Poradnik wiosenny – Rodzina na rowerach

Wiosna to absolutnie najlepszy moment na rozpoczęcie przygody z rowerem, bo dzieciaki mają wtedy co najmniej pół roku na oswojenie się z rowerem i zdobycie nowych rowerowych umiejętności, więc jeśli wasz ostatni sezon nie był jeszcze za bardzo rowerowy, to macie przed sobą kolejną szansę na start :) Jazda na rowerze to dla dzieci mega frajda, bez względu na to, czy jadą na rowerku biegowym, na zwykłym rowerze czy na rowerze rodzica — w każdym z tych przypadków jest super. U nas, zanim dzieciaki odkryły hulajnogi, rowery towarzyszyły nam podczas każdego wyjścia z domu, teraz jest to pół na pół, ale i tak każde „Idziemy na rowery?” witane jest entuzjastycznym okrzykiem :)

Kilka rodzinnych rowerowych sezonów dało mi całkiem sporo doświadczenia, którym chętnie się z wami podzielę i podpowiem, na co zwrócić uwagę przy wybieraniu rowerowego sprzętu. Oczywiście żadnej Ameryki tutaj nie odkryję i nie zagłębię się w żadne szczegóły techniczne — od tego mamy kompetentnych sprzedawców w sklepach rowerowych, którzy są w stanie pochylić się nad każdym indywidualnym przypadkiem :)

Przyczepki rowerowe

Przyczepki nie są jeszcze bardzo popularne w naszym kraju, ale na pewno zna je każdy, kto dużo jeździ na rowerze. Jest to sprzęt, który pozwala na najwcześniejsze rozpoczęcie rodzinnej rowerowej przygody. O ile w fotelikach rowerowych zaleca się przewożenie dzieci powyżej 12/18 miesiąca życia, to wśród przyczepek możemy znaleźć takie, którymi będziemy mogli jeździć z niemowlakami. Przyczepki są też często najlepszą (a czasem jedyną) opcją do przewożenia rodzeństwa, więc każdy, kto ma więcej niż jedno małe dziecko, na pewno będzie myślał o zakupie przyczepki.

thule-001

Przyczepka to spory wydatek (te dobre zaczynają się od ok. 2000 zł) i pomimo tego, że część z nich ma dużo więcej zastosowań (niektóre mogą służyć na przykład jako zwykły wózek), to nie każdemu taki zakup będzie się opłacał. Jeśli nie planujemy zbyt częstych rowerowych wycieczek z maluchami, to być może dużo bardziej opłacalne będzie wypożyczenie przyczepki — zwłaszcza że wtedy za stosunkowo nieduże pieniądze możemy wypożyczyć przyczepki najlepszych firm z bardzo bogatym wyposażeniem, co więcej, jeśli nie spodoba nam się dany model, to następnym razem wypożyczymy coś innego, no i nie musimy się też wtedy zastanawiać, gdzie taką przyczepkę będziemy przechowywać :)

Przed zakupem warto sprawdzić amortyzację przyczepki — na naszych polskich drogach dzieci w przyczepce będą narażone na ciągłe wstrząsy, dla starszaków jest to nieprzyjemne, dla maluchów może być niebezpieczne. Jeśli w przyczepce chcemy wozić niemowlę, to musi ono jeździć w specjalnie przystosowanym do tego celu hamaku, który dodatkowo redukuje wstrząsy. I nawet jeśli mamy najlepiej amortyzowane przyczepki, to jadąc z maluchami, powinniśmy wybierać mimo wszystko płaskie trasy, na których nie ma zbyt dużo wybojów (wiem, w Polsce jest to trudne).

Przyczepki są bezpieczniejsze od fotelików, to znaczy wypadek z przyczepką będzie mniej groźny w skutkach niż wypadek z fotelikiem — po pierwsze „upadek” jest wtedy z niższej wysokości, po drugie, dzięki kulowemu zaczepowi, wywrócenie się roweru nie oznacza wywrócenia się przyczepki. Przewrócenie się roweru z fotelikiem, oznacza upadek dziecka.

