Turystyczne krzesełko do karmienia – które wybrać?

Temat turystycznych krzesełek do karmienia zawsze wraca do mnie w okolicy wakacji. Często zastanawiacie się, czy w ogóle warto coś takiego mieć, a jeśli tak, to co wybrać. Dla mnie zakup krzesełka do karmienia był absolutnym strzałem w dziesiątkę. Wyjeżdżaliśmy wtedy na dwutygodniowy objazd po Europie z dwójką małych dzieci i wiedzieliśmy, że zarówno w hotelach, jak i w apartamentach, czy domkach kempingowych, a nawet w restauracjach może być z tym problem. A biorąc pod uwagę fakt, że przez dwa tygodnie mieliśmy mieszkać w bardzo różnych miejscach i nigdy nie jeść w tej samej knajpie, to duże było prawdopodobieństwo, że przyda się jakaś przenośna i poręczna wersja krzesełka do karmienia. Od czasu tego wyjazdu uważam, że takie krzesełko to skarb, bo ułatwia karmienie małych dzieci nie tylko w zupełnie obcych miejscach, ale również u dziadków, czy u znajomych, którzy niekoniecznie trzymają krzesełka do karmienia na wszelki wypadek.

Nasze krzesełko służyło nam dzielnie przez 4 lata i gdyby pojawiło się kolejne dziecko, to korzystalibyśmy z niego dłużej. Stało się nieodzownym towarzyszem wszelkich podróży, wyjazdów do rodziny, a nawet wyjść do restauracji, gdzie nie chcieliśmy skazywać się na łaskę restauracji, która może, ale nie musi mieć udogodnienia dla maluchów. Przez ten czas przetestowałam bardzo różne opcje, nie wierząc w to, że pierwszy zakup był takim ideałem. Jak się okazało, miłość do pierwszego kupionego przez nas krzesełka turystycznego jest wieczna, chociaż doceniam też inne rozwiązania.

Jeśli zastanawiacie się nad tym, czy takie krzesełko turystyczne będzie dla was ułatwieniem na wyjazdy i spacery, to mam nadzieję, że ten tekst wam choć trochę pomoże. Jeśli nie wiecie co wybrać, to z przyjemnością porównam dla was 4 różne modele krzesełek turystycznych.

Idealne krzesełko turystyczne powinno być lekkie, poręczne i praktyczne, no i nie kosztować fortuny, co sprawia, że wcale nie jest łatwo znaleźć takie, które spełnia te wszystkie warunki. Zasadniczo ideału nie ma, ale każdy znajdzie coś, co spełnia wymagania w stopniu wystarczającym. Ja mam dla was 4 takie, którym warto się przyjrzeć.

Totseat – najmniejsze turystyczne krzesełko do karmienia

turystyczne krzesełko do karmienia

Totseat to chyba najbardziej znane krzesełko turystyczne na świecie. Kiedy rozważałam kupno krzesełka, to właśnie totseat najbardziej mnie kusił. Jest to materiałowa nakładka, którą można nałożyć na większość standardowych krzeseł dla dorosłych. Po zamontowaniu materiałowego krzesełka na zwykłym krześle z oparciem możemy włożyć do niego samodzielnie siedzącego malucha i przypiąć go tym materiałem, tak by dziecko nie zwiało z krzesła do czasu, aż zakończy posiłek.

Największym plusem tego krzesełka jest jego rozmiar i waga. Po schowaniu go do materiałowego pokrowca zajmuje niewiele miejsca i praktycznie nic nie waży. Można go więc mieć zawsze przy sobie. Drugą ważną zaletą tego krzesełka jest fakt, iż można je prać. Dzięki temu krzesełko, które non-stop będzie obrywało jakimś jedzeniem, będzie się bez problemu nadawało do kolejnego użycia. Nie ma obaw, że resztki banana gdzieś powchodzą i nie będą chciały wyjść. Jest to dość istotna kwestia higieniczna! No i kolejna istotna rzecz — totseat nie ma żadnych limitów, jeśli chodzi o wagę, czy wiek dziecka. Możemy używać go tak długo, jak będzie nam potrzebne, bez obaw, że dziecko stanie się zbyt ciężkie.

