Lamaze – ukochane zabawki Helenki

Doskonale pamiętam Dzień Dziecka z mojego dzieciństwa, bo to był jeden z 3 dni w roku, w którym dostawałam prezent. Nie zawsze była to zabawka, często jakieś drobiazgi typu słodycze lub egzotyczne owoce, bo było to w czasach, kiedy ani owoców, ani słodyczy nie było w nadmiarze. Ale jeśli zdarzyło się tak, że akurat były w domu pieniądze a w sklepie towar, to w moje ręce trafiała lalka czy układanka. Jak łatwo sobie policzyć, 3 prezenty w ciągu roku dawały mocno ograniczoną liczbę zabawek otrzymanych w trakcie całego dzieciństwa. Wtedy uważałam, że jest to strasznie niesprawiedliwe i krzywdzące. Teraz patrząc na stosy zabawek w pokoju moich dzieci, często myślę o tym, że żadnej ze stu swoich zabawek, nie będą cenić tak, jak ja ceniłam swoje.

Nawet pomimo moich starań w ograniczeniu zabawkowych stosów, nie jestem w stanie powstrzymać napływającej fali. W zeszłym tygodniu oddałam koleżance duże pudło zabawek niemowlęcych uzbieranych przez pierwszą dwójkę. Tych zabawek Hela nawet nie zdążyła zobaczyć, bo nigdy ich nie zniosłam ze strychu. Hela dostała pierwszą zabawkę po starszej siostrze, a kolejnych kilka było prezentem od przyjaciół. W sumie zabawek ma może z dziesięć, a ja co jakiś czas i tak zmniejszam ich liczbę. Wiem, że jak będzie starsza, to podobnie jak Lila i Franek, nie da tak łatwo zabrać sobie wszystkich otrzymywanych zabawkowych prezentów.

Zabawkowy pogrom dotyka różnych gryzaków, przytulanek i grzechotek, ale Hela ma takie zabawki, które zostaną z nami, dopóki ona z nich nie wyrośnie. Są nimi moje i Heli ulubione — kolorowe, miękkie, szeleszczące i piszczące — zabawki Lamaze, na czele z ukochanym motylem Freddiem, który zwiedził już z nami pół świata, bo gdzie Hela (a wcześniej Lila), tam i on :)

lamaze
Motyl Freddie jako idealny zajmowacz podczas sesji zdjęciowych

Dla mnie zabawki Lamaze to pierwszy wybór, jeśli chodzi o prezent dla niemowlaka, bo są absolutnie najlepsze we wzbudzeniu zainteresowania i utrzymaniu uwagi dziecka na zabawce. Po pierwsze są miękkie — w zasadzie większość jest materiałowa z plastikowymi elementami. Materiały mają różne faktury, wzory i kolory, dzięki czemu wizualnie i dotykowo są bardzo interesujące dla dziecka. Po drugie są bogate, jeśli chodzi o projekt. Każda zabawka ma doczepione tasiemki, piszczałki, gryzaczki, grzechotki, plastikowe lusterka czy metki, które dziecko odkrywa podczas zabawy. Im dłużej dziecko się zabawką bawi, tym więcej nowych szczegółów odnajduje. I chyba to sprawia, że dzieci tak bardzo lubią te zabawki.

lamaze-3
Lalka Emilka na działce

Dla Heli może istnieć tylko motyl Freddie. Zabieramy go ze sobą praktycznie wszędzie, bo wiem, że Hela będzie umieć się nim bawić naprawdę długo. Jeśli potrzebuję, żeby Hela zajęła się przez kilka minut sobą bez proszenia mnie o uwagę, to motyl będzie wtedy dla niej idealnym towarzyszem. Dla mnie Lamaze, to dowód na to, że istnieją zabawki, które mogą być tymi jedynymi, i które nie potrzebują być zastępowane ciągle czymś nowszym i bardziej interesującym.

lamaze-5
Tukan i Emilka na łące

Jeśli do tego doda się fakt, że są bardzo dobrej jakości (motyl Lili i Heli przeszedł wiele w ciągu ostatnich 3 lat, a jedynym śladem użytkowania jest lekkie przybrudzenie), małe i poręczne (przez co są idealnym towarzyszem każdej podróży), a ich cena nie zwala z nóg (45 zł za zabawkę, która jest w użyciu przez kilka lat!), to są to naprawdę idealne zabawki dla niemowlaka. Gdyby Hela miała mieć tylko jedną zabawkę, to z całą pewnością byłby to motyl Freddie :) Jeśli więc szukacie zabawki dla niemowlaka, która będzie trafionym prezentem to polecam Lamaze.

lamazespacer
Freddie zimową porą

Zabawki Lamaze możecie kupić między innymi TUTAJ. Zachęcam też do obserwowania profilu Lamaze Polska na Facebooku oraz obserwowania profilu malibohaterowie na Instagramie, bo nie znacie dnia ani godziny, w której będziecie mogli wygrać zabawki Lamaze dla swego potomstwa!

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Lamaze.