Podróż do mojego dzieciństwa

Podróż do mojego dzieciństwa

Bycie mamą pozwoliło mi odkryć, że jest ono drzwiami do naszego dzieciństwa. Może to banalne, bo w zasadzie każdy ojciec wie najlepiej, że posiadanie dzieci daje możliwość kupienia tych wszystkich zabawek, które się chciało mieć w dzieciństwie, ale czasy były nie takie, więc trzeba było się zadowolić tym, co było dostępne. Może to dziwne, bo przecież bycie rodzicem powinno wiązać się z byciem poważnym dorosłym, który zna odpowiedź na każde pytanie i świadomie wychowuje swoje dziecko na dobrego człowieka. Ale rodzicielstwo jest tak wielowymiarowe, że nie da się go upchnąć do jakiejś jednej szufladki. Moje dzieci rosną i są już w tym wieku, z którego ja mam pierwsze dziecięce wspomnienia. Dla mnie to jest jak znalezienie przejścia w szafie do krainy, która wiąże się ze wszystkim co miłe i bezpieczne.

Ponieważ szykuję na blogu konkurs z marką Bambino (tak, to te kultowe kredki z naszego dzieciństwa!), to dostaliśmy dużą paczkę z wyprawką plastyczną. Długo ukrywałam ją przed dziećmi, bo niestety uwielbiają malować po ścianach, podłogach i meblach. W końcu nadszedł ten wieczór, który miałam spędzić sama z dziećmi (tak, czasami wypuszczam męża na męskie wypady ;)), na żadne rowery i hulajnogi nie miałam już siły (brzuch jednak ciągnie do podłogi), a bajek w telewizorze nie chciałam włączać, bo to mimo wszystko jest mało twórcze.

Kiedy Franek zobaczył plecaki i wszystkie przybory plastyczne natychmiast zaproponował zabawę w szkołę, a Lila od razu podchwyciła. Zabawa w szkołę to moja ulubiona zabawa z dzieciństwa i gdyby ktoś mnie tydzień temu zapytał, czy jeszcze kiedyś się w nią pobawię, to dałabym sobie rękę uciąć, że nie. Zostałam przyjęta do szkoły jako pani nauczycielka, miałam usiąść w fotelu daleko od ich stolika i urządzać lekcje. Niestety moje wrodzone zdolności przywódcze nie miały okazji się rozwinąć, bo szybko okazało się, że to Franek dyktuje warunki. Decydował więc, którymi kredkami teraz rysujemy – klasycznymi Bambino, czy ołówkowymi. Kiedy zadawałam im temat rysunku to szybko ustalali, że mają dużo ciekawszy pomysł :) Od czasu do czasu byłam przywoływana do stolika w celu udzielenia pomocy – Lila wołała wtedy “Pani! Tutaj!” i pokazywała na dywan koło siebie. Kiedy nie chciałam zgodzić się na wyciągnięcie plasteliny i powiedziałam, że plastelina będzie na jutrzejszej lekcji, Franek spakował plecak, pożegnał się, położył się do łóżka. Chwilę później wstał, przyszedł do stolika, powiedział “Dzień Dobry Pani!” i oznajmił, że już jest jutro, więc on chce lepić z plasteliny. Poddałam się :) Zarządzał przerwy na drugie śniadanie oraz oceniał prace plastyczne. Zgłosił mi, że musi iść do toalety, po czym powiedział, że niestety, ale w szkolnej toalecie jest kolejka. A ja w szoku patrzyłam na to, co się dzieje.

IMG_6593-002

Jakieś 25 lat temu bawiłam się z siostrą dokładnie tak samo, a na naszym stoliku leżały takie same kredki (chociaż miałyśmy tylko kredki Bambino, nie miałyśmy plasteliny z księżniczkami, a o kolorowych plecakach nawet nie śniłyśmy). I znowu poczułam się tak, jakbym była małą pięcioletnią dziewczynką, w całości skupioną na prowadzeniu lekcji plastyki. To było tak fajne, że nie miałam ochoty przerywać zabawy, pomimo że normalnie raczej się w takich sytuacjach nudzę i staram się jak najszybciej zakończyć mój udział w takiej rozrywce.

IMG_6607-001 IMG_6591-001

I kiedy sobie pomyślę, że moje dzieci są w takim wieku, że będą robiły coraz więcej fajnych rzeczy, które sama lubiłam robić, to naprawdę nie mogę już się tego doczekać. Tylko nie wiem, czy bardziej będzie mnie kręcić ostrzenie strzał do indiańskiego łuku, czy jednak zabawa w dom i gotowanie zupy z cegieł.

Na miłe zakończenie fragment naszej zabawy w szkołę:

Franek przez cały czas mówił do mnie “Pani”. Lila bardzo szybko to podchwyciła i zwracała się do mnie tak samo. W pewnym momencie zapomniała się i zawołała ”Mamo!”, na co Franek zwrócił jej uwagę: “Lila, dlaczego mówisz do pani “mamo”? Przecież to nie jest Twoja mama!”. Mina Lili była bezcenna – szok i niedowierzanie! :)

Wpis powstał przy współpracy z marką Bambino.

/* */

Tagi:

Zobacz
więcej

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Ręka do góry, kto z rodziców zastanawiał się nad tym, kiedy jest dobry moment na pierwszą podróż z niemowlakiem? Czy na pierwsze wakacje można zabrać ze sobą dwumiesięczne niemowlę, czy lepiej poczekać, aż nieco podrośnie?