Największym minusem tego krzesełka jest fakt, iż nie eliminuje ono największego problemu z sadzaniem dziecka na dorosłym krześle przy stole. Totseat jedynie utrzymuje dziecko na krześle, ale niestety nie podnosi go na tyle wysoko, żeby mogło jeść wygodnie i samodzielnie przy stole, co szczególnie widać przy dzieciach młodszych i drobnych. Dla mnie był to główny powód tego, że ostatecznie zdecydowałam się na inne rozwiązanie.

Z całą pewnością totseat jest najbardziej kompaktowym turystycznym krzesełkiem do karmienia, więc sprawdzi się tam, gdzie szukamy jak najmniejszych i najlżejszych rozwiązań. Obecnie totseat jest w Polsce trudnodostępny, choć jak ktoś się uprze to go znajdzie (np. na Ceneo). Kosztuje ok. 110-130 zł. Natomiast można kupić również krzesełko marki Koo-di, które jest bardzo podobne, może nie aż tak ładne, ale kosztuje tylko 65 zł. Krzesełko Koo-di można kupić między innymi TUTAJ.

Benbat YummiGo – krzesełko i walizka w jednym

turystyczne krzesełko do karmienia

Pieśni pochwalne na cześć krzesełka YummiGo marki Benbat piszę od dawna, gdyż od dawna uważam, że jest to najlepsze krzesełko turystyczne na świecie, które można wykorzystać jako walizkę, co podczas wyjazdów jest bardzo istotne — musimy do maksimum wykorzystać miejsce, które mamy i głupio by było brać krzesełko turystyczne, które jest tylko krzesełkiem :)

My je mamy od czasu rodzinnego objazdu Europy w 2013 roku i korzystaliśmy z niego nie tylko na wakacjach, ale także zabieraliśmy go do dziadków, którzy przy dużej ilości wnuków nie byli w stanie zapewnić każdemu krzesełka do jedzenia. Zresztą korzystamy z niego nadal, gdy mamy małych gości u nas w domu.

Krzesełko YummiGo da się zamontować praktycznie na każdym krześle, dziecko siedzi na krzesełku wysoko, dzięki czemu głowa niemowlaka znajduje się nad blatem stołu. Krzesełko jest bezpieczne, gdyż mocuje się je do siedziska i oparcie krzesła, na którym się opiera, a dziecko przypina się trzypunktowymi pasami.

Walizeczka jest bardzo pojemna i można do niej włożyć sporo podręcznego bagażu. U nas w walizce mieściły się zapasowe ubrania czy jedzenie dla dzieci. Zewnętrzne wymiary walizki wynoszą: 30 × 31 × 11 cm. Można ją myć mokrą szmatką lub mokrymi chusteczkami, dzięki czemu można ją utrzymać w czystości, aczkolwiek jeśli wasze dziecko ma skłonność do wcierania jedzenia w najgorsze miejsca, jakie znajdzie, to trochę się namęczycie.

YummiGo nadaje się dla dzieci o wadze do 20 kg, czyli bez obaw można z niej korzystać 3-4 lata, aż dziecko nie osiągnie wystarczającego wzrostu. YummiGo nie jest ciężkie, bo waży tylko 95 g, ale oczywiście po zapełnieniu walizki waga może się zdecydowanie zwiększyć.

Jeśli interesuje was dłuższa recenzja krzesełka, to zapraszam do przeczytania mojego starego wpisu na jego temat o TUTAJ. Jeśli chcecie kupić krzesełko YummiGo to kosztuje ono 149 zł i można je kupić TUTAJ.

40 Settimane – krzesełko z neoprenu

turystyczne krzesełko do karmienia

Neoprenowe krzesełko 40 Settimane jest podobne do YummiGo, ale ma kilka istotnych różnic. Po pierwsze jest to po prostu krzesełko, więc nie włożymy nic do środka. Jest to pewien minus, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego gabaryty. Jest dość duże, a mimo to nie ma dodatkowych funkcji. Z drugiej strony wypełnienie krzesełka zrobione jest z miękkiej gąbki, dzięki czemu krzesełko jest bardzo wygodne dla dziecka. Materiał, z którego krzesełko jest uszyte to neopren — bardzo wytrzymały i łatwy w czyszczeniu, dzięki czemu krzesełko można doczyścić bez żadnego problemu. Pokrowiec można wyprać w pralce, co jeszcze bardziej ułatwia jego czyszczenie.

