Moje domowe biuro, czyli moje miejsce w domu!

W tym roku minęło dokładnie 5 lat, od kiedy pracuję z domu i trochę to niesamowite, ale dopiero teraz udało mi się urządzić nasze domowe biuro! Przez te pięć lat przenosiliśmy nasze biurka między pokojami, szukaliśmy idealnego miejsca do pracy i zastanawialiśmy się nad tym, jak wszystko urządzić, by pracowało nam się z domu dobrze. Było to dość duże wyzwanie, bo biuro to pomieszczenie, w którym spędzamy większość czasu — musi być urządzone tak, by samo przebywanie w tym miejscu było przyjemne. No i kiedy w końcu dziś wchodzę do mojego wspaniałego biura, to muszę nieskromnie przyznać, że trochę chyba z tym urządzaniem przesadziłam, bo obecnie w ogóle nie mam ochoty z niego wychodzić. Chodźcie zobaczyć, w jakich warunkach muszę pracować!

domowe biuro

Kiedy pracuję, muszę mieć święty spokój. Łatwo się rozpraszam, więc zawsze zwracam uwagę na to, by w pobliżu było jak najmniej bodźców, które mogą oderwać mnie od pracy. Nigdy nie wchodziło więc w grę pracowanie w kuchni czy w salonie, bo tam jest zawsze tyle rzeczy, które można robić zamiast pracy! Od zawsze w domu mieliśmy pokój, który był przeznaczony na domowy gabinet i co prawda zdarzało nam się wędrować z biurkami po pomieszczaniach (przez pewien czas mieliśmy biuro w naszym obecnym pokoju kinowym, a w obecnym biurze był pokój dla gości), ale zawsze wracaliśmy do tego pomieszczenia, które od początku miało być gabinetem, o czym świadczył ogromny regał na książki zajmujący całą jedną ścianę pokoju. Pokój jest średniej wielkości, bo ma nieco ponad 12 m², ale jest to zdecydowanie wystarczająca powierzchnia, by urządzić tam ładne i funkcjonalne domowe biuro dla 2 osób.

Najwięcej czasu zajęło nam chyba znalezienie idealnego biurka! W ciągu ostatnich lat przez nasz gabinet przewinęło się w sumie kilka mebli, trudno było nam znaleźć coś, co nie zajmie połowy pokoju, a równocześnie sprawi, że na biurkach będziemy mieć dużo miejsca. Na szczęście jest Pinterest, na którym odkryłam, że jedyne satysfakcjonujące nas rozwiązanie to długi blat, który podzielimy między siebie. Okazało się, że kupienie takiego blatu, zwłaszcza jeśli marzy się o blacie dębowym, to są jakieś ogromne pieniądze. Uratował nas dział sprzedaży okazyjnej w Ikei, gdyż właśnie tam znaleźliśmy porysowany od spodu dębowy kuchenny blat o długości 246 cm, który kupiliśmy za pół ceny. Blat oparliśmy na bambusowych nogach i białych szafkach podbiurkowych i gotowe! To biurkowe rozwiązanie testujemy już od roku i moim zdaniem jest to najlepszy wybór dla dwóch osób — zajmuje najmniej miejsca i nie rozprasza, bo siedzimy obok siebie, łatwiej jest się więc skupić na pracy. No i ten „blat niczyj” pośrodku jest idealny na to, by zsuwać (w kierunku współmałżonka) jego śmieci, lub śmieci, którymi to on powinien się zająć. Doprawdy najlepsze miejsce na bałagan!!!

domowe biuro

Przez ostatni rok mieliśmy więc w naszym gabinecie długie biurko zajmujące całą ścianę pod oknem oraz ogromny regał z książkami po drugiej stronie pokoju, niby nic więcej nie potrzeba, ale ta smutna szara ściana, która witała nas za każdym razem, gdy wchodziliśmy pracować, nie dawała mi spokoju. I tak pomalutku, powolutku układałam w mojej głowie projekt, który sprawił, że dzisiaj jest to wspaniały pokój do pracy!

Zaczęło się od starej radiowej szafki z mieszkania mojej babci. Szafka przetrwała 43 lata w stanie praktycznie nienaruszonym (nie licząc drobnych rys na górnej półce). Okazało się, że już w 1976 roku w Polsce doskonale wiadomo było, że za jakiś czas na szafkach radiowych staną drukarki, więc szafkę mojej babci wykonano w rozmiarze idealnie pasującym do naszej drukarki! Planowanie godne mistrza! Najwspanialsze w szafce jest to, że pod drukarką jest półka, w której można trzymać papier do drukarki, a górna część szafki staje się świetnym kompanem dla fotela do czytania!

