Poradnik Wakacyjny: Gadżety przydatne w podróży

Podróż z dzieckiem, to bardzo stresująca część wakacji. Dla dziecka wszystko, co trwa dłużej niż 15 minut, to nieskończoność, więc mamy jak w banku, że po kwadransie spokojnej jazdy samochodem, pociągiem czy lotu samolotem będziemy co chwilę słyszeć „Daleko jeszcze?”. A to pytanie zadawane przez kilka godzin to tortury! Dlatego powinniśmy już zawczasu pomyśleć o wszystkim, co przydatne w podróży, co nam podróż umili i ułatwi, tak żeby dziecku było wygodnie, żeby czuło się bezpiecznie, żeby miało, co robić i żebyśmy nie mieli powodów do denerwowania się (a po kilku godzinach siedzenia w miejscu nawet małe rzeczy potrafią być niezwykle irytujące).

W dzisiejszym wpisie przedstawiam wam 18 wybranych przeze mnie gadżetów, które świetnie sprawdzą się właśnie w podróży. Dzięki nim będzie wam wygodniej podróżować z dzieckiem samochodem, pociągiem i samolotem.


SPIS GADŻETÓW:

1. Niezbędne do przewijania

2. Niezbędne do jedzenia i picia

3. Niezbędne do samochodu


1. Przewijaki podróżne

W idealnym świecie przewijaki dostępne są w każdej publicznej toalecie, którą można znaleźć na każdym kroku. W takim świecie matki nie muszą się więc zastanawiać co zrobić, gdy w trakcie spaceru czy podróży dziecko trzeba będzie przewinąć. W naszej rzeczywistości przewijaki to ciągle rzadkość i jeśli chcemy podczas przewijania dziecka zachować minimum dyskrecji, to musimy się czasem mocno namęczyć.

Ja podczas każdej krótkiej czy długiej podróży zabierałam ze sobą przewijak, dzięki czemu nie miałam nigdy problemu z tym, by móc dziecko bezpiecznie przewinąć w ustronnym miejscu. I wam też to polecam! Jeśli więc nie macie jeszcze takiego niedużego, składanego, przenośnego przewijaka to mam dwie świetne propozycje!

Etui na pieluchy z przewijakiem b.box

Etui na pieluchy, chusteczki z przewijakiem marki b.box to mój ulubieniec od wieków! Bardzo je lubię, bo jest praktyczne, nieduże i mieści się w każdej większej damskiej torebce. Bardzo lubię w nim to, że pojemnik na chusteczki ma otwarcie z dwóch stron, więc możemy łatwo sięgnąć po chusteczkę, nawet gdy nie korzystamy z przewijaka. W etui mieści się ok. 20-30 chusteczek nawilżanych (które najlepiej przełożyć z dużego opakowania), dwie pieluchy, przewijak oraz (to już moja inwencja) jednorazowe śliniaki i łyżeczka!

Etui b.box jest obecnie niedostępne, ale postanowiłam je po raz kolejny pokazać, bo jest genialne i jeśli się pojawi w sklepach, to warto je kupić! Etui kosztuje 79 zł i można polować na nie w sklepie Baby&Travel.

Przewijak podróżny Fresk

przydatne w podróży

Przewijak podróżny Fresk to po prostu składana, miękka mata do przewijania. Materiał, z którego jest uszyta mata to przetworzone butelki PET, co jest dla mnie dużym plusem. Po rozłożeniu przewijak ma wymiary 53 × 34 cm, a złożony – 13 × 34 cm. No i te przewijaki występują w dużej ilości wzorów, więc można mieć problem z wybraniem tego, jedynego.

Jeśli poza przewijakiem szukacie jakiejś saszetki na chusteczki i pieluchy, to idealnie nada się do tego celu kosmetyczka Fresk, którą pokazywałam już w Poradniku.

Przewijak Fresk kosztuje 69 zł i można go kupić w Fabryce Wafelków.