Przyczepki są dużo wygodniejsze na długich trasach — jeśli marzy się nam dłuższy rowerowy wypad z małymi dzieciakami, to mamy szansę, że upłynie on w lepszej atmosferze — dzieci w przyczepce mają większą swobodę, mogą się bawić, wozić swoje zabawki czy się przespać. Przyczepce niestraszne są też gorsze warunki atmosferyczne — w przypadku deszczu po prostu osłania się przyczepkę i dzieciakom deszcz ujdzie na sucho :)

Ale jeśli ktoś planuje zakup przyczepki tylko po to, żeby wozić dzieci do przedszkola, to mocno bym się nad tym zastanowiła. Jazda z przyczepką po mieście wcale nie jest przyjemna (chyba że mamy w okolicy dużo ścieżek rowerowych), lawirowanie między samochodami czy wciskanie się na wąskie chodniki to męczarnia psychiczna i fizyczna dla rodziców. Na krótkich, wąskich i zakorkowanych odcinkach foteliki będą bardziej praktyczne (jeśli mamy oczywiście możliwość przewiezienia wszystkich dzieci w fotelikach). My zdecydowanie bardziej wolimy zawozić dzieci do przedszkola w fotelikach niż w przyczepce.

Jeśli ktoś chciałby mieć przyczepkę, ale chce oszczędzić, kupując coś taniego, to odradzam. My mieliśmy wątpliwą przyjemność korzystania z takiej przyczepki i o ile przy naszych (starszych) dzieciach i na naszych (krótkich) trasach dało się z tego korzystać, to na dłuższe wycieczki bym jej nie zabrała — brak amortyzacji, wątpliwej jakości pasy, konieczność siedzenia prosto, mało miejsca na nogi i wystająca głowa Franka (miał wtedy ok. 110 cm wzrostu) nie przekonały mnie do zabierania takiej przyczepki w trasy.

Przyczepki godne polecenia, to na przykład te marki Thule czy Croozery.

Foteliki rowerowe

Foteliki są świetne, jeśli chcemy wozić na rowerze maluchy powyżej 12/18 miesiąca (w zależności od tego, kogo pytamy, my uznajemy tę górną granicę) i jeśli nie mamy w zwyczaju jeżdżenia w długie rowerowe trasy. Super sprawdzają się w mieście i moim zdaniem są zdecydowanie najfajniejszym sposobem na dowożenie dzieci do żłobka czy przedszkola (no, chyba że dzieci jeżdżą już same). Ale wybranie fotelika rowerowego wcale nie jest proste — nam to zajęło kilka lat, w których trakcie pożyczaliśmy różne foteliki od znajomych, aż w końcu okazało się, że trzeba je oddać i kupić własne :D

rowery-3

Decydując się na zakup fotelika, szukałam takiego, z którego będzie mogła korzystać i Lila, i Hela (możliwość regulacji długości oparcia na nogi, łatwa regulacja pasów), który pozwoli na szybkie przemontowanie między rowerami i który będzie wygodny zarówno dla małego, jak i starszego dziecka (opcja odchylenia do drzemki, wycięcie w oparciu na kask). Chciałam też, żeby fotelik był montowany z tyłu na ramie (bo montaż na ramie zapewnia dobrą amortyzację). Padło na fotelik Hamax Siesta, który spełniał wszystkie moje wymagania i nie był szaleńczo drogi (zapłaciliśmy za niego chyba 350 zł).

Ponieważ człowiek uczy się każdego dnia, to po zakupie okazało się, że zamontowanie fotelika na rowerze wcale nie jest takie oczywiste i, że nie zawsze standardowe systemy mocujące pasują do naszego całkiem zwykłego roweru. Gdybym miała kupować fotelik po raz drugi, to pewnie wybrałabym ten sam model, ale zakupu dokonałabym w sklepie rowerowym, w którym miła obsługa od razu zamontowałaby mi fotelik na rowerze, usuwając wszelkie problemy. I spokojnie mogłabym w takiej sytuacji zapłacić za fotelik nieco więcej.

