Zegarek Kid’Sleep, czyli co rodzic jest w stanie zrobić, żeby się wyspać

3.5

Sprawdził się dopiero kiedy Franek skończył 4 lata. Może ma jakąś magiczną barierę wieku. Cena: 130 zł

Wygląd 4 Jakość 4 Cena 2.5

Przespana noc i spanie do oporu. Bardzo prozaiczne marzenie rodziców. Nie zrozumie tego nikt, kto rodzicem nie został. W dążeniu do zminimalizowania ilości nocnych pobudek lub przesunięcia pobudki z 5 rano na 7 jesteśmy w stanie zrobić wszystko. Nie ma takich pieniędzy, których byśmy nie wydali na dodatkowe godziny snu. Wypróbujemy każdy nowy sposób, kupimy każdy cudowny gadżet. Po prostu chcemy się wyspać.

My mamy już za sobą nocne pobudki, ale niestety jesteśmy obecnie na etapie zbyt wczesnego wstawania. Jest różnie – czasem musimy wstać o 5 nad ranem, czasem panicz i panienka dadzą pospać do 7.30. Sielanką tego nazwać się nie da. Próbowaliśmy wielu sposobów – mamy zewnętrzne rolety, dzięki którym w pokoju naszych dzieci noc panuje tak długo, jak chcemy, mamy zamocowaną bramkę, dzięki czemu dzieci same z pokoju nie wyjdą (ale za to mogą opierając się na bramce wołać „Maaaamaaaa! Już jest dzień!”), prosiliśmy, płakaliśmy, błagaliśmy, groziliśmy. Nic nie działa. Dzień zaczyna się wtedy, kiedy wstaną dzieci.

Ja zdążyłam się już z tym pogodzić, ale mój mąż ciągle walczy. Już jakiś rok temu gdzieś wypatrzył lekarstwo na nasz problem – zegarek Kid’Sleep, który ma pomóc wyregulować czas snu dzieci. Przez rok temat tego zakupu zawsze udało się jakoś przemilczeć, ale po kolejnym weekendowym poranku, który nasze dzieci postanowiły rozpocząć o 6 rano Michał nie wytrzymał. Kupił zegarek i powiedział, że od tej pory nasze życie się zmieni. Takie to proste.

kidsleep

Zegarek jest urządzeniem nieskomplikowanym. Ma dwie wymienne tarcze. Jedna przedstawia śpiącego króliczka i jest przeznaczona dla dzieci poniżej 30 miesiąca życia. Druga tarcza dla nieco starszych dzieci jest podzielona na dwie części – na jednej połówce namalowany jest śpiący króliczek, a na drugiej biegający. Tarcze są podświetlane i w zależności od wieku dziecka świeci się albo cała tarcza, albo odpowiednia połówka. Dla dziecka świecący obrazek ma oznaczać, że powinno robić to samo, co króliczek. Oznaczenia nocy i dnia zmieniają się zgodnie z ustawionym przez nas zegarkiem. Mamy tam też opcję budzenia, dzięki czemu o określonej przez nas porze nie tylko podświetli się biegający króliczek, ale włączy się też przyjemny alarm (śpiew ptaków). Tyle w teorii.

Jak wygląda praktyka? Zegarek bardzo dobrze sprawdził się do informowania 3,5 letniego Franka czy może już wstać. I w zasadzie zegarek częściej działa niż nie działa. Aczkolwiek czasami się zdarza, że Franek przychodzi do nas o 6 rano mówiąc: „Króliczek jeszcze śpi, ale ja już się wyspałem”. Kochany synek! A jak zegarek działa w przypadku 1,5 rocznej Lili? Niestety, nie działa. Robiłam wszystko zgodnie z instrukcją, czyli najpierw ustawiałam zegarek na taką godzinę, o której zazwyczaj wstaje, a później przestawiałam zegarek o kilka minut do przodu. Niestety króliczek spał coraz dłużej, a Lila nie. Być może gdybyśmy użyli drugiej tarczy (tej tylko ze śpiącym królikiem, dla młodszych dzieci) to by lepiej zadziałało. Chociaż w cuda nie wierzę.

Zegarek ma też zalety – po pierwsze jest bardzo fajną nocną lampką (ostrość światła jest regulowana, więc spokojnie może świecić się przez całą noc w pokoju dziecięcym). Poza tym starsze dzieci (2,5/3+) bardzo szybko zrozumieją, o co chodzi z tym zegarkiem i będą czekać we własnym łóżku, aż króliczek się obudzi. Zegarek można powiesić na ścianie, ale ponieważ musi on na stałe być podłączony do zasilania, to korzystając z tej opcji musimy zaakceptować wiszący kabel.

Czy opłacało się kupić ten zegarek? Za 130 zł mogłabym kupić bardziej przydatne rzeczy, ale nie będę protestować skoro raz na sto lat mój mąż postanowił ufundować jakiś gadżet :) Jeśli jesteście właśnie na etapie urządzania pokoju dla dziecka i szukacie nocnej lampki to warto przemyśleć ten zakup – spokojnie posłuży przez kilka lat i kto wie może się nawet doczekacie momentu, kiedy wasze dziecko będzie budzone rano alarmem. Natomiast, jeśli chcecie kupić ten zegar, bo liczycie na to, że szybko rozwiąże on wszystkie problemy związane ze zbyt wczesnym wstawaniem małych dzieci, to lepiej odpuścić.

Życie rodzica nie jest bajką, ale zawsze możemy się pocieszać tym, że nastolatków zazwyczaj ciężko rano zwlec z łóżka, więc najpóźniej za kilkanaście lat będziemy mogli spać do oporu.

AKTUALIZACJA  1 stycznia 2014 roku:

Zegarek zaczął działać! Nie dlatego, że przez pół roku kazaliśmy dzieciom wstawać zgodnie z nim, tylko dlatego że Franek do niego dorósł. Zirytowany tym, że po raz setny denerwujemy się na ich wczesne wstawanie powiedział:

– Mamo, czy możecie mi naprawić zegarek z króliczkiem, żebym w końcu wiedział kiedy mam wstać!

Serce przestało mi bić, kiedy to usłyszałam. Matko, jest nadzieja. Sam zaproponował. Zrozumiał. Nie chce, żebyśmy się na niego złościli. 4 lata opieki i wychowywania przyniosło skutek. Syn kocha swoich rodziców tak bardzo, że chciałby dać im się wyspać. Cudowne dziecko. Moja krew.

Włączyliśmy zegarek, ustawiając „dzień” na godzinę 7 rano (bo wtedy muszą wstać, żeby zdążyć do przedszkoli) i następnej nocy dzieci przyszły do nas dopiero o 7.15. Franek oczywiście budził się wcześniej, ale jak twierdzi poszedł znowu spać, bo króliczek spał. Lila zawsze słucha się Franka, więc nawet jeśli ona budzi się wcześnie, to Franek przekonuję ją, że jeszcze ma spać.

Jestem pod wrażeniem.