„You know nothing, Jon Snow” czyli mężczyzna w obliczu ciąży

To już moja 3 ciąża, mam za sobą dokładnie 775 dni, w trakcie których mogłam obserwować nierówną walkę ojca moich dzieci z moim stanem błogosławionym. Jestem osobą niezwykle emocjonalną, nawet kiedy w ciąży nie jestem, więc możecie sobie wyobrazić, jak to jest w trakcie ciąży (ha! ha! Nie, nie możecie sobie tego wyobrazić!). Dlatego postanowiłam podzielić się z przyszłymi ojcami pewnymi wskazówkami, które być może pomogą wam jakoś dotrwać do porodu.

Ciąża to stan, którego nie zrozumie absolutnie nikt, kto osobiście go nie doświadczył. Moje wyobrażenia o ciąży z czasów przedmacierzyńskich były tak głupie, naiwne i górnolotne, że pozostaje mi się tylko z nich śmiać. Wydawało mi się, że jest to piękny stan, w którym kobiety głaszczą się po brzuchu i uśmiechają się do siebie na myśl o małym figlarnym bobasku, który lada chwila pojawi się na świecie. Tak może jest przez jakieś 5% ciąży, w międzyczasie rzygamy, sapiemy ze zmęczenia, staramy się wyciągnąć nogę słodkiego berbecia z pęcherza moczowego, śpimy na siedząco, przestajemy kojarzyć fakty, nie rozumiemy, co się do nas mówi, zasypiamy w trakcie obiadu, robimy awanturę, bo spóźniliście się do lekarza 15 sekund albo umieramy ze strachu przed porodem.

Ciężarna kobieta ma prawo mieć humory, źle się czuć, być zmęczoną, rozdrażnioną, przerażoną i obolałą. Nic, co robi w ciąży, nie jest wymierzone przeciwko ojcom, po prostu tak jest, że zawsze obrywa ten, kto jest najbliżej. I jeśli obrywacie akurat wy, to potraktujcie to jako komplement — znaczy, że jesteście najbliżej :) I nie, kobieta nie panuje nad swoimi emocjami w trakcie ciąży (i bez ciąży nie zawsze jej to dobrze wychodzi!), nie myśli racjonalnie, jest niemiłosiernie podjarana faktem, że zostanie matką, ale psychiczne i fizyczne skutki bycia w ciąży, są naprawdę trudne do zniesienia. Wasze próby pokazania, że jesteście prawdziwymi panami i władcami, mogą być dla was strasznie bolesne w skutkach. Po co ryzykować, że matka waszych dzieci na czas ciąży wyprowadzi się do rodziców? Lepiej narodziny dziecka przeżyć osobiście niż dowiedzieć się o nich od dzwoniącej ze szpitala teściowej…

Oto 8 rad dla przyszłych tatusiów, płynących prosto z mojego ściśniętego między małą stopą a żołądkiem serca*:

1. Pogódź się z faktem, że najbliższe 9 miesięcy spędzisz z Lordem Voldemortem

Przykro mi, tak właśnie może się zdarzyć. Pocieszać może Cię tylko to, że masz w tym swój bezsprzeczny i zasłużony udział. Wszystko powinno minąć po porodzie (może zaraz po, może kilka miesięcy po). Poza tym ten Lord Voldemort to mimo wszystko Twoja ukochana kobieta (gdzieś tam, w głębi) i matka Twojego dziecka, z którym na pewno chcesz mieć kontakt. Nie warto ryzykować utraty praw rodzicielskich tylko dlatego, że obecnie zamiast Twojej ukochanej koło Ciebie siedzi ten-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać. Jeśli będziesz umiejętnie schodził jej z drogi i potrafił spełniać jej życzenia, zanim zdąży je wypowiedzieć, to być może te 9 miesięcy nie będzie tak uciążliwe, jak mówią koledzy — ale raczej się na to nie nastawiaj, w końcu lepiej się pozytywnie zaskoczyć :)

2. Twoje prawo do decydowania o czymkolwiek związanym z ciążą i porodem skończyło się z chwilą zapłodnienia

Przykro mi, ale tak właśnie jest. Podjąłeś decyzję o tym, że chcesz mieć dziecko. Gratulacje! To była najważniejsza decyzja w Twoim życiu. Od tej pory nie decydujesz o niczym, co związane jest z ciążą i porodem. Czasami może Ci się tak wydawać, bo matka Twojego dziecka zadaje Ci pytania, ale uważaj, to jest podstęp. Pytania zadawane są w celu utwierdzenia się w przekonaniu, że matka podjęła (tak, już podjęła) właściwą decyzję.