Poza naszym fotelikiem istnieje jeszcze tysiąc innych, spośród których możemy wybierać. Przede wszystkim mamy zupełnie inne foteliki montowane z przodu — bardzo interesujące rozwiązanie (znam takich rodziców, którzy je chwalą i takich, którzy narzekają), ale nie zdecydowałam się na nie z powodu własnej raczej wątłej budowy ciała i niskiej wagi — dla mnie wożenie dziecka z tyłu jest już nie lada wyczynem — przy mojej wadze rower, fotelik i dziecko to całkiem sporo do ciągnięcia, więc wiedziałam, że wożenie dziecka z przodu będzie dla mnie jeszcze większym wyzwaniem. Drugą wadą takich fotelików jest ograniczenie wagowe — są przeznaczone dla dzieci do 15 kg, więc Lila i tak by się na nie nie łapała. Bezsprzeczną zaletą fotelika montowanego z przodu jest świetny kontakt z dzieckiem — widzimy je cały czas, możemy z nim rozmawiać, razem obserwować zmieniający się krajobraz. Fotelik montowany z tyłu nie daje niestety takich możliwości. Mnie to przeszkadza, bo czasami chciałabym wiedzieć, czy dziecku w ogóle się podoba jazda na wycieczce, czy obchodzi go to, co mówię, czy mnie słyszy i czy przypadkiem nie zasnęło. Ale niestety nie można mieć wszystkiego.

rowery-8

To, co jest bardzo istotne podczas poszukiwania fotelika, to maksymalne dopuszczalne obciążenie — część fotelików przeznaczona jest dla dzieci do 15 kg, część do 22 kg, są też takie do 36 kg (to takie nakładki do siedzenia na bagażniku dla starszych dzieci). Jeśli ktoś ma duże i ciężkie dziecko albo planuje długo wozić dziecko w foteliku, to powinien raczej zdecydować się na zakup fotelika z ograniczeniem wagowym 22 kg.

Powinniśmy też sprawdzić, czy fotelik można zamontować na naszym rowerze — jeśli kupujemy fotelik renomowanej marki, to nie powinniśmy mieć z tym żadnego problemu, bo tacy producenci najczęściej mają w sprzedaży zamienne akcesoria, które pozwalają na zamontowanie fotelika na bardziej „problematycznym” rowerze (sprawdziłam na własnej skórze). Warto wtedy przed zakupem przestudiować dokładnie instrukcję montażu i sprawdzić, jakie problemy możemy napotkać, ale najlepiej udać się z rowerem do dobrego sklepu, w którym kompetentni sprzedawcy na miejscy dopasują nam fotelik do roweru.

Jeśli chcemy używać fotelika na kilku rowerach, to też nie powinniśmy mieć problemu ze znalezieniem odpowiedniego fotelika — ale wtedy najlepiej dokupić sobie drugi system mocujący i między rowerami przekładać fotelik z metalowym stelażem, będziemy mogli wtedy wypinać i wpinać fotelik jednym kliknięciem (tak jest między innymi w fotelikach Hamax).

rowery-5

Odchylanie się fotelika do tyłu było dla mnie ważne, bo wiem, że Hela jest na tyle mała, że może jej się zdarzyć zasnąć w foteliku. Wolę, żeby miała wtedy, choć minimalny komfort, choć warto pamiętać, że spanie na jadącym rowerze nie jest najwygodniejsze, nie należy więc traktować wycieczki rowerowej jako czasu na drzemkę, ale można jakoś przygotować się na taką sytuację możliwością odchylenia fotelika do tyłu, lub stabilnym podtrzymaniem głowy dziecka (o tym niżej!).

O takich oczywistościach jak pasy nie muszę chyba pisać? Mogą być trzy lub pięciopunktowe, mogą mieć różne systemy zapinania, najczęściej rozpięcie pasów wymaga dość dużej sprawności manualnej i siły w rękach — my się trochę musimy namęczyć, ale mamy pewność, że dziecko samo się nie rozepnie :) Stopy dziecka również powinny mieć ograniczoną możliwość ruchów — w naszym foteliku są to plastikowe zapięcia, które lekko przytrzymują stopę w foteliku. Dzięki temu noga dziecka na pewno nie znajdzie się między szprychami.