2. Mokre chusteczki i woreczki na zużyte pieluchy

Jeśli o czymś macie zapomnieć przed wyjazdem na wakacje, to z całą pewnością będą to pieluchy, chusteczki i woreczki na pieluchy. Jeśli nawet uda wam się o nich nie zapomnieć, to na pewno weźmiecie ich za mało. Stare indiańskie przysłowie mówi, że jeśli do bagażu podręcznego bierzesz trzy pieluchy, to znaczy, że będziesz potrzebował ich pięć! Dlatego nie lekceważcie wiedzy przodków i dokładnie przeliczcie swoje zapasy!

Chusteczki nawilżane to rzecz, która pojawia się w naszym życiu razem z dzieckiem i podobnie jak dziecko, zostaje w nim do końca. Naprawdę niełatwo jest zrezygnować z używania chusteczek nawilżanych, bo one mają pięć miliardów funkcji! Oczywiście powinniśmy dbać o naszą planetę i używanie jednorazowych chusteczek ograniczyć do minimum (i myślę, że podróż to dla większości rodziców właśnie takie minimum). Od kilku lat moje ulubione chusteczki to WaterWipes. Uwielbiam je dlatego, że nawilżane są tylko wodą, więc nie mają w składzie niczego, czego zwykły śmiertelnik nie jest w stanie pojąć. No i do tego poza standardowym opakowaniem występują też w paczkach po 28 sztuk – idealnych do torebki!

Zgodnie z moim przepuszczeniem, nie jestem jedyną ich fanką, bo schodzą na pniu. Jeśli chcecie je wypróbować lub się w nie zaopatrzyć na wakacje, to możecie je kupić w Ekodrogerii za 13,49 zł (60 szt. w opakowaniu) lub 8,99 zł (28 sztuk).

przydatne w podróży

Woreczki na zużyte pieluchy to coś, o czym najczęściej zapominam i najgłośniej z tego powodu klnę. Na wakacjach przydają się milion razy dziennie, bo można do nich włożyć brudną pieluchę, mokre ubrania czy śmieci. Chyba najbardziej popularne są Paklanki, dostępne w dużych marketach, ale ja chcę polecić wam woreczki Beaming Baby, które przede wszystkim są biodegradowalne, są nieco większe od Paklanek, a co najważniejsze są bezzapachowe, więc zdecydowanie przyjemniej nosi się je w torebce :) Przyznaje bez bicia, że te woreczki nadal jeżdżą z nami w samochodzie i służą nam stale, jako zabezpieczenie przed chorobą lokomocyjną!

Woreczki Beaming Baby można kupić w Ekodrogerii w cenie 23,49 zł za opakowanie 60 sztuk.

3. Żel antybakteryjny do dezynfekcji rąk

przydatne w podróży

W tym roku nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że warto mieć pod ręką (zwłaszcza w podróży) żel do dezynfekcji rąk! Jeśli nie macie jeszcze swoich ulubieńców, to ja chciałam polecić moich ulubieńców. Niestety w tym roku nie kupuje się tych żeli, które się lubi, ale te, które aktualnie są dostępne! Gdybyście jednak trafili gdzieś w sklepie na piankę antybakteryjną Bentley Organic, albo żel do dezynfekcji rąk Jack n’Jill, albo dezynfekujący żel do rąk Bubble and CO to ja polecam!

Jedzenie w podróży można ogarnąć na dwa sposoby – albo kupować coś w restauracjach, które mijamy, albo wziąć coś ze sobą. W trakcie podróżowania z małym dzieckiem dobrze jest mieć zawsze coś przy sobie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy dopadnie je głód, a podróż z głodnym dzieckiem, to podobno pierwszy krąg piekła! Co może się wam przydać w trakcie podróży?

