Wyprawka szkolna 2.0

Wyprawka szkolna 2.0

Czas, kiedy do szkoły potrzebny był plecak, książki, zeszyty i piórnik minął już dawno, o czym dość boleśnie przekonaliśmy się na początku 2020 roku, gdy zupełnie niespodziewanie szkoła przeniosła się do świata wirtualnego. Konieczność posiadania laptopa dla każdego szkolnego dziecka trochę nas zaskoczyła, bo wcześniej dzieciaki nie spędzały przed komputerem tyle czasu, by mieć go na wyłączność. Po ponad roku zdalnego nauczania widzę, że moje szkolne dzieci są tak ogarnięte w świecie cyfrowym, jak nigdy wcześniej, a laptop to tylko pierwszy z kilku technologicznych wynalazków, który przydaje im się w nauce. Jeśli chcecie wiedzieć, co znajduje się w naszej wyprawce 2.0, to zapraszam do lektury!

Laptop

wyprawka szkolna 2.0

W czasie pandemii chyba wszyscy rodzice przekonali się, że bez laptopa naprawdę nie da się już obecnie uczyć. I nie chodzi tutaj tylko o zdalne lekcje, ale też o to, że dzieciaki w ciągu ostatniego roku szkolnego ogarnęły, że komputer i internet są ich sprzymierzeńcami w nauce. Dostęp do wiedzy, możliwość szybkiego zdobywania informacji, nauka języków obcych z native speakerami z drugiego końca świata stały się zupełnie naturalnym elementem życia uczniów. Ja byłam pod wrażeniem tego, jak szybko moje dzieci oswoiły się z pracą na komputerze. Wcześniej ich rzecz jasna używały, ale raczej sporadycznie i bez entuzjazmu. Teraz bez problemu posługują się laptopem, z chęcią robią na nim szkolne projekty, uczą się języków obcych, a Franek, jeśli tylko może, to lubi na nim grać.

Gdybym miała powiedzieć, co jest ważne przy wyborze laptopa dla ucznia szkoły podstawowej, to w pierwszej kolejności wymieniłabym baterię, która długo trzyma. Moje dzieci nigdy nie pamiętają o ładowaniu swoich telefonów, zegarków i komputerów, nie pamiętają, co zrobiły ze swoimi ładowarkami i co chwila podkradają nasze, czego nie znoszę, bo potem sama muszę szukać po domu tych kabli. Dlatego dobrze, jeśli wybrany przez nas laptop trzyma baterię minimum 10 godzin, żebyśmy mieli pewność, by w trakcie nauki on-line komputer się „nagle” nie wyłączał.

wyprawka szkolna 2.0

Ważna jest też wydajność komputera — musi być szybki, bo inaczej będzie budził mnóstwo frustracji (nawet dorośli nie mają cierpliwości do wolno reagujących laptopów, a co dopiero dzieci!). No i nie wolno zapominać o wielkości i wadze laptopa — moim zdaniem komputery dzieciaków powinny być poręczne, bo dzięki temu mamy mniejsze ryzyko, że przez przypadek upadną w trakcie przenoszenia z miejsca na miejsce. Nie wiem, czy też tak macie, ale u nas w domu laptopy ciągle wędrują z kuchennego stołu na dziecięce biurka i z powrotem. I jeśli laptop jest lekki, cienki i niezbyt duży, to łatwo się go po prostu przenosi.

W ramach współpracy z marką Intel mieliśmy możliwość przetestowania laptopa Dell Inspiron 5310 na platformie Intel Evo. Oczywiście do testów zgłosił się Franek, który od razu pierwszego dnia ustawił na nim swoje hasło i nikt więcej nie mógł za bardzo z niego korzystać. Ale za to mieliśmy pewność, że był dokładnie przetestowany w trakcie zajęć online (Franek ma w tym roku zdalne zajęcia na Uniwersytecie Dzieci), przeczesywania internetu w celu zdobycia informacji do szkolnych projektów, przygotowywania się do testów z angielskiego oraz rzecz jasna do grania. Żeby nie było wątpliwości, granie było najczęstszym elementem tych naszych testów.

Czy laptop się sprawdził? Jak najbardziej, bo miał dokładnie takie cechy, na których nam zależało — nieduży, lekki, z dobrą baterią, a przede wszystkim szybki i bezproblemowy! Jeśli rozglądacie się za dobrym laptopem, to warto poszukać wśród tych, które opierają się na platformie Intel Evo, bo są szybkie i wydajne.

No i warto pamiętać, że sam laptop to nie wszystko, bo obowiązkowym dodatkiem do laptopa są słuchawki! Najlepiej takie, które dobrze wygłuszają dźwięki z zewnątrz (chociaż ma to swoje wady). Dzięki temu ani dzieci, ani dorośli nie przeszkadzają sobie w trakcie pracy czy nauki. Chociaż pojawia się wtedy problem uzasadnionego braku reakcji na wołanie, co bywa strasznie wkurzające. Jeśli wasze dzieci mają problem z ładowaniem swoich telefonów czy komputerów, to absolutnie nie polecam słuchawek bezprzewodowych, bo na 100% będą rozładowane wtedy, kiedy będą najbardziej potrzebne (albo i pozostaną rozładowane na zawsze).

