Najpiękniejszy świąteczny prezent

Do świąt pozostało już tylko kilka tygodni, więc już wkrótce zacznie się świąteczna bieganina. Pisanie listów do Mikołaja, sprawdzanie, czy na pewno Mikołaj rozczyta koślawe litery i ogólna ekscytacja tym niezwykle miłym okresem w roku. Bo kto z nas nie czeka na to, by usiąść z bliskimi przy wspólnym stole, spędzić razem czas i porozmawiać?

Za każdym razem w trakcie tego świątecznego okresu uderza mnie to, jak wiele czasu przeznaczamy na przygotowanie tych naszych Świąt i co roku, robimy to, wyłącznie by pobyć razem. Te przygotowania zawsze strasznie się dłużą, jesteśmy niecierpliwi i gdy już nadejdą Święta, to okazuje się, że minęły, zanim zdążyliśmy się nacieszyć tą magiczną atmosferą.

I jak się dobrze nad tym wszystkim zastanowić, to można by uznać, że to wszystko jest bardzo banalne. Bo po co tyle przygotowań i taki cyrk wokoło, skoro w gruncie rzeczy chodzi o to, by posiedzieć razem? Przecież można spędzić wspólny czas i bez Świąt. No właśnie niby można, ale mam wrażenie, że w dzisiejszym tak bardzo zabieganym świecie, robimy to rzadziej, niż byśmy chcieli.

Dla mnie Święta Bożego Narodzenia to okres zarezerwowany dla rodziny. Może się walić i palić, na Facebooku może się pojawić milion niezwykle istotnych do skomentowania postów, Instagram może mnie kusić zdjęciami najpiękniejszych wigilijnych stołów, ale, tak czy inaczej, nic nie oderwie mnie od tego, by posiedzieć przy stole z rodzicami, teściami, rodzeństwem, dziećmi i siostrzeńcami. Zresztą nie tylko ja w czasie świąt staję się internetowym amiszem! Od lat zaglądam w statystyki bloga i co roku cieszy mnie to, że Wigilia to dzień, w którym prawie nikt tu nie zagląda. To naprawdę miłe myśleć, że wszyscy jesteśmy wtedy razem z naszymi rodzinami, skupieni na tych, którzy są blisko nas!

Tak wyglądaliśmy pod zeszłoroczną choinką :)

Jeśli zrobię porządny rachunek sumienia, to wcale nie spędzam z dziećmi tyle czasu, ile nawzajem potrzebujemy. Szkoła, przedszkole, zajęcia dodatkowe, czasem praca do późna i okazuje się, że w ciągu tygodnia mamy dla siebie ledwie cząstkę tego, co potrzebujemy. I te Święta to taki doskonały moment na to, by po prostu pobyć ze sobą. Myślę, że jest to dla mnie, jako mamy mniej stresujący czas, bo nie muszę się już wtedy zastanawiać nad tym, czy plecaki do szkoły są spakowane, czy na pewno zdążymy na zajęcia i czy aby nie mamy żadnych zaległości. Łatwiej jest więc pozwolić sobie na to, by przestać kontrolować czy wszystko jest na swoim miejscu i przypomnieć sobie, jak to było, kiedy sama miałam kilka lat i czekałam, aż pod choinką w magiczny sposób pojawią się prezenty.

Dla mnie moment wyciągania prezentów spod choinki to od zawsze jest magia. Naprawdę nigdy nie wiem, czy najpierw zająć się otwieraniem moich paczek, czy patrzeć na reakcje dzieci rozrywających kolorowy papier. I powiem szczerze, co roku wygrywa patrzenie na dzieci. Serio, uwielbiam tę radość na ich twarzach, tę ogromną ekscytację, która jest absolutnie szczera. Zawsze towarzyszę im w tym odkrywaniu, co jest w środku i dość szybko włączam się do zabawy dzieci. Zresztą umówmy się co roku mam swój mały udział w redagowaniu listów do Mikołaja, więc umiem podpowiedzieć, o co warto poprosić, bym sama stała się uczestnikiem zabawy!

Co roku mam kilka swoich typów, na takie zabawki dla mojej trójki, które sprawią, że nie będą mnie musieli nawet przez sekundę prosić, bym się z nimi pobawiła! A ponieważ Smyk poprosił mnie o to, bym poszukała tych najfajniejszych prezentów u nich, to ja oczywiście nie mogłam odmówić. Poszukałam, wybrałam i do tego sprawdziłam z moimi dziećmi, czy te zabawki faktycznie sprawią, że będziemy chcieli razem się nimi bawić!

Mama Helena

Hela ma absolutną fazę na niemowlaki. Kocha je zarówno w postaci ludzkiej, jak i lalkowej (choć wiadomo, preferuje ludzkie niemowlaki). Jest najlepszą nianią, niezwykle troskliwą i opiekuńczą. Marzy oczywiście o tym, bym sprawiła jej prawdziwego niemowlaka, ale póki co nie jestem jakoś mega podekscytowana posiadaniem go 24 godziny na dobę, zwłaszcza że Hela zapewne szybko odkryje, że woli chodzić do przedszkola, niż być całodobową opiekunką dla młodszego rodzeństwa.

