Nasza domowa manufaktura soku, czyli wyciskarka Kuvings

4.3

Świetna wyciskarka ślimakowa, która nie tylko zrobi przepyszne soki owocowo-warzywne, ale również koktajle, sorbety, a nawet zupy! Cena za model C9500 2290 zł

Wygląd 5 Jakość 5 Cena 3

Wyciskanie owoców dla całej rodziny chodziło mi po głowie od dawna. Sam mógłbym zabić za świeżo wyciskany sok pomarańczowy, dzieciaki natomiast uwielbiają soki jabłkowe. Co prawda podejrzewam, że chodzi bardziej o zabawę kranikiem, ale patrzenie, jak wyciska się sok i wrzucanie jabłek, może spokojnie tę zabawę zrekompensować. Poza tym każdy sposób, by odciągnąć ich od słodzonych napojów, jest dobry. Pomysł świetny, ale… co dalej?

Słowem wstępu

Jeśli chodzi o soki, to przychodziły mi do głowy trzy rozwiązania. Pierwszy to wyciskarka do cytrusów. Gdy byłem mały miałem w domu taką zwykłą, szklaną. Pamiętam, że trzeba było się przy niej sporo namęczyć, by otrzymać szklankę soku. Później kupiliśmy elektryczną, ale ciągle na samą myśl ściskania kolejnych połówek pomarańczy, czy grejpfruta po prostu mi się odechciewało. Dodatkowo wyciskarki te oczywiście nadają się tylko do cytrusów.

Druga to blender. To świetne rozwiązanie do przygotowywania różnego rodzaju szejków i gęstych koktajli. Nadal używamy go do mrożonych owoców, ale czasem po prostu chcę się napić soku, a nie jeść gęsty koktajl. Myśli moje skierowały się więc na sokowirówki i wyciskarki — specjalnie ich nie rozróżniałem.

Pierwsze przeczesywanie sieci pokazało przede wszystkim różnice w cenie — tanie sokowirówki, a nawet wyciskarki można kupić już za sto złotych, a porządne wyciskarki ślimakowe to koszt powyżej tysiąca. Mowa była też o wydajności, możliwościach wyciskania soku z różnych owoców czy warzyw (a nawet ziół), czy wreszcie o tym, jak zdrowy jest sok wyciskany szybko lub wolno. Pojawiało się — jak to w dyskusjach na forach bywa — mnóstwo bzdur, choćby takich, że szybko obracający się nóż w blenderze, czy tarka w sokowirówce, rozrywają witaminy na kawałki. Pomyślałem więc sobie, że to po prostu przepłacanie i kupiłem zwykłą sokowirówkę, na promocji w którymś z dyskontów.

I jak pewnie się domyślacie, wylądowała ona dość szybko w piwnicy. Dlaczego? Nie chodzi tu bynajmniej o awaryjność, choć jak wiadomo, tanie sprzęty mają to do siebie, że lubią się zazwyczaj psuć. Zdecydowały o tym dwa inne czynniki.

Pierwszy to łatwość, a raczej trudność mycia. Sprzęty, które po używaniu trzeba rozłożyć na milion małych elementów, by każdy z nich umyć osobno, wywołują u mnie alergię i niechęć. Tak było i w tym przypadku — gdy kolejny raz zobaczyłem kawałki owoców powciskane w jakieś drobne części, zniechęciłem się do robienia kolejnych soków. Ale to jeszcze nic, tak naprawdę niechęć przyszła o wiele wcześniej, jeszcze podczas robienia soku. Otóż sokowirówka, choć posiada system oddzielania pulpy, marnowała tyle owoców, że serce mi się kroiło. Oddzielana pulpa była dość wilgotna — owoc spotykał się z szybko obracającą się tarką, po czym po kilku sekundach wylatywał do pojemnika na odpady. A sam sok wyglądał paskudnie — oddzielał się w kilka sekund po wlaniu do szklanki. Na górze piana i gęste kawałki miąższu, na dole wodnisty sok.

O nie. Co jak co, ale moja miłość do pomarańczy po prostu kazała to zakończyć. Wróciłem więc do blendowania, a gdy miałem dość gęstych koktajli — do ręcznego wyciskania.

I wtedy weszła wyciskarka Kuvings. Cała na biało :)

kuvingsnew

Mam słabość do firm, które specjalizują się w jednej klasie produktów. I, prawdę mówiąc, rzadko się na nich zawodzę. Tak jest i tym razem. Nie znałem firmy Kuvings, bo nie miałem prawa jej znać — nie produkuje z tego, co mi wiadomo innych sprzętów AGD. Skupia się na wyciskarkach wolnoobrotowych i muszę przyznać, że nieźle jej to wychodzi.

