Gadżety przydatne przy BLW

Tytułem wstępu pragnę ogłosić, że przy żadnym z moich dzieci nie stosowałam metody BLW, przymierzam się do niej przy Helence, ale robię to raczej z ciekawości niż pod wpływem ideologii. Moje przymiarki rozpoczęłam od rozmów z koleżankami, które tę metodę lubią i stosują (bądź stosowały) z powodzeniem. Każda z nich powiedziała mi o dwóch ważnych rzeczach. Pierwszą jest lektura książki „Bobas Lubi Wybór”, bo zawsze lepiej zaczynać coś robić na podstawie informacji źródłowych a nie opinii w Internecie. Drugą jest legendarny nieład panujący w miejscu spożywania posiłku przez bobasa, który lubi wybór. Cóż, dziecko, które jada papki i uczy się jeść łyżeczką, też nie zostawia po sobie umytego krzesełka, ale w tym przypadku interwencja rodzica jest łatwiejsza – po prostu zabieramy łyżeczkę i sami karmimy dziecko, zachowując w domu porządek przynajmniej na czas tego jednego posiłku.

I właśnie w związku z tym rozciapcianym na krześle brokułem, rozmazanym na twarzy i ubraniu ziemniakiem, rozpłaszczoną na podłodze marchewką postanowiłam zacząć przygotowania od wyszukania antyzabrudzeniowych gadżetów, które sprawią, że będę stosować BLW dłużej niż przez jeden posiłek. Bo dziecko dzieckiem, ale ja nie cierpię bałaganu w kuchni.

Krzesełko do karmienia

Krzesełko jest podstawowym gadżetem, które trzeba mieć, bo to w nim dziecko będzie jadło. Najważniejsze żeby łatwo się myło – idealne będzie takie , które można wstawić pod prysznic (czyli niezbyt ciężkie, nie drewniane lub materiałowe) i spłukać. Im mniej różnych zakamarków, mechanizmów i dodatkowych części tym łatwiej je wyczyścić. Ważna jest odpinana tacka, żebyśmy mogli zdecydować czy dziecko je na naszym stole czy na swojej tacce. Materiałowe krzesełka na wstępie odpadają, bo naprawdę ciężko będzie zachować je w miarę estetycznym stanie. Nie lubię też ceratkowych, bo ceratki się marszczą i jedzenie wchodzi w fałdki :) Ponieważ BLW zakłada, że dziecko musi umieć samo siedzieć nie potrzebujemy mieć w krzesełku odchylanego oparcia i innych kosmicznych mechanizmów :)

BLWkrzesla

Ja jestem wierną fanką krzesełka Ikea Antilop (1) – tanie, mega proste w myciu i do tego małe po złożeniu, więc można zabrać ze sobą na wyjazd. Używamy go już prawie 5 lat i cały czas mamy pierwszy egzemplarz. Najczęściej zarzucaną mu wadą jest brak podnóżka, ale można dorobić go samodzielnie przy pomocy drugiej tacki :) Cena za krzesełko z tacką – 59 zł.

Jeśli nie mamy miejsca przy stole na krzesełko dziecka, to powinniśmy pomyśleć o nakładce na normalne dorosłe krzesło (pod warunkiem, że nie mamy nic przeciwko brudnemu krzesłu!). Mi bardzo spodobało się krzesełko Mamas&Papas Baby Bud (2) – ma regulowaną wysokość, wkładkę, odpinaną tackę i pasy, dzięki którym bezpiecznie doczepimy go do krzesła. Łatwo je się czyści (można włożyć pod prysznic) i świetnie sprawdzi się w podróży. Zaletą nie do przecenienia jest fakt, że wystarczy nam na długo, bo aż do 15 kg (czyli mniej więcej 3 lat). Cena – 369 zł.

Bardzo dobrze przy brudzących posiłkach powinno sprawdzić się krzesełko Phil & Teds Poppy (3). Po pierwsze jest bardzo stylowe, po drugie wystarczy nam na bardzo długo (od niemowlaka do przedszkolaka czyli 20 kg). Ma odpinaną tackę, regulowaną wysokość, pasy bezpieczeństwa i podnóżek. Jak go wybrudzimy, to albo czyścimy mokrą szmatką, albo wrzucamy pod prysznic. Cena – 468 zł.

Moja ostatnia propozycja to krzesełko Babybjorn (4). Oprócz tego, że łatwo można je wyczyścić, jest też bardzo ładne (chyba najładniejsze w całym zestawieniu). Jest wygodne dla dziecka, ma dużą tackę i można je czyścić pod prysznicem. Tacka nie jest niestety odpinana, ale za to przejmuje funkcję pasów bezpieczeństwa – wystarczy dziecko wsadzić do krzesełka, zamknąć tackę i dziecko siedzi bezpiecznie, bez możliwości wyślizgnięcia się z krzesełka. Cena – 797 zł.