1. Etui termiczne na butelki Skip Hop

Rodzice niemowlaków mają chyba najwięcej problemów z zabraniem jedzenia. Jeśli jest to maleństwo tylko na piersi i jedzie z mamą, to kłopot oczywiście z głowy, bo jedzenie zawsze jest w odpowiedniej ilości i o odpowiedniej temperaturze, ale jeśli nie karmimy piersią, lub rozszerzamy dietę niemowlaka, to zaczynają się schody. Mleko modyfikowane musi być ciepłe, jedzenie musi być sprawdzone i raczej frytek z McDonalds takiemu dziecku nie damy, a do tego jeszcze śliniaczki, łyżeczki i inne ustrojstwo.

Dlatego najlepiej schować sobie to wszystko do termoizolacyjnego etui Skip Hop. Jest ono na tyle duże, że do środka zmieści się butelka i dwa duże słoiczki z jedzeniem, małe śliniaczki i łyżeczki. Dzięki temu możemy mieć zapas jedzenia zawsze przy sobie w jednym miejscu.

Torba Skip Hop ma ten plus, że nie tylko może służyć do utrzymania ciepłej temperatury trzymanych w środku posiłków, ale może też być torbą chłodzącą! Wystarczy specjalny wkład włożyć na 2 godziny do zamrażarki, a potem przełożyć do specjalnej kieszonki w etui i gotowe — nasze dziecko nie będzie musiało pić zagotowanej w słońcu wody :)

Etui termoizolacyjne Skip Hop można kupić w sklepie Mama Gama w cenie 80 zł.

2. Śniadaniówka i bidon stalowy Skip Hop

Jeśli szukacie podręcznej torby na przekąski dla nieco starszego dziecka, to warto przyjrzeć się śniadaniówkom Skip Hop. My używamy tych małych toreb termicznych od dawna i bardzo fajnie sprawdzają się jako podręczna opcja do samochodu – można do niej schować małą butelkę z wodą, kanapki czy owoc. Ja używałam jej też namiętnie w zupełnie nieśniadaniowym celu – a mianowicie była podręczną torbą Heli, która jeździła z nami w samochodzie – miałam tam pieluchy, chusteczki, woreczki na pieluchy oraz dwa komplety ubrań na zmianę. Naprawdę bardzo fajne rozwiązanie na takie przedmioty pierwszej potrzeby, bo śniadaniówka jest całkiem pojemna :)

A do kompletu można kupić stalowy bidon Skip Hop o pojemności 350 ml. Bidon wykonany jest ze stali nierdzewnej (ale nie jest termosem!), która z zewnątrz ma silikonową osłonkę, dzięki czemu bidon lepiej trzyma się w małej ręce. Rurkę można wciągnąć do czyszczenia, a nawet wymienić na nową (przy zakupie bidony dostajemy jedną zapasową rurkę). Zamknięcie jest szczelne! No i bidonu nie można myć w zmywarce (ale ma szeroką szyjkę, więc łatwo się go myje).

Śniadaniówki można kupić w sklepie Mama Gama w cenie 69 zł, a bidony stalowe Skip Hop za 108 zł.

3. Śniadaniówka i termos Fresk

Ten zestaw to nowość w naszym tegorocznym wakacyjnym ekwipunku! Termos Fresk nadaje się zarówno do ciepłych, jak i zimnych napojów (zgodnie z deklaracją producenta utrzymuję temperaturę nawet do 12 godzin). Wykonany jest ze stali nierdzewnej malowanej proszkowo. W zestawie są dwa wieczka – bidon z rurką albo zwykła stalowa zakrętka. Pojemność bidonu to 350 ml, nie nadaje się do mycia w zmywarce. Występuje w różnych wersjach kolorystycznych, każda jest urocza i ciężko jest spośród nich wybrać :)

Do kompletu można kupić śniadaniówkę wykonaną z bambusa, kukurydzy i melaminy. Śniadaniówka nie ma żadnych przegródek, więc możemy do nie włożyć zarówno kanapki na drogę, jak i przekąski. Pudełko zamyka się silikonową gumką, więc raczej jest to rozwiązanie dla starszych dzieci, które są już dość sprawne manualnie. Śniadaniówkę można myć w zmywarce. A i warto ją dopasować kolorystycznie do termosu.