Rowerki biegowe

Przygodę z własnym rowerkiem moje dzieci zaczynały od rowerka biegowego, który znają chyba wszyscy rodzice — jest to normalny dwukołowy rowerek, który został pozbawiony pedałów. Dziecko porusza się, odpychając się od ziemi nogami. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy oglądaliśmy dzieciaki na takich rowerkach, to nie mogłam uwierzyć, że 2-3 latki mogą jeździć tak szybko i pewnie, co więcej część z nich nie miała żadnego problemu z utrzymaniem równowagi, kiedy ich nogi były w górze. Coś, co my musieliśmy wymęczyć, rozpędzając się z górki na naszych normalnych rowerkach, oni wyćwiczyli bez problemu na rowerkach biegowych. Bajka!

rowery

Franek zaczął jeździć na rowerze, gdy miał 1.5 roku i zrobił to bez żadnego przymuszania. Najpierw robił to ostrożnie i powoli próbując zrozumieć, jak to działa, a gdy miał niecałe 2 lata śmigał już jak opętany. Pół roku później częściej miał nogi w górze niż na ziemi, a jako 3.5 latek zaczął samodzielnie jeździć na normalnym rowerze z pedałami. Myślałam, że tak mają wszystkie dzieci i wkrótce rowerki biegowe sprawią, że już początkujące przedszkolaki będą umiały jeździć na rowerze. Okazało się, że nie. Lila wcale się na rowerek nie pchała i potrzebowała dużo więcej czasu, żeby zacząć jeździć szybko i pewnie, jako 4.5 latka oswaja się z normalnym rowerkiem i kto wie, być może w tym roku zacznie jeździć samodzielnie.

Uważam, że rowerki biegowe są absolutnie genialnym wynalazkiem, bo dają dziecku możliwość dużo łatwiejszej jazdy i dużo łagodniejszej nauki jeżdżenia na zwykłym rowerku. Mogą być one pierwszym i ostatnim rowerkiem przed zakupem zwykłego rowerka dziecięcego. U nas od ponad 5 lat sprawdza się ciągle ten sam rowerek – Early Rider Classic, który Franek dostał w prezencie od dziadków — drogi, ale świetnej jakości — wiele przeszedł z naszym ekstremalnym rowerzystą i jego siostrą, i przez ten czas musieliśmy jedynie pompować koła i regulować siodełko i kierownicę. Posłuży jeszcze Heli, więc po przeliczeniu ceny zakupu na lata używania i brak kosztów napraw, to był naprawdę świetny wybór!

rowery-10

Z mojej perspektywy w rowerku biegowym (poza jakością) najważniejsza jest jego waga (nie może być zbyt duża), dobre, wytrzymałe koła (te piankowe mogą nie wytrzymać wieloletniej służby w wielodzietnych rodzinach, są też mniej przyczepne, co ma znaczenie przy dużych prędkościach), dobrze wyprofilowane miękkie siodełko (dziecku musi być wygodnie, inaczej nie będzie chciało jeździć), możliwość regulacji siodełka (bo taki rowerek będzie służył przez kilka lat) oraz możliwość ograniczenia skrętu kierownicy (bardzo fajny patent, bo kiedy wsadzamy na rowerek nowicjusza, to możemy mu nieco ułatwić jeżdżenie). Oczywiście przed zakupem warto przymierzyć dziecko do rowerka, bo oczywiście ono do niego i tak kiedyś dorośnie, ale chyba dużo fajniej, jeśli dziecko może zacząć korzystać z rowerka wtedy, kiedy poczuje się gotowe, a nie wtedy, kiedy dorośnie?

Jeśli kogoś interesuje bardziej szczegółowa recenzja naszego rowerka Early Rider Classic, to zapraszam TU, a jeśli ktoś rozważa zakup, to TUTAJ może poszukać najkorzystniejszych ofert.

Rowerki dziecięce

Kiedy nasze dziecko będzie gotowe na rozpoczęcie przygody ze zwykłym rowerem, to na pewno spędzimy trochę czasu w sklepach rowerowych. Wybranie dobrego roweru dla dziecka jest czasochłonne, a ponieważ mamy wtedy do czynienia z dzieckiem, które ma już jakieś oczekiwania w stosunku do roweru, to może być to również wydarzenie nerwowe.

Najlepiej zacząć od zorientowania się jakie rowerki możemy kupić w naszej okolicy. Kupowanie rowerka dziecięcego przez internet jest moim zdaniem niezbyt dobrym pomysłem, bo może się okazać, że rower, który nam przywieźli, jest za ciężki, za duży i zbyt trudny w obsłudze dla dziecka. Zabranie dziecka na rekonesans do sklepów rowerowych prawdopodobnie nadwyręży nieco naszą cierpliwość, ale pozwoli dopasować wielkość rowerka i wybrać taki, którym dziecko porusza się z łatwością.

