Smart Trike Explorer – alternatywna spacerówka dla uparciuchów

3

Smart Trike Explorere to rowerek trójkołowy z możliwością pchania przez rodzica. Daje maluchowi dużą frajdę, ale nie jest najwygodniejszym pojazdem dla rodziców. Może się sprawdzić przy małych dzieciach, które odmawiają jeżdżenia w spacerówce, ale nie są w stanie samodzielnie pokonywać dłuższych dystansów. Cena ok. 650 zł

Wygląd 4 Jakość 3 Cena 2

Od kilku lat zastanawiałam się czemu niektórzy rodzice wożą swoje dzieci w takich wózko-rowerkach. Jako miłośniczka wózków uważałam, że lepiej jest wozić dziecko w spacerówce, a jak już dorośnie do rowerka, to przesadzić je na rowerek biegowy i tyle. Od początku wiosny razem z Helą sprawdzamy, czy takie rowerki, to faktycznie fajna sprawa, czy jednak lepiej darować sobie taki zakup. Model, który testujemy to Smart Trike Explorer 5w1, chyba najbardziej rozbudowany ze wszystkich modeli tego producenta dostępnych w Polsce.

Do testów podchodziłam bez entuzjazmu, zwłaszcza że jakość wykonania Smart Trike jest daleko w tyle za wózkami — większość wózków (już od średniej półki cenowej) jest zrobionych ze świetnych materiałów, mają bardzo wytrzymałe i komfortowe w prowadzeniu koła, a producenci prześcigają się w tym, żeby wózki były coraz lepsze i coraz bardziej estetyczne w wyglądzie. Tutaj takiego podejścia nie zauważyłam :)

Różne rozwiązania dla dzieci w różnym wieku

Smart Trike Explorer to taki trójkołowy rowerek z doczepioną rączką dla rodzica, przeznaczony jest dla dzieci od 10 miesiąca do 3 roku życia — czyli w zasadzie można na niego wsadzić ledwie siedzące dziecko i super sprawnego fizycznie trzylatka, który jest gotów do szaleństw na hulajnodze i rowerku biegowym.

IMG_0285awanat

10 miesięcy +

W wersji dla najmłodszych sadzamy dziecko na wąskim siedzisku z odchylanym oparciem (2 pozycje — wyprostowana i lekko pochylona do spania — ale lekko!). Dziecko przypięte jest trzypunktowymi pasami i osłonięte miękkim pałąkiem. Pedały, które zamontowane są do przedniego kółka, składamy, a podpórkę pod nóżki wyciągamy spod siedziska.

W takim ustawieniu blokujemy przednie koło — dzięki temu to my sterujemy rowerkiem, używając do tego rączki o regulowanej wysokości. Dziecko może machać własną kierownicą na boki, ale to i tak nie wpływa na tor jazdy.

18 miesięcy +

Kolejny etap oznacza ściągnięcie małej budki (na którą półtoraroczne dziecko jest za wysokie) oraz odpięcie pałąka. Reszta pozostaje bez zmian.

fot. M. Górecka
fot. M. Górecka

24 miesiące +

Dwulatek ma schowane podparcie na nóżki i rozłożone pedały — od teraz może sam nimi kręcić. Co więcej, teraz dziecko steruje kierownicą i kontroluje tor jazdy, rodzic jedynie pomaga mu jechać do przodu, gdyby pedałowanie nie było wystarczająco intensywne.

30 miesięcy +

Ostatni etap to odczepienie rączki rodzica, dziecko jeździ samodzielnie na trójkołowym rowerku.

Fajne to, czy nie bardzo?

Dla maluchów (takich jak półtoraroczna Hela) Smart Trike to mega frajda. Hela jest zakochana w nim od pierwszego spaceru — macha kierownicą na boki, bawi się zabawkowym telefonem przyczepionym do kierownicy, wkłada i wyciąga kubek z uchwytu przy kierownicy, po prostu czysta radość. Nogi posłusznie trzyma na podnóżku i w ogóle nie jest zainteresowana pedałami, jest skupiona na tym, że może w końcu pobawić się kierownicą. Podejrzewam, że myśli, że to ona kieruje tym rowerkiem :)

Hela lubi też wysiadać z rowerka i samodzielnie go pchać, co jest możliwe, bo najniższe położenie rączki sięga jej do czoła :) Miejcie świadomość, że gdyby to Hela pisała tę recenzję, to byłaby to najbardziej pozytywna recenzja na blogu :)

IMG_0315awanat

Z mojego punktu widzenia dużą zaletą jest swobodne sterowanie rowerkiem — wystarczy lekko skręcić rączkę i rowerek skręca — oczywiście nie jest tak skrętny, jak wózki, ale jest to trochę inny sprzęt, więc nie można mieć o to pretensji :) Bardzo fajna jest też możliwość regulacji wysokości rączki, bo można dostosować ją pod siebie (lub pod dziecko, jeśli ono będzie miało ochotę zmienić rowerek w pchacz).

