Vibovit i Tran, czyli smaki dzieciństwa

Wspomnienia z dzieciństwa to najpiękniejsze wspomnienia jakie mamy – fikołki na trzepaku, skakanie w gumę, zabawa w Indian, gotowanie wyimaginowanego obiadu na wyimaginowanej kuchence, pierwsze poważne rany, przypominające o nich blizny czy wyjadanie palcem Vibovitu z saszetki. Zdecydowanie mniej przyjemnym wspomnieniem jest zapach i smak tranu, który musieliśmy pić. Ohyda, ale nasi rodzice nie dawali się przekonać do podania nam kolejnej saszetki Vibovitu zamiast tranu. Vibovit, zaraz po kanapce z cukrem, to moje ulubione danie z dzieciństwa ;) Oczywiście jedliśmy go za dużo i nie tak jak trzeba, ale wtedy nie byliśmy rodzicami, więc mogliśmy robić same niewłaściwe rzeczy.

Teraz perspektywa nieco się zmienia – to ja muszę być odpowiedzialna, pilnować co, i w jakich ilościach spożywają moje dzieci i dbać o ich zdrowie. Nie zawsze jest to łatwe, bo dzieci mają często własne zdanie na wiele tematów. To dziecko, którego cząstka jeszcze we mnie tkwi nadal nie cierpi tranu i kiedy sama podaję go moim dzieciom to robię to z bólem serca – nie dlatego, że one go nie lubią, ale dlatego, że zawsze staje mi wtedy przed oczami nasza trójka w kolejce po tran do mamy – nieszczęśliwi, zniewoleni, zrezygnowani. I nie docierały do nas argumenty o tym, że dzięki niemu będziemy bardziej odporni  i będziemy mądrzejsi (przecież i tak byliśmy najmądrzejsi na świecie). To, co mogło choć trochę nas do tranu zachęcić to lepszy wzrok (ważna rzecz podczas sprawdzianów w szkole) i pozytywny wpływ na wzrost i kości (wiadomo, nikt nie chciał być najniższy w klasie, kości też trzeba było mieć mocne podczas zabawy w karateków, którzy ręką łamali cegłówki).

Kiedy dowiedziałam się o tym, że mój ulubiony Vibovit rozszerza swoje produkty o tran dla dzieci to bez wahania zgodziłam się na wypróbowanie go i pokazanie na blogu. Ten znienawidzony tran nabrał mnóstwo pozytywnych cech i przywołał masę fajnych wspomnień z dzieciństwa, no i do tego zmienił smak z rybiego, który pamiętałam, na bardziej przyjemny – cytrynowy. Tak, wiem – nie jest to jedyny tran o owocowym smaku, który możemy kupić, ale to jest jedyny tran Vibovitu :) Moje dzieci bardzo go lubią a ja z przyjemnością im go podaje. Dzięki temu, że tran jest smaczny nie muszę zawile tłumaczyć dzieciom dlaczego go biorą – po prostu piją go jesienią i zimą, żeby były bardziej odporne.

To, co mocno mnie zainteresowało przy studiowaniu opakowania to fakt, że tran jest to płynny tłuszcz z dorsza norweskiego – wcześniej nie zgłębiałam tego tematu, a w dzieciństwie tran kojarzył mi się z wielorybem, ale to pewnie informacja stworzona przez moją mamę w celu zachęcenia nas do połknięcia tranu – w końcu dla każdej siedmiolatki tłuszcz z wieloryba brzmi bardziej bajerancko niż tłuszcz z jakiejś tam ryby! Tran bogaty jest w witaminy A, D i E oraz kwasy omega-3, które robią te wszystkie cuda, o których opowiadała mi mama – wtedy nie wierzyłam, a dzisiaj sama powtarzam to dzieciom :) Vibovit Tran Norweski przeznaczony jest dla dzieci powyżej 3 roku życia, więc można podawać go przedszkolakom, u których wzmacnianie odporności jest kluczowe – chyba, że chcemy przesiedzieć z nimi w domu jesień i zimę ;)

Jeśli w dzieciństwie, tak jak ja, uwielbialiście Vibovit, a teraz podajecie swoim dzieciom tran to mam dla was dobrą wiadomość :)

Wy też możecie spróbować Vibovit Tran Norweski!

Sprawa jest naprawdę prosta – wystarczy, że wejdziecie do APLIKACJI i zostawicie swoje kompletne dane – codziennie od 15.10 do 13.11.2014 pierwsze 30 osób, które zarejestruje się po godzinie 9.00, otrzyma Vibovit Tran Norweski. Jeśli po miesiącu w tej samej aplikacji podzielcie się swoją opinią na temat tranu, to będziecie mieli szansę wygrać bardzo fajną nagrodę – zestaw gier planszowych (do wygrania jest 30 takich zestawów) – w sam raz na zimowe wieczory w rodzinnym gronie!

Gorąco zachęcam was do rejestrowania się w aplikacji Vibovit Tran Norweski, bo mieć tran i nie mieć tranu, to razem są już 2 opakowania!

Regulamin akcji dostępny jest TUTAJ.

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Vibovit.