Rozszerzanie diety niemowlaka — czego nie podawać?

Wpis powstał przy współpracy z marką Gerber

 

Jakiś czas temu doszliśmy z Helą do tego momentu jej życia, w którym zaczęła jeść to, co my. W życiu każdej rodziny jest to znaczące wydarzenie, bo zyskuje się w ciągu doby jakiś milion minut. W życiu mojej rodziny nie jest to tak do końca oczywiste, bo ja nie gotuję. W związku, z czym ja oszczędzam milion minut, bo nie muszę się już zastanawiać nad tym, co dzisiaj zje Hela, czy wczoraj miała danie z mięsem, czy z rybą, czy mam w domu jeszcze jakieś słoiczki, czy trzeba dokupić. Ale Michał, który gotuje w naszym domu, dostał nowe zadanie — upewnić się, czy to, co je reszta rodziny na pewno może zjeść też Hela. Ponieważ jakiś czas temu „uzdrowiliśmy” naszą dietę, to w zasadzie większość naszych posiłków może zjadać również 16 miesięczne dziecko. Pamiętamy jednak, że Hela nie jest ani dorosłym człowiekiem, ani nastolatką, ani czterolatką, w związku z czym musimy jeszcze mocno obserwować zarówno jej dietę, jak i ją samą.

W naszej rodzinie w zasadzie nie ma alergików, ale Lila miała przez długi czas bliżej niezidentyfikowaną alergię, powiązaną jakoś z krowim mlekiem. Było to dosyć męczące, bo na policzkach miała czerwone wykwity, które ją swędziały i były rozdrapywane, do tego dochodziły problemy z suchą skórą na całym ciele. Oczywiście nie były to jakieś drastyczne sytuacje, ale były uciążliwe, długo szukaliśmy przyczyny takich reakcji jej organizmu, próbowaliśmy to jakoś leczyć, w końcu to wszystko przeszło i tylko od czasu do czasu powraca, po zjedzeniu niektórych produktów mlecznych.

Wiem, że alergie mogą być znacznie bardziej drastyczne w skutkach, w związku z czym nigdy nie bagatelizuje potencjalnych objawów alergicznych i każda nowa rzecz w diecie dzieci jest pod moim specjalnym nadzorem. Aktualna wiedza na temat żywienia dzieci podchodzi bardzo liberalnie do wprowadzania nowych produktów do diety dziecka, co akurat bardzo mnie cieszy. Kiedy rozszerzałam dietę Frankowi, to musiałam podawać mu osobno białko i żółtko, gluten odmierzać na łyżeczki. Teraz zalecenia się zmieniły, bo nie ma dowodów na to, że opóźnione wprowadzanie pokarmów potencjalnie uczulających rzeczywiście trwale zapobiega alergiom. A Amerykańska Akademia Alergii, Astmy i Immunologii zaleca nawet wprowadzanie produktów alergizujących wcześnie, tuż po rozszerzeniu diety dziecka o kaszki, warzywa i owoce. Po prostu trzeba je dziecku podawać i patrzeć, jak reaguje.

Dlatego ważne jest to, żeby przy rozszerzaniu diety pamiętać o kilku zasadach:

  • nie należy wprowadzać kilku nowych produktów na raz lub produktów wieloskładnikowych — przyczyna jest prosta, jeśli nasze dziecko dostanie uczulenia, to nie będziemy wiedzieli na co :) Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem na początek są dania jednoskładnikowe, takie jak „Moja Pierwsza Łyżeczka” czy „Moje Pierwsze Mięsko” Gerbera
  • nowe produkty należy wprowadzać stopniowo, obserwując reakcję dziecka i zaczynając od małych ilości — my zazwyczaj dajemy takie nowości, jako przekąskę, do spróbowania, a nie do najedzenia się :)
  • nowe produkty powinno się wprowadzać w domu, a nie poza nim (czyli w restauracji czy żłobku) – tylko w domu mamy pełną kontrolę nad tym, co faktycznie jest na talerzu dziecka, oczywiście ta uwaga nie tyczy się dań słoiczkowych :D (je możemy podawać także w restauracji, bo miejsce nie ma znaczenia, ważna jest zawartość, która jest zawsze szczegółowo opisana na etykiecie produktu)

Tak naprawdę z długiej listy produktów, których nie należy podawać niemowlakom, zostało tylko kilka. Ale ich nieobecność w diecie niemowlaka nie wynika z możliwości uczulenia, ale z zupełnie innych przyczyn :)

Pokarmy potencjalnie alergizujące to w krajach rozwiniętych mleko krowie, soja, jajka, pszenica, orzechy, ryby, ale wszystko z tej listy oprócz mleka krowiego można wprowadzić do diety dziecka przed pierwszymi urodzinami. Oczywiście większość ludzi będzie się krzywo patrzeć na małe dziecko jedzące mleko sojowe, pomarańcze czy masło orzechowe (orzechy w całości, tylko dla dzieci, które potrafią gryźć i żuć), bo większość nie interesuje się najnowszą wiedzą medyczną, chociaż na medycynie znają się wszyscy ;)

Czego nie powinno się podawać niemowlakowi?

