Pokój prawie nastolatka – metamorfoza pokoju Franka

Napisać, że pokój Franka nie był do tej pory najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniem w naszym domu to mało. Niby na pierwszy rzut oka wszystko było z nim w porządku, ale jak się człowiek przyjrzał z bliska, to niestety było widać tapetę odchodzącą od ściany, popękaną farbę, parapet z PCV czy ściany brudne do granic możliwości. I nawet najładniejsze meble i dodatki nie były w stanie przykryć prawdy na temat tego pomieszczenia.

Ten pokój nie widział remontu od lat kilkunastu, jak sądzę. My tylko po przeprowadzce do naszego domu przemalowaliśmy kolor ścian (a raczej tapety) i już wtedy (a było to kilka lat temu) usłyszeliśmy od ekipy, że kiedy następnym razem będziemy chcieli zrobić coś w tym pokoju, to będzie to raczej poważny remont, bo tapeta kolejnej warstwy farby nie dźwignie. Jakże prorocze były te słowa!

Tak pokój Franka prezentował się od 2017 roku:

A tak wygląda teraz:

pokój nastolatka

Na początku plan był taki, że skoro nie jedziemy na majówkę, to może w te kilka dni ogarniemy pokój Franka – ściągniemy tapetę, położymy gładź na ścianę i pomalujemy pokój. Wiedziałam, że ściąganie tapety to masakra, więc przygotowałam się do tego dobrze. Początki były obiecujące, bo tapeta w zasadzie schodziła sama. Niestety tapecie pozazdrościł sufit i też zaczął schodzić warstwami… Gdyby on jeszcze równomiernie odpadł i upadł na podłogę, to może bym wzruszyła ramionami, ale niestety odchodził, jak chciał. Potem ściągnęłam z parapetu nakładkę PCV, pod spodem miało być piękne czarne lastryko, a tymczasem mym oczom ukazał się okropna okleina, pod którą było niesamowicie brzydkie lastryko. Trzeciego dnia doszło do mnie, że to nie jest żaden mały remont i że ta ekipa, która kilka lat wcześniej malowała ten pokój, miała rację. Nie da się go ot tak po prostu odmalować. Wtedy właśnie wezwałam na ratunek fachowców i była to najlepsza (choć nie najtańsza decyzja).

Jakaż to była dla mnie ulga – zamiast zdrapywać farbę z sufitu, zmywać klej ze ścian i uczyć się szlifowania lastryko, mogłam skupić się w całości na tym, co lubię w tym najbardziej! Ściany i sufit zostawiłam specjalistom, a sama zabrałam się za urządzanie. Nie chciałam za bardzo zmieniać mebli w pokoju Franka (to znaczy chciałam, ale to było wtedy, kiedy myślałam, że nie będę potrzebować pomocy fachowców ;)), więc w większości bazowałam na tym, co już miałam. Sam pokój jest malutki (niecałe 9m2) i jest w nim duża szafa w zabudowie, więc nie bardzo miałam jakiekolwiek możliwości manewru jeśli chodzi o układ mebli. Pozostała mi więc zabawa kolorami :)

Wiedziałam, że najbardziej praktycznie będzie jeśli na ścianie pojawi się lamperia – biała góra rozjaśni ten mały i niezbyt jasny pokój, a ciemny dół sprawi, że ściany będą wiecznie czyste. Sprawdziłam takie rozwiązanie rok temu podczas remontu naszej małej sieni i lamperia sprawdza się tam naprawdę wspaniale! Franek chciał, żeby w pokoju było dużo ciemnoniebieskich elementów, więc zdecydowaliśmy, że lamperia też będzie w tym kolorze.

Wybraliśmy farby Magnat Ceramic Care. Mam bardzo dobre doświadczenie z farbami Magnat (naszą sień malowałam farbami Magnat Ceramic), wiem, że łatwo się nimi maluje, schodzą z nich wszelkie zabrudzenia i chwalę je nie tylko ja, ale i każdy znajomy, który je kupił. Do pokoju Franka wybraliśmy farby Ceramic Care, dlatego że są nie tylko zmywalne, ale też zmniejszają przywieranie kurzu i pozytywnie wpływają na jakość powietrza w pokoju (oczyszczają je z formaldehydu). No i mają zdecydowanie mniej intensywny zapach niż inne farby, których wcześniej używaliśmy! Nie bez znaczenia było to, że właśnie w palecie Ceramic Care znaleźliśmy idealny kolor do pokoju Franka -przepiękny przygaszony niebieski kolor o wdzięcznej nazwie – Śmiały Tanzanit (A8)! Do tego biała farba na sufit i górną część ściany (A1 Szlachetna Biel). Całość zapowiadała się wspaniale.

I powiem szczerze, że kiedy po tych wszystkich foliach, gładziach i gipsach, nie było już śladu, a kurz po robotnikach opadł, to moim oczom ukazał się absolutnie przepiękny pokój! Ściany gładkie, jak nigdy wcześniej, przepiękna niebieska lamperia i idealnie biała góra. Czterdziestoletni parkiet w końcu zyskał odpowiednie towarzystwo, dzięki któremu wydaje się jeszcze piękniejszy, a pokój stał się wyjątkowy! Nagle okazało się, że chętnych do zamieszkania w tym pomieszczeniu jest sporo, a Michał, który w tym pokoju mieszkał w dzieciństwie, wręcz zażądał, by mu go zwrócono!