Termos kosztuje 109 zł i można go kupić w sklepie Mamissima, natomiast śniadaniówka kosztuje 69 zł i jest dostępna w Fabryce Wafelków.

4. Termobutelka Pura Kiki

przydatne w podróży

Moje zimowe odkrycie, czyli termobutelki Pura Kiki będą równie genialnym gadżetem na lato, zarówno dla podróżujących niemowlaków, jak i małych dzieci, dużych dzieci i dorosłych! Wykonana jest ze stali nierdzewnej, dzięki której butelka jest ładna, trwała, a do tego jest termosem i przez kilka godzin utrzymuje temperaturę napoju. Co więcej, ta termobutelka może być zakończona smoczkiem, ustnikiem-niekapkiem, ustnikiem ze słomką, lub tradycyjnym termosowym korkiem. Będzie więc służyć przez wiele lat!

Ogromną zaletą jest to, że do Pura Kiki pasują też popularne smoczki do butelek marki Avent, Dr Brown czy MAM, więc jeśli wasze dziecko jest przywiązane do konkretnego kształtu smoczka, to nie będzie to problemem. Jedyną wadą jest cena, bo za termobutelkę trzeba zapłacić 119 zł, ale biorąc pod uwagę jej niesamowitą funkcjonalność, żywotność i możliwość dostosowania do wieku dziecka, to warto wydać te pieniądze! Termobutelki można kupić w sklepie Mama Gama.

5. Stalowa termobutelka ze słomką b.box

Szukając nowych produktów, które chcę wam pokazać, szukam takich, które zrobione są z materiałów bardziej ekologicznych i zdrowszych. Najnowsze rekomendacje Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej są takie, by unikać podawania dzieciom jedzenia i picia w plastikowych naczyniach, a stosować takie, które wykonane są ze szkła czy stali nierdzewnej. Dlatego też przeglądając oferty różnych marek, szukam stalowych bidonów, które są bezpieczniejsze w użyciu podczas spacerów i podróży niż szklane.

Stalowa termobutelka b.box przeznaczona jest dla dzieci minimum rocznych. Ma pojemność 350 ml i dzięki podwójnej ściance utrzymuje temperaturę ciepłych płynów do 5 godzin. Do tego bidon ma wygodny uchwyt do przenoszenia oraz szczelne zamknięcie! Małe rączki mogą bez problemu otworzyć bidon jednym przyciskiem! Silikonowa słomka jest giętka i można ją wyciągnąć w całości do umycia.

Stalowa termobutelka kosztuje 109 zł i można ją kupić w sklepie Baby&Travel.

Podróże samochodem są najlepszą opcją na wakacyjny wyjazd z dziećmi. Mamy dowolność, jeśli chodzi o trasę, postoje, a nawet nieplanowany powrót. Niestety samochód ma też swoje wady — z dziećmi jazda się dłuży, często musimy robić przerwy i czujemy się mniej więcej tak, jak Shrek, który jechał z osłem do Zasiedmiogórogrodu. Mimo to nie ma dla mnie wygodniejszej opcji — w takiej dużej gromadzie loty samolotem czy jazda koleją to prawdziwe wyzwanie logistyczno-artystyczne, którego staram się unikać, jeśli mogę. Robię to zarówno dla siebie, jak i potencjalnych współpasażerów ;) Lata doświadczeń pozwoliły jednak znaleźć trochę sposobów na to, by wyjazd samochodem na wakacje był wygodny, bezpieczny, a samochód po wakacjach wyglądał tak, jak wcześniej.