Ale postanowiłam zaspokoić jej instynkt macierzyński i dostała interaktywnego bobasa Smiki, który płacze, je, beka, śmieje się i gaworzy. Na jej szczęście nie trzeba go przewijać ;) Mina Heli, kiedy odpakowała tę lalkę, była bezcenna! Lalka od razu stała się jej ukochanym dzidziusiem, otrzymała miejsce noclegowe w lalkowym łóżeczku oraz wspaniałą brykę!

Oczywiście, jako najbardziej doświadczona opiekunka w naszym domu, dostałam od razu fuchę niani i musiałam czytać lalce bajki na dobranoc oraz wychodzić z nią na spacer po salonie. Przyznam szczerze, że nie narzekałam, gdyż taki interaktywny bobas to spełnienie marzeń z mojego dzieciństwa!

prezent
prezent

Miłość Heli do lalki była tak wielka, że postanowiła nawet wprowadzić w swoje życie współspanie! Trwało to tylko jedną noc, gdyż rano młoda mama doszła do wniosku, że niestety, ale nie może spać z lalką w jednym łóżku, bo lalka ją budzi w nocy, a ona musi się przecież wysypiać! Od tego czasu lalka śpi grzecznie w swoim łóżeczku i już się w nocy nie budzi. Prawdopodobnie dlatego, że nikt przez sen nie naciska jej brzucha i jej nie włącza.

Artystka Lila

Lila to artystyczna dusza. Jeśli ktoś chce jej dać coś w prezencie, to może w ciemno kupić wszelkie narzędzia tkackie, zestawy do robienia bransoletek, wszystko, co związane jest z makijażem i projektowaniem ubrań. Można by pomyśleć, że takie artystyczne zamiłowania nie zachęcają do wspólnej zabawy, ale w moim przypadku jest inaczej. Sama uwielbiam szycie, szydełkowanie, robienie na drutach, wyplatanie bransoletek i chętnie robię to wspólnie z Lilą, bo widzę, jak bardzo ją cieszy to, że może się ode mnie uczyć.

prezent

Kiedy w Smyku zobaczyłam zestaw do projektowania mody, to od razu wiedziałam, że właśnie to będzie najlepszym prezentem dla Lili. No i miałam nosa! Kiedy tylko zobaczyła, co to jest, to przepadła. Co prawda najpierw pozwoliła mi łaskawie pomóc w złożeniu tego zestawu i sprawdzeniu, jak co działa, ale potem totalnie przepadła i zapomniała o reszcie świata! Pytała się nawet czy mogłaby nie pójść do szkoły, bo ma kilka zestawów ubrań do zaprojektowania. Na szczęście pozwoliła mi też trochę pobawić się tym projektorem i mogę szczerze powiedzieć, że to naprawdę świetna zabawka dla tych dzieci, które interesują się modą. Może być genialną inspiracją do własnoręcznego szycia ubranek dla lalek!

prezent

Geek Franek

Franek to chłopak z ogromną wyobraźnią, który najbardziej na świecie kocha książki i granie na konsoli. O ile czytanie książek to wspaniałe hobby, o tyle z graniem mamy od czasu do czasu małe zgrzyty. Długo zastanawiałam się nad tym, z czego Franek by się ucieszył. Książek ma bez liku i staramy się mocno ograniczać kupowanie na rzecz wypożyczania. Planszówek mamy w domu dużo i jeśli kupujemy coś nowego, to raczej do wspólnego grania, a ja szukałam czegoś dla niego, a nie dla wszystkich. No i bardzo zależało mi na tym, by ta zabawka była atrakcyjna również dla Michała, żeby mieli kolejny powód do wspólnego spędzania czasu!

prezent

No i wymyśliłam. Zdalnie sterowany samochód Smiki – duży, głośny i na tyle szybki, by chłopaki wyrywali sobie pilota z rąk. No i wyrywali! Double Car Side, który znalazłam w Smyku, jest dwustronny, można nim robić dużo różnych sztuczek i jeździ jak szalony w każdym kierunku. A ponieważ jest to kawał samochodu, to robi przy tym naprawdę sporo zamieszania. Zresztą zrobił wrażenie nie tylko na Franku i Michale, bo każdy chłopak, który był w ostatnim czasie w naszym domu, nie mógł oderwać rąk od tego auta!

prezent
prezent

Jeśli sami szukacie zabawek, które sprawią radość nie tylko waszym dzieciom, ale i wam to polecamy nasze propozycje! Na pewno będziecie się świetnie razem nimi bawić, mam nadzieję, że nie tylko w Święta :)

Zdjęcia: Agnieszka Wanat

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem Smyk.