętnie porozmawiam o polityce, ekonomii czy filmie, który ostatnio widziałam w kinie czy książce, którą właśnie przeczytałam.

Jak dbam o moje ciało?

cialo

Druga ważna sfera naszego bytu to ciało, które w ciąży cierpi pewnie bardziej niż mózg. Nie tylko wszelkie nasze komórki wykonują niezwykłą pracę stworzenia kolejnego organizmu, ale również utrzymania wszystkiego w jako takiej całości. A my, przyszłe matki, bardzo często w tym okresie siebie zaniedbujemy, bo całkowite skupienie na dziecku sprawia, że kiedy patrzymy w lustro, to nie widzimy tam siebie, tylko przyszłą matkę. A to nie tak powinno być, bo jak już urodzisz to dziecko i odchowasz, a ono stanie się samodzielną jednostką, która potrafi bez Ciebie przeżyć, to zostanie Ci to ciało – zaniedbane i zniszczone, z rozrzewieniem wspominające stare dobre czasy. Szkoda by było, bo musisz w nim pożyć jeszcze kilkadziesiąt lat, najlepiej w dobrej formie, żebyś mogła wnuki bawić. Jeśli ktoś Ci mówi, że tak to po prostu się już dzieje, że matki wyglądają gorzej, mają rozstępy, celulit, obwisłą skórę, zanik mięśni, nadwagę i garba, to rozejrzyj się wokół i odpowiedz sobie na pytanie, czy faktycznie wszystkie matki, które znasz tak mają? Ja znam mnóstwo wysportowanych, pięknie zbudowanych i zadbanych mam, które jako mamy kilkulatków wyglądają (i czują się) znacznie lepiej niż zanim zostały mamami.

Przyznaję się bez bicia, że sama nie mam czasu na sport, bo po prostu wyczerpująca praca, dom i dwójka dzieci skutecznie wypełnia moją dobę. Plus jest taki, że spacery z dziećmi i psem to też jest wysiłek fizyczny. Ale ciąża i pierwsze miesiące po porodzie to był zawsze dla mnie okres najlepszej kondycji fizycznej i najbardziej zadbanego ciała. Dziwne, ale prawdziwe. Wynikało to z tego, że od ostatniego trymestru ciąży chodziłam na fitness dla ciężarnych – dwa, trzy razy w tygodniu godzina ćwiczeń z fizjoterapeutą. Te zajęcia nie tylko znacznie poprawiły moją kondycję i przygotowały moja ciało do porodu, ale też dawały mi mnóstwo energii, której nie zdobyłabym żadnym innym sposobem. Tak bardzo się w to wciągnęłam, że ostatni raz na zajęcia poszłam dzień przed porodem, a już 4 tygodnie po urodzeniu Lili stawiłam się na fitnessie dla mam – kilka razy w tygodniu ćwiczyłam razem z Lilą, która w tym czasie spała w kącie sali, albo leżała na macie koło mnie – mega szybki powrót do wagi sprzed porodu i wysportowane ciało z czasów 3 godzin WFu w liceum ;) Bardzo dużym plusem tych zajęć jest ich cena – najczęściej zajęcia odbywają się w okolicy południa, kiedy kluby fitness świecą pustkami – mój miesięczny karnet w dużym klubie kosztował 69zł! To naprawdę niewielka kwota w zamian za profesjonalne zajęcia, na które możesz zabrać dziecko i gdzie możesz poznać nowych ludzi (kontakt z innymi dorosłymi ludźmi podczas urlopu macierzyńskiego jest ważny!).

Ważnym elementem dbania o siebie jest też pielęgnacja ciała. Zaczynając od tego, co najprostsze i co robimy w domu, czyli nawilżanie – jeśli chcemy mieć piękną, gładką, elastyczną skórę bez rozstępów, to musimy same o to zadbać. Ja mam bardzo suchą skórę i jeśli nie użyję kremu silnie nawilżającego przez jeden dzień to wyglądam jak popękane wysuszone błoto. Na szczęście recepta jest bardzo prosta – wystarczy codziennie nawilżać ciało. W trakcie ciąży muszę nieco większą wagę niż wcześniej przywiązać do pielęgnacji skóry na brzuchu – niestety w związku z powiększaniem się brzucha, skóra będzie się coraz bardziej rozciągać i mogą pojawić się na niej rozstępy – a rozstępom lepiej zapobiegać, bo pozbycie się ich po tym jak już się pojawią to orka na ugorze. Już wspominałam w notce o tym, co jest dla mnie niezbędne w ciąży, że nie używam specjalnych kremów na rozstępy, ale dobrego kremu nawilżającego (niestety bardzo drogiego). W mojej walce o piękną, elastyczną skórę bez rozstępów postanowił mnie wesprzeć producent kremu dla kobiet w ciąży „Bepanthen Mammy Krem”. Z okazji mojej trzeciej ciąży otrzymałam zapas kremu, który powinien mi wystarczyć na cały okres zagrożenia rozstępami (czyli aż do momentu kiedy ciążowy brzuch zniknie) i od kilku dni go testuję. Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne – opakowanie z nowoczesną pompką do aplikacji, przyjemy zapach, gęsta (ale nie tłusta) konsystencja  i przystępna cena. Już za parę tygodni będę się z wami dzielić pierwszymi efektami stosowania kremu i bardziej rozbudowaną opinią na jego temat.

Oprócz tego w ciąży nie należy zapominać o tym, że chodzenie do fryzjera, kosmetyczki, na manicure czy cokolwiek, co robimy przed ciążą jest normalne w trakcie ciąży i kiedy na świecie pojawi się nasze dziecko. A może nawet po porodzie jest to dużo ważniejsze. Ja od kilku lat regularnie co miesiąc chodzę na manicure i pedicure, który jest 3 godzinnym odpoczynkiem w towarzystwie mojej ulubionej pani Natalii :) Ten czas jest dla mnie absolutnie święty, bo czasami jest to jedyny moment w miesiącu kiedy naprawdę mogę się zrelaksować i przestać myśleć o pracy i o domu. Dlatego bardzo wam polecam znaleźć sobie „swój” czas i sposób na relaks, i go pielęgnować. Poświęcenie kilku godzin w miesiącu tylko dla siebie jest ważne dla zachowania równowagi psychicznej :)

Ostatni element dbania o ciało to właściwa dieta. Specjalistą od żywności nie jestem, nie jestem też jakoś specjalnie wyczulona na punkcie zdrowego żywienia, ale w ciąży bardzo ważne jest dla mnie to żeby się nie przejadać (bo bycie w ciąży nie jest usprawiedliwieniem do jedzenia za dwoje :)). Ja jem obecnie nieco więcej niż przed ciążą, a jeśli łapie mnie jakiś niekontrolowany głód, to jem owoce albo warzywa. Druga ważna rzecz w diecie (nie tylko ciążowej) to jedzenie małych porcji, ale za to często. W ciąży bardzo nie lubię pochłaniać dużych porcji, bo mam wrażenie, jakby mój brzuch miał za chwilę eksplodować, więc wole zjeść 5 mniejszych posiłków w ciągu dnia niż 3 duże. Dzięki temu czuję się dużo lepiej i lżej.

Zobacz
więcej

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Ręka do góry, kto z rodziców zastanawiał się nad tym, kiedy jest dobry moment na pierwszą podróż z niemowlakiem? Czy na pierwsze wakacje można zabrać ze sobą dwumiesięczne niemowlę, czy lepiej poczekać, aż nieco podrośnie?