Jeśli zależy nam na tym, aby dziecko szybko nauczyło się samodzielnej jazdy, to powinniśmy wystrzegać się rowerków zbyt dużych, takich, do których dziecko ma dorosnąć. Jeśli usiądzie na rowerze, a jego stopy nie będą miały stabilnego kontaktu z ziemią, to skończy się to tym, że albo dziecko będzie długo jeździło z bocznymi kółkami, albo będziemy musieli pomagać mu ruszyć, a potem łapać je, zanim się zatrzyma.

rowery-11
Franek na swoim pierwszym „normalnym” rowerze.

Czy dziecko potrzebuje dodatkowych, bocznych kółek? Nie koniecznie — jeśli świetnie porusza się na rowerku biegowym, trzyma równowagę i balansuje ciałem, to może się okazać, że ogarnie samodzielną jazdę po kilku godzinach nauki, podczas której rodzic trzyma rower na kijku, a dziecko uczy się pedałowania. Ale są też dzieci, które pomimo świetnej jazdy na rowerku biegowym będą potrzebowały więcej czasu i więcej stabilności podczas nauki pedałowania, wtedy najlepiej założyć dodatkowe kółka, dać się dziecku nauczyć obsługiwania pedałów a później kółka zdjąć i cieszyć się samodzielną jazdą :) Sama przekonałam się, że nie każde moje dziecko musi jeździć samodzielnie w wieku 3.5 lat ;)

Zakup rowerka w sklepie z kompetentną i skupioną na nas obsługą jest naprawdę nie do przecenienia. Mamy wtedy pewność, że nikt nas nie spławi, ale poświęci czas na znalezienie takiego roweru, który będzie spełniał wszystkie oczekiwania — nasze i dziecka. Mam doświadczenie w kupowaniu roweru w supermarkecie i nie jest ono najlepsze — niestety obsługa sklepu nie miała wiedzy na temat tego, co sprzedaje i nie była mi stanie w żaden sposób pomóc, ani przed zakupem, ani po. Nie mówiąc już o tym, że nie było tam za bardzo miejsca na wypróbowanie nowego pojazdu naszego dziecka.

Kaski rowerowe

To, że dzieci jeżdżą na rowerach w kasku, powinno być dla nas oczywistością, wszelkie argumenty w stylu „jak byliśmy mali, to nie jeździliśmy w kaskach i żyjemy” przestają do nas trafiać, gdy nasze dziecko w trakcie wiosennej wycieczki rowerowej przewraca się i uderza głową o ziemię. Nasza cała trójka jeździ w kaskach od początku, aczkolwiek zdarzały się okresy większej i mniejszej miłości do kasków (co widać na zdjęciu powyżej). Od zawsze wybór kasku był sporym problemem, głównie ze względu na to, że wchodząc do sklepu rowerowego, mieliśmy przed sobą minimum kilkanaście różnych modeli i ciężko było się połapać w tym, co będzie najlepsze dla naszego dziecka. Poniżej znajdziecie kilka rad, które ułatwią wam choć trochę patrzenie się na sklepową półkę z kaskami.

rowery-2

Kształt kasku

Jest kilka rodzajów kasków, które rozróżnić można po ich kształcie. Wśród kasków dziecięcych coraz popularniejszy staje się tzw. orzeszek, który lepiej chroni potylicę (jest bardziej zabudowany z tyłu) niż klasyczne kaski dziecięce. Jest to ważne wtedy, kiedy dziecko jeździ nie tylko na rowerze, ale również na hulajnodze czy rolkach, bo w tych sportach upadki do tyłu nie są rzadkością — jeśli wasze dzieciaki mają zajawkę na te bardziej „wywrotowe” sporty, to lepiej jest im kupić właśnie „orzeszka” – będzie bardziej uniwersalny.

„Orzeszek” sprawdzi się też lepiej, jeśli wozimy dziecko w foteliku rowerowym — dziecku będzie po prostu wygodniej się w nim oprzeć.

rowery-7

Rozmiar kasku

To jest zdecydowanie najważniejszy parametr — kask musi pasować na dziecko, nie może być ani za luźny, ani za ciasny, bo wtedy nie będzie spełniał swojej funkcji. Przed zakupem kasku należy zmierzyć dziecku obwód głowy, a w trakcie wizyty w sklepie przymierzyć kilka różnych kasków, żeby mieć pewność, że kupicie na pewno dobry.