Podkładka pod krzesełko

Samo krzesło nie wystarczy. Najlepszym dodatkiem do krzesła będzie pies zlizujący z podłogi to, co spadnie. Oczywiście pies jest całkiem kosztowny i raczej nie ma sensu go kupować tylko z powodu stosowania przez nas BLW, dlatego przyda się dodatkowe zabezpieczenie podłogi. Najlepsza będzie podłożona pod krzesło plastikowa mata. Rozwiązanie niby banalne, ale wcale nie takie łatwe do kupienia. Za granicą można kupić mnóstwo kolorowych mat, w Polsce łatwo można dostać jedynie ładne podkładki pod psie miski, ale one zazwyczaj są zbyt małe, żeby ochronić podłogę przed dzieckiem, które potrafi mieć znaczną siłę rażenia. Można poszukać czegoś o TUTAJ, jeśli chcemy mieć przezroczystą (wręcz niewidoczną) podkładkę. Możemy też kupić kawałek ładnej ceraty i rozkładać ją na czas posiłku pod krzesełkiem. Jeśli zależy nam na ładnych matach zaprojektowanych z myślą o dziecięcych posiłkach, to zawsze możemy kupić coś za granicą. Na brytyjskim Amazonie są takie piękne Maty pod krzesło.

Śliniaki

Mata świetnie chroni podłogę, ale musimy ochronić też ubrania naszego dziecka. Najbardziej skuteczne jest rozebranie dziecka do naga, ale po posiłku musielibyśmy je kąpać, co jest czasochłonne. Dlatego warto zainwestować w śliniak. Ze śliniakami problem jest taki, że jak duży i kryjący by on nie był, to dziecko i tak znajdzie sposób, żeby wetrzeć jedzenie w ubranie. Poza tym nie udało mi się znaleźć takiego śliniaka, który posiadałby wszystkie 3 cechy idealnego śliniaka do BLW.

BLWsliniaki

Po pierwsze śliniak powinien mieć rękawki tak jak te od Bumkins (1), bo dzięki temu zyskujemy największą szansę, że górna część ubioru naszego bobasa będzie czysta (cena: 37-42 zł). Jeśli rękawków nie będzie, to macie 100% szansy, że dziecko będzie do przebrania po każdym posiłku :D Po drugie śliniak powinien mieć kieszonkę na wypadające z buzi jedzenie, idealna jest ta w śliniaku z Ikei (2) – cena: 9.99 zł. Kieszonka powinna być plastikowa, bo tylko ona dobrze wszystko łapie. Te ceratowe najczęściej nie odstają od śliniaka i jedzenie wcale do nich nie trafia. Po trzecie śliniak powinien być ogromny – idealny jest śliniako-obrus od Otuli (3), który posłuży za śliniak, podkładkę pod talerz i jeszcze świetnie będzie wyłapywał jedzenie wypadające z buzi dziecka (cena: 39 zł).

Talerzyk/Miseczka

Talerzyki nie są niezbędne, bo kawałki jedzenia można podawać dziecku na tacce, ale oczywiście trzeba liczyć się z tym, że potomek miseczki zażąda, bo będzie chciał jeść tak, jak rodzice.

BLWtalerzyki2

Fajnym pomysłem są talerzyki z licznymi przegródkami, w których można położyć różne warzywa/owoce. Bardzo ładnym i niezbyt drogim rozwiązaniem są talerzyki SillyU (1) – cena: 32 zł, ale moim zdecydowanym faworytem jest Paleta Skip Hop (2), która jest co prawda znacznie droższa, ale zdecydowanie ładniejsza (cena 109 zł). Bardzo dobrym rozwiązaniem jest talerzyk z przyssawką, który przynajmniej częściowo ochroni naszą kuchnie przed zabrudzeniem, nie da się go bowiem odkleić od tacki i zrzucić całej zawartości na ziemię. U nas świetnie sprawdzały się talerzyki Boon (3) . Jeszcze nie zdarzyło, żeby dziecku udało się je podnieść, a dodatkowy daszek sprawiał, że jedzenie, które nie trafiło do buzi spada  z powrotem do miseczki (cena 38 zł).

Lunchboxy

Rodzice, którzy karmią dzieci papkami nie mają większych problemów z zabraniem jedzenia dla dziecka na spacer. Wystarczy kupić słoiczek, albo zapakować zmielony obiadek do pustego słoiczka. Przy BLW musimy mieć coś, co pozwoli nam przetransportować przygotowane jedzenie bez robienia z niego miazgi. Dlatego warto kupić sobie nieduże lunchboxy.

BLWlunchbox

Jeśli chcemy pudełko, które na pewno spodoba się dziecku, to polecam pojemnik Boon (1) w kształcie słonika, który ma aż 4 przegródki różnej wielkości (cena: 59 zł). Jeśli zależy nam na czymś większym, co ma bardziej uniwersalny design to bardzo polecam trzykomorowy lunchbox Goodbyn (2), z którego sami korzystamy (cena: 79 zł). Bardzo wygodnym rozwiązaniem są pudełka silikonowe, które można złożyć na płasko jeśli nic w nich juz nie ma. Dwukomorowy lunchbox z silikonu (3) kosztuje 85 zł. Jedna uwaga jest taka, że jeżeli mamy zamiar przygnieść pudełko zapasowymi pieluchami, ubraniami i toną zabawek, to nie jest to dobry pomysł, bo zawartość ulegnie przetarciu na papkę, której nie chcemy stosować w BLW :)

 

Zawarte w tym wpisie linki do sklepu Coocoo, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając na nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)