1. Ochraniacz na fotel samochodowy

Kiedy tłumaczę komuś niezorientowanemu, czemu dzieci powinny jeździć tyłem do kierunku jazdy minimum do czwartego roku życia, to jednym z „ale” jest: „No przecież dziecko butami zniszczy fotel w samochodzie!” Bez dwóch zdań miesiące wycierania o tapicerkę brudnych butów nie zachęcą nas ani do posiadania większej liczby dzieci, ani do wpuszczania ich do naszych samochodów. Na szczęście mądrzy ludzie wymyślili specjalne osłonki na fotele samochodowe, dzięki którym błoto nie będzie wcierane w tapicerkę, a fotel, na którym zagości taki ochraniacz, będzie najczystszy w całym samochodzie!

Ochraniacz na fotel Smiki

Jestem wielką fanką ochraniacza SMIKI, który jest jednym z najfajniejszych, jaki kiedykolwiek miałam, w jednej z najniższych cen, jakie widziałam. Ten ochraniacz jest sztywny, gruby, wygodny w użyciu i bardzo trwały, a do tego jest sporo tańszy od innych, podobnych osłonek. Kosztuje tylko 69,99 zł (a teraz jest w promocji za 29,99!)! Możecie go kupić zarówno w SMYKU internetowym (o TUTAJ), jak i stacjonarnym.

Ochraniacz na fotel Tuloko

A jeśli promocja w Smyku się skończy, to waszej uwadze polecam matę pod fotelik polskiej marki TULOKO. Mata jest po pierwsze pikowana, co sprawia, że wygląda bardziej elegancko. Po drugie od spodu pokryta jest w całości antypoślizgową siateczką, więc zawsze jest na swoim miejscu. W dolnej części maty znajduje się organizer, który jest idealnym miejscem na chusteczki czy pieluchy! Mata TULOKO jest nieco droższa, bo kosztuje 111 zł, a można ją kupić w sklepie Mama Gama.

2. Podnóżek KneeGuard Kids

samochodem na wakacje knee guard

Jeśli wasze dziecko jeździ przodem do kierunku jazdy, nieustannie kopie w fotel przed sobą i wyciera w niego buty, to prawdopodobnie jest mu niewygodnie i nie wie, co ma zrobić z nogami. Długie godziny spędzone w pozycji siedzącej z nogami wiszącymi w dół to dość spora udręka. Zresztą sami wiemy, że siedząc na wysokich stołkach barowych, szukamy podparcia, bo nie jesteśmy w stanie usiedzieć z wiszącymi w dół nogami.

U nas Franek dosięga już w samochodzie do podłogi, natomiast Lila nie, ale nauczyła się jeździć z nogami na kokardkę. Kiedy Hela zaczęła jeździć w foteliku skierowanym przodem do kierunku jazdy, to okazało się, że wiszące w dół nogi są problemem dla niej i dla pasażerów siedzących przed nią. Wtedy też zaczęliśmy testować specjalny podnóżek KneeGuard Kids, który montuje się pod fotelikiem samochodowym i który zapewnia podparcie nóg dziecka.

Zakochałam się w tym podnóżku nie tylko ja, bo Lila również zapragnęła mieć taki, gdyż jak mówi, jest jej niewygodnie w samochodzie. Postanowiliśmy sprawdzić, jak Hela jeździ z podnóżkiem i bez niego, i różnica była widoczna gołym okiem — kiedy jechała bez podnóżka, to non-stop kopała w przedni fotel, który po niecałych dwóch godzinach jazdy był ubłocony od butów. Przy jeździe z podnóżkiem takich problemów zupełnie nie mieliśmy. Dlatego polecam ten produkt każdemu dziecku, które nie ma na czym podeprzeć nóg w czasie jazdy.