Kolejnym plusem jest odchylane oparcie w rowerku (choć mogłoby być większe), bo jeśli zdarzy się dziecku zasnąć, to można mu choć trochę poprawić warunki spania, ale raczej nie będzie mu zbyt wygodnie podczas dłuższych drzemek. Super, że producent pomyślał o zabawce przy kierownicy — telefon jest na baterie i do rowerka przymocowany jest za pomocą sznurka — nie ma możliwości, żeby go zgubić i jest co robić, jeśli dziecku trochę się nudzi.

Rowerek ma tyle miejsc do schowania potrzebnych nam na spacerze rzeczy, że spokojnie możemy nie zabierać ze sobą torebki :) Mała torebka przy rączce zmieści portfel, telefon i klucze. Plastikowy koszyk z tyłu rowerka nadaje się świetnie do przewiezienia kilku zabawek do piasku. Między rączką a koszem można zamontować jeszcze taki duży worek. Na naszych zdjęciach go nie zobaczycie, bo po pierwsze wizualnie mi się nie podobał, po drugie nie jest jakiś super praktyczny — jest duży, ale ma mały otwór, więc gdybyście chcieli do niego włożyć kilo ziemniaków w worku, to nie byłoby to najprostsze na świecie. Ale nie zmienia faktu, że można tak schować całkiem sporo różnych rzeczy.

IMG_0330awanat

Podczas kilku tygodni jeżdżenia Smart Trikem znacznie częściej odkrywałam to, co mnie wkurza niż to, co mi się podoba. Zdecydowanie najbardziej przeszkadzały mi plastikowe kółka. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam z takimi do czynienia. Wszystkie sprzęty na kółkach, które mamy — hulajnogi, rolki, wózki, rowerki mają albo koła pompowane, albo piankowe (zrobione z pianki EVO) albo są obleczone kauczukiem, komfort jazdy z takimi kółkami to kosmos w porównaniu z plastikiem. Pod plastikowymi kołami trzeszczy piasek, tarcie jest ogromne i naprawdę przyjemność jeżdżenia jest niewielka. Może gdyby wszędzie był równiutki asfalt, to jakoś bym to zniosła, ale jeśli mam zabrać Smart Trike do parku, czy na plac zabaw, to robię to tylko dlatego, że Hela będzie zachwycona. Dla mnie to średnia przyjemność.

IMG_0323awanat

Kolejną dużą wadą jest fakt, że ten rowerek jest trójkołowcem z pedałami znajdującymi się na przednim kole, czyli jeśli dziecko ma samo pedałować, to jego nogi muszą być wychylone do przodu. To jest niezwykle trudne do wykonania — dziecko siedzi wyprostowane na czymś, co od pedałów jest daleko w tyle. Zresztą, kiedy zobaczyłam, jak niespełna dwulatki śmigają na rowerkach biegowych, to zwątpiłam w sens istnienia trójkołowych rowerków dla dzieci — nie uczą niczego, co później przyda się podczas jazdy na rowerze — ani utrzymywania równowagi, ani pedałowania (pedały w normalnych rowerach umieszczone są w zupełnie innym miejscu, przez co, cała czynność wykonywana jest nieco inaczej).

IMG_0299awanat

Smart Trike niestety nie nadaje się na żadne dłuższe eskapady — młodszym dzieciom będzie w nim niezbyt wygodnie — nie będą mogły się ułożyć tak, jak w wózku. Starszaki szybko zmęczą się pedałowaniem i plastikowymi kółkami. Więc należy z nim planować raczej krótkie wypady niż dłuższe wędrówki.

Ostania wada to cena. Nasz model kosztuje prawie 700 zł, to tyle ile kosztują najdroższe rowerki biegowe — drewniane, lekkie, na dużych, pompowanych kołach, które będą świetnie służyć trójce dzieci przez prawie dekadę. Albo dwie trójkołowe hulajnogi z najwyższej półki, do których przymierzać mogą się już półtoraroczniaki. Oczywiście wśród Smart Trike’ów są też mniej rozbudowane modele — te najprostsze kosztują ok. 300 zł (wszystkie można zobaczyć TUTAJ), więc jeśli ktoś chce zobaczyć czy u niego taki gadżet się sprawdzi, to może zainwestować znacznie mniej pieniędzy.

Czy warto kupić Smart Trike?

Myślę, że są takie rodziny, w których Smart Trike sprawdzi się świetnie — tam gdzie maluchy reagują alergicznie na spacerówkę, nie dają się do niej wsadzić i wyją wniebogłosy, kiedy uda się rodzicom je do nich przypiąć. Znam dzieci, które, od kiedy nauczyły się chodzić, odmówiły jeżdżenia w wózku i wiem, że rodzice tych dzieciaków mieli dużo momentów słabości — po prostu nie zawsze da się spędzić dzień, przemieszczając się w tempie i po torze ruchu takiego brzdąca. Smart Trike takim dzieciakom daje poczucie, że wcale nie są w wózku, tylko w czymś, nad czym sami mają kontrole. To nie one są wiezione przez rodziców, ale rodzice są ciągnięci przez nich :) Jeśli macie w domu takiego gagatka, to zastanówcie się, czy Smart Trike nie będzie świetnym rozwiązaniem dla was :)

Wpis powstał przy współpracy z portalem zabawkowicz.pl w ramach Klubu Mam Ekspertek.

Zdjęcia – Aguincredible by Agnieszka Wanat