Krzesełko może być zamontowanie na prawie każdym krześle (nasze jest bardzo nietypowe i montaż się udał) i nie zajmuje dużo miejsca. Moim zdaniem jest to fajna opcja, jeśli szukacie takiego krzesełka nie tylko na wyjazdy, ale również do domu, gdzie nie potrzebujecie dodatkowej funkcji walizki, a korzystacie z niego na tyle często, że lepiej, jeśli będzie wygodny i bardzo łatwy w czyszczeniu.

Krzesełko 40 Settimane jest przeznaczone dla dzieci o wadze do 15 kg, więc nieco mniej niż YummiGo, na co warto zwrócić uwagę, zwłaszcza jeśli ma się duże dziecko. Krzesełko kosztuje 179 zł i można je kupić między innymi w Fabryce Wafelków.

Summer Infant Pop’n’Sit – składane krzesełko turystyczne

turystyczne krzesełko do karmienia

Krzesełko turystyczne Summer Infant Pop’n’Sit to nowość w Polsce. Składa się je do naprawdę małych rozmiarów i można je zamontować na zwykłych krzesłach dla dorosłych przy pomocy dołączonych do krzesełka pasów. Po schowaniu złożonego krzesełka do pokrowca otrzymujemy pakunek o wymiarach 38 × 15 × 15 cm i wadze 1.9 kg, co jest całkiem dobrym wynikiem. Rozkładanie nie jest trudne, bo wystarczy krzesełko rozsunąć, a następnie przypiąć do krzesła, ale z całą pewnością zabiera więcej czasu niż rozłożenie Benbat YummiGo. Tak jak w pozostałych krzesełkach, również tutaj dziecko przypinane jest pasem trzypunktowym. Dla niektórych plusem może być to, że w zestawie jest niewielka tacka, na który można bez problemu postawić kubek z piciem (talerz się raczej nie zmieści). Maksymalna waga dziecka, które może korzystać z tego krzesełka to 15 kg, czyli może być to za mało, jeśli wasze dziecko jest raczej w górnej części siatki centylowej.

turystyczne krzesełko do karmienia

Krzesełko Pop’n’Sit nie jest bez wad. Pierwsza jest bardziej estetyczna — to krzesełko nie jest ani ładne, ani nie jest wykonane z materiałów, które są przyjemne w dotyku. Widać, że projektantowi zależało na czymś innym niż przykucie do krzesełka wzroku. Druga wada być może dotyczy tylko mojego egzemplarza, być może znika z czasem, ale odpięcie klamry, którą przypina się dziecko, wymaga naprawdę nie lada wysiłku. Jeśli jest to kwestia wyrobienia klamry, to nie jest tak źle, jeśli to jest permanentna cecha, to prawdopodobnie za którymś razem przecięłabym pasy nożyczkami, żeby przestało mnie to wkurzać.

Krzesełko można wyczyścić mokrą szmatką, chociaż warto pamiętać, że jedzenie wtarte w materiał czy wciśnięte między rurki może nie schodzić zbyt łatwo.

Jest to również najdroższe, ze wszystkich testowanych przeze mnie krzesełek, bo kosztuje 199 zł. Można je kupić między innymi w Fabryce Wafelków.

 

Dla mnie od czterech lat najlepszym krzesełkiem turystycznym jest Benbat YummiGo, które świetnie sprawdzało się przez bardzo długi czas i nigdy nic mi w nim nie przeszkadzało (no może poza czyszczeniem), ale być może u was sprawdzi się nieco inne rozwiązanie. Grunt, by przed zakupem mieć świadomość nie tylko zalet, ale i wad naszego wybranka!

 

Zawarte w tym wpisie linki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)


JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO JESZCZE POLECAM ZABRAĆ NA WAKACJE, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA PORADNIKA WAKACYJNEGO.