Pierwsze wrażenia

Pierwsze wrażenie jest takie, że wyciskarka jest ciężka. Jest ciężka, bo znajduje się w niej dość mocarny silnik wprawiający w ruch spory ślimak. To ten ślimak obracając się powoli, lecz ze sporą mocą, miażdży wrzucane do niej owoce, warzywa i zioła, wyciskając z nich dosłownie wszystko. Pierwszą próbą porównawczą ze starą sokowirówką było oczywiście sprawdzenie suchości oddzielonej pulpy. A ta wyszła sucha jak wiór. Dla pewności wrzuciłem ją drugi raz — bezcelowo. Nic więcej nie dało się z niej wycisnąć.

Poleciałem więc do sklepu po więcej składników i rzuciłem się w wir wyciskania.

Soki owocowe

kuvingsnew-3

Na pierwszy ogień poszły oczywiście pomarańcze. Cytrusów nie trzeba w żaden sposób rozdrabniać, większe pomarańcze czy grejpfruty można rozerwać najwyżej na pół. I trzeba zdjąć z nich skórkę. Sok jest klarowny i jest go całkiem sporo.

Później jabłka. To chyba najszybsze — jabłek nie musimy obierać, te większe musiałem przekroić na pół, choć większość jabłek mieściła się w całości. Na jabłkach, oprócz wydajności, widać jeszcze jedną zaletę wyciskarek wolnoślimakowych. Sok nie oddziela się tak jak w przypadku sokowirówki

Później jeszcze truskawki — łubiankę truskawek zamieniłem na kilka pełnych szklanek soku. Nie próbowałem wyciskać wiśni, trzeba je przedtem drylować, gdyż posiadają twarde pestki.

kuvingsnew-4

A potem pozwoliłem bawić się dzieciakom — Lila wymyśliła swój przepis — sok z jabłek, gruszek i truskawek. Wyszedł tak pyszny, że zarówno ona, Franek, jak i Hela wypili po 2 szklanki.

Soki warzywne

kuvings

Po owocach przyszedł czas na warzywa. Soki warzywne są teraz na topie razem z modą na bycie fit, choć, prawdę mówiąc, nie jestem ich wielkim fanem. Może po prostu muszę znaleźć „swój” przepis… Jedyny sok warzywny, który rzeczywiście uwielbiam to sok pomidorowy, wrzuciłem więc trzy pomidory. I tym razem nie byłem do końca zadowolony. Sok był chyba trochę zbyt rzadki, a pulpa bardzo wilgotna. Ale to wynika raczej z charakterystyki samego pomidora — wolę go zblendować i pić w gęstej wersji. Jeśli jednak ktoś woli rzadki sok pomidorowy, jak najbardziej jest to do zrobienia. (Aha, teraz wiem, że powinienem był użyć sitka do smoothie, może efekt byłby lepszy :))

Ogórek puścił sok dość szybko, wycisnąłem jeszcze sok z rzodkiewki, a nawet ze szczypiorku. Niestety po kilku przepisach znalezionych w sieci poddałem się jeśli chodzi o ich smakowanie. Niestety soki warzywne nie będą należały do moich ulubionych, chyba że znajdę jakiś magiczny przepis, który mi posmakuje. Nawet soki z warzyw, które lubię — a lubię prawie wszystkie — po prostu mi „nie wchodzą”. Czy to papryka, czy ogórek.

Smoothie i lody

kuvingsnew-6

A kiedy już skończyłem, Mary spytała, czy wiem, że mamy również dwie końcówki do koktajli typu smoothie i lodów. Zabawa zaczęła się na nowo. Tu jednak nie było z mojej strony aż takich zachwytów.

Sito do smoothie ma większe oczka, co powoduje, że spora część pulpy przedostaje się do soku. Można też używać mrożonych owoców. Próbowałem zrobić smoothie truskawkowe, które w końcu mi wyszło, ale niestety kluczowym punktem jest wcześniejsze lekkie rozmrożenie owoców. Nie do końca wiadomo, jak długo należy to robić. W naszym wypadku całość była zmrożona na tyle, że po prostu przestała wyciekać. Nieco dolanej wody pomogło, można robić tak samo z mlekiem — będziemy musieli jeszcze pokombinować. Choć prawdę mówiąc, zamiast tego wolałbym użyć zwykłego blendera — byłoby szybciej i łatwiej. Choć trzeba przyznać, że takie smoothie jest o wiele bardziej… smooth :)

kuvingsnew-7

Trzeci rodzaj pucharku to puchar do robienia sorbetów, czy lodów. Nie przeciska on w ogóle owoców, tylko zgniata je ślimakiem i wypluwa wąskim kanałem. Takiego efektu nie uzyskamy w blenderze — całość ma konsystencję właśnie lodów, czy sorbetu, więc nie opadnie tak, by nóż sobie z tym poradził. Mrożone maliny bardzo szybko zamieniły się w sorbet.