Podnóżek montuje się albo na zaczepach ISOFIX, albo przy pomocy klipsów mocujących. Sam montaż nie jest jakiś super intuicyjny, więc trzeba przeczytać instrukcję, albo obejrzeć film, na którym wszystko jest wyjaśnione (o TUTAJ). Po kilku miesiącach używania podnóżka znalazłam jedną wadę. Piasek, który dziecko wnosi na podnóżek, dostaje się do części ruchomych i jeśli chcemy podnóżek obniżyć, lub podnieść do góry to czasem idzie to dość opornie i trzeba wcześniej wyczyścić podnóżek z piasku. Ale w sumie robimy to rzadko, więc nie jest to wielki problem.

Cena podnóżka nie jest najniższa. Kosztuje 269 zł, więc jest to spora inwestycja, ale za to na kilka lat. Można go kupić w sklepie Mama Gama.

3. Zagłówek Benbat

przydatne w podróży
przydatne w podróży

Jeśli w trakcie podróży samochodem walczycie z opadającymi podczas snu głowami, to polecam wam zagłówki Benbat. Testowaliśmy wiele różnych produktów i od lat naszym faworytem są właśnie one. Zdecydowanie zwiększają komfort spania, a przede wszystkim dzieci nie mają problemu z zakładaniem ich w trakcie podróży. Zagłówki Benbat mają różną wielkość, więc warto pamiętać, by kupić dziecku taki, który jest przeznaczony dla jego wieku. Na zdjęciu Lila ma zagłówek Koala dla dzieci w wieku 4-8 lat.

Zagłówki Benbat kosztują od 39 do 75 zł i można je kupić między innymi TUTAJ.

4. Osłonka przeciwsłoneczna Tuloko

przydatne w podróży

Są różne sposoby na walkę ze słońcem wpadającym przez szyby i świecącym prosto w oczy dziecka. W naszym samochodzie mamy zintegrowane rolety w związku z czym nie musimy się o nic martwić. Ale jeśli szukacie osłonki, która sama trzyma się szyby, a przy tym nie stwarza zagrożenia w trakcie zderzenia (jak na przykład przyczepiane na szybach rolety), to polecam te polskiej marki TULOKO! Te osłonki nie mają żadnych przyssawek, zaczepów i innych systemów mocujących. Przyczepiają się do szyby przy pomocy folii elektrostatycznej, która znajduje się po drugiej stronie siateczki. Wystarczy przyłożyć osłonkę do szyby, przejechać po niej ręką i już. Osłonka nie spadnie, trzyma się tam tak długo, aż postanowimy ją zdjąć. Zdejmuje się ją kompletnie bez wysiłku. Osłonkę można przyklejać i odklejać od szyby wielokrotnie. Jeśli nie uszkodzimy folii, to będzie działała do końca świata. Genialne prawda?

Osłonka TULOKO ma wymiary 43×36 cm, będzie pasować na każde okno, na którym się zmieści. Jedna sztuka kosztuje 32 zł i można ją kupić w sklepie Mama Gama.

5. Bambusowy pokrowiec na fotelik MayLily

przydatne w podróży

Długie podróże samochodem w upalne dni to koszmar dla małego dziecka (no dobra dla dorosłego też!). Kilka godzin spędzonych w plastikowo-styropianowym foteliku pokrytym tapicerką ze sztucznego materiału bez możliwości ruszenia się, nie jest przyjemne. Większość rodziców kupuje więc różnego rodzaju pokrowce i wkładki, żeby co nieco ulżyć dziecku w tym cierpieniu.

O ile nie ma problemu z kupieniem takiego pokrowca na fotelik dla niemowlaka (czyli ten tradycyjny 0-13 kg), o tyle jak ktoś się pokusi o fotelikową kolumbrynę, czyli duży fotelik RWF to już nie ma tak łatwo. My przez kilka lat używaliśmy pokrowca polskiej marki MayLily, która od kilku lat szyje mnóstwo rzeczy dla małych i dużych dzieci. Od dawien dawna mają w swojej ofercie bambusowe pokrowce na małe foteliki, ale okazało się, że na mojego Axkida (i mnóstwo innych fotelików) też uszyją taki pokrowiec.