Lista produktów, których nie należy podawać niemowlakowi, dotyczy głównie tego, co jest szkodliwe dla małych dzieci. Tak naprawdę jadłospis rocznego dziecka może być bardzo bogaty, bo jeśli tylko dostarczamy mu żywność zdrową (i z pewnego źródła), to w diecie powinno zabraknąć tylko tych produktów:

Mleko krowie — ze względu na niską zawartość żelaza i nadmierne obciążanie organizmu białkiem i składnikami mineralnymi (ale niewielkie ilości serów czy jogurtu są dla niemowląt bezpieczne)

Mleko kozie i owcze — ze względu na bardzo wysokie stężenie składników mineralnych, białka oraz małą zawartość kwasu foliowego i witamin

Sól i cukier — choć nie są alergenami, należy unikać ich w diecie niemowlaka ze względu na prawdopodobne zwiększenie ryzyka wystąpienia nadciśnienia w późniejszym wieku (sól), ryzyko wystąpienia próchnicy (cukier) i kształtowanie nieprawidłowych nawyków żywieniowych. Należy również unikać żywności przetworzonej przeznaczonej dla starszych dzieci lub dorosłych, bogatej w te składniki, np.: słone i słodkie przekąski, ciasta, lody, wędliny i wędzone produkty (np.: ryby)

Surowy, świeży miód — może zawierać przetrwalniki Clostridium botulinum, wywołujące botulizm dziecięcy (zatrucie jadem kiełbasianym). Co prawda obecne metody przemysłowe radzą sobie z tymi neurotoksynami, ale lepiej dmuchać na zimne, i powstrzymać się od podania dziecku miodu w pierwszym roku życia.

Grzyby — nie należy ich podawać nie tylko niemowlakom, ale dzieciom nawet do 7 roku życia. Są ciężkostrawne i już z tego powodu mogą być groźne dla małego dziecka. Po drugie nigdy nie mamy pewności, że są to grzyby jadalne i o ile dorosły, silny organizm poradzi sobie z zatruciem, to dla małego dziecka może się to skończyć tragicznie. Oczywiście możemy kupić grzyby uprawiane (np. pieczarki), co do których mamy pewność, że są jadalne, ale nadal pozostają ciężkostrawne, więc warto zaczekać kilka lat z wprowadzeniem ich do diety.

A co jeśli dziecko jest na coś uczulone?

Jeśli wiemy, że nasze dziecko reaguje alergicznie na pokarmy, to oczywiście należy udać się do lekarza, który powie nam jak sobie z tym radzić i zajmie się naszym dzieckiem. Na szczęście większość alergii u dzieci ma często charakter przejściowy i można z nich „wyrosnąć”. Na pewno trzeba jednak w okresie uczulenia unikać alergenu, bo skutki alergii nie są przyjemne dla dziecka. Brzmi to bardzo prosto, ale w praktyce nie zawsze można łatwo określić, co uczula, i nie zawsze można po prostu unikać alergenu, bo obecny jest on w wielu potrawach.

U nas uczulenie na produkty mleczne było bardzo irytujące, bo musieliśmy wyeliminować sporo produktów z diety Lili. Dostosowywanie jadłospisu całej rodziny do jednego dziecka nie jest proste, zwłaszcza że odpadała nam możliwość przyrządzania Lili najprostszego śniadania na świecie, czyli płatków z mlekiem :)

Jeśli mamy dziecko z alergią pokarmową to musimy mocno przyglądać się jadłospisom w żłobku, zgłosić fakt, że dziecko jest uczulone i przywiązać więcej wagi do jedzenia poza domem. Wszelkie wyjścia do restauracji, imieniny u cioci czy świąteczne obżarstwo powinno podlegać obostrzeniom. Najlepiej mieć wtedy w pogotowiu własne, sprawdzone jedzenie, czy to samodzielnie zawekowany obiadek, czy danie w słoiczku, które ma sprawdzony przez nas skład. Dzięki temu maluch nie będzie głodny podczas pobytu poza domem, i nie będzie narażony na skutki smakowania dań z alergenami.

10478135_723633751028334_4008308745396975888_n