Koledzy się pytają, czy będziesz przy porodzie, a Ty mówisz, że jeszcze nie zdecydowałeś? Zapytaj się lepiej matki swojego dziecka, czy będziesz przy porodzie, czy nie. Ona już to wie. I jeśli do ostatniej chwili przed porodem mówi, że Ciebie na sali nie będzie, to mimo wszystko załatw sobie to zielone, szpitalne wdzianko – być może zostaniesz na salę wezwany. Jeśli w trakcie porodu zostaniesz z sali wyrzucony, to wyjdź i czekaj przed drzwiami, pewnie za chwilę będziesz musiał wrócić.

3. Naucz się na czym polega empatia w stosunku do ciężarnej

Jeśli matka Twojego dziecka ciągle wymiotuje, nie śpi, płacze z bólu, narzeka bądź rodzi, to musisz bezwzględnie ją wspierać i przy niej być. Jeśli ślina na Twój język przyniesie słowa: „wiem, że Ci ciężko…” to zacznij ewakuację. Nie, nie wiesz, nie masz zielonego pojęcia, nawet nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić, więc nie kłam!

Pilnuj się szczególnie w trakcie porodu — powiedzenie rodzącej, że wiesz, że ją boli, może być zawieszeniem Twojej kariery jako ojca na najbliższe kilka tygodni. Twoja wyobraźnia nigdy nie była w rejonach bólu porodowego, więc pilnuj, żeby nigdy w tej kwestii nie skłamać. W ogóle w trakcie porodu nie należy mówić za dużo, bo wszystko, co powiesz, może zostać wykorzystane przeciwko Tobie. Lepiej skupić się na gestach — trzymanie za rękę, głaskanie po głowie — tak jest bezpieczniej, chociaż nigdy nie wiadomo, czy nie usłyszysz czegoś w stylu: „Zabierz te swoje łapska i zrób coś z tym!”. W takiej chwili nie zastanawiaj się, o co jej chodzi, zabierz łapska i czekaj na kolejne polecenia.

4. Rozważnie wypowiadaj komplementy

Jeśli przed ciążą myślałeś, że odpowiedź na pytanie „Jak wyglądam?” jest trudna, to czeka Cię bolesna lekcja. W trakcie ciąży nie istnieje dobra odpowiedź na to pytanie, a brak odpowiedzi może doprowadzić do eksplozji, która zmiecie z powierzchni ziemi Ciebie i wasz dom.

Jeśli matka Twojego dziecka ma wysoką samoocenę, dobrze wygląda w ciąży i nie ma akurat nagłego ataku ciążowych hormonów, możesz powiedzieć jej, że bardzo dobrze wygląda. Jeśli jest inaczej, to lepiej nic nie mów. Zastanów się, jaki jest najmniej ryzykowny sposób na zignorowanie tego pytania. Użycie w tej dyskusji argumentu: „Kochanie, przecież jesteś w ciąży” jako czegoś, co ma poprawić jej samoocenę, nie jest dobrym pomysłem. W zasadzie jest najgorszym pomysłem. Lepiej nic nie mówić.

Uważaj z komplementem „od tyłu w ogóle nie widać, że jesteś w ciąży”. Normalnie działa i jest odbierany pozytywnie, ale wypowiedziany w złej godzinie może doprowadzić do małej histerii. Bo w końcu „co ze mnie za matka, skoro nawet ciąży po mnie nie widać?”, „z dzieckiem na pewno jest coś nie tak, skoro nie widać po mnie ciąży…”.