To jest małe, użytkowe dzieło sztuki — nie dość, że z bambusa, który fajnie chłodzi w trakcie upałów, to jeszcze w prześliczne wzory (można wybrać spośród kilkunastu). Łzy w oczach miałam wtedy, kiedy okazało się, że pokrowiec idealnie pasuje do fotelika. CUDOWNOŚCI!

Jeśli szukacie pięknych, praktycznych pokrowców na każdy fotelik, jaki sobie wymyślicie, to polecam zajrzeć TUTAJ. Ceny pokrowców zaczynają się od 129 zł (mój na Axkida kosztował 189 zł).

6. Wkładka do fotelika Simply Wool

przydatne w podróży
przydatne w podróży

A to kolejna tegoroczna nowość w Poradniku Wakacyjnym! Produkt uszyty w Polsce – wkładka antypotowa z wełny merynosa marki Simply Wool! My testujemy te wkładki już od kilku tygodni i choć co prawda upał zdarzył nam się w tym czasie raz podczas długiej jazdy samochodem (powrót w korku z długiego weekendu), to ten jeden raz cała trójka wyszła z samochodu bez spoconej głowy i pleców. Wełna merynosa to prawdziwy cud natury, bo oddycha, jest antybakteryjna, przyjemna w dotyku, nie gryzie, a do tego nie jest łatwo ją wybrudzić (no chyba, że wetrzecie w nią kilo błoto, wtedy na pewno będzie brudna, ale po miesiącu codziennego używania wygląda tak, jak pierwszego dnia). Bardzo polecam, bo produkt świetny, do tego polski! Nie jest tani, ale wełna merynosa nigdy nie była tania. Przy wyborze wkładki zwróćcie uwagę na to, że występuje ona w kilku rozmiarach i trzeba ją sobie dobrać do fotelika.

A wkładki Simply Wool można kupić na simplywool.pl, w zależności od rozmiaru kosztują od 219 do 249 zł!

7. Lusterko samochodowe do obserwacji dziecka

Długa podróż samochodem i dziecko siedzące na tylnej kanapie w foteliku obróconym tyłem do kierunku jazdy to często stres dla rodziców — nie widać czy dziecko śpi, czy jest spokojne, czy właśnie zbiera się do płaczu. Dziecko też się denerwuje, kiedy nie widzi rodziców i myśli, że jest w samochodzie samo. Taka obustronna nerwówka nie wpływa zbyt dobrze na komfort kierowcy, a co za tym idzie może przełożyć się na nasze bezpieczeństwo. Dlatego warto pomyśleć (i to nie tylko przy okazji wakacji) o zakupie lusterka, dzięki któremu będziemy mogli widzieć, co robi nasze dziecko (i nasze dziecko będzie mogło widzieć nas). W tym roku chciałam wam pokazać dwa lusterka samochodowe.

Lusterko do obserwacji dziecka Smiki

przydatne w podróży

Lusterko marki Smiki to jedno z fajniejszych lusterek, jakie kiedykolwiek mieliśmy. Jest duże, dzięki czemu łatwiej można zobaczyć, co robi siedzące z tyłu dziecko, bardzo łatwo można ustawić je pod odpowiednim kątem i bardzo łatwo można je zamontować na zagłówku tylnej kanapy (jeśli tylko mamy przerwę między kanapą a zagłówkiem). Lusterko kosztuje naprawdę nieduże pieniądze, bo w stacjonarnym Smyku kosztuje 49,99 zł, natomiast w sklepie internetowym często można trafić na promocje (obecnie kosztuje 34,90 zł).

Lusterko Smiki można kupić TUTAJ.

