Termosy obiadowe na rodzinne wyprawy

Termosy obiadowe na dobre zagościły w naszym domu rok temu. W trakcie krótkiego wypadu na narty do Austrii przekonałam się, że płacenie na stoku grubych pieniędzy za jedzenie, którego dzieci nie chcą tknąć, to nie jest coś, co lubię. Po pierwsze nas na to nie stać, po drugie nie lubię marnować jedzenia. Z dziećmi tak już jest, że mają swoje ulubione smaki i o ile mamy pewność, że domowy rosół zjedzą bez mrugnięcia okiem, to może się zdarzyć tak, że rosołu, za który zapłaciliśmy w restauracji kupę kasy, nie ruszą. Od czasu tej narciarskiej wycieczki termosy jeżdżą z nami częściej, zwłaszcza jeśli jesteśmy gdzieś, gdzie nie mamy sprawdzonego jedzenia, albo gdzie jest po prostu za drogo. Oczywiście zawsze możemy brać ze sobą na wycieczki kanapki czy owoce i wtedy termos obiadowy będzie zbędny, ale zaprawdę powiadam wam, nie ma nic lepszego niż ciepła zupa czy fasolka po bretońsku zjedzona na zimnym kamieniu!

Do naszych testów trafiły te termosy, które mamy w domu już od jakiegoś czasu i z których korzystamy. Większość z nich pokazywałam już rok temu, ale są dwie nowości – termos dla młodszych dzieci marki b.box i większy termos Nuvita. Tak naprawdę ze wszystkich termosów jesteśmy zadowoleni, ale każdy z nas ma swój ulubiony, bo jednak są między nimi różnice. Dlatego, jeśli zastanawiacie się nad zakupem termosów, to polecam przeczytać ten tekst. Nawet jeśli nie skusicie się na te termosy, które my mamy w domu, to z całą pewnością będziecie wiedzieć czego szukać w sklepach.

Termosów jedzeniowych mamy w sumie pięć (mieliśmy jeszcze jeden, ale gdzieś zaginął) i różnią się między sobą wielkością, funkcjonalnością no i odpornością na niskie temperatury. Oczywiście w termosach obiadowych najważniejsze jest to, by jedzenie po kilku godzinach nadal było ciepłe. Warto pamiętać, że poza wybraniem takiego termosu, który długo utrzymuje temperaturę, należy przed włożeniem jedzenia zalać termos wrzątkiem i zostawić na kilka minut. Dzięki temu nasz obiad dłużej będzie ciepły. Warto też wkładać do termosów gorące jedzenie – raczej nie będziecie go jeść zaraz na początku wycieczki, więc na pewno się nim nie poparzycie :)

Żeby porównać wszystkie termosy na jedzenie, napełniłam je wrzątkiem (95°C) i wsadziłam do lodówki (3°C), a następnie co kilka godzin sprawdzałam temperaturę wody. Oczywiście nie należy przywiązywać się do wartości liczbowych, bo raczej nigdy nie będziecie do termosu wlewać wrzątku i chodzić na spacer wyłącznie w temperaturze lodówkowej, ale te pomiary dają nam jakieś wyobrażenie o tym, jak długo w praktyce będziemy mogli cieszyć się ciepłym obiadem.

Termos obiadowy b.box

termos obiadowy

Termos obiadowy b.box to ulubieniec Lili i Heli, co niestety bywa źródłem konfliktów. Ale w ogóle się im nie dziwię, bo moim zdaniem to jest najlepszy termos dla dzieci! Jest pojemny, bo mieści się w nim 335 ml, a to dość dużo, jak na porcję dziecięcą. Zresztą nawet dla mnie taka porcja jest wystarczająca.

Termos b.box bardzo dobrze utrzymuje temperaturę posiłków. W trakcie naszych górskich wędrówek nie zauważyliśmy, by jedzenie w b.boxie było zimniejsze niż jedzenie w najlepszym pod tym kątem termosie Nuvita. W testach lodówkowych wypadł świetnie, po 5 godzinach woda miała 55°C!

Ma on bardzo wygodny uchwyt, dzięki czemu dzieciom jest łatwiej z niego jeść w warunkach turystycznych. Nie muszą obejmować ręką całego termosu, a jedynie rączkę. Silikonowa osłona na dole chroni termos przed obijaniem, a dodatkowo ma specjalny zaczep na małą plastikową łyżeczkę. Zarówno rączkę, jak i osłonkę można ściągnąć, dzięki czemu termos wygląda bardziej „dorośle”. To sprawia, że posłuży on przez wiele lat, nawet gdy zamiast dziecka będziemy mieć w domu nastolatka, który wyrósł z dodatkowych uchwytów i małych, plastikowych łyżeczek.