5. Nie komentuj ciążowych zwyczajów żywieniowych, zajmij się zaopatrzeniem

Matka Twojego dziecka zaczyna podjadać po nocach albo pochłania na obiad czekoladę w hurtowych ilościach? Widocznie ma na to ochotę. Nie Twoją rolą jest mówienie jej o tym, że wspominała, że za dużo przytyła albo że po czekoladzie ma taką zgagę, że znowu nie będzie spała w nocy. Twoja rola ogranicza się do tego, żeby lodówka była ciągle pełna — powinno być w niej wszystko to, na co ma ochotę i to, na co nie miała ochoty do tej pory. Nigdy nie wiadomo kiedy zwyczaje żywieniowe się zmienią. Najlepiej mieć też zawsze w pobliżu sklep całodobowy, w końcu szukanie o 3 nad ranem sklepu, w którym można kupić Mirindę to nic przyjemnego.

6. Wieczory zacznij spędzać w domu, nawet jeśli ona mówi, że możesz wyjść

Ona nie ma ochoty nigdzie wychodzić i mówi, że woli zostać w domu? A ty myślisz, że to świetna okazja na jakieś męskie wyjście? Błąd. To jest najlepsza okazja na to, żeby zostać w domu. Pomyślałeś, jak poczuje się ona? Zostanie w domu sama, a Ty będziesz się świetnie bawił z jakimiś młodymi, szczupłymi nieciężarnymi dziewczynami. I nie próbuj jej tłumaczyć, że to męskie wyjście i że będą sami faceci, i że to w ogóle nie będzie w klubie. Ona wie, po co i z kim idziesz. Wiadomo, ona jest już gruba i brzydka, a ty chciałeś popatrzeć na ładne i szczupłe dziewczyny. A i nawet jeśli ona tego nie mówi, to jest duża szansa, że tak myśli. A od tego, co ona myśli, do awantury droga jest naprawdę krótka.

Jeśli ona sama zaproponuje, żebyś wyszedł gdzieś z kolegami, to zastanów się, zanim się zgodzisz. Jeśli jesteś w stanie tak dobrać męskie towarzystwo, żeby byli to sami młodzi ojcowie i żebyście mogli spotkać się w jakimś bezpiecznym miejscu, to możesz podjąć to ryzyko. Po powrocie najlepiej opowiedzieć parę ciekawych ojcowskich historii, usłyszanych od kolegów jako potwierdzenie, że tematem spotkania były dzieci. Dobrze by było, gdybyś mógł dorzucić do tego informację o tym, że ciężarne żony kolegów przytyły znacznie więcej niż ona i w ogóle tak jakoś zbrzydły, a ona w ciąży wygląda kwitnąco.

7. Puść w niepamięć wszystko, co ona powiedziała w trakcie porodu

Poród może być dla mężczyzny niezbyt miłym przeżyciem. Z jej ust mogą paść straszne słowa. Jeśli usłyszysz coś w stylu: „Przez Ciebie umieram”, „Zabiłeś mnie”, „Wyjmij ze mnie ten pomiot szatana” bądź swojskie „Wypierdalaj skurwysynu!” to wiedz, że to nie ona. Przemawia przez nią Lord Voldemort, który właśnie opuszcza jej ciało. A tak poważnie, to ból, którego doświadcza, jest prawdopodobnie najcięższym fizycznym doświadczeniem, z jakim kiedykolwiek się zetknęła i po prostu nie potrafi sobie z nim poradzić. Nie pomożesz jej, dąsając się na to, że na sali porodowej, wśród obcych ludzi używa wulgaryzmów. Używa ich, bo myśli, że umiera, więc w dupie ma dobór poprawnych słów.

8. Carpe diem

Matka Twojego dziecka ma dziś dobry humor? Wykorzystaj to w całości — zaproponuj spacer, wyjście do kina czy do znajomych. Dobry humor w trakcie ciąży to chwile ulotne, więc zrób wszystko, żeby dłuuugo o nich pamiętać. Nie wiadomo jak szybko się powtórzą.

 

*nie biorę na siebie odpowiedzialności za zignorowanie moich rad oraz za potraktowanie ich poważnie — wszystko, co wypowiadacie i robicie w obecności swoich ciężarnych partnerek, jest tylko i wyłącznie waszą winą bądź zasługą, w zależności od humoru Voldemorta.