kuvingsnew-9 kuvingsnew-10

Zupa krem?

kuvings-15

kuvingsnew-11Zachęcony przez Marysię zerknąłem jeszcze do instrukcji i znalazłem przepis na zupę krem. Nie spodziewałem się, że urządzenie może służyć do takich celów — pobiegłem do sklepu po brokuła i pierś z kurczaka. Niestety i tym razem szału nie było. Według przepisu wycisnąłem sok z brokuła i cebuli, a następnie podsmażyłem pierś z kurczaka pokrojone w kostkę. Całość połączyłem z mlekiem i zblendowałem. No właśnie — kurczaka nie przeciśniemy przez maszynę, więc i tak musiałem użyć tradycyjnego blendera. Trochę jest z tym roboty dla jednej zupy, prawdę mówiąc. Choć… ponieważ cebula i brokuł były wyciśnięte na surowo (a nie zblendowane po ugotowaniu w zupie jak zazwyczaj robię przy zupach kremach) smak zupy był bardzo intensywny. Ale chyba pozostanę przy tradycyjnym użyciu blendera.

Czyszczenie

Przyszedł czas na czyszczenie. Oczywiście wolałbym, aby wyciskarka czyściła się sama, ale z tego, co wiem, nie ma jeszcze takich modułów na rynku. Jakby co — jestem bardzo zainteresowany!

Do czyszczenia stożkowego sitka wyciskarki dołączona jest specjalna szczotka, która robi robotę, ślimak myje się łatwo jak ślimak z maszynki do mięsa. Rura w sumie też — o ile nie zostawimy owoców tak, by zaschły :>

Jeszcze o wydajności i jakości soku

Na koniec postanowiliśmy zrobić próbę i porównać sok wyciśnięty z pomarańczy o podobnej wielkości za pomocą wyciskarki do cytrusów, wyciskarki Kuvings ze zwykłym sitkiem oraz z sitkiem do smoothie, a na koniec zwykłej sokowirówki. Jak to wyszło?

kuvings-17

Na pierwszy ogień — wyciskarka do cytrusów. Tu powiedzmy sobie szczerze, że jedynym problemem jest konieczność naciskania na owoc. Przy dwóch pomarańczach nie stanowi to problemu, przy większej ilości jest już nieco męczące.

Jeśli chodzi o Kuvingsa to ilość soku jest właściwie taka sama, przy czym przy sitku smoothie będzie go więcej, bo będzie w nim rozdrobniona pulpa (co w sumie jest pożądane, chyba że ktoś chce bardzo rzadki sok).

I na końcu sokowirówka. Tak właśnie wygląda sok, który jest uzyskany poprzez starcie na szybko obracającej się tarce. Na jego wierzchu tworzy się gruba warstwa piany, a na dnie zbiera się sam czysty płyn. Wygląda to dziwnie i nie pije się tego najlepiej. Tym bardziej że nawet po wymieszaniu sok będzie dzielił się na dwie części. I to chyba największa wada sokowirówki.

Podsumowanie

Werdykt jest oczywiście bardzo łaskawy. Myślę, że trochę soków w to lato wypijemy. Podsumowując to, co mi się podoba:

  • jednolity i klarowny sok
  • możliwość wyciskania owoców, warzyw, czy liści
  • wyciskanie zamiast rozszarpywania — składniki nie oddzielają się
  • łatwość mycia.
  • możliwość robienia sorbetów

To, co średnio mnie zachwyciło to końcówka do koktajli (jeśli ktoś ma blender, to nie ma ona sensu) i przepisy na ciepłe dania. Jeśli miałbym natomiast zastanowić się nad wadami, to jedyne co przychodzi mi do głowy to cena. Ale jest ona moim zdaniem usprawiedliwiona i wiem, że to w tym wypadku nie jest ani przepłacanie, ani „płacenie za markę”.

Ach. Nie napisałem. 10 lat gwarancji. Nie tylko na silnik, na wszystkie elementy! To już jest naprawdę konkret.

Jeśli jesteście na etapie poszukiwań wyciskarki, która latem będzie dla was robić soki, koktajle i sorbety owocowe, to mam dla was zniżkę w wysokości 100 zł na zakup wyciskarki Kuvings. Wystarczy, że podczas zakupów w sklepie zdroweimarkowe.pl w polu kod rabatowy wpiszecie „GADŻETY” :)

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Kuvings.