Bardzo lubię nakrętkę w tym termosie, bo dzięki uchwytowi jest znacznie łatwiej ją odkręcić i zakręcić niż w pozostałych termosach. Naprawdę b.box jest tak pomyślany, by nawet dzieci potrafiły sobie z nim poradzić!

Jedyna moja uwaga jest taka, że pod osłonkę i uchwyt lubi się dostawać jedzenie, więc podczas mycia warto całość rozkręcić, żeby termos umył się dokładnie. No i bonusik – ten termos można myć w zmywarce!

Termosy b.box niestety należą do tych droższych, bo kosztują 119 zł, ale szczerze mówiąc, gdybym miała kupić bidon dla dziecka, to mimo ceny bez wahania wybrałabym właśnie go! Występuje w czterech różnych wersjach kolorystycznych, wszystkie można kupić w sklepie Baby&Travel.

Termos obiadowy Skip Hop

termos obiadowy

Miałam sporo wątpliwości, czy Skip Hop jest w stanie zrobić naprawdę dobry termos obiadowy, ale dość szybko okazało się, że rewelacyjnie trzyma on ciepło! Termos nie jest duży, bo jego pojemność wynosi 325 ml, ale spokojnie wystarczy na jedną porcję obiadu. Bardzo fajnym dodatkiem jest uchwyt na łyżeczkę oraz plastikowa łyżeczka w komplecie. No, chyba że tak jak my, będziecie o niej zapominać, wtedy ten dodatek nie ma znaczenia :)

Termos wykonany jest ze stali nierdzewnej, jest szczelny, ale ja mam czasami problem z nakrętką, która nie zawsze chce się gładko odkręcić. Być może jest to kwestia naszego, jednego egzemplarza, ale uprzedzam, że u nas czasem ciężko idzie odkręcanie.

Jeśli chodzi o kwestie trzymania ciepła, to Skip Hop wypadł równie dobrze co b.box czy Kiokids. Mam pewność, że nawet spacery w zimie nie zaszkodzą temperaturze obiadu i po trzech godzinach będziemy mogli zjeść bardzo ciepły posiłek. W testach lodówkowych po trzech godzinach od wlania wrzątku do termosu i zamknięciu termosu w lodówce temperatura wody wynosiła 65°C, co jest bardzo dobrym wynikiem!

Termosy obiadowe Skip Hop można kupić w różnych wersjach kolorystycznych ze zwierzątkami Skip Hopa (nasza wersja kolorystyczna jest już niedostępna), polecam szczególnie przepiękną lamę!!! Kosztują 95 zł i można je kupić między innymi w sklepie Mama Gama.

Termos obiadowy Nuvita

termos obiadowy

Nuvita to mój tegoroczny ulubieniec w kategorii większych termosów. Ma pojemność 500 ml, więc jest wystarczająco duży nawet dla dorosłych, którzy dużo jedzą. Jeśli szukacie czegoś mniejszego, to można znaleźć także nieco mniejszy termos Nuvita o pojemności 350 ml.

Nuvita zdecydowanie najlepiej trzyma ciepło, co zauważyliśmy zarówno podczas używania termosu na wycieczkach, jak i w moim teście lodówkowym. Po 3 godzinach spędzonych w lodówce temperatura wody w Nuvicie wynosiła wciąż ponad 70°C, a po 5 godzinach 60°C, co było najlepszym wynikiem. Dlatego jeśli szukacie termosu, który przede wszystkim świetnie utrzymuje temperaturę jedzenia, to Nuvita będzie strzałem w dziesiątkę!

termos obiadowy

Termos jest całkowicie szczelny, wykonany ze stali nierdzewnej. Na nakrętce znajduje się cienki silikonowy pasek, który ułatwia zakręcanie i odkręcanie termosu.

Termosy Nuvita należą do tych tańszych, bo kosztują 89 zł. Można je kupić w kilku wersjach kolorystycznych między innymi w sklepie Baby&Travel.