Telefony, tablety i smartwatche

Za każdym razem, kiedy dzieci dowiadują się, że swój pierwszy telefon komórkowy dostałam kiedy miałam 18 lat, to robią taką minę, jakbym była kosmitką. Dla nich to jest wręcz nie do wyobrażenia, a historie o tym, jak wyglądały i działały takie telefony, jak Nokia 3310, brzmią jak opowieści ze średniowiecza. Pamiętam, że w liceum musiałam naprawdę długo przekonywać rodziców, by kupili mi telefon (zwłaszcza że wtedy wiązało się to z wykupieniem niezbyt taniego abonamentu i płaceniem za każdego smsa i rozpoczętą minutę rozmów). Moje dzieci też musiały się trochę postarać, by dostać telefony, chociaż przyznaję, że teraz jest to znacznie tańszy gadżet niż 20 lat temu.

Telefony trafiły w ręce naszych dzieci mniej więcej w 4 klasie szkoły podstawowej, czyli w momencie, w którym zaczęły same wracać ze szkoły do domu. Głównym argumentem była dla mnie kwestia bezpieczeństwa, chciałam mieć możliwość kontaktu z dziećmi, zwłaszcza że mają one tendencję do długich powrotów ze szkoły, oglądania sklepowych wystaw czy spontanicznych wizyt u koleżanek i kolegów. Sama pamiętam, jak obrywało mi się za to, że po szkole poszłam do koleżanki i nic nie powiedziałam o tym mamie (No bo niby jak? Telegram miałam wysłać?). Wróciłam do domu kilka godzin później, a moja mama w tym czasie zdążyła obdzwonić wszystkie koleżanki (a raczej ich domy) i przy okazji osiwieć. Ja jako mama mam dużo łatwiej pod tym względem!

Ponieważ dzieci niesamowicie łatwo ogarniają wszelkie elektroniczne gadżety, to dość szybko okazało się, że telefon nie służy wyłącznie do kontaktu z rodzicami. Dzieci słuchają na nich audiobooków, uczą się słówek z angielskiego, ale też grają w gry czy oglądają filmy na YouTube. Z mojej perspektywy bardzo ważne jest posiadanie nad tym kontroli, bo naprawdę łatwo jest spędzić w telefonie cały dzień. My korzystamy z aplikacji, która kontroluje zarówno czas spędzony przed telefonem, jak i blokuje telefon w porach nocnych, ale również ogranicza czas spędzony w poszczególnych aplikacjach. Nie limituję na przykład aplikacji do słuchania muzyki (moi rodzice też nie ograniczali mi czasu, w którym puszczałam sobie kasety, a potem płyty z muzyką), moje dzieci bez limitu mogą też słuchać audiobooków. Nie wprowadzam ograniczeń na aplikacje edukacyjne, czy takie, dzięki którym moje dzieci mogą być bardziej samodzielne (np. mapy, aplikacje ułatwiające poruszanie się komunikacją miejską). Limitujemy za to granie i oglądanie, bo to jest zdecydowanie najbardziej wciągające i niesamowicie łatwo traci się nad tym kontrolę. I co ważne — dzieci nie mają swobody instalowania na telefonie aplikacji bez naszej zgody. Za każdym razem, jak chcą zainstalować nową aplikację, wysyłają na nasze telefony prośbę o akceptację. Dzięki temu jesteśmy w miarę na bieżąco z tym, co nasze dzieci lubią robić w tych swoich telefonach.

wyprawka szkolna 2.0

Siedmioletnia Helena nie ma jeszcze własnego telefonu (ale czasem korzysta z mojego), w jej przypadku dużo lepiej sprawdza się tablet (który służy jej do nauki i rozrywki — słucha na nim muzyki, audiobooków, ale ma też bardzo dużo aplikacji edukacyjnych, które wspierają naukę czytania czy liczenia) oraz zegarek z funkcją lokalizacji. Zegarek służy jej głównie do kontaktu z dziadkami, ewentualnie z nami, jeśli jest u jakiejś koleżanki, ale w okresie wakacyjnym, kiedy dzieciaki spędzają znacznie więcej czasu w swoim gronie, gdzieś na podwórkach i placach zabaw, wspaniale sprawdza się funkcja lokalizacji!

Jeśli szukacie takiego zegarka dla młodszego dziecka, to polecam nie szukać zbyt skomplikowanych i drogich urządzeń, bo naprawdę szybciej niż myślicie, przerzucicie dzieci na smartfony. Dzieci po prostu strasznie szybko rosną. Warto więc kupić telefon z perspektywą, że jest to gadżet na maksymalnie 2-3 lata, bo potem dziecko będzie bardziej samodzielne i funkcje, które mają zegarki, będą najprawdopodobniej niewystarczające.