Lusterko do obserwacji dziecka Tuloko

Drugie lusterko w tegorocznym zestawieniu to produkt polskiej marki Tuloko. Od lusterka Smiki różni się konstrukcją (uchwyt, który montuje się na zagłówku, nie jest plastikowy, przez co jest bardziej odporny na uszkodzenia!). Żeby przymocować lusterko na zagłówku, wystarczy zapiąć je przy pomocy szerokiej gumy z klamrą (musimy mieć prześwit między zagłówkiem a kanapą). Regulacja pochylenia lusterka jest nieco bardziej czasochłonna, ale jak już ją ustawimy, to tak zostanie (lusterko Smiki można w łatwy sposób przypadkowo przestawić). No i lusterko Tuloko ma dwa troczki, do których można przyczepić ulubione zabawki malucha.

Lusterko Tuloko kosztuje 75 zł i można je kupić w sklepie Mama Gama.

8. Organizer do samochodu

Organizery montowane z tyłu fotela kierowcy i pasażera to wbrew pozorom nie tylko gadżet zwiększający walory estetyczne w tylnym rzędzie, ale coś co ma duży wpływ na nasze bezpieczeństwo. W trakcie nagłego hamowania wszystkie leżące w samochodzie luzem rzeczy zaczną fruwać i z dużą siłą uderzać w pasażerów, warto więc ograniczyć ilość potencjalnych zagrożeń. My używamy takich organizerów, od kiedy urodził się Franek. Mieliśmy ich już naprawdę sporo, ale nie każdy przetrwał próbę czasu i nasze dzieci.

Organizer samochodowy Prince Lionheart

przydatne w podróży

Organizer Prince Lionheart pokochają wszyscy, którzy nie chcą zmieniać wnętrza swojego samochodu w królestwo różu i fioletu :) Dostępny jest w dwóch kolorach, które idealnie dopasują się do jasnej i ciemnej tapicerki w samochodzie. Muszę przyznać, że po zamontowaniu czarnej wersji na naszej czarnej tapicerce całość prezentowała się elegancko i dopiero kolorowe zabawki dzieci poupychane do środka przypominały nam, kto z nami jeździ :) Organizer jest bardzo porządnie uszyty, ma bardzo dużo kieszonek różnej wielkości i dwa karabińczyki, na których można wieszać ulubione zabawki, jest więc idealny dla fanów segregowania, niekoniecznie idealny dla dzieci, które i tak wszystko wrzucają do jednej kieszeni :D

Organizer Prince Lionheart można kupić za 99 zł w sklepie Mama Gama.

Organizer samochodowy Tuloko

przydatne w podróży

Polska marka Tuloko ma bardzo fajny organizer dla nieco starszych dzieci. Ma on przezroczystą kieszeń na tablet (28 × 18,5 cm) i trzy bardzo pojemne kieszenie. Będzie więc idealny dla tych dzieci, które nie mają konieczności segregowania rzeczy, a wręcz uwielbiają wszystko trzymać w jednym miejscu. Kieszenie zamykane są na mocne rzepy, więc nie ma szans, żeby coś z nich wypadło w trakcie podróży. Jedyne, co mnie w tym organizerze denerwowało, to mocowanie uchwytu na tablet – mamy dość nietypowe (bardzo duże) zagłówki i musiałam się trochę z tym naszarpać, ale się udało :)

Organizer Tuloko można kupić w sklepie Mama Gama za 89 zł.


I to by było na tyle, jeśli chodzi o to, co sprawdzi się podczas wakacyjnej podróży samochodem. Mam nadzieję, że wasze tegoroczne podróże będą nie tylko udane, ale i bezpieczne <3 A jutro na blogu prawdziwa gratka – czyli mnóstwo podróżnych gier i zabaw (i zabawek), które nie tylko super sprawdzą się w samochodzie czy w samolocie, ale również podczas wakacji!


Zawarte w tym wpisie linki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)


JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO JESZCZE POLECAM ZABRAĆ NA WAKACJE, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA POZOSTAŁYCH WPISÓW Z PORADNIKA WAKACYJNEGO.

poradnik wakacyjny