Ten fotel to zresztą kolejna cudowna historia, bo tego kącika do czytania, to ja w ogóle nie chciałam. Marzył o nim Michał, ale ja za każdym razem mówiłam: „Serio? Potrzebujesz wygodnego fotela, żeby czytać książkę? Dobrą książkę to na stojącą można czytać!”. Jednak, gdy zaczynałam planować sobie nasz gabinet, to pomyślałam, że taki fotel świetnie wypełniłby nam przestrzeń. Zaczęłam więc szukać jakiegoś wygodnego fotela z podnóżkiem i bardzo szybko znalazłam taki idealny egzemplarz w Jysku. A potem (zupełnie nie wiem w jaki sposób) natknęłam się w internecie na ten nasz cudny, miodowy fotel!

domowe biuro

Prawdopodobnie pięćdziesięcioletnie cudo prawdopodobnie duńskiego projektu w idealnym stanie (z oryginalną tapicerką) z odchylanym oparciem i wysuwanym podnóżkiem i z ceną o 1/3 niższą niż ten mój wybrany model z Jyska. Kupiłam go, w ogóle nie zastanawiając się nad tym, czy to aby dobry pomysł. Został mi on dostarczony dzień później i kiedy zobaczyłam go na żywo, to dziękowałam sobie w duchu za tę szybką decyzję, gdyż jest to fotel przecudnej urody! Kiedy znalazł się on na swoim miejscu i pierwszy raz na nim usiadłam, opuściłam oparcie i wysunęłam podnóżek, to pomyślałam, że strasznie dużo życia zmarnowałam, czytając książki w złych miejscach!

Ale najlepsze było to, iż okazało się, że wcale nie muszę pracować, siedząc przy biurku, gdyż ten fotel idealnie nadaje się do pracy, zwłaszcza gdy człowiek pracuje na niedużym i lekkim laptopie! I teraz gdy to piszę, wcale nie siedzę przy biurku, tylko na moim fotelu. I w sumie nie siedzę, tylko półleżę, a obok na szafce, w miejscu, w którym stało radio babci Wandy, stoi sobie kawa. Warto też wspomnieć, że jak nie muszę pisać, tylko pracuję czytając, lub przeglądając internet, to z mojego laptopa robię sobie tablet i jest mi jeszcze wygodniej!

Gdybyście sami zapragnęli mieć taki laptop, z którego da się zrobić tablet, który jest ultra lekki (1.3 kg) i nieduży (13,3″), ale równocześnie da się na nim bardzo wygodnie pracować, to polecam mój model HP ENVY x360 – testuję go od miesiąca i jestem zakochana i uważam, że nazwa tego modelu idealnie do niego pasuję, gdyż codziennie sobie zazdroszczę takiego sprzętu do pracy! Zwłaszcza teraz, gdy odkryłam, że tak wspaniale pracuje się z wygodnego fotela!

Oczywiście zaraz znajdzie się ktoś, kto pomyśli, że to za mały laptop i że najlepiej mieć do pracy przy biurku dodatkowy duży monitor, ale od razu zaznaczę, że pracowałam kiedyś na dużym monitorze i zupełnie mi to nie pasowało. Ja nie jestem ani księgową, ani grafikiem i godzinami się w ekran nie gapię. Jak się pracuje tworząc, to tak naprawdę głównie człowiek gapi się przed siebie, myśli, czyta i ogląda. Dopiero jak już się namyśli i napatrzy to pisze, dlatego duży monitor bardziej mi przeszkadzał, bo ja znacznie częściej kręcę się koło biurka, lub (od niedawna) leżę w fotelu, niż siedzę przy biurku. I te moje wspaniałe 13 cali zgrabnego i lekkiego laptopa z obracanym ekranem wystarcza w 100%!

Ostatnim, niezwykle ważnym elementem biura, dzięki któremu jest tu miło i przytulnie było zapełnienie tej dużej pustej ściany! Zaczęłam od półki zawieszonej pod sufitem, na którą trafiła trzykrotka (ma za zadanie spowić zielenią kawałek ściany), pudełka upolowane kilka miesięcy wcześniej na Limango oraz butelki z piaskiem, który przywieźliśmy z kilku naszych ulubionych plaż! Resztę ściany zdobią grafiki, które wyszukałam na Desenio! Namiary na ten szwedzki sklep dostałam od Miss Ferreiry, która pokazała mi kilka wybranych przez siebie plakatów, no i sama też przepadłam! Na naszej ścianie w gabinecie znalazło się w sumie 6 grafik zamówionych w Desenio razem z ramami. Wybierałam je chyba z tydzień — największym faworytem jest rzecz jasna wieloryb w lesie :D Wspaniały, prawda?

Do 29 sierpnia 2019 możecie kupić plakaty DESENIO 30 % taniej!

Kod zniżkowy: MAMYGADZETY

*Zniżka nie obejmuje ramek oraz plakatów z kolekcji Handpicked i Collaborations!

A najwspanialszy w tym wszystkim jest fakt, że te zmiany, które ostatnio nastąpiły w naszym gabinecie zrobiłam zupełnie sama :D Bez konsultacji z moim współpracownikiem, który wyjechał sobie na skautowy urlop do USA! Co prawda wysyłam mu od czasu do czasu jakieś zdjęcia, ale nic poza tym :) Ale tak czasem się zdarza, że człowiek wraca po urlopie do pracy, a tam same zmiany. Może się tylko trochę zdziwić, jak wystawię mu rachunek za te wszystkie udoskonalenia w biurze ;) Choć, jak wiadomo, poprawa wizualna miejsca pracy wpływa pozytywnie na efektywność, więc jak tylko wróci, to mu tak zarobki z tego wszystkiego skoczą do góry, że spokojnie sobie ten rachunek ode mnie opłaci! Taka ze mnie wspierająca żona.

Pozdrawiam gorąco, znad mojego laptopa, z wygodnego fotela i znad kubka kawy <3

 

Wpis zawiera lokowanie produktu HP

zdjęcia: Agnieszka Wanat