Roboty do programowania

O robotach pisałam już wielokrotnie i co roku pokazuję je wśród tych najciekawszych pomysłów na zabawki dla dzieci od 5, czy 6 roku życia. U nas pierwszy robot do nauki programowania pojawił się, gdy Franek miał 6 lat (czyli prawie 6 lat temu!) i od tego czasu roboty albo cieszą się u nas w domu ogromną popularnością, albo idą w odstawkę i tak na zmianę w cyklach kilkumiesięcznych. Czyli z robotami jest dokładnie tak, jak z większością zabawek. Ale po tych kilku latach posiadania robotów do programowania widzę, że Franek i Lila naprawdę świetnie sobie radzą z programowaniem w scratchu. Hela dopiero zaczyna zabawę z robotami, ale jest w nią wkręcona na maksa. Franek bardzo chciałby dostać w przyszłości robota, z którym nauczyłby się programowania w Javie, więc jak widać, roboty naprawdę świetnie sprawdzają się, jako narzędzie do nauki!

Moim zdaniem jest to naprawdę zabawka, którą dzieci powinny mieć właśnie mniej więcej od początku szkoły podstawowej. Warto znaleźć jakąś okazję, by sprezentować takiego robota, bo to są dwie pieczenie na jednym ogniu — dziecko dostaje zabawkę, a my dajemy mu narzędzie do nauki!

Czytnik książek

wyprawka szkolna 2.0

Przyznam się, że gdybym musiała wybrać czy do końca życia będę czytać książki na papierze, czy na czytniku to wybrałabym papier. Jestem w tej kwestii raczej staroświecka, chociaż mam czytnik i z niego korzystam, ale od zawsze kochałam zapach książek i mam do papieru ogromny sentyment. Natomiast moje dzieci lubią książki na papierze tylko pod warunkiem, że są tam obrazki, więc im są starsze, tym chętniej sięgają po czytnik. Zresztą czytnik w dobrych rękach potrafi być wspaniałym narzędziem wspierającym naukę, bo można w nim zaznaczać fragmenty książek, robić notatki, a przede wszystkim zawsze mieć przy sobie absolutnie każdą przeczytaną przez nas książkę. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że czytnik niesamowicie ułatwia pracę z tekstem, przygotowania do egzaminu ósmoklasisty czy matury, bo wszystkie lektury mamy w jednym miejscu, a w każdej z nich mamy swoje notatki!

U nas, póki co własne czytniki mają tylko dorośli, ale Franek coraz chętniej pożycza je od nas, a biorąc pod uwagę liczbę książek, którą czyta, to zapewne wkrótce będzie chciał mieć swój własny czytnik.

Aparat natychmiastowy

I na koniec chciałam pokazać wam jeszcze jeden gadżet, który nie jest nowinką technologiczną, ale super ułatwia moim dzieciom robienie wszelkich szkolnych projektów. Każdy z nas ma telefon, w telefonie setki zdjęć, ale jak przychodzi co do czego, to te zdjęcia są tylko w świecie cyfrowym, bo nikt ich nigdzie nie drukuje. A tworząc szkolne projekty, trzeba czasem jednak zrobić komuś lub czemuś zdjęcie, wydrukować je i wkleić do projektu. W tym celu używamy Instaxa, czyli aparatu do fotografii natychmiastowej. Powiem wam, że z jednej strony jest to gadżet technologiczny, ale z drugiej strony jest tak inny od aparatów w naszych telefonach, że naprawdę warto dać dzieciom możliwość pobawienia się w taką fotografię natychmiastową. Ograniczona liczba zdjęć (jeden wkład to 10 zdjęć) sprawia, że dzieciaki niesamowicie dużo czasu spędzają na obmyślaniu fotografowanych kadrów. Jest to wspaniała odmiana od tego, czym otoczeni jesteśmy na co dzień. Naprawdę warto dać dzieciom spróbować takiej fotografii, która z jednej strony sprawia, że wydrukowane zdjęcie będziemy mieli znacznie szybciej niż gdybyśmy mieli zamawiać odbitki zdjęcia zrobionego telefonem, ale z drugiej strony mamy tylko 10 zdjęć, więc każde jest naprawdę przemyślane.


Myślę, że w przyszłości, kiedy dzieci będą jeszcze starsze, to nasza wyprawka szkolna 2.0 być może wzbogaci się o tablet graficzny do robienia notatek. To jest taki gadżet, który wydaję się być niesamowicie przydatny na studiach czy w szkole średniej. Ale póki co do nauki świetnie sprawdza się dobry laptop!

wyprawka szkolna 2.0

Wpis powstał przy współpracy z marką Intel

Zobacz
więcej

Pomysły na prezent pod choinkę od Limango

Pomysły na prezent pod choinkę od Limango

Limango to jedno z moich ulubionych miejsc na zakupy w sieci! Jeśli potrzebuję kupić coś do domu, czy dla dzieci, to odruchowo najpierw sprawdzam, czy nie znajdę jakiejś super oferty na Limango, a dopiero później przeczesuję resztę internetu.