Kaski dziecięce mają regulację obwodu, dzięki czemu jest szansa, że dłużej będą służyły potomkowi. Do tej pory spotkałam się z dwoma rodzajami regulacji. Ten bardziej popularny to pokrętło, którym dopasowuje się obwód wewnętrznej wkładki kasku do głowy, plusem jest łatwość regulacji, minusem to, że przy skręceniu kasku do minimalnego obwodu zewnętrzna skorupa nie przylega do głowy — tutaj moim zdaniem trzeba wykazać się rozsądkiem i jeśli nasze dziecko ma jeździć w maksymalnie skręconej wkładce i kasku, który ma 5 cm szerszy obwód niż ta wkładka, to nie jest to raczej najlepszy wybór.

rowery-13

Kaski marki TSG, które testujemy od kilku tygodni, mają zupełnie inny sposób na regulację wielkości — w środku kasku znajdują się gąbki przyczepione na rzepy do skorupy i te gąbki występują w różnych grubościach — w zależności od tego, czy obwód głowy naszego dziecka jest w dolnej, czy górnej granicy obwodu kasku przyczepiamy cieńsze lub grubsze gąbki. Dopasowanie kasku zajmuje trochę czasu, ale wiem, że teraz kaski są naprawdę dobrze dopasowane i nie muszę już nic regulować :)

Jeśli macie obawy o to, że będziecie musieli często zmieniać kaski, bo przecież głowa dziecku rośnie, to nie martwcie się na zapas. Obwód głowy dziecka między 3 a 15 rokiem życie rośnie średnio o 5.5 cm, kask, który mają moje dzieci, ma 2-3 cm zapasu, więc spokojnie wystarczą na 4-6 lat. Zakup kasku można więc potraktować jak inwestycję długoterminową.

Waga kasku

Waga jest bardzo ważna, bo trzymanie kasku na głowie nie powinno być wysiłkiem dla dziecka. Kask znajduje się na głowie, która jest w ruchu, która się podnosi, przekręca, schyla — każdy ciężki kask będzie obciążeniem. Jest to szczególnie istotne przy wybieraniu kasku dla malucha (np. półtorarocznego dziecka, które będziemy wozić na foteliku rowerowym). Po szybkim przejrzeniu kasków różnych marek widzę, że z pozoru niczym nieróżniące się kaski mogą mieć bardzo dużą różnicę w wadze — najlżejsze ważą mniej niż 200 g, najcięższe niecałe 500 g.

Zazwyczaj kaski typu „orzeszek” są cięższe, bo są bardziej zabudowane, ale okazuje się, że „orzeszki” też mogą być lekkie. Testowane przez nas kaski TSG są jednymi z najlżejszych kasków, jakie znalazłam — kask Heli waży 195 g, kask Franka 250 g, czyli 200 g mniej niż jego stary kask — różnicę czuć nawet trzymając kask w ręku.

Wentylacja

Bardzo istotna jest wentylacja — kaski dziecięce (i nie tylko) powinny mieć otwory na górze, z przodu i z tyłu kasku, dzięki temu głowa dziecka nie będzie się pocić jak mops w trakcie upałów oraz dłuższych wycieczek. Oczywiście pocenia nie da się w ogóle uniknąć, ale mimo wszystko warto ulżyć nieco dziecku.

rowery-6

Zapięcie

Tutaj Ameryki nie odkryję — zapięcie pod brodą musi być regulowane, bo nie może być ani za ciasno, ani za luźno zapięte. No i musi być zapięte — zawsze!