Termos obiadowy Kiokids

termos obiadowy

To jest mój zeszłoroczny ulubieniec! Termos Kiokids jest duży, bo ma pojemność 500 ml i świetnie trzyma temperaturę jedzenia. Ja mieszczę w nim dwie porcje obiadu, więc jeśli nie jecie ogromnych ilości, to u was pewnie też będzie mógł służyć dwóm osobom. Minusem jest fakt, że wtedy należy jeść z tego termosu albo po kolei, albo równocześnie. Obie opcje mogą być dla niektórych uciążliwe, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Termos wykonany jest ze stali nierdzewnej i jest całkowicie szczelny, ale, tak czy inaczej, warto przenosić go w pozycji pionowej.

Bardzo długo utrzymuje ciepło. Po 3 godzinach temperatura wody w termosie Kiokids była nadal bardzo wysoka (prawie 70°C), a po pięciu godzinach wynosiła ponad 50°C, co oznacza, że jedzenie wciąż byłoby ciepłe. Niestety podczas ostatniego wyjazdu do Austrii zorientowałam się, że uszczelka jest uszkodzona i termos już tak ładnie temperatury nie trzyma.

Jeśli nie przypadła wam do gustu różowa wersja kolorystyczna, to melduję, że termos obiadowy Kiokids występuje również w wersji turkusowej. Obie wersje kosztują 89 zł, ale w sklepie Baby&Travel można teraz kupić wersję różową za 59 zł :)

Termosy obiadowe Zoli

termos obiadowy

Termosy Zoli są chyba najbardziej pomysłowe i zdecydowanie najbardziej przemawiają do mnie wizualnie, ale z drugiej strony najsłabiej trzymają ciepło. Co prawda na naszych kilkugodzinnych spacerach w chłodzie nigdy nie odczuliśmy jakoś specjalnie, że jedzenie w tych termosach szybciej stygnie, ale już po powrocie do domu zdarzało się, że jedzenie w innych termosach miało jeszcze całkiem przyzwoitą temperaturę, a jedzenie w termosach Zoli już nie. Na pewno przed zakupem warto się zastanowić, jak planujecie ich używać, czy raczej w zimnych temperaturach na świeżym powietrzu, czy jako termos z obiadem do szkoły. W tym drugim przypadku na pewno będziecie z Zoli zadowoleni, w tym pierwszym może być różnie.

termos obiadowy

A co mnie zachwyca w tych termosach? To, że są dostępne nie tylko w wersji pojedynczej, ale również podwójnej — takiej, w której można zapakować do dwóch małych termosów dwa różne dania, a następnie skręcić je w jedną całość. Zoli w wersji pojedynczej ma 355 ml, czyli całkiem dużo. Natomiast wersja podwójna to 2 razy po 240 ml, idealna dla dwójki dzieci! Co więcej, wersja podwójna jest tak zaprojektowana, że można sobie do niej dokręcić kolejny termos, albo i dwa. Jeśli więc macie trójkę dzieci, to możecie skręcić jeden pojedynczy i jeden podwójny termos Zoli w jedną całość. Wyjdzie z tego całkiem pokaźna wieża, ale przynajmniej wszystko będzie w jednym miejscu. Jedynym minusem tego rozwiązania jest fakt, że po rozkręceniu spód górnego termosu ubrudzony jest jedzeniem z dolnej części, więc trzeba go wytrzeć chusteczką, zanim podamy go dziecku.

Jak już wspomniałam termosy Zoli wypadły znacznie słabiej, jeśli chodzi o trzymanie temperatury. W teście lodówkowym temperatura wody w termosach Zoli była o ok. 10°C niższa niż w Skip Hopie czy Kiokids. Aczkolwiek warto zauważyć, że po dwóch godzinach od włożenia termosu do lodówki woda była jeszcze gorąca, więc te termosy spokojnie dadzą sobie radę nawet w zimie, pod warunkiem, że nie będziecie zbyt długo zwlekać z jedzeniem ;)

Termosy Zoli są najdroższymi spośród tych, które mamy w domu. Wersja pojedyncza Zoli Pow Dine kosztuje 129 zł, natomiast wersja podwójna Zoli This&That aż 209 zł. W tej chwili najłatwiej jest znaleźć pojedynczy różowy termos, ale być może pojawią się kolejne. Szukać ich należy w sklepie Baby&Travel.

PORÓWNANIE TERMOSÓW OBIADOWYCH

termos obiadowy

Zdjęcia: Agnieszka Wanat


Część zawartych w tym wpisie linków, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)

Przydał Ci się mój wpis? Poleć go znajomym :)