Gdy oni kłócili się o to, kto ostatecznie zamieszka w tym pokoju, ja zaczęłam go urządzać :) Tak, jak już wcześniej pisałam, nie miałam za bardzo możliwości zaszaleć z meblami. Wiadomo było, że w pokoju na pewno zostanie duża szara szafa. Ponieważ zależało mi na tym, by jakoś tego wielkiego klocka dopasować do nowego pokoju, to postanowiłam go przemalować! I to zrobiłam zupełnie sama – wybrałam kolor z mieszalnika, który pasował do naszego niebieskiego Tanzanitu i zaczęłam się bawić w rozkręcanie szafy i malowanie jej emulsją akrylową. Nie powiem, przygoda była przednia (mniej więcej, jak z odpadającym sufitem), ale ona zasługuje na swój własny wpis (polecam go wszystkim, którzy chcą malować szafę wnękową!). Efekt bardzo mnie zaskoczył, bo szafa wygląda naprawdę lepiej, niż się spodziewałam, co zachęciło mnie to do dalszych zabaw w malarza.

pokój nastolatka

Postanowiłam nie wymieniać starego biurka Franka (IKEA PÅHL) tylko dopasować je do nowych okoliczności i przemalowałam niebieskie fragmenty nóg, na właściwszy niebieski kolor. A potem wymieniłam regał na taki, w którym zmieszczą się wszystkie książki Franka i też go pomalowałam (to znaczy pomalowałam tylko tyły na ten ciemnoniebieski kolor). Potem skończyły mi się meble do malowania :)

pokój nastolatka

Po ustawieniu wszystkiego w pokoju, w jedyny możliwy i praktyczny równocześnie sposób pozostało nam ogarnąć dodatki. Zupełnie niespodziewanie odkryłam na stronie Castoramy panele tapicerowane, które można przyczepić do ściany i pokazałam je Frankowi. Franek doszedł do wniosku, że marzył o nich przez całe swoje życie, gdyż od lat nie może się wygodnie oprzeć, gdy czyta w łóżku. Okazały się genialnym wynalazkiem – po pierwsze wspaniale zgrywają się z naszą lamperią, po drugie faktycznie zwiększają komfort odpoczynku. Do tego łatwo można je zamontować na ścianie (ja użyłam rzepów do wieszania ramek Command 3M, żeby przez przypadek nie zniszczyć naszej cudnej lamperii!).

Ostatnim elementem były plakaty – oczywiście wybierał je Franek, a że jego największym autorytetem jest obecnie Obi Wan Kenobi i Qui-Gon Jinn, więc poszło szybko. Co zabawne Franek nie ma jakiegoś mega emocjonalnego stosunku do tej przestrzeni – podoba mu się pokój, ale bez przesady, to tylko pokój. Ale są 3 elementy, którymi się w trakcie tych naszych remontowych prac niesamowicie zachwycił – plakaty (ale to oczywiste), dywan (bo mu ciepło w stopy, jak stoi przy szafie) i parapet z lastryko. Doprawdy kto by się spodziewał, że dziesięciolatek zachwyci się czterdziestoletnim lastryko!

pokój nastolatka

Czekamy jeszcze na żaluzje na okna (takie rolety plisowane, żeby nie zasłaniały za bardzo światła) oraz Franek ciągle namawia mnie na drabinkę gimnastyczną, bo wymarzył sobie takie cudo w pokoju, ale musimy najpierw sprawdzić, czy w takim małym pomieszczeniu drabinka w ogóle ma sens. Ale nawet bez tego pokój prezentuje się wspaniale! Uwielbiamy go na tyle, że dziewczyny zaczęły się pytać, kiedy Franek się wyprowadzi, bo chciałyby mieć dokładnie taki sam pokój! Niestety (dla nich) na razie nic tego nie zapowiada!

Powiem wam, że bardzo zaskoczyła mnie metamorfoza tego pokoju. Patrząc całościowo, to w pokoju zmieniło się tak naprawdę niewiele – wymieniliśmy regał i krzesło do biurka, wywaliłam firanki i przesunęliśmy biurko pod ścianę i tyle. Cały efekt dały ściany, a w zasadzie ta przecudna lamperia w kolorze śmiałego tanzanitu! Co prawda pracy było przy tym dużo więcej, niż ktokolwiek na początku zakładał, ale tak to już jest, jeśli mieszka się w domu wybudowanym ponad czterdzieści lat temu. Najważniejsze, że pokój jest wspaniały i warty był tych wszystkich przygód po drodze!

PS. Jeśli szukacie godnej zaufania ekipy, która wykończy wasze domy i mieszkania od A do Z i zrobi to uczciwie i dobrze, to bardzo polecam getababski.pl! Już drugi raz wzywałam ich na ratunek i drugi raz spisali się na medal <3

Wpis powstał przy współpracy z marką Magnat

Zdjęcia: Agnieszka Wanat