Atesty

Kask, który kupujemy, powinien mieć odpowiednie atesty, informacje na ten temat można znaleźć wewnątrz kasku na naklejce. Jeśli mamy tam oznaczenie CE oraz EN 1078, oznacza to, że kask spełnia wymagania europejskich dyrektyw bezpieczeństwa oraz standardów ustawy EN 1078 dotyczącej kasków dla rowerzystów.

rowery-9

Wygląd

Oczywiście wygląd nie ma znaczenia — do momentu. Może się okazać, że wasze dziecko wcale kasku nie będzie chciało nosić, że będzie krzyczeć, protestować, odmawiać i ściągać go z głowy. Jeśli ta niechęć związana jest z tym, że dziecko kasku nie lubi (a nie jest mu w nim za luźno, za ciasno, za gorąco), to zawsze pomaga samodzielne wybranie wzoru na kasku. W takiej sytuacji warto dać dziecku do wyboru kilka różnych motywów (spośród kasków, które spełniają wszystkie inne wymagania), samodzielnie wybrany kask zawsze chętniej wkłada się na głowę niż coś, co w ogóle nam się nie podoba :)

rowery-12

Czy trudno jest kupić dobry kask dla dziecka? Im więcej nad tym myślimy, tym trudniej. Nie od dziś wiadomo, że ignorancja ułatwia życie ;) Warto jednak zainwestować trochę czasu w poszukiwania, bo jeśli wybierzemy dobrze, to będzie to inwestycja na kilka lat!

Jeśli podobają wam się nasze kaski, to można je obejrzeć i kupić TUTAJ.

Poduszka stabilizująca Sleepfix

Poduszkę Sleepfix testujemy głównie w samochodzie, gdzie przymocowana do fotelika Lili stabilizuje jej głowę podczas snu. Ale ponieważ można jej używać również w fotelikach rowerowych, to postanowiłam ją przetestować i pokazać w Poradniku, bo może być to ciekawe rozwiązanie dla tych rodziców, których dzieci zapadają w drzemki w fotelikach, których nie można odchylić do pozycji półleżącej.

rowery-4

Poduszkę montuje się bardzo łatwo — najpierw przewlekamy dwa paski przez otwory na pasy naramienne w fotelik, a później na każdym z pasków montujemy pół poduszki i zapinamy całość. Kiedy dziecko zaśnie, to poduszkę sczepiamy pod brodą dziecka za pomocą dwóch rzepów (szyja jest przed rzepami zasłonięta, więc nic dziecka w trakcie drzemki drapać nie będzie) i gotowe. Szyja dziecka jest unieruchomiona i nie ma ryzyka, że głowa zacznie opadać. Działa bardzo dobrze zarówno w foteliku samochodowym, jak i rowerowym. Jeśli poduszki nie używamy, to można ją przesunąć na tył fotelika, tak żeby nie przeszkadzała! Warto przemyśleć taki zakup, jeśli borykamy się z opadającą głową śpiącego dziecka, zwłaszcza że poduszkę będzie można użyć też przy foteliku samochodowym.

Sleepfix można kupić na przykład TUTAJ za 169 zł.

Pluszowe plasterki Trostisie

Na koniec coś, co nieco osłodzi ewentualne porażki rowerowe w postaci stłuczeń i zadrapań, które przydarzyć mogą się każdemu początkującemu rowerzyście, ale nie powinny zniechęcać do nauki. Trostisie to pluszowe plasterki, które rozchmurzą każdą smutną buzię po rowerowym wypadku. Jeśli zdarzy się dziecku jakieś skaleczenie, to najpierw nakleja się zwykły plaster z opatrunkiem (może być taki z opakowania Trostisiów i taki zupełnie zwyczajny), a dopiero na to nakleja się pluszowego Trostisia. Efekt fantastyczny — Lila, której pokazałam plastry i dałam jej nakleić jeden na próbę, była zachwycona. Niestety spodobało jej się na tyle, że zaczęła rozmyślać, kiedy może jej się przydarzyć kolejna kontuzja :)

Trostisie dostępne są w trzech wariantach — zwierzątka, świecące zwierzątka i Angry Birds (na szczęście Franek ich nie widział). W jednym opakowaniu znajduje się 6 malutkich plastrów medycznych (czyli z opatrunkiem) i 6 plastrów pluszowych. Biorąc pod uwagę cenę opakowania (15.90 zł), nie jest to raczej produkt do masowego obklejania całego ciała z powodu chęci ponoszenia pluszowego plastra :) Można kupić je między innymi w Mama Gama.

rowery-16

JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ, CO JESZCZE POLECAM KUPIĆ NA WIOSNĘ, TO ZAPRASZAM DO PRZECZYTANIA POZOSTAŁYCH WPISÓW Z PORADNIKA WIOSENNEGO